Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Odczytywanie światów Jacka Dukaja

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 [4] 5 6 »
Aguerre w świcie

‹Wizje alternatywne 3›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWizje alternatywne 3
Data wydanialuty 2001
RedakcjaWojtek Sedeńko
Wydawca Solaris
ISBN83-88431-09-9
Format361s. 120×195mm
Cena35,50
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Ludzkość zamieszkuje planety Galaktyki, nanotechnologia i informatyka ziszcza wszelkie technologiczne potrzeby. Aguerre City, żywokrystna stolica Zakonu xenotyków na Aguerre, rośnie po ocienionej stronie i zarastając planetę podąża ku linii terminatora. Między Aguerre a osłaniającym ją przed materią i światłem gwiazdy dysonowskim pierścieniem, rozciągają się Ogrody Orbitalne, „sztuczny” świat wraz z fauną i florą wyhodowany z zaprogramowanych na alternatywnym do DNA kodzie biologicznym – kutrypie (QTRP). Kasta OHX (Ordo Homo Xenogenesis) prowadzi na Aguerre eksperymenty z glejem, gromadząc go w wielkich ilościach w peryferyjnych Bagnach oraz wynajmuje organizacji ICEO (Interstellar Commercial Enterprises Organization) xenotyków do poszukiwania planet glejonośnych w Drodze Mlecznej.
Xenotycy, nadludzie o „memetycznie” urobionym statusie społecznym, poddali komórki swych DNA-owych ciał nieodwracalnej syzygii (połączeniu) z powszechnymi w Galaktyce jak plankton w morzu prokariotycznymi transkomórkami glejowymi. Glej ma własność zeroczasowego (niezależnego od odległości) komunikowania rezonacyjnego na poziomie kwantowym oraz mocno zaburza czasoprzestrzeń. Zależnie od stopnia zaawansowania technologii syzygijnej i szczepów prokariotów glejowych, kolejne generacje xenotyków różnią się między sobą zarówno wyglądem zewnętrznym (fenotypem), jak i mocą otaczającej ich stampy, grawitacyjnej aury, która zakrzywia czasoprzestrzeń i pochłania światło jak czarna dziura czy też dodaje czasoprzestrzeni wyższych wymiarów. Taki grawitacyjny „odcisk ciała” xenotyków przejawia się stopniem albeda ich czarnej skóry (np. fiolet) oraz zaburzaniem myśli i zachowań znajdujących się w pobliżu osób. .
Oprócz umiejętności Rzeźbienia, czyli odkształcania swą mocą oktomorficzną czasoprzestrzeni, glej wnosi w darze xenotykom także odmienne myślenie. Impulsy nerwowe w ich mózgach biegną nie tylko po synapsach, ale i po resztkach (residuach) transkomórkowców. Wskutek tego OHX są nie tylko glejomyślni, ale i glejintuicyjni: kierują się przeczuciami i pozaobliczalnymi rozumowaniami, czego zewnętrznym objawem jest wrażenie roztargnienia czy wręcz nieobecność duchem. Aby „się uświadamiać”, muszą sprzężeniem zwrotnym wspierać myślenie systemami tajemnymi o losowo tasowanych (permutowanych) elementach, takich jak na przykład trigramy z Księgi Przemian (I Cing)1), rzucanie kośćmi zwierzęcymi, wróżenie z fusów, krwi, etc. Xenotycy układają wróżby z tarota i w letargu poddają podświadomość kontemplacji odczytywanych znaczeń. Każdy xenotyk ma nanomatyczną wszczepkę i programowalnego nadzorcę (Stróża), który utrzymuje homeostazę psychofizjologiczną: wytłumia uczucia, emocje i ubezsennia. OHX są jednak śmiertelni; ich zgon to Śmierć: miejsce sperwertowanej (podziurawionej zależnie od stampy czasami, wymiarami, krzywiznami) czasoprzestrzeni.
Na rzeczywistość glinną cywilizacji ludzkiej (od C-Lay, ang. glina) nałożony jest system łączności zeroczasowej VR: Iluzjon. To sieć wirtualnych i rzeczywistych poziomów połączeń międzywszczepkowych, zhierarchizowana na wzór drzew katalogowych systemów plików. Wystarczy mieć wszczepkę i uprawnienia do wejścia na wyższe poziomy, by w czasie rzeczywistym skakać umysłem z poziomu glinnego w połączenia wirtualne i doznawać zmysłowo „rzeczywistości” danego poziomu, a nawet zwielokrotniać się na wielu poziomach jednocześnie, co przypomina eksterioryzację oderwanego od ciała umysłu…
