Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Odczytywanie światów Jacka Dukaja

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 4 5 [6]
Perfekcyjna niedoskonałość

Jacek Dukaj
‹Perfekcyjna niedoskonałość›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPerfekcyjna niedoskonałość
Data wydania8 listopada 2004
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
CyklProgres
ISBN83-08-03647-3
Format450s. 123×197mm
Cena34,99
Gatunekfantastyka
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
W przeciwieństwie do instrumentalnego traktowania techniki informacyjnej w „Czarnych oceanach” i „Extensie”, w „Perfekcyjnej niedoskonałości” mieć będziemy do czynienia z immanentnym zrównaniem świata z komputerem, a bytów żywych – z nieożywionymi. W założeniach tej powieści widać modną koncepcję kosmologiczną, a mianowicie interpretację wszechświata jako wieloarchitekturowego komputera1), w którym wszystko, wraz z bytami ożywionymi i nieożywionymi, będzie procesami obliczeniowymi na dowolnym hardware’ze. Struktura tego pomysłu zarysowuje Multitezaurus, którego fragmenty będą mottami kolejnych rozdziałów. Owa encyklopedia, odpowiadający „teorii wszystkiego” będzie jakby Biblią prowadzącą po podstawach i hierarchiach konstrukcji świata – a właściwie już wszechświata – powieściowego.
Wszechświat ten będzie zawierał w sobie nasz Wszechświat z naszymi prawami fizyki:
Wykres Thieviego: n-wymiarowa przestrzeń, w której każdemu z wymiarów odpowiada konkretna zmienna meta-fizyczna (czyli stała fizyczna).
Mieć będzie także cechy samoorganizującego się komputera od poziomu budulca po komputer ostateczny:
UC (Ultimate Computer), Komputer Ostateczny (KO): W ramach założonej kombinacji stałych fizycznych, konstrukt logiczny (na dowolnych negentropianach) osiągający najwyższą możliwą tam efektywność procesunku. (Wszystkie punkty na Wykresie Thieviego indeksowane są właśnie podług swoich UC).
Poziomami architektury będzie:
[…] pięć form negentropianów. […]:
„Hardware” – nośnik/realizator informacji; domyślnie: nieożywiony.
„Software” – informacja: zapis procedur samoorganizacji (podlegających ewolucji). […]
„Bioware” – forma zintegrowana, konfigurująca się z biologicznych replikantów. W Cywilizacji Homo Sapiens: flora i fauna ziemskie i pochodne, w tym stahsowie. (Źródło-budulec: DNA/RNA).
„Nanoware” – forma zintegrowana, konfigurująca się z nanomaszyn. W Cywilizacji Homo Sapiens: nanoware cesarski; forma ograniczana prawem, tradycją i protokołami: inf (Imperial Nanoware Field).
„Kraftware” – forma zintegrowana, konfigurująca się z faktury czasoprzestrzeni. (Np.: niektóre inkluzje logiczne, w tym Cesarz; niektórzy phoebe’owie plateau’owi; Suzeren).
Wszechświat „Perfekcyjnej niedoskonałości” przenikać będzie kod najniższego poziomu – nanoware, nanomatyczny inf, który będzie się przejawiał w różnych formach (postaciach), a którego budulcem będą elementarne, komplementarne do siebie trójki (triady) nanorobotów. Istnienie infu sugeruje powołanie do powieściowego bytu sztucznego życia opartego na automatach komórkowych i sztuczną inteligencję: „W Cywilizacji HS za optymalny budulec nanoware’owy uznaje się tzw. „triady Neumanna”, składające się każda z trzech komplementarnych nanoelementów: tonu, krotonu i/lub ortu. Pamięć nanoware’u (składowa software’owa) organizuje formy w przestrzennych sprzęgach: TKO, TTK, KKK, itd., itp. Istnieje 27 triad podstawowych i n-krotność ich izomerów (w tym np. uniwersalna triada destrukcji TOT XI i triada łańcuchowej krystalizacji OOO I) oraz, konsekwentnie, 19683 triad użytkowych, tzn. triad drugiego stopnia, dziewięcioelementowych (w tym 729 tzw. memotriad, konfigurujących się z qROM-u w nanoprocesory) i proporcjonalnie wiele ich izomerów.” Trójelementowy kod trójkowy oprogramowany specjalnym językiem powieściowym, będzie organizować przestrzenne kombinacje ciągów triad mające przykładową postać ciągu …KTOKTOKKKTOKKKKTTT… w nanoprocesory: kwantowe (qROM-y) i klasyczne (nanoboty). Łatwo dostrzec grę potęg: kombinacje „triad von Neumanna” dają 27 (33) triad podstawowych, a tych 27 triad kodem 27n daje 729 memotriad (272) i 19683 (273) triad użytkowych. Tak założona triadyczna symetria wewnętrzna pamięci infu staje się analogiem wewnętrznej symetrii koloru kwarków2) czy analogiem 4-elementowego kodu genetycznego3). Procesować będą „konstrukty logiczne na dowolnych negentropianach” wszystkich poziomów jego architektury, zatem cokolwiek we wszechświecie powieściowym zaistnieje, będzie jednym z toczących się równolegle samoobliczających się podprocesów wszechświata. Owo procesowanie negentropian po Wykresie sięgnie „komputera ostatecznego – osiągającego najwyższą efektywność procesunku”, który będzie już inteligentną formą samej czasoprzestrzeni na najniższej skali Plancka, osiągając w ten sposób wydajność obliczeniową opartą o zasadę holograficzną4).
