Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Fantasy z elementami sf

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie dziwi, że Peter Hamilton w kolejnych książkach powraca do wszechświata Wspólnoty Międzyukładowej. „Otchłań bez snów” to pierwszy tom trzeciej serii książek osadzonych w tym uniwersum. Kłopot jednak w tym, że mając do dyspozycji tak wiele możliwości, autor woli skupiać się na drobnostkach. Jest to o wiele bardziej dotkliwe niż powtarzalność niektórych rozwiązań fabularnych.

Peter F. Hamilton
‹Otchłań bez snów›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOtchłań bez snów
Tytuł oryginalnyThe Abyss Beyond Dreams
Data wydania27 lutego 2017
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Zysk i S-ka
CyklKroniki Upadłych, Wspólnota
ISBN978-83-65521-92-7
Format764s. 140×205mm
Cena49,—
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Na marginesie poprzednich powieści przewijał się wątek statków-ark, olbrzymich kolosów mających opuścić naszą galaktykę i pozwolić ludzkości osiedlić się gdzieś poza nią. Był to plan mający uchronić ludzkość przed klęską w wojnie z Alfami (opisanej w pierwszej serii z tego uniwersum). Początek powieści sugeruje, że będziemy mieli do czynienia właśnie z klasycznym, kolonizacyjnym sf – z tą różnicą, że grupa okrętów nie opuściła wcale galaktyki, lecz dziwnym zbiegiem okoliczności (którego wyjaśnienie stanowi jedną z głównych zagadek powieści) trafiła do Pustki. Wydawać by się mogło, że to idealny wstęp do wciągającego odkrywania tajemnic nowego świata.
Nic z tych rzeczy. Zamiast solidnej dawki sf dostajemy opis rzeczywistości na jednej ze skolonizowanych przez ludzi planet wewnątrz Pustki. A że miejsce to rządzi się swoimi prawami (dotyczącymi głównie ograniczeń związanych z zaawansowaną technologią), rozwój ludzkości pozostaje na poziomie późnego wieku XIX. Jedynym wyróżnikiem są zdolności telepatyczne i telekinetyczne, umożliwiające manipulowanie rzeczywistością (oczywiście w nieco mniejszym stopniu niż miało to miejsce w opisach Pustki w poprzednim cyklu). Osobną rzeczą jest to, że również czas płynie tam inaczej w porównaniu z wszechświatem poza. Kiedy więc wyprawa Nigela ostatecznie dociera na miejsce, okazuje się że miejscowe społeczeństwo ma już za sobą ponad dwa tysiące lat historii.
Najistotniejsze wydaje się jednak ciągłe zagrożenie ludzkiego społeczeństwa przez Upadłych, którzy stanowią jeszcze jedną tajemnicę całej historii, a przy tym znaczący element determinujący w dużej mierze autokratyczne porządki panujące na Bienvenido. Jednocześnie, patrząc na zdolności przystosowania się do panujących na planecie warunków, nie sposób nie zastanowić się, dlaczego obcy jeszcze nie zwyciężyli w starciu z ludzkością. Oczywiście można tłumaczyć to ograniczoną skalą ich inwazji, ale… Jest w całym tym, skądinąd interesującym, koncepcie obcych coś, co czyni z nich element pasujący bardziej do świata fantasy niż do sf.
Kiedy się nad tym zastanowić, ten sam zarzut można wysunąć względem samego świata przedstawionego. Tak, widzieliśmy to już w cyklu o Pustce, tam jednak było to rozsądnie przeplatane z wycinkami z wszechświata poza, dzięki czemu świat fantasy stanowił dopełnienie świata sf. Tutaj tego brak, elementy fantastycznonaukowe są bardzo ograniczone, choć, trzeba przyznać, że kiedy się już pojawiają, to robią niemałe wrażenie. Jednak to, co tak naprawdę dostajemy, to powieść, której bardzo daleko do porządnego sf, jakie zwykł pisać Hamilton. Początkowa nadzieja, że może jednak w końcu nadejdzie jakiś przełom, szybko zanika. Nawet obecność Nigela Sheldona oraz ograniczonej technologii spoza Pustki nie mogą zbyt wiele zmienić.
Po lekturze odnoszę wrażenie, że podstawowym problemem książki jest skala. Mając całą Wspólnotę i Pustkę do dyspozycji, Hamilton zdecydował się skupić na jednym jej ułamku, planecie zasiedlonej przez kolonistów wiele wieków temu. Oczywiście wydarzenia, które się na niej rozgrywają, mają niebagatelne znaczenie dla całej Pustki, niemniej jednak, poza początkiem i końcem, powieść jest dziwnie, nie w stylu Hamiltona, pozbawiona prawdziwie spektakularnych scen i wydarzeń. Zamiast historii na galaktyczną skalę, książka okazuje się opowieścią o jednej planecie i jednej społeczności.
Nie jest to nic złego, bo autor bardzo dobrze radzi z zarysowywaniem ograniczonego technicznie społeczeństwa żyjącego zgodnie z od wieków ustalonymi zasadami. Oczywiście w centrum znajduje się buntownik domagający się zmian, które jednak są niemile widziane przez resztę ludzi. Podobieństwa z Edeardem są aż nadto widoczne (z tą różnicą, że akurat Slvasta żadnymi specjalnymi mocami nie dysponuje, będąc archetypem fanatycznego rewolucjonisty, który bez pomocy z zewnątrz niewiele by osiągnął). Jest to ciekawe (szczególnie z perspektywy epilogu), ale zdecydowanie niezadowalające, jeśli ktoś oczekiwał po „Otchłani bez snów” powieści sf.
W tym wszystkim gubi się to, co – sądząc po nazwie cyklu – miało stanowić element główny całej historii, czyli Upadli. Bo nawet jeśli Nigelowi udało się odkryć dość sporo na temat ich pochodzenia, to jednak walka z nimi przewija się gdzieś na marginesie walki o lepsze jutro Bienvenido. W ostatecznym rozrachunku ta powieść Hamiltona pozostawia wiele do życzenia. Nie sposób odmówić jej rozmachu, który jednak szybko ustępuje miejsca jeszcze jednej historii o niesprawiedliwości społecznej i próbach naprawienia jej.
koniec
5 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cudzego nie znacie: Przygody pewnego emeryta
— Miłosz Cybowski

Wczesny Hamilton
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Kobieta z przeszłością, mężczyźni po przejściach
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Bez niewyżytych nimfomanek
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: A droga długa jest
— Miłosz Cybowski

Szable do boju, lance korpuskularne w dłoń
— Miłosz Cybowski

Kosmiczna zabawa w kryminał
— Miłosz Cybowski

Za mało cukru w cukrze
— Miłosz Cybowski

Rozwlekłe preludium
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Więcej snów, mniej rzeczywistości
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Wariacja na temat
— Miłosz Cybowski

Inspiracja nadeszła ze wschodu
— Miłosz Cybowski

Biografia? Nie do końca
— Miłosz Cybowski

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Punkty nie mają znaczenia
— Miłosz Cybowski

Steam-science-fiction
— Miłosz Cybowski

Dla wytrwałych
— Miłosz Cybowski

Nudny kosmos
— Miłosz Cybowski

Nie taka znowu pusta powieść
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.