Spokój Aguerre City, zarządzanego przez Primusa OHX, Fredericka Aguerre, zakłóca zabójstwo angielskiego lorda, Amiela. Poprzez Iluzjon zaufany xenotyk rusza w pościg za zabójcą; ten jednakże po schwytaniu w wyrzeźbioną czasoprzestrzeń spala się w ogniu samobójczego nano. Frederick rozpoczyna śledztwo a zarazem zabiega o serce Carli, wdowy po lordzie, swej dawnej miłości. Dochodzi do wniosku, iż zleceniodawca zabójstwa lorda podszywał się pod innego xenotyka i pod szyldem wirtualnej spółki podróżował po Drodze Mlecznej. Rejestry w archiwach Zakonu nie odnotowują lotów, a celu zleceń nie chce wyjawić współpracownica lorda, toteż Frederick poradziwszy się wróżby, wyrusza w glinnej postaci Ogrodem na „wyrzeźbionym siodle czasoprzestrzennym” – fali FTL (faster than light, szybszej niż światło) – na poszukiwania. Wspomagany tarotem, meandruje po układach gwiezdnych wzdłuż Punktu Ferza (wektora reprezentującego galaktyczne interesy ludzkości), licząc iż znajdzie odwiedzane miejsca, a równolegle, iluzyjny, kieruje śledztwem i pełni obowiązki publiczne w City.
W układzie gwiezdnym Głupca procedury poszukiwawcze gleju naprowadzają Fredericka na szczątki rozkładanego analitycznym nano ftl-owego komputera glejokrystnego (z gleju i żywokrystu). Pojąwszy, że szereg takich rozrzuconych po Galaktyce komputerów wykonywało rozproszone obliczenia, Primus zamierza włamać się przez wszczepkę do umysłu lorda, by poznać lokalizacje węzłów komputera i cel obliczeń. Jednocześnie nakazuje Inkwizycji, wewnętrznej policji Zakonu, przeprowadzić śledztwo w sprawie tajnego projektu i rozłamu w szeregach xenotyków. Działania Fredericka wywołują wrzenie w szeregach „odszczepieńców”. W drodze powrotnej omal nie ginie „z rąk” zamachowca-schizmatyka, by niebawem zostać zaproszonym na iluzyjne spotkanie z ich nieformalnym przywódcą, podczas którego to spotkania Schizmatyk odkrywa Primusowi powody rozłamu w Zakonie. Dość służbie ludzkości, xenotycy stworzeni są do wyższych celów… Zyskawszy na czasie schizmatycy ciągną z Galaktyki trzema Ogrodami na glinnego Fredericka. Odsiecz jest zbyt odległa, toteż Primus dostosowuje swój Ogród do walki i przez Iluzjon dobiera programy obronne dla swojej wszczepki. W wyprzedzającym ataku pokonuje najbliższego schizmatyka: blokuje go w Ogrodzie, a jego pamięć, finezyjnie zhackowaną i skopiowaną, lokuje w Zamku Ordo i…
Poznaje schizmatyczny Projekt REVUM, który miał zbadać powód Silentium Universi (milczenia cywilizacji wszechświata). Pomimo zweryfikowania Drake’owego równania, poszukiwania innych cywilizacji wciąż nie przynosiło xenotykom rezultatów, podobnie jak nie dawał ich dawny programu SETI. Zamiast obcych znajdowano jedynie glej na różnych etapach ewolucji. Konwergencjonaliści utrzymywali, że cywilizacje przechodzą drogę xenotyków i kończą jako komórki glejonośne, a spiraliści – że na spirali rozwoju po erze xenotycznej cywilizacje osiągają granice praw fizyki kosmosu i znikają poza nim. Schizmatycy natomiast domniemywali, że brak cywilizacji spowodowany jest etapami ich rozwoju: wejściem w erę xenotyków, potem glejotyków – istot rozwijanych embrionalnie z gleju, które tworzą postglejotyków, ci z kolei generacje następne… W ślad za rozwojem postępuje wzrost rozdzielczości Rzeźbienia czasoprzestrzeni aż po próg Plancka, po osiągnięciu którego ostatnie generacje postglejotyckie znikają w otwieranych tam szczelinach. REVUM, zainicjowany w Bagnach, miał przeliczyć wstecz masy i pędy Galaktyki po to, by „zaciąwszy się” na planckowskich szparach dowieść „odrzeźbienia” się cywilizacji poza kosmos.
