Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Potęga barw

Esensja.pl
Esensja.pl
Dobry pomysł na stworzenie systemu magii w powieści fantastycznej jest bardzo ważny, jednak nie powinien on pochłaniać całej uwagi autora. Brent Weeks w pierwszym tomie cyklu „Powiernik światła” prezentuje nam interesującą koncepcję używania mocy, jednak reszta pozostawia wiele do życzenia.

Brent Weeks
‹Czarny Pryzmat›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny Pryzmat
Tytuł oryginalnyThe Black Prism
Data wydania11 kwietnia 2017
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklPowiernik światła
ISBN978-83-7480-735-7
Format784s.
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 42,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 36,75 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
Brent Weeks swojej powieści „Czarny Pryzmat” postanowił oczarować nas stworzoną przez siebie chromaturgią – magią powiązaną z kolorami. Krzesieciele żyjący w Siedmiu Satrapiach czerpią moc z barw. Podczas procesu krzesania tworzą substancję zwaną luksynem – w zależności od tego z jakiego koloru była krzesana, posiada odmienne właściwości. Może mieć zastosowanie w walce, wznoszeniu budynków, ewentualnie w życiu codziennym. W powieści nie spotkamy typowej magii znanej z innych książek fantastycznych. Krzesiciele nie są magami rzucającymi kule ognia, bawiącymi się w teleportacje czarodziejami lub zmiennokształtnymi biegającymi po miastach w formie kota. Wszystko opiera się na barwach i wytworzonym luksynie. Tylko wyobraźnia i zdolności ograniczają krzesiciela, który zdecyduje się na tworzenie nowej struktury.
Mówiąc o umiejętnościach należy wspomnieć, że nie każdy krzesający jest w stanie sięgnąć ku mocy wszystkich kolorów. Zwykle krzesanie dotyczy z jednej barwy, ewentualnie dwóch. Osoby posiadające szersze spektrum, z którego mogą korzystać, uznawane są za niezwykle cenne. Tytułowy Pryzmat jest krzesicielem zdolnym do tworzenia luksynu każdej barwy, a dodatkowo do jego zadań należy dbanie o równowagę kolorów w świecie. Niestety, korzystanie z mocy nie jest pozbawione nieprzyjemnych konsekwencji. Z upływem czasu oraz ilością wykrzesanego luksynu, wszyscy czerpiący siłę z barw zaczynają popadać w szaleństwo. Sama historia zaprezentowana w książce nie jest powalająca. Przeciętny, a nawet słaby dzieciak z małej wioski odkrywa, że jest kimś ważnym. Wyrusza zatem do wielkiego miasta w towarzystwie potężnego krzesiciela. Brent Weeks próbuje urozmaicić banalną opowieść poprzez dodawanie skomplikowanych wątków związanych ze zdradami, niespełnionymi miłościami oraz zamianą osób. Na pewnym etapie książki czytelnik zamiast śledzić fabułę, poświęca swój czas na zrozumienie zależności „kto, z kim, i ile razy”.
Mówiąc o głównym bohaterze powieści, możemy wskazać młodego chłopaka Kipa oraz Pryzmata – Gavina Guile. O ile początkowo skupiamy się głównie na tym pierwszym, to w dalszej części powieści Pryzmat prawie całkowicie kradnie naszą uwagę. Sama kreacja tych bohaterów pozostawia wiele do życzenia. Pryzmat teoretycznie jest idealny pod względem wyglądu, wykształcenia, zdolności czy też obycia w towarzystwie. Oczywiście posiada mroczną tajemnicę, która jest w stanie zniszczyć jego dotychczasowe życie. Postać zbyt mocno wpisuje się w często spotykany schemat, a jednocześnie ma dziwne, nie do końca zrozumiałe zachowania. W jednej chwili poważny, posiadający ogromną władzę człowiek postępuje w sposób całkowicie nie przystający do zaprezentowanego wcześniej sposobu bycia i charakteru. Problem ten dotyczy wielu bohaterów i można go dostrzec kilkukrotnie w powieści. Jeśli chodzi o Kipa, dziwić może już sam jego wygląd. Zgodnie z przedstawionymi informacjami, chłopak nie miał łatwego życia, jego matka nadużywa narkotyków, a w jego domu panuje straszna bieda. Jakim cudem chłopak jest gruby? Nie wynika to z choroby, małej ilości ruchu, ani szczególnie obfitych posiłków otrzymywanych od sąsiadów. Dodatkowo Kip jak na osobę, która od wczesnego dzieciństwa nie miała lekko, zdaje się być bardzo mało samodzielny, a jego zachowanie pasuje osobie o wiele młodszej.
Książkę czyta się szybko i z pewną przyjemnością pomimo napotkanych błędów. Napisana jest językiem prostym, chwilami może nawet zbyt prostym. Niektóre sceny mogłyby być lepiej opisane. Pomysł z magią opartą na kolorach był ciekawy, zatem tym bardziej szkoda, że autor nie przyłożył się bardziej do kreacji bohaterów. Pozostaje mieć nadzieję, że drugi tom okaże się lepszy od pierwszego.
koniec
17 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

