Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja czyta: Wrzesień 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Zanim ogarnie nas wszystkich jesienna melancholia sprawdźmy co takiego czytaliśmy we wrześniu.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Dominika Cirocka [80%]
O ile dobrze pamiętam, to C. S Lewis napisał kiedyś, że książka dla dzieci, która podoba się tylko dzieciom, to zła książka. W myśl tej zasady „Koralina” Neila Gaimana jest opowieścią naprawdę dobrą, bo czytana przez dorosłego również potrafi pochłonąć i przynajmniej na chwilę obudzić wspomnienia głęboko skrywanych lęków z najmłodszych lat.
Tytułowa Koralina – dziewczynka bystra, spostrzegawcza, a przy tym niezwykle ciekawska – wciąż poszukuje sposobu, by zabić jakoś wakacyjną nudę. Zbywana przez dorosłych postanawia wcielić się w rolę badaczki. Przeczesując kąt po kącie swój stary, pełen najróżniejszych zakamarków dom, natrafia na drzwi, prowadzące do innego świata. Ta nowa rzeczywistość, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wydaje się nieco ulepszoną wersją jej własnego domu. „Drudzy rodzice” sprawiają wrażenie milszych, a jedzenie, które przygotowują dla Koraliny, jest o wiele smaczniejsze. Jednak, jak łatwo się domyślić, szybko okazuje się, że to tylko pozory, a mała dziewczynka wystawiona zostaje na naprawdę ciężką próbę.
Gaimanowi doskonale udaje się odzwierciedlić dziecięcy sposób postrzegania świata. Na pozór zmyślone, nierealne „strachy” małej dziewczynki ożywają na kartach książki, zyskując nowy, bardziej rzeczywisty wymiar. Potwory wreszcie „wychodzą spod łóżka”, okazując przy tym zdumiewająco prawdziwe, a senne koszmary zaczynają „ożywać” na jawie.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Joanna Kapica-Curzytek [80%]
„Guguły” zdecydowanie wymykają się jednoznacznym opisom. Można je odczytać między innymi jako obraz polskiej prowincji widziany oczyma dorastającej dziewczynki, ale będzie to i tak niepełny opis. We wsi Hektary nawet zwyczajne rzeczy stają się czymś niecodziennym. Dzieje się tak za sprawą niezwykłej wrażliwości i wyobraźni narratorki: dostrzegającej wokół wiele szczegółów, uważnej i refleksyjnej. Tyle tu panoramicznych scen i barwnych miniatur. Uwagę przykuwa kształtująca się indywidualność i świadomość głównej bohaterki, a jednocześnie to, że jest ona głęboko zrośnięta z otaczającą społecznością i czuje się częścią świata przyrody, który w „Gugułach” jest mocno obecny. Wioletta Grzegorzewska, snując opowieść o dojrzewaniu, wytycza bardzo subtelną linię pomiędzy tym, co jednostkowe, subiektywne, a tym, co kolektywne. To także dosyć nostalgiczna podróż do lat 80. XX wieku w Polsce. Słychać echa ważnych wydarzeń historycznych, nuty ówczesnych przebojów. Utrwalona w „Gugułach” wizja świata porusza wewnętrznie, fascynuje i urzeka. Książka Wioletty Grzegorzewskiej została w tym roku wydana po angielsku (pod tytułem „Swallowing Mercury”) i znalazła się w szerokim finale międzynarodowej edycji nagrody Bookera (Man Booker International Prize). Kilka tygodni temu ukazała się także w USA.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Beatrycze Nowicka [50%]
Ostatnimi laty polscy autorzy coraz chętniej sięgają po podkonwencję urban fantasy. Należy do nich także Marcin Jamiołkowski, który zyskał popularność cyklem o magu Herbercie Kruku. „Okup krwi” to pierwszy tom, a zarazem powieściowy debiut tego autora. Zacznijmy od pozytywów – na pochwałę zasługuje wartka akcja, przyzwoity styl, pozbawiony typowych dla debiutantów potknięć i przyjemne osadzenie w „naszej” rzeczywistości. To ostatnie najłatwiej wyjaśnić na przykładzie odwrotnym – otóż są książki urban fantasy, w których szczegółów dotyczących miejsc jest tak niewiele, że akcja równie dobrze mogłaby toczyć się gdziekolwiek indziej. Jamiołkowski często używa nazw własnych, zadbał też o to, by wprowadzić jakiś koloryt lokalny i to poczytuję za zaletę. Wielu recenzentów chwaliło też koncepcję magii. To prawda, że autor miał kilka dobrych pomysłów. Ja jednak jestem po lekturze cyklu o londyńskim czarnoksiężniku Matthew Swifcie (swoją drogą też „ptasie” nazwisko) i to, co tam zrobiła Kate Griffin zmieniło mój sposób postrzegania urban fantasy, a zwłaszcza miejskiej magii. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie jest to cykl pozbawiony wad – duża ilość naprawdę długich opisów sprawia, że w przeciwieństwie do „Okupu krwi” książki Griffin czyta się wolno – niemniej dla mnie seria angielskiej pisarki stała się punktem odniesienia. I, niestety, w porównaniu do magii czynionej przez Swifta, zaklęcia naszego rodzimego Kruka jawią się jedynie jako blady cień. Nie porwali mnie stworzeni przez Jamiołkowskiego bohaterowie. Główny, będący zarazem narratorem, został przedstawiony dokładniej, pozostali są dość mocno sztampowi. Intryga jest miejscami, nomen omen (Herbert na co dzień zajmuje się krawiectwem), grubymi nićmi szyta, a pani detektyw wydała mi się postacią jak z filmu na kasecie VHS, a nie z „naszej” polskiej rzeczywistości. Autor zdecydował się na wrzucenie czytelnika w wir wydarzeń, co oznacza także brak dokładniejszej ekspozycji. Niektóre kwestie wyjaśnione zostały w formie retrospekcji, co nie było do końca udanym rozwiązaniem – chodzi mi o osadzenie chronologicznych przeskoków, a także to, że kilkustronicowe wtręty z przeszłości bohatera nie okazały się wystarczające, by przejąć się jego relacjami z krewnymi i znajomymi. W efekcie, gdy pod koniec książki trup ściele się gęściej, niż by się czytelnik spodziewał na podstawie lekkiej, nieco humorystycznej, przygodowej konwencji, śmierć postaci dalszych planów nie budzi głębszych uczuć. Podsumowując – „Okup krwi” to lektura lekka i przyjemna, która jednak nie zagości w mojej pamięci na dłużej. Stąd ocena.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [70%]
Książkę Zuzanny Kisielewskiej przeczytałem wprawdzie z prawdziwym zainteresowaniem, ale mam poważne wątpliwości do kogo „12 półtonów” będzie umiało naprawdę dotrzeć. Według wydawcy jest to pozycja przeznaczona już dla dziewięciolatków, a duży format i przyciągające wzrok kolorowe ilustracje sugerują wręcz, że mogłyby sięgnąć po nią także młodsze dzieci (chyba nawet przedszkolaki!). Obawiam się jednak, że tekst najbardziej zainteresuje raczej zdecydowanie starszych czytelników, którzy lubią muzykę, ale nie mają ugruntowanej wiedzy na jej temat. Nie chodzi nawet o to, że dzieci, które nie uczyły się jeszcze wszak fizyki, będą musiały przyjąć wyjaśnienia na temat fal dźwiękowych raczej na wiarę niż z pełnym zrozumieniem. Znacznie większym problemem jest to, że autorka wielokrotnie przywołuje naprawdę różnorodne utwory muzyczne, których tytuły młodym czytelnikom zazwyczaj kompletnie nic nie mówią. Trudno przecież oczekiwać, aby dziewięciolatek znał zarówno „V Symfonię” Ludwiga van Beethovena oraz „Orfeusza” Claudia Monteverdiego, jak i „Just Dance” Lady Gagi, „Beat it” Michaela Jacksona czy „Hurt” Johnny′ego Casha. W tym momencie wywody autorki – bardzo ciekawe bez wątpienia i poparte jej rzeczową wiedzą – zwyczajnie trafiają w próżnię w przypadku dzieci, które same sięgnęły po tę książkę. W efekcie tej pewnej niespójności warstwy graficznej i tekstu dla młodych czytelników będzie to lektura jednak trochę na wyrost, a z kolei wielu dorosłych po prostu nie zwróci na nią uwagi. A byłoby trochę szkoda, bo Zuzanna Kisielewska pisze naprawdę zajmująco o muzyce, zasypując nas tutaj mnóstwem ciekawostek i niezwykłych spostrzeżeń.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Alternatywy 1920
Miłosz Cybowski