Opatentowanie glejokrystu oznacza ftl-owe złamanie wszystkich kodów kryptograficznych wszczepek, programów i Iluzjonu; grozi przejęciem przez schizmatyków władzy, ICEO już zawiera kontrakty z założonym przez nich Societas Rosa. Primus, w nawale obowiązków zewnętrznych i wewnątrz Zakonu, czuje się zagrożony, chce się ugadzać, zapobiec narastającemu kryzysowi. Wiedziony intuicją krąży po łączach iluzyjnych. Na Błękicie wspiera pogrążoną w depresji Carlę. Przyjmuje zaproszenie Schizmatyka do rozmów w C-Layu, co oznacza dalszą Rzeźbę przez Galaktykę. Odwiedza Instytut lorda: morze wszelakich odmian gleju, skumulowane w Bagnach, wpływa swą kwantową funkcją falową na Błękit i kosmos. Poznaje bliżej kutrypiczne glejożycie, które miało wydać pierwszą generację postglejotyków, a które może xenotyków zniszczyć. Glejomyślność rezonuje w umyśle Aguerre nieświadomym ciągiem skojarzeń i postanowień. Spotkanie z pierwszym syzygentem, chirurgicznym wrakiem człowieka o anielskiej stampie, znającego skutki glejomyślności, glejwróżb i metody niszczenia glejem mózgów xenotyków, utwierdza Fredericka w domysłach, iż nieustanna glejintuicja – podczas której chodzącej wróżbie-wyroczni świat wydaje się być kabałą – jest piętą achillesową xenotyków.
Tymczasem glinny Frederick w odbudowanym po uprzednim starciu Ogrodzie rusza wedle wróżb tarota po Galaktyce na spotkanie twarzą w twarz ze Schizmatykiem. Konsultuje się z militarystami. Chroniony zmyślnie zaprojektowaną przez nich „zbroją” – hermeneticum, i glejintuicją, jest przygotowany na wszelkie sposoby walki. Hermeneticum to odporna na xenotyczną rozdzielczość oktomorfowania czasoprzestrzenna rzeźba: atak z zewnątrz potrzebuje godziny, by dotrzeć do ciała, a uruchamiana skojarzeniem mentalnym reakcja z wnętrza, wspomagana oprogramowaniem, to rząd sekundy… Schizmatyk, już nadxenotyk pod pełną glejintuicją, bez zabezpieczeń wszczepki, świadomy „stanu obronnego” Primusa, rozpoczyna właśnie otwieranie szczeliny poza kosmos i proponuje gościowi wspólne poprowadzenie Zakonu w erę postglejotyków. Jedynie wróżba może zmienić postanowienie Schizmatyka, toteż Frederick inicjuje pojedynek na karty. Świat kontra odwrócone Męstwo… Przepowiedni staje się zadość: w zmaganiach „czarnoksiężników” zwycięża Frederick. Później, świadomy już swojej sukcesji po schizmatyku, zasysa pobojowisko z residuów (resztek) postampowych pokonanego.
Rozkodowane pliki z ostatnich chwil życia lorda ujawniają, że zamierzał on ujawnić rozłam, ponieważ podważał tezy schizmatyków i niecelowość ich działań. To z niższych kosmosów odrzeźbili się w nasz wszechświat postglejotycy; glej to właśnie Oni, to Ich postglejowcami są xenotycy. Wszechświat natomiast może być gałęzią drzewa wszechświatów odrzeźbioną od pierwotnego wszechświata na wskutek toczonych tam wojen, bowiem zeroczasowość rozciąga się na wszystkie wszechświaty… I Frederick Aguerre, żywy cmentarz generacji postglejotyków z niższych kosmosów, wkracza w świt zainicjowanej przez schizmatyków wojny o wyższą formę bytu. City zaś, na skutek przyspieszenia obrotów planety zaburzeniami grawitacyjnymi Śmierci, wyrasta w słońce, w jutrzenkę nowej ery…
* * *
Wizja świata w „Aguerre w świcie” to prawdziwie gnostycka perła w twórczości JD, obrosła motywami nie tylko techgnostycznymi, ale i wątkami samej gnozy, jak i religijnymi. To misterna, w scenerii astrofizycznej i aurze niezwykłości, technologiczno-kartomantyczna literacka realizacja pomysłów na styku spekulacji na temat przyszłości ludzkości w kosmosie i obcych cywilizacji, z przetworzonymi na język literacki modelami fizycznymi i pozaobliczalnością algorytmiczną.
