Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Niech drozd spoczywa w spokoju

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby „Idź, postaw wartownika” było filmem, mogłabym go określić mianem nieudanego sequelu. Jednak ta powieść została napisana… wcześniej, niż „Zabić drozda”, choć opowiada o wydarzeniach prawie dwadzieścia lat późniejszych. Niektórzy krytycy twierdzą wręcz, że jest to pierwszy szkic najsłynniejszej powieści Harper Lee.

Harper Lee
‹Idź, postaw wartownika›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIdź, postaw wartownika
Tytuł oryginalnyGo Set a Watchman
Data wydania4 listopada 2015
Autor
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Filia
CyklZabić drozda
ISBN978-83-8075-039-5
Format368s. 140×200mm
Cena39,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 28,73 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Książka została w 2015 roku odgrzebana w sejfie zawierającym spadek po pisarce i wydana najprawdopodobniej wbrew jej woli – w każdym razie zgoda chorej siostry Harper Lee jest mocno wątpliwa. Z pewnością powieść dobrze się sprzedaje, ale czy warto psuć sobie zdanie o autorce?
Do lektury podchodziłam – jak pewnie większość miłośników „Zabić drozda” ze sporymi obawami, szczególnie w obliczu notki na okładce. Na szczęście największe życiowe rozczarowanie Jean-Louise spłynęło po mnie jak woda po kaczce. Książka jest bowiem po prostu słabo napisana. Najwyraźniej w owym czasie Harper Lee nie miała jeszcze na tyle wyrobionego pióra, aby wiarygodnie podjąć tak trudny temat, jak zburzenie i ułożenie na nowo relacji dorosłej córki z ojcem. Właściwie w powieści są dwa trudne tematy, ale walka amerykańskich Murzynów o prawa obywatelskie nie wymaga aż tak wielkiej biegłości literackiej; może być przedstawiona bardziej „dziennikarsko” niż subtelności ducha młodej kobiety.
Jak pamiętamy – a bez znajomości „Zabić drozda” właściwie nie ma sensu tej książki czytać – ojciec narratorki wsławił się zaangażowaną obroną przed sądem czarnoskórego chłopaka oskarżonego o zgwałcenie białej dziewczyny. Dla adwokata z małego miasteczka w Alabamie, w latach 30. ubiegłego wieku, mógł to być koniec kariery, nic dziwnego zatem, że w oczach siedmioletniej córki Atticus stał się bohaterem. Zresztą nie tylko z tego powodu, ale nie będę tu przecież streszczać całej fabuły „prequelu”.
W „Idź, postaw wartownika” mamy kilka scen z dzieciństwa Jean-Louise, zatem ewentualny czytelnik nie znający „Zabić drozda” może się mniej więcej zorientować w jej relacjach zarówno z ojcem i ciotką, jak i z kucharką Caluprnią, która niemalże zastępowała dziewczynce matkę. Ten ostatni epizod jest bardzo długi i pod pewnymi względami najlepszy z całej powieści. Opis psychicznych tortur przeżywanych przez jedenastolatkę przekonaną, że na skutek pocałunku zaszła w ciążę jest tyleż zabawny co przejmujący. Problem w tym, że później Calpurnia pojawia się migawkowo i cały ten – bardzo długi – fragment do niczego nie prowadzi.
Jeszcze większym problemem jest konstrukcja książki – przez mniej więcej połowę tomu mamy zlepek luźnych scen z przeszłości i teraźniejszości, właściwie jakby przydługą ekspozycję przed właściwą akcją; wydaje się, że ważną rolę odegra wątek miłosny… a potem wszystko grzęźnie w długich i drętwych dialogach. Postaci nie tyle mówią, co wygłaszają referaty. I chociaż poruszają ważne i bolesne tematy, to czyta się to… no, jak referat właśnie.
„- Uznałam, że chcąc zaspokoić realne potrzeby niewielkiej cząstki populacji, Sąd Najwyższy podjął fatalną decyzję, która mogła wpłynąć na losy zdecydowanej większości. Wpłynąć niekorzystnie, ma się rozumieć. Ja naprawdę się na tym nie znam, Atticusie, ale wiem, że tylko Konstytucja broni nas przed wymysłami różnych cwaniaków, a Sąd Najwyższy tak po prostu skasował całą poprawkę – takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Nasz system wydaje się zrównoważony, oparty na kontroli społecznej, ale gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że nikt nie pilnuje Sądu, kto więc ma mu dać po łapach?”.
Przełom w życiu bohaterki zasługuje na lepsze opisanie, szczególnie, że sytuacja jest interesująca: argumentacja Atticusa przeciwko prawom wyborczym dla Murzynów jest niesprawiedliwa, ale całkowicie logiczna. Zderzenie jego punktu widzenia z idealizmem córki ma duży potencjał dramatyczny, jednak, jak już wspominałam, Lee nie umiała go w pełni wykorzystać. Z kolei temat emancypacji czarnych po II wojnie nie niesie dla polskiego czytelnika takiego ładunku emocji, skojarzeń i historii, jak dla amerykańskiego. Niektóre poruszane w książce zagadnienia są nam kompletnie obce, na przykład fundamentalne dla bohaterów relacje między prawem federalnym a stanowym. Słowem, jeżeli ktoś chciałby poczuć atmosferę społeczną lat 50. na południu USA, to polecam raczej „Służące”.
koniec
12 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Z pewnego punktu widzenia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dobra robota, robocie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kosmiczne jaja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Chińscy elfowie i komputerowe orki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przygody Czarnego Kapturka w krainie sepii
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gaijin z rapierem i zwinnopalca lisica
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na bezludnym statku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zbroja nie jest najważniejsza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

O półbogu, który chciał mieć szacun na dzielni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.