17 VIII 2017   23:17:33

Odbiłem się po 100 stronach. Tak jak napisałaś, zbyt prosty język, nieprzemyślane postaci, dziury logiczne i oklepane motywy. Do tego okraszone prostackimi (hollowodzkimi?) zwrotami akcji - tego nie wiem, ale się domyślam. Głównego twistu dotyczącego podmiany osób domyśliłem się zaraz na początku przedstawiania tego wątku. (!SPOILER!

zdradź mi czy dobrze myślę: chodzi mi o tego gościa w celi pod komnatą Pryzmata, tzn. sądzę, że więzień jest Pryzmatem a pod Gavina podszywa się jego "zły" brat

KONIEC SPOILERA )

Może jestem zbyt surowy, ale wiem, że dobrze zrobiłem porzucając książkę.

17 VIII 2017   23:33:57

Uwaga Mega spojler kilka tomów w przód, tylko dla tych, którzy nie zamierzają czytać cyklu. Dla uwypuklenia "telenowelowatości" pomysłow autora.






Tak, Gavin to tak naprawdę Dazen. Co stwarza problemy, bo Pryzmat kocha Karris, ale ona przecież była zaręczona z prawdziwym Gavinem. Za to Kipowi matka kazała obiecać zabić Gavina, za to, że ją zgwałcił i Kip się zadręcza, bo nie wie, że Gavin to nie Gavin, a już dążył go polubić.
Prócz tego wodzem rebelii jest młodszy brat Karris, który nie zginął w pożarze, jak wszyscy sądzą.
Marissia jest wnuczką Bieli, która udaje niewolnicę, by szpiegować Pryzmata.
Dowódca Czarnogwardzistów jest bratem kobiety, która była kochanką prawdziwego Gavina, a głowa zakonu skrytobójców, ukrywający się jako niewolnik ojca Gavina, Androssa, jest jego bodajże wujem (albo dziadkiem, nie chce mi się sięgać do tomu trzeciego).
Aaa, a Kip tak naprawdę nie jest synem prawdziwego Gavina, tylko Anrdossa, to najnowsza rewelacja.
A, jest jeszcze Zymun, syn Karris i prawdziwego Gavina, który jest ZŁY. Choć w tyle ksiązki przedstawiony jest jako osoba, która "podaje się za syna", więc może i tu czeka nas "zaskoczenie"

Aha, a najprawdopodobniej zresztą prawdziwego Gavina w celi nie było, to tylko majaki dręczonego poczuciem winy Dazena.

Tjaaaa - to tylko pomysły na "zawirowania" rodzinne głównych postaci. Były jeszcze jakieś powiązania rodowe.





Koniec spojlera

Ja napiszę tak - mnie wciągnęło na tyle, żeby cykl czytać, jednak tom czwarty okazał się rozczarowująco słaby.

18 VIII 2017   21:03:30

Hah, więc wygląda to gorzej niż przypuszczałem. Podejrzewam, że po którymś z kolei takim twiście, czytelników już to przestaje totalnie obchodzić kto jest kim. Bardzo lubię kiedy w książce pojawiają się jakieś rody, dynastie itp. Interesują mnie wtedy zależności rodzinne i stosunki pomiędzy nimi. U G.R.R. Martina takie motywy były genialne, zresztą tam cała opowieść się na tym praktycznie opiera. Widać, że Brent Weeks się pogubił i zamiast czegoś fajnego, wyszło fatalnie - takie prostackie zabiegi typowe dla sensacyjnej telenoweli :D.

19 VIII 2017   15:35:59

Hmm, nie tyle pogubił, co przedobrzył. On nie umie sobie powiedzieć dość - jeśli uzna, że pewien pomysł - na powiązania rodzinne, na fabularny twist itp. jest dobry, to stosuje go wielokrotnie, co albo staje się śmieszne, albo niszczy wrażenie spójności świata i konstrukcji bohaterów.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Było kolorowo?
— Beatrycze Nowicka

Kolorowy Czarny Pryzmat
— Anna Kańtoch

Tegoż twórcy

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Z nadzieją patrząc w przyszłość
— Beatrycze Nowicka

A teraz poderżnij gardło za tatusia…
— Beatrycze Nowicka

Było kolorowo?
— Beatrycze Nowicka

Kolorowy Czarny Pryzmat
— Anna Kańtoch

Ziejący czosnkiem zabójca i jego padawan
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Dzielona świadomość
— Katarzyna Piekarz

Podróż w jedną stronę
— Katarzyna Piekarz

Powrót z hukiem
— Katarzyna Piekarz

Poszukiwania w krainie śmierci
— Katarzyna Piekarz

Człowiek, który był samotny
— Katarzyna Piekarz

W świecie popiołu i tyranii
— Katarzyna Piekarz

Niech zapanuje chaos
— Katarzyna Piekarz

W nieznanym świecie
— Katarzyna Piekarz

Obca pośród swoich
— Katarzyna Piekarz

Wojna, genetyka i... miłość?
— Katarzyna Piekarz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.