Tarot to matematyczna Wyrocznia. Wróżba z tarota jest Przepowiednią, której „pytają się o radę” pozaobliczalnie intuujący xenotycy; bez tarota nie byliby w stanie uświadamiać myśli. Podobnie jest z maszyną Turinga: nie jest w stanie zaprzestać rozwiązywania nieobliczalnego algorytmicznie zadania2), dopóki nie zapyta się Wyroczni, matematycznej „wróżby”, która podpowie jej „stop” lub „nie”. Kabała rozwiązuje xenotycznej intuicji problem stopu. Glejotycką równowagę umysłową w starciu z problemami pozaobliczalnymi można też ujmować alternatywnie jako matematyczną grę o sumie zerowej z tzw. strategią zrandomizowaną (losową)3). Dlaczego Frederick miał pewność, że błądząc losowo od gwiazdy do gwiazdy z tarotową przepowiednią natrafi wcześniej czy później na nieznane miejsca wypraw schizmatyków: węzłów rozproszonego komputera? Odpowiedzią jest model teoretycznofizyczny takiego ruchu – swobodne błądzenie przypadkowe „pijanej mrówki” wspomagającej się monetą4): po trafieniu w dowolny węzeł sieci rewers lub awers monety „wróży” jej węzeł najbliższy, który ma osiągnąć. Wspomagana taką przepowiednią mrówka statystycznie, czyli średnio, zawsze trafi do celu w sieci, więc dotarł „skacząc po gwiazdach” do celu sam Frederick.
Widać wyraźnie symbolikę tarota5), która jest pochodną symboliki gnostyckiej. Wskazuje na to kontekst, w jakim ujmowane są nazwy kart. Wieża Aguerre to karta Wieży Boga, symbol despotyzmu władcy, Siódemka Mieczy przed wyruszeniem w Galaktykę – karta symbolizująca samotną walkę bez wyników. Gwiazda z glejokrystnym komputerem to pierwsza karta tarota: Głupiec, symbolizująca początek przygody – trop projektu REVUM. Aguerre i lady Amiel to karta Kochankowie, Stróż – karta Demon oznaczająca uzależnienie od Iluzjonu, groźne Śmierci xenotyków – karta Śmierć symbolizująca przejście z jednego etapu życia w drugi. Przewija się Papieżyca, Pięć Mieczy, Wisielec, Rydwan… Aguerre i schizmatyk to magowie, a karta Mag oznacza twórczość, witalność, odkrywczość. Pojedynek na karty – Karta Świat a odwrócona karta Męstwo – to wskazanie przez Wyrocznię z jednej strony zwycięzcy, z drugiej wskazanie porażki z kimś silniejszym, potężniejszym. Jeśli się z tarota wróżyło – to nie sposób nie dostrzec, iż „Aguerre…” jest literacko ułożoną kabałą. Bez tarota utwór nie miałby tak mistycznego, a w konsekwencji gnostyckiego, wydźwięku.
Frederick przypomina opisane w średniowiecznoarabskiej literaturze archetypowe wyobrażenie Hermesa; podobnie jak Hermes wykorzystuje do swoich celów naukę, sztuczki techniczne i magię (informatyczno-informacyjną i kartomantyczną), podobnie jak on wybudował utopijne Miasto, z którego Wieży (Zamek Ordo) kontroluje świat technikami symbolicznymi (Iluzjonem i wyrocznią). Niczym technomag na falach FTL przebywa iluzyjnie na wielu poziomach połączeń wirtualnych VR jednocześnie, zachowując swą podstawową egzystencję – glinną (C-Layer).
Xenotycy to istoty wybrane, na wskroś boskie; glejomyślnie i glejintuicyjnie przeczuwają istnienie innego, doskonałego świata, i podejmując wezwanie wstępują na ścieżkę do innych wszechświatów. Schizma zdaje się być wzorowana na rozłamie dawnego rzymskiego kościoła chrześcijańskiego na ezoteryczne chrześcijaństwo św. Jana Ewangelisty z czasów wypraw krzyżowych do Palestyny. Kasta OHX, od której odrywają się schizmatycy, przypomina ówczesne rycerstwo zakonne, od którego odłączył się głoszący idee gnostyckie Zakon Templariuszy (Różokrzyżowców). Wskazuje na to nazwa Societas Rosa schizmatyków. W interpretacji „różokrzyżowej” Frederick jest po prostu Inkwizytorem niszczącym własną policją zakonną, Inkwizycją, odłamowców…
Extensa