Inteligentni negentropianie, wyłaniający się z każdego poziomu wszechświata-komputera, uogólniają zasadę antropiczną: „Przypis do Zasady Antropicznej: gdyby mogły istnieć lepsze komputery, nie mogliby istnieć ludzie.” Toteż wszechświat powieści „zaludniony” będzie obserwatorami-psychozoikami sunącymi po uniwersalnym, mającym postać trajektorii w pewnej przestrzeni fazowej wykresie Remy’ego, „obrazującym zależność inteligencji […] od stopnia wykorzystania przez daną formę życia stałych warunków wszechświata. […] Droga przebywana po niej przez poszczególne realizacje cywilizacji danego gatunku stanowi jego Progres. W ramach danego Progresu może się na Krzywej odcinać dowolna ilość Cywilizacji. […] Każdy Progres ma tendencję do ‘zbiegania się’ w kierunku szczytu Krzywej […] wyróżnia się dwa progi, dzielące realizacje gatunkowe na trzy kategorie. Pierwszy Próg jest Progiem Autokreacji. Drugi Próg jest Progiem Meta-Fizyki. […].” Wykres Remy’ego zunifikuje istniejące i znane Cztery Progresy: Cywilizacji, form nanoware’owych, kraftware’owych oraz Deformantów.
Jak na informacyjny świat powieści przystało, oprócz protokołów zachowań przyjętych w kontaktach między manifestacjami, negentropianie porozumiewać się będą zwięzykami: wyhodowanymi programami ewolucyjnymi z subkodów jednolitego kodu gramatyk generatywnych sztucznego metajęzyka. Zwięzyki (jak zwierzęta) każdego Progresu z właściwym temu Progresowi podkodem nierzadko osiągną homeostazę, by uzyskawszy tak samoświadomość osiągnąć autonomiczny żywot.
Stopień zaawansowania cywilizacyjnego negentropianów zależeć będzie od umiejętności manipulowania stałymi fizyki Wszechświata. Będą przeto cywilizacje uprawiać meta-fizykę5), naukę o prawach zmieniania praw i stałych fizycznych, kojarzącą się z metafizyką (nadprzyrodzonością). Wiodącą ku tej sztuce technologią będzie kraftunek (kunszt), czyli inżynieria czasoprzestrzenna uogólnionej teorii względności z wyższą liczbą stałych fizycznych. Czasoprzestrzeń będzie można kraftować, wycinać jej fragmenty o różnych fizykach (niższych liczbach stałych i wymiarów), zmieniać topologię, zawijać w nierelatywistyczne podukłady, zahaczać czy odkraftowywać. Obszary na przykład spowolnionego czasu nad horyzontami zdarzeń czarnych dziur, służyć będą za skrzynki pocztowe probabilistycznych wiadomości przesyłanych z przyszłości czy będą miejscami „długowiecznych spotkań” negentropianów.
Po wszechświecie-komputerze informacja i nanoware przepływać będzie ftl-owymi (zeroczasowymi) kanałami teletransmisyjnymi przez poziom planckowski (jak łudząco zdają się to robić dzisiejsze protokoły hipertekstowe, linki czy protokoły transmisyjne, np. ftp-owe). Rozumne systemy operacyjne będą samoświadomymi bytami, będą zarządzać Polami, protokołami transmisyjnymi, będą zamykać, otwierać czy konfigurować porty grawitacyjne, saki, inkluzje, zarządzać procesami, wątkami; będą i odpowiedniki chroniących serwery firewalli…
Obok infu, nanoware’u licencjonowanego, istnieć będą nanoware’y obce: Wyższych Progresów i „pirackie”. Ich nieznani właściciele (często ze światów z wyższą ilością stałych fizycznych i wymiarów) zwalczać będą oficjalny software, a hakerzy odcinać będą strumienie informacji i modyfikować nanoware’owymi wirusami kody. Także będą Wojny: autonomiczne, samouczące się i samodoskonalące w zabijaniu innych Wojen zamknięte obszary odmiennych fizyk, siejące spustoszenie tak jak dziś czynią to wirusy komputerowe czy kody w „wojnach rdzeniowych”.
