Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Powrót do Czerwonego Londynu

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zgromadzenie cieni”, czyli drugi tom cyklu V.E. Schwab o równoległych Londynach i potężnych magach nie powinien zawieść czytelników, którym przypadła do gustu część pierwsza.

V.E. Schwab
‹Zgromadzenie cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZgromadzenie cieni
Tytuł oryginalnyA Gathering of Shadows
Data wydania26 czerwca 2017
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Zysk i S-ka
CyklOdcienie magii
ISBN978-83-8116-068-1
Format530s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 27,93 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Gdy zastanawiam się nad tym, co najbardziej kocham w fantasy, szczególnie w jej wydaniu wielotomowym, na początku listy wymieniam budzących sympatię bohaterów, barwne światy, magię oraz prastare puszcze. V.E. Schwab w „Zgromadzeniu cieni” serwuje czytelnikom powyższe elementy z wyłączeniem rozległych lasów, gdyż akcja powieści toczy się głównie w miastach oraz na morzu. Inną kwestią, którą należy policzyć zdecydowanie na plus jest przyzwoity, bardzo potoczysty styl – przez tę książkę się płynie.
Powieść mogłaby posłużyć za przykład dobrze skonstruowanego drugiego tomu – zgodnie z oczekiwaniami portrety psychologiczne bohaterów zostały pogłębione a świat przedstawiony rozbudowany. Stworzone na potrzeby cyklu uniwersum zachowuje swój urok – Schwab nie szczędzi czytelnikowi malowniczych, a przy tym nienużących opisów, jej świat żyje, jest pełen kolorów, zapachów i detali. Prym wiedzie Czerwony Londyn i jego okolice, choć akcja przenosi się także na krótko do pozostałych wersji miasta, także do dotychczas nie opisywanej czarnej.
Najwięcej uwagi autorka poświęciła bohaterom – znanym z „Mroczniejszego odcienia magii” Kellowi, księciu, Lili, a także nowo wprowadzonemu kapitanowi Alucardowi. O ile tom pierwszy został oparty przede wszystkim na wartkiej akcji, w drugim dzieje się zdecydowanie mniej. Lila podróżuje, by powrócić do stolicy na wielki magiczny turniej, okazuje się też, że siły z Czarnego Londynu nie powiedziały ostatniego słowa, choć ten wątek przewija się jedynie gdzieś w tle. Na pierwszym planie znalazły się natomiast przeżycia i przemiany bohaterów oraz relacje pomiędzy postaciami. Kell i książę Rhy zmagają się z konsekwencjami swoich czynów, natomiast Lila realizuje swoje marzenie o zostaniu piratem oraz uczy się magii. Wyżej podpisanej dominacja wątków obyczajowych (z dodatkiem romansowego, a właściwie dwóch) nie przeszkadzała, gdyż zostały one poprowadzone zgrabnie i przekonująco. Duża w tym zasługa dobrze napisanych dialogów.
Poprzednio bardzo narzekałam na księcia, na szczęście tym razem autorka zamiast przytaczać opinie innych postaci na jego temat, pozwoliła czytelnikowi obserwować tego bohatera w działaniu. Przy bliższym poznaniu Rhy zdobył moją sympatię, choć dla odmiany wiecznie nieszczęśliwy Kell zyskał sobie miano „emo maga”. Alucard zgodnie z zamierzeniem autorki jest uroczym zawadiaką, którego jednak w żadnym wypadku nie należy nie doceniać. Lila pozostaje sobą, czyli nadal to ona nosi spodnie w tej gromadce. Chwilami Schwab przesadza z kreowaniem jej na superłotrzycę – na przykład jeśli bohaterka się uśmiecha, to zawsze czyni to wyzywająco, ostro, albo tajemniczo, aż odnosi się wrażenie, że gdyby panna Bard sięgała w książce po szklankę mleka, czyniłaby to drapieżnym gestem. Bywa, że autorka zanadto ułatwia swojej ukochanej postaci życie. Myślę zwłaszcza o sytuacji, gdzie Lila zabiła członka załogi pewnego statku, a chwilę potem okazało się… że tak właściwie to koledzy go nie lubili i żalu o to wielkiego nie mają. Do tego można mieć spore wątpliwości, czy ów człowiek zasłużył na swój los. Nie chodzi mi nawet o to, że ktoś kogoś zabija bardziej dla kaprysu, niż z potrzeby, ale o to, że autorka stara się swoją bohaterkę tłumaczyć i umniejszać wagę jej czynu.
Pora jednak wrócić do bardziej ogólnych kwestii – zdecydowanie muszę pochwalić opis turnieju magów, który jest odpowiednio widowiskowy i miły dla wyobraźni. Szkoda natomiast, że Schwab tak mało napisała o tym, co dzieje się w Białym Londynie i nie poświęciła więcej miejsca tamtejszym bohaterom i ich racjom. Inaczej, niż to miało miejsce w przypadku tomu pierwszego, gdzie główny wątek został zamknięty, „Zgromadzenie cieni” kończy się w emocjonującym momencie, zmuszając czytelnika do niecierpliwego oczekiwania na zwieńczenie cyklu.
Na koniec pozostaje wspomnieć o przekładzie. Ten niestety nadal zawiera liczne błędy i niefortunne wyrażenia. Nie wiedzieć czemu tłumaczka uważa, że słowo „czerep” oznacza okruchy, odłamki – na kartach książki pojawiają się więc i lodowe czerepy i szklane czerepy, co brzmi dziwacznie. Zdanie „czuł się, jakby brakowało mu trzy ćwierci do śmierci” wskazuje na to, że Ewa Wojtczak nie rozumie przysłowia. Bohaterowie nadal mną przekleństwa zamiast je mleć. Trafiają się frazy w rodzaju „szklane kamienne ściany”, „idealnie dobre życie”, wchodzili do patetycznie wspaniałej sali”, „coś się w niej wezbrało”, „odciągnął w tył jego głowę”, „siwy kosmyk wirował w oczach posągu”. Nie wiadomo dlaczego bohater mówi „witaj” do postaci, z którą rozstał się ledwo kilka minut wcześniej. Niezbyt fortunnie brzmi określenie widniejącego w herbie kielicha mianem mszalnego, skoro w tamtym świecie nie odprawia się mszy (z czego wnoszę, że bardziej chodzi o charakterystyczny kształt). Tego rodzaju potknięcia obniżają przyjemność z lektury. Uważam powieść Schwab za książkę dobrą, zatem wartą tego, by zadbać o porządny przekład, korektę i redakcję.
Cieszę się, że cykl został wydany w naszym kraju, bo to całkiem sympatyczna i barwna wariacja na temat klasycznych motywów. Anglojęzyczne wydanie ostatniego tomu już się ukazało, mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać nazbyt długo na polskie wydanie.
koniec
2 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