Jacek Dukaj
‹Extensa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułExtensa
Data wydaniawrzesień 2002
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03286-9
Format150s. 123x197mm
Cena25,—
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Zielony Kraj wypełnia pył nanoinformacyjny, rozproszony byt, w który ludzkość przetransformowuje się (inwolweruje) w nowy gatunek postludzki, a który żyje własnym życiem wewnętrznym w jednoczącej umysły poludzi „informacyjnej sferze Dysona”. W Zielonym Kraju duchy są normalnością, której jedynie dzieci się nie dziwią; śmierć nie jest Śmiercią, lecz odmiennym stanem istnienia – informacyjnym – o ile tradycyjny człowiek przystąpi do Bezimiennych. Kosztem transformacji są baśniowe dziwy, klątwy, pustoszące i zmieniające Zielony Kraj zjawiska, wytrącenie Ziemi z orbity, rozpad Marsa, zaburzenia pasa Kuipera i obłoku Oorta. Nieformalne Przymierze neoludzi i nielicznej normalnej ludzkości pozwala tym drugim żyć z własnego wyboru w Tradycji, jednak kosztem uzależnienia się od produktów poludzkich potomków poprzez handel wymienny w Targu, głównej osadzie Zielonego Kraju, gdzie transakcje zawierane są w podziemnej budowli osady – Krypcie.
Taki oto świat uchylany jest krok po kroku oczami dziecka Tradycji wyrastającego w otoczeniu duchów, egzorcyzmów i trapiących Kraj nieszczęść. Pełnia tego świata odsłonięta zostaje dopiero w wieku dojrzałym, pod okiem Mistrza Bartłomieja, który hołduje naukom uprawianym przed transformacją. Bohater poznaje wiedzę astronomiczną, a już jako głowa rodziny przejmuje po mistrzu tradycje badawcze i ciekłym światłem Organów poddaje się aktowi reprozji.
Reprozja „splata” jego umysł z samoświadomym, wysłanym przed setkami laty w anomalię grawitacyjną systemu planetarnego Meduzy info-mózgiem. Doświadcza stanów owej nanoinformacyjnej sieci logicznej – extensy właśnie; odczuwa jej rozrastanie się, samoorganizację, eksplorację układu, co okupuje ułomnością ciała i umysłu. W układzie Meduzy sonda odkrywa podobną sobie informacyjną sieć logiczną innej cywilizacji i to staje się przyczyną zabiegów Bezimiennych o zawartość ziaren reprozyjnych jego mózgu. Nie mogąc pogodzić się z ubezwłasnowolnieniem, ucieka od siebie, od przeznaczenia, i tak osamotniony, pchnięty niespodziewanym impulsem sondy, inwolweruje w pył infosfery neoludzkości. Odtąd jako nieśmiertelny przenika Krainę informacyjnym duchem i materializuje się żywym…
* * *
Liczba elementów „barokowej konstrukcji”, nikła w stosunku do liczby z „Czarnych oceanów” czy z „Aguerre…” – infosfera, nano i poddanie umysłu reprozji (neologizm od u-R/EPR-owienia, zjawiska EPR rozszerzonego o literę R nazwiska fikcyjnego fizyka) – wywołuje jakże złożony efekt! Paradoks EPR, czyli natychmiastowe „przenoszenie” splątanych stanów kwantowych na dowolne odległości (nie ograniczone skończoną prędkością światła), jest globalnym zjawiskiem kwantowym, które wielu naukowcom daje podstawy do uznawania teorii kwantów jako niekompletnej, wymagającej uzupełnień lub zamiany na inną teorię. Zjawisko EPR w naturze nader trudno utrzymać w ryzach, gdyż w oddziaływaniu otoczeniem zewnętrznym ulega natychmiastowemu rozplątaniu (dekoherencji). Nieweryfikowalne jest ponadto przypuszczenie, że ludzka świadomość ma charakter kwantowy, a myślenie cechy procesu nieprzeliczalnego6). Przełamanie takich werystycznych zastrzeżeń modyfikacją zjawiska EPR o „R” jest zręcznym pomysłem na uniknięcie krytyki naukowej, a literacko – zabiegiem pozwalającym „telepatycznie” splątać stany różnych umysłów, a przez ten „pryzmat” – pretekstem do opisania dramatów człowieka doznającego innych stanów świadomości, widocznych zwłaszcza w dość oryginalnej scenie erotycznej „z gwiazdami”.
W tekście tym JD uczynił bohaterem nie człowieka wyższego gatunku, ale człowieka bliskiego człowiekowi współczesnemu, którego dotykają zmiany postludzkie. Narracja pierwszoosobowa, prowadzona przez bezimienną postać „Extensy”, za pośrednictwem której autor odsłania świat powieściowy, w naturalny sposób ograniczyła autorowi prezentację świata. Nie ma rozmachu, widocznego w innych utworach, należy się nad lekturą zastanawiać, by ze skąpych słów zarysować zręby jego konstrukcji. Ale dzięki właśnie okrojeniu wizji świata zabiegiem pierwszoosobowej narracji, utwór na tle innych tekstów wydaje się dojrzalszym humanistycznie, głęboko psychologicznym, pełnym dramaturgii i rozterek ludzkich jej bohatera i jego rodu. Gdyby jednak JD położył większy nacisk na przenikające Zielony Kraj dziwy i nadprzyrodzoność, po czym uwikłałby głębiej ludzi Tradycji w uboczne przejawy transformowania się postludzkości – z perspektywy lirycznej postaci „Extensy” mógłby napisać utwór bliski humanistycznemu wydźwiękowi „Pikniku na skraju drogi” Strugackich. Pomimo autorskiego ograniczenia narracją, motania się pomiędzy stłumioną wizją świata a dramaturgią bohatera, mimo pozornego pęknięcia na pół – najpierw dziecięce postrzeganie nadprzyrodzoności a późniejsze umysłowe jej doznawanie – powieść, po zakończeniu lektury, scala się, bowiem wracając do początków widać, jaka jest egzegeza otaczającego dziecko świata duchów.
Droga nienazwanego bohatera „Extensy” to zarówno archetypowa ścieżka inicjacji (dojrzewania), jak i gnostyczna ścieżka poznania prowadząca do wiedzy, z tą różnicą, że poznana wiedza nie wyzwala, ale – przekornie – zniewala, bowiem uciekając przed nią bohater jednak niefortunnie traci cielesność i wkracza w „niebiańską” infosferę. Motywem techgnostyczym jest technomagia, totalne zjednoczenie duchowe ludzkości w noosferze, w technologii – transinformacji – na tyle zaawansowanej, że jej skutki nieodróżnialne są już nie tak od magii, jak od zjawisk nadprzyrodzonych. Przenikające Zielony Kraj duchy i baśniowe dziwy mają wyjaśnienie racjonalne: materializacja informacji. Człowiek tradycyjny jest więźniem ciała (gliną), transludzkość – więźniami infosfery; oba gatunki, obojętne w stosunku do siebie niczym człowiek w obojętnym gnostycznym świecie, a przeto osamotnione w swoich formach istnienia, kroczą własnymi ścieżkami poznania i wyzwalają się inaczej: ten pierwszy z infosferze ludzkości, ten drugi w infosferze z obcymi…