Standardowi potomkowie ludzi będą mogli istnieć w wielu wcieleniach jednocześnie. Ich ciała i umysły będą mogły być archiwizowane na wzór plików komputerowych – w każdej chwili gotowych do odtworzenia, w każdej chwili gotowych do wkopiowania w nie archiwizowanych także świadomości, toteż ludzie mieć będą swoje kolejne wcielenia cielesne, awatary, i kolejne kopie dusz – animy, co pozwoli im na przebywanie duchem i ciałem w wielu odległych miejscach naraz.
Otóż na tak „subtelnie ustrukturowanym komputerowo” tle toczyć się będzie akcja powieści. Oczywiste, iż przy tak złożonych podstawach „rzeczywistość fabularna” wszechświata powieści będzie jednym z poziomów manifestacji infu, podobnie jak real, artificial czy virtual life można uznać za podprocesy uogólnionego global life’u. W tak „zrelatywizowanym” bytowo i obliczeniowo świecie powieściowym można się będzie pogubić w jego równoległych „rzeczywistościach”, snutych jak wątki obliczeniowe w komputerze, akcja bowiem toczyć się będzie jednocześnie i równolegle w różnych miejscach i czasach.
Kanwą fabuły będzie katastrofa w układzie planetarnym anomalnej gwiazdy, w której zginą wszyscy członkowie załogi. Kilkaset lat później ciała kilkorga z nich zostanie odtworzonych, a jedno, Zamoyskiego, o intrygującej zawartości pamięci, kaprysem magnata wszechświatowego, stahsa McPhersona, zostanie przywrócone do życia, z nękającymi jego pamięć reminiscencjami z przeszłości…
* * *
Powieść o spaceoperowej fabule w rozmachu wyrastać będzie ponad dotychczasowe utwory i porażać nawet wprawionego czytelnika sf rozmachem fikcji; będzie to jakby summa utworów wcześniejszych, zabawą ze stałymi fizycznymi, „skomputeryzowaną” wariacją literacką ciągu wszechświatów o odmiennych fizykach poruszoną w „Córce łupieżcy”. Po fizykach tam wskazanych można co nieco domniemywać, w jakie przygody, intrygi i światy wplącze autor bohatera, zwłaszcza że zarysowany jest w utworze wątek szczebli ewolucyjnych wszechświatów.
Bohater „Perfekcyjnej niedoskonałości”, człowiek z XXI wieku wtrącony w świat wieku XXVII (typowy zabieg literacki, który pozwala wyjaśniać świat przedstawiony) rozpoczyna po swojej naturalnej śmierci nowe życie jako „plik odtworzony” – albo też pośmiertną wędrówkę, kojarzącą się ze zwiedzaniem poziomów zaświatów „Boskiej Komedii” Dantego czy odyseją „emanacji obumierającej duszy” po Bar-Do6). Będzie przeto gnostyczną ścieżką poznania w towarzystwie wcieleń o wiedzy najwyższej od wiedzy dostępnej temu człowiekowi, będzie kroczeniem ciałem i duszą (animami) po globalnym komputerze na infie, w środowisku czasoprzestrzennej i informatycznej magii, pośród manifestacji infu, mortomancji, deformantów i innych żywo-nieżywych bytów z informacyjnej krwi – nanoware’u i kości – czasoprzestrzeni, w scenerii pałaców, arystokracji, walk na szpady, w obecności smoków, horrorów, wielogłowych kruków – a przez to bliższej światom fantasy aniżeli sf. Bohater poznaje ów świat, zgłębia przeszłość i odkrywa swą nieprzeciętność w niedoskonałości. Wyzwalając się stopniowo z więzów niewiedzy i ograniczeń ciała, w jakich go odtworzono, kumulując zdobywaną wiedzę i moc w niej tkwiącą, stanie jako wybraniec u progu światów z wyższą od naszego świata liczbą „rozbudzonych” stałych fizycznych.
Gnostycyzm i techgnoza występują w pełnej krasie: wszystkie byty kosmosu mają ontologiczny status Informacji. Wszystko jest procesami obliczeniowymi, nawet czasoprzestrzeń na poziomie Plancka. Rozciągnięta na żywy, informacyjny Wszechświat, negentropiańska infosfera to już extropiański punkt Omega, informacyjny kosmobiont, noosfera psychozoików kosmosu. Ludzie, których można archiwizować: zapisywać, przepisywać, kopiować, a później wskrzeszać lub dawać im kolejne wcielenia – przywodzą na myśl cel i „wiarę” extropian. Nawet nazwy krzywych ewolucyjnych Progresów – Thievy’ego i Remy’ego – zdają się (?) współbrzmieć z nazwiskiem Theilharda de Chardin. Korporacja magnata wszechświatowego: Pola Gnosis – przypadkowy zbieg z gnozą? Manifestacje, które animami lub pod różnymi formami bytu przebywają jednocześnie w różnych miejscach, jak i główna postać powieści – to atrybuty magicznego Hermesa. Ginące wcielenia toczą swoistą grę komputerową na scenie świata powieści. Ogród Pamięci bohatera, którym wspomaga kojarzenie faktów i poszukuje przeszłości – to hermetyczne „pałace pamięci”, rozpowszechniona w baroku mnemotechniczna sztuka zapamiętywania na podłożu skojarzeń…