23 XI 2017

„Pakt Piłsudski-Lenin” Piotra Zychowicza to książka dziwna. Autor nie tylko z uporem stara się dowieść nam postawioną w tytule tezę (co jeszcze można zaakceptować). Stara się on również udowodnić, że gdyby tylko Polacy okazali mniej litości Bolszewikom, nie tylko zdobyliby Moskwę, ale też odbudowaliby imperium od morza do morza.

więcej »

Niestraszna naukowość
Miłosz Cybowski

21 XI 2017

„Z »getta« do mainstreamu. Polskie pole literackie fantasy (1982-2012)” Katarzyny Kaczor jest książką naukową. To po pierwsze. W swojej analizie tytułowego pola literackiego autorka posługuje się bardzo konkretną metodologią. To po drugie. Ale cała naukowość tego opracowania nie zmienia faktu, że dla przeciętnego czytelnika pragnącego dowiedzieć się czegoś nowego na temat historii polskiego fantasy jest to książka jak najbardziej przystępna. To po trzecie.

więcej »

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Czerwiec 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Joanna Słupek

Mała Esensja: I nie mówcie mi „Alicja”!
— Daniel Markiewicz

Mała Esensja: Po drugiej stronie drzwi
— Paulina Gradkowska

Z tego cyklu

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Pomiędzy, na razie, w międzyczasie…
— Joanna Kapica-Curzytek

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Nie igraj z ogniem
— Anna Nieznaj

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Sto lat w słońcu
— Artur Laisen

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

To nie staw, to ocean
— Magdalena Kubasiewicz

Oskar Jota, człowiek wiary
— Jacek Wróbel

Urban legend
— Daniel Markiewicz

Na dalekiej północy nawet dzieci bywają dziwne…
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Słuchaj i patrz: Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kij w mrowisko
— Joanna Kapica-Curzytek

Po trzy: Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Mała Esensja: Więcej czarów
— Marcin Mroziuk

Ciemni coś ci jaśni
— Beatrycze Nowicka

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Zacząć jeszcze raz
— Dawid Kantor

Roślina czy zwierzę albo ból biologa
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.