1) „I cing, Księga przemian” w „Fikcje i fakty” KAW 1984 lub S. Reifler: „I cing, Księga przemian”, Zysk i S- ka 1996
2) Nie tylko xenotycy. R. Penrose wykazał, opierając się na twierdzeniu o niezupełności Gödla, że nie ma odpowiednika maszyny równoważnej maszynie Turinga, nawet wyposażonej w mechanizm losowy, który mógłby dokładnie zasymulować działanie umysłu człowieka. Zarówno umysł człowieka, jak i xenotyka, są równoważne pozaobliczeniowo, zatem i człowiek powinien wspomagać się wyroczniami, m.in. i tarotem, co czynił od dawna i czyni do dziś wspomagając się myśleniem magicznym. Wynika to poniekąd stąd, że w przyrodzie oprócz procesów obliczeniowych, które da się symulować w komputerze, istnieje wiele procesów nieobliczeniowych, na symulowanie których potrzeba albo czasu dłuższego aniżeli wiek Wszechświata, albo komputerów innych jakościowo, np. kwantowych z algorytmami kwantowymi. A i tak istnieją procesy, których nijak się nie da zasymulować (właśnie umysłowe).
3) R. D. Luce, H. Raiffa: „Gry i decyzje”, PWN Warszawa 1958
4) Np. D. Staufer, H.E. Stanley: „Fraktale w fizyce teoretycznej” w „Od Newtona do Mandelbrota", WNT 1996
5) Symbolika tarota – w np. J.W. Suliga: „Tarot. Karty, które wróżą”; Wydawnictwo Łódź 1990.
6) Patrz R. Penrose: „Nowy umysł cesarza”, PWN 1995; „Cienie umysłu”, Zysk i S-ka 2000; oraz strony internetowe S.Hameroff’a
« 1 2 3 [4] 5 6 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Alternatywy 1920
Miłosz Cybowski