* * * * *
Nauki ścisłe, przyrodnicze, społeczne, ewolucje nie tylko biologiczne, filozofie, techniki i technologie z nich wypływające, ale i wwikłane w nie pierwiastki gnozy, gnostycyzmu, magii, wątki religijne i nurty mistyczne… Jak lejtmotyw przewija się w twórczości JD gnostyckie przesłanie: świat materialny jest odbiciem świata duchowego, boskiego, rzeczywistość jest zmysłowym złudzeniem. Jesteśmy istotami nie z tego świata, a wstępując na ścieżkę wiedzy, technologiami oraz autoewolucją wcielać się będziemy w formy wyższe, które doprowadzą nas do świata prawdziwego, jak owego pielgrzyma ze średniowiecznej ryciny, który doszedłszy do krańca świata przebił głową nieboskłon i ujrzał Prawdę. Demiurgowi, który pozbawił nas boskiego bytu, dorównamy jako technomagowie: a to w postaci glinno-informacyjnej (Hunt), a to w glejomyślności (Aguerre), a to w zaświatach wyższego kosmosu (Zuzanna), a to już w fizykach wyższych wszechświatów (Zamoyski), ale też i niedostosowani unikać będą wyższej formy bytu (Extensa).
Nietrudno uchwycić wspólne elementy barokowego konstruktu JD-owych światów powieściowych. „Urabianie memetyczne” w „… oceanach” i „Agueree…”. Extensa jako zdalna wersja neuroimplantu Hunta. Magiczna ręka z „Ruchu generała” i informacyjna proteza ręki w „…oceanach”. Inf to wyższa od myślni „… oceanów” i nanoinformatycznego pyłu z „Extensy” ekstrapolacja infosfery. Miasto z „Córki łupieżcy” to materialne wcielenie myślni. Lśnienie za pośrednictwem libarytu to inna realizacja glejomyślności, zeroczasowej łączności i ftl-owej fali z „Aguerre…”, zeroczasowego łącza z „…niedoskonałości”, a także natychmiastowego przekazywania stanów kwantowych w zjawisku EPR z „Extensy” i informatycznego zaślepu z „…oceanów”. Pomniejsze niezmienniki: „perwertowanie” w „Extensie”, w „Aguerre w świcie” czy w „Perfekcyjnej niedoskonałości”. Żywokryst w „Aguerre…” to ten sam materiał nanotechnologiczny, który w syzygii z człowiekiem wydał Izmirową żywą katedrę… I symbolika gnostycka: Wysoki Zamek Miasta, Wieża Aguerre, wysokie poziomy drapaczy chmur NYC, Zamek McPhersona… Podobne, ale indywidualne dla każdego utworu, dworsko-arystokratyczne Etykiety społecznych zachowań… Apoteozowanie Wojen i nadawanie im niezależnego bytu… I tak dalej, i tak dalej. Tropienie pozostawmy dociekliwszym.
Jednakże podstawy konstruktu światów Jacka Dukaja nie są odosobnione. Wystarczy sięgnąć po twórczość G. Egana7) i poddać ją analizie podobnej do powyższej, a następnie zderzyć porównawczo z sobą. Teoria prawdopodobieństwa dopuszcza konwergencję myślenia i poglądów. Zbieżności w poglądach, wiedzy, przemyśleniach i podstawach światów obu autorów okażą się podobne, ale środki wyrazu jakże odmienne! Proza i pomysły Jacka Dukaja wciągają, potrafią zaskoczyć, wprawić w zadumę. G.E. koncentruje się bardziej na warstwie koncepcji naukowej i filozoficznej, traktując akcję jako pretekst do ich wyłożenia. A może tak właśnie działa paradoks EPR przez antypody – przekazuje tylko stany? Słychać wszak porównanie: świat ma Egana, Polska Dukaja. Jeśli niektórzy uznają Egana za Lema XXI wieku8), to za kogo uznać JD?
[…] rozmawiamy o temacie A, A przywodzi mi na myśl B, zaczynam o tym mówić; mówię, a zanim skończę zdanie, B kojarzy mi się z C, C z D, D z E, i one wszystkie między sobą, i tak rośnie barokowa konstrukcja, abstrakcja wyjaśniająca świat z porażającą łatwością; więc próbuję ją w miarę wzrostu opowiedzieć, przerywam sam sobie […] mój umysł jest już przy X, Y i Z; pierwotny temat przestaje mnie interesować […]
Należy z tych słów domniemywać, iż ciąg analogii poprowadzi twórczość Jacka Dukaja ku wyższym obszarom wyobraźni światostwórczej na wykresie jego rozwoju intelektualnego. Jest on jednym z nielicznych pisarzy mocnej science fiction, który swą twórczość opiera na wiedzy umiejętnie dostosowanej do modeli swoich światów i który przewietrza, odświeża oraz odnawia gatunek sf. Wiedza się wszak nieustannie poszerza, a jeśli wyobraźnia autora wraz z nią też poewoluuje, to z czasem zmierzy się z odmiennym niż dotąd ujęciem pozbawionych sprzeczności światów fantasy. W „Innych pieśniach”9) będzie się można przekonać, jak JD wyszedł poza dotychczasowy konstrukt i „zaśpiewał” wątki swojej twórczości w alternatywnym świecie arystotelesowskiej kosmogonii10)
Najdalej potrafił nadążyć za moimi skojarzeniami[…] ?
VIII-X/2003
PS. Autor dziękuje Jackowi Dukajowi za sprostowania nieścisłości w streszczeniach jego powieści.