07 VIII 2017   17:43:37

"Nie wiedzieć czemu tłumaczka uważa, że słowo „czerep” oznacza okruchy, odłamki"

Słownik Języka Polskiego:
czerep
1. «czaszka, głowa»
2. «skorupa stłuczonego naczynia»
3. «wyrób garncarski lub ceramiczny przygotowany do nakładania szkliwa»

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Wakacje marzeń z komplikacjami
Marcin Mroziuk

21 X 2017

Zdobywca obu biegunów najwyraźniej nie boi się podejmować coraz to nowych wyzwań. Tym razem Marek Kamiński postanowił wraz z Katarzyną Stachowicz-Gacek napisać powieść przygodową dla młodych czytelników i trzeba przyznać, że będący efektem tej współpracy „Marek i czaszka jaguara” jest naprawdę atrakcyjną lekturą.

więcej »

Nie ze Sławomirem takie numery
Joanna Kapica-Curzytek

19 X 2017

„Kruk” Piotra Górskiego, powieść kryminalna z wątkiem akademickim, może się spodobać. Dostajemy tu to, co od zawsze lubimy, a tempo i przebieg akcji nie rozczarują.

więcej »

Harry Potter i przeklęta chała
Anna Nieznaj

18 X 2017

Sztuka o potomkach bohaterów legendarnego cyklu nie miała dobrych recenzji, jednak nie spodziewałam się, że jest mnie w stanie aż tak zezłościć.

więcej »

Polecamy

Fantastyczne antologie

Po trzy:

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż twórcy

Londyn malowany czerwienią
— Magdalena Kubasiewicz

Dobrze skrojony płaszcz
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Mrok, mrok, arcymrok
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
— Beatrycze Nowicka

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Percepcja jest rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Ocalić
— Beatrycze Nowicka

Wehikuł czasu
— Beatrycze Nowicka

Świat zabawek mechanicznych
— Beatrycze Nowicka

Szpieg z krainy zabójców bogów
— Beatrycze Nowicka

Wideoklip albo Lilo, której nie było
— Beatrycze Nowicka

Prześwietleni
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.