23 XI 2017

„Pakt Piłsudski-Lenin” Piotra Zychowicza to książka dziwna. Autor nie tylko z uporem stara się dowieść nam postawioną w tytule tezę (co jeszcze można zaakceptować). Stara się on również udowodnić, że gdyby tylko Polacy okazali mniej litości Bolszewikom, nie tylko zdobyliby Moskwę, ale też odbudowaliby imperium od morza do morza.

więcej »

Niestraszna naukowość
Miłosz Cybowski

21 XI 2017

„Z »getta« do mainstreamu. Polskie pole literackie fantasy (1982-2012)” Katarzyny Kaczor jest książką naukową. To po pierwsze. W swojej analizie tytułowego pola literackiego autorka posługuje się bardzo konkretną metodologią. To po drugie. Ale cała naukowość tego opracowania nie zmienia faktu, że dla przeciętnego czytelnika pragnącego dowiedzieć się czegoś nowego na temat historii polskiego fantasy jest to książka jak najbardziej przystępna. To po trzecie.

więcej »

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Zachwyt nie wychodzi z rozumienia
— Daniel Markiewicz

Rezonans morfy i formy
— Grzegorz Rogaczewski

Dużo i dobrze
— Eryk Remiezowicz

Wykład profesora Dukaja
— Eryk Remiezowicz

Kronika zmiany
— Janusz A. Urbanowicz

3 grosze
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: My nie marzniemy
— Anna Nieznaj

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Człowiek przekraczający
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Z Pozycjonistami na Bubeków i Członków!
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Rezonans morfy i formy
— Grzegorz Rogaczewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.