1) Modna konwencja w pracach teoretyków. Jest widoczna i u R. Penrose’a, D. Deutcha, J.D. Barrowa , P. Zizzi i wielu innych.
2) Kwarki są elementarnymi (jeszcze) składnikami materii o ułamkowym ładunku elektrycznym i wewnętrznej symetrii zwanej kolorem. Są trzy rodziny kwarków i odpowiadających im antykwarków, a każdy z nich występuje w trzech odmianach-kolorach. Cząstki materii są zbudowane (obok leptonów) z trzech kwarków lub antykwarków o tak dobranych trzech kolorach, że cząstki te „białe” (są to np. nukleony, składniki jądra atomowego). Cząstki łączące składniki materii są z kolei parami kwark-antykwark o przeciwnych sobie kolorach i też w konsekwencji są białe. Owe 33=27 to wszakże i „dukajowe” podstawowe triady von Neumanna.
3) Na wzór triad: kod genetyczny to komplementarne, czyli uzupełniające się, dwójki (diady) nukleotydów (nieistotne tu jakich), oznacza-ne literami: A-T i G-C Wiadomo, że nukleotydy tworzą dwuniciową cząsteczkę kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA) w ten sposób, że zawsze A w jednej nici łączy się z T nici drugiej, a G jednej nici – z C nici drugiej. Trzy litery DNA w którejkolwiek z nici to jedno trójelementowe słowo, które koduje jeden aminokwas, np. GCT – alaninę, TTT – fenyloalaninę, ATG – metioninę, etc. aż 20 aminokwasów (które stają się potem budulcem białek). Reguła komplementarności A-T i G-C i kolejność trójek (kodonów) dowolnych diad w każdej nici, np. przytoczone kodony GCT, TTT, ATG, to klucz życia i różnorodności ziemskiego świata ożywionego. I właśnie owe 4 zasady A, T oraz G, C (w nomenklaturze JD byłaby to tetrada ATGC) wraz z trzyliterowym kodonami są kodem trójkowym: 43=64 kodony kodują 20 aminokwasów (kod dwuliterowy kodowałby zaledwie 42=16 aminokwasów). Wiele procesów zatem da się modelować takimi automatami.
4) Zasada holograficzna ogranicza gęstość upakowania informacji. Podług niej informacja o dowolnej objętości czasoprzestrzeni jest proporcjonalna nie do objętości, lecz do powierzchni ograniczającej tę objętość (pochodzenie nazwy: od hologramu, powierzchni „zapisującej” trójwymiarowe obiekty). Każde cztery plancki kwadratowe (2×10-35)2m2 powierzchni to jeden bit informacji, a zatem np. powierzchnia 10-30m2 zawiera jeden gigabajt (1010 bitów). Jeśli potraktować Wszechświat jako szczególnego rodzaju procesor, to jego moc należy wyrazić „powierzchnią” widzialnego w świetle Wszechświata (zakładając, że jest sferą) w jednostkach długości Plancka: promień 1026m podnieść do kwadratu, pomnożyć przez 4?, i podzielić przez 4×(10-35)2m2. Otrzymamy coś koło 10123 bitów, równowartość entropii Wszechświata (przytaczana m.in. przez R. Penrose’a w „Nowym umyśle cesarza”). Ponieważ Wszechświat rozszerza się, rośnie powierzchnia jego „sfery”, wzrasta więc ilość informacji zapisana na jego powierzchni. Gdyby Wszechświat był procesorem, sam by się obliczał na własnej holograficznej powierzchni, czyli samoorganizowałby się wenętrznie.
