Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Gra o miłość

Esensja.pl
Esensja.pl
Berhard Schlink w „Kobiecie na schodach” podejmuje motyw wyidealizowanej miłości zderzającej się z bólem przemijania.

Bernhard Schlink
‹Kobieta na schodach›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta na schodach
Tytuł oryginalnyDie Frau auf der Treppe
Data wydania23 maja 2017
Autor
PrzekładRyszard Wojnakowski
Wydawca Rebis
SeriaSalamandra
ISBN978-83-8062-024-7
Format272s. 135×215mm; oprawa zintegrowana
Cena34,90
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 27,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 22,69 zł
Wyszukaj w
Zobacz w
To bardzo dobrze, że Wydawnictwo Rebis wypełnia istotną lukę, wydając współczesną prozę niemiecką, nie za bardzo, niestety, obecną na naszym rynku wydawniczym. Bernhard Schlink jest u nas akurat całkiem dobrze znany, mamy przekłady kilku jego książek, z których najbardziej znana jest powieść „Lektor”. Książka zdobyła międzynarodową sławę, została też zekranizowana.
„Kobieta na schodach” to kolejna powieść w dorobku tego autora, który jest nie tylko prozaikiem, ale i profesorem nauk prawnych. Nie zawiedziemy się, jeżeli polubiliśmy ten jedyny w swoim rodzaju, filozofujący styl pisania Schlinka. Proza jest oszczędna, zwięzła, a jednocześnie bogata w symbole i metafory. Możemy tu wyczuć swoisty dystans wobec tego, co się rozgrywa między bohaterami. Daje to dużo lepszy efekt niż pisanie o wszystkim wprost.
Jest też w tym utworze wiele innych podobieństw do „Lektora”, podejmującego wątek rozliczenia się z niemiecką przeszłością i odpowiedzialnością za drugą wojnę światową. „Kobieta na schodach” nawiązuje z kolei do czasów NRD oraz okresu zjednoczenia Niemiec. Nie wszystko jest tu pokazane jednoznaczne, wiele pozostaje w sferze domysłów, czy w grę wchodziło szpiegostwo czy morderstwo? Czy ciąży na kimś wina, czy też jest to już sprawa zamknięta?
Nie to wydaje się tu najważniejsze. Kluczem do powieści jest tytuł. Autor w nocie zamieszczonej na końcu książki przyznaje, że inspiracją był dla niego obraz Gerharda Richtera „Ema. Akt na schodach”, lecz w jego utworze chodzi o nieistniejący obraz i fikcyjnego malarza. To od tego wszystko się zaczyna w „Kobiecie na schodach”, ale trzeba przyznać, że wykorzystany przez autora motyw nie jest szczególnie oryginalny: oto mężczyzna zakochuje się w kobiecie z obrazu, Irenie. Ona ma jednak męża (milionera) i kochanka. Obraz staje się po jakimś czasie kartą przetargową w grze o miłość. Kogo wybierze Irena? To bodaj najżywszy moment powieści, gdy wspólnie z głównym bohaterem ustala plan działania, a później dochodzi do jego realizacji.
Obawiam się jednak, że ta powieść nie powtórzy sukcesu „Lektora”. Najpierw trudno wejść w jej początek: czasowe retrospekcje w tym zdecydowanie nie pomagają. Zbyt długie i męczące są opisy targowania się o obraz. Opis archetypu kobiecości, którą narrator dostrzega na obrazie jest wręcz oklepany („naga, blada i blond”, „emanuje świadomością swej zmysłowej władzy”). A później, gdy główny bohater wyjeżdża do Australii i tam próbuje zmierzyć się z przeszłością, rozpoczyna się zupełnie inna książka. Tu zderza się idealizm miłości z brutalną biologią istnienia. Jest cień choroby i śmierci. Metafora oddalonej od cywilizacji wyspy nie może być już bardziej czytelna: wszędzie dopadnie cię przeszłość, nie uciekniesz od tego, co w twoim wnętrzu. Mamy też przemyślenia dotyczące upływającego czasu i życiowy bilans straconych szans i sukcesów.
Prozie Schlinka nie sposób jednak odmówić „literackości”, którą rozumiem jako elegancję pisania, swoiste wyrafinowanie i znaczeniową pojemność. Jeżeli tego szukamy, to sięgając po „Kobietę na schodach” nie będziemy rozczarowani.
koniec
21 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
— Joanna Kapica-Curzytek

Karuzela
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie tak dawno temu w Hamburgu
— Joanna Kapica-Curzytek

Psychoza strachu
— Joanna Kapica-Curzytek

Kolorowy, ale jednak worek
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie-biografia nie-księżnej
— Joanna Kapica-Curzytek

Książka zamiast zemsty
— Joanna Kapica-Curzytek

Miejsce na Ziemi
— Joanna Kapica-Curzytek

Kolory etyki
— Joanna Kapica-Curzytek

Poznawać fizykę z miłością
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.