5) Czyżby kolejne nawiązanie do wszechświata jako wypadkowej gier astroinżynieryjnych cywilizacji kosmicznych z „Nowej kosmogonii” (Doskonała próżnia, WL) S. Lema?
6) Bar-do Thos-grol (Tybetańska Księga Umarłych), w np. Literatura na świecie, 8-9/1985. Bar-do, z tybetańskiego, znaczy „przestrzeń pośrednia" albo „między-byt”, a oznacza sytuację tego, kto rozstał się z życiem i nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia. Bar-do Thos-grol to (roz)poznawanie tej sytuacji, rozumienie, wiedza (gnosis), która pozwala przebrnąć drogę od śmierci do nowej formy egzystencji poprzez rozpoznawanie właściwej istoty pojawiających się w bar-do różnych, dobrych i złych, emanacji bóstw tantrycznych. Bar-do to także przestrzeń jaźni, w której pojawiają się pośmiertne zjawy, tzw. emanacje, w drodze od śmierci fizycznej do nirwany. Wystarczy postawić emanacje = manifestacje infu, i…
7) Dotychczas w przekładzie polskim ukazało się niewiele utworów G. Egana, np. opowiadania „Wierność” w IACFM 9/1991; „Dywany Wanga” w „Nowe legendy”, Prószyński i S-ka 1997, „Oceanika” SFinks 4/2002, „Wyrocznia” w NF 1/2003, recenzja J.Dukaja o „Diasporze” w SFinks 6/2002, oraz powieść „Stan wyczerpania”, Zysk i S-ka, 2003
8) I. Michałowska: „Greg Egan – Lem XXI wieku”, NF 2/2002
9) Fragment oparty o wywiad JD w NF 4/2003 i o „Inne pieśni”
10) Obraz świata Arystotelesa (jak i Ptolemeusza) to Ziemia w centrum wszechświata, siedem planet (Księżyc, Słońce, Merkury, Wenus, Mars, Jupiter, Saturn) o idealnie kołowych orbitach i 55 sfer ciał niebieskich. Materia zbudowana jest z czterech żywiołów (ziemi, wody, powietrza, ognia), gwiazdy z żywiołu piątego, „quinta essentia” – eteru. Ciężkie żywioły (ziemia, woda) „opadają” do centrum kosmosu – środka Ziemi, lżejsze (powietrze i ogień) oddalają się od centrum. Sfery planetarne wprawiane są w ruch „siłą wyższą” spoza gwiazd stałych, a ruch wszechświata przypisywany jest „nieruchomemu poruszycielowi”. Pierwsza przyczyna: entelechia, niematerialna siła (forma) kształtuje celowo materię z żywiołów (samorództwo), a na początku był oczywiście chaos… Hierarchiczny porządek istniejący w kosmosie arystotelesowskim określa pojęcie „mocy” formy. Sfery niebieskie na przykład miały formę proporcjonalną do ich odległości od centrum wszechświata: im sfera odleglejsza, im mniej skalana bliskością Ziemi, tym jej forma była wyższa, mocniejsza, szlachetniejsza… Ruch w fizyce arystotelesowskiej był absolutny, a matematyka nie znała pojęć ciągłości i granicy (słynny paradoks Zenona z Elei, iż rączy Achilles nie jest w stanie dogonić powolnego żółwia). Twierdzenia matematyczne, które u Platona były odzwierciedleniem poznawalnego zmysłowo świata realnego, u Arystotelesa były abstrakcyjnymi idealizacjami umysłowymi z rzeczy świata realnego. (Patrz np. N.M. Wilders: „Obraz świata a teologia”, IW PAX 1985)
koniec
« 1 4 5 [6]
6 lutego 2004
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
Beatrycze Nowicka

20 VIII 2017

Jak przyjemnie natrafić na książkę, która choć napisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, nie jest infantylna. „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge to osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii kryminał z elementem nadnaturalnym i starannie poprowadzonym wątkiem obyczajowym.

więcej »

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
Beatrycze Nowicka

19 VIII 2017

„Krwawe zwierciadło” Brenta Weeksa to przykład tego, jak autorzy psują własne cykle. Choć, trzeba przyznać, jest to jednak pewna umiejętność – napisać niemal siedemsetstronicową powieść pozbawioną istotnych wydarzeń.

więcej »

Miejsce na Ziemi
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2017

„Więźniowie geografii” Tima Marshalla pokazują, że w światowej polityce ukształtowanie przestrzeni, cechy krajobrazu oraz surowce naturalne mają ogromną wagę i nie można ich lekceważyć. Czynniki te mogą być dla ludzi wielką szansą lub przekleństwem.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Zachwyt nie wychodzi z rozumienia
— Daniel Markiewicz

Rezonans morfy i formy
— Grzegorz Rogaczewski

Dużo i dobrze
— Eryk Remiezowicz

Wykład profesora Dukaja
— Eryk Remiezowicz

Kronika zmiany
— Janusz A. Urbanowicz

3 grosze
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Człowiek przekraczający
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Z Pozycjonistami na Bubeków i Członków!
— Konrad Wągrowski

Ku chwale ojczyzny!
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Lato 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Rezonans morfy i formy
— Grzegorz Rogaczewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.