Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 22 lutego 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Panaceum na Rzeczpospolitą

Esensja.pl
Esensja.pl
Hasło „IV Rzeczpospolita” robi furorę od dobrego roku, a nawet dwóch lat. Nowa władza, nowe państwo, jakościowa zmiana rządzenia. Obecnie wszystko to brzmi już trochę karykaturalnie, jednakże przed wyborami w 2005 roku było sloganem przez wielu traktowanym na serio. Wtedy to też ukazała się na rynku książka pod tytułem „IV Rzeczpospolita” autorstwa Grzegorza Mathei. Nie była to jednak żadna ideologiczna manifestacja myślicieli związanych z nową, nadchodzącą władzą, lecz sensacyjna i jakże bliska polityce – bo bardzo komiczna – powieść.

Grzegorz Mathea
‹IV Rzeczpospolita›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIV Rzeczpospolita
Data wydania22 czerwca 2005
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-172-0
Format342s.
Cena27,50
Gatunekkryminał / sensacja
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 26,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
W książce Grzegorza Mathei IV Rzeczpospolita to państwo, które może powstać tylko i wyłącznie w wyniku zamachu stanu. Najlepiej takiego, podczas którego unicestwieni zostaliby przy okazji wszyscy dotychczasowi politycy. Komendant Zani, pragnący dokonać puczu, nie chce jednak nikogo zabijać, wystarczy mu likwidacja w sensie politycznym. Liczy za to na duże poparcie społeczne i wdzięczność za rozpędzenie dotychczasowej klasy rządzącej. Pytanie, czy przypadkiem się nie przeliczy, pozostawiam otwarte.
Komendant godzinę „W” zamachu stanu wybrał dość szybko. Jest bowiem taki dzień w życiu demokracji polskiej, kiedy wszystkie najważniejsze osoby w państwie znajdują się w jednym, i to nie dużym, pomieszczeniu. Chodzi oczywiście o salę posiedzeń Sejmu, kiedy nowo wybrany prezydent, obejmując urząd, składa uroczystą przysięgę. Wszyscy posłowie, cała generalicja, obaj prezydenci (ustępujący i wstępujący) – ten, kogo tam nie ma, w świecie wielkiej polityki nie istnieje. Wobec tego to miejsce powinno być w tym momencie najlepiej strzeżonym terenem, jeśli nie na całej Ziemi, to przynajmniej w Polsce. Właśnie – w Polsce… Zdobycie Sejmu tego dnia nie powinno być większym problemem dla grupki zdeterminowanych młodych ludzi, którzy mają trochę broni. A po tę można pójść na przykład do nadwiślańskich koszar. I po cichu wynieść, bo Wojsko Polskie okaże się być kolejną grupą po politykach, która mocno dostanie ostrzem satyry.
Jak widać „IV Rzeczpospolita” to (jeszcze) political fiction. Pod płaszczykiem humoru i satyry autor przemyca wiele spostrzeżeń o polskiej klasie politycznej oraz o całym społeczeństwie. Obrywa się politykom, których motłoch interesuje tylko podczas wyborów, a czas między nimi jest okresem, w którym nie wypada się nie wzbogacić. Chciwość, cynizm, żądza władzy, czy całkowity brak kompetencji i nieudolność powinny im w tym doskonale pomóc. Obrywa się wojsku, w którym prawie wszystko jest prowizoryczne, szczególnie nocna warta. O myśleniu wojskowych nie wspominając. Obrywa się dowódcom akcji ratunkowej, którzy myślą tylko o tym, jakie to będą mieć zasługi za uratowanie kraju. Przy okazji tworząc totalny chaos swoim brakiem kompetencji i wyobraźni. Obrywa się też idealistom, czyli zamachowcom, którzy nie zdają sobie sprawy, że pomiędzy polskim narzekaniem a prawdziwymi uczuciami i działaniami jest przepaść.
Całość jest błyskotliwa, dobrze się czyta, jest i zabawnie, i dramatycznie. Widzę jednakże jeden, istotny, problem. Otóż kiedy spojrzy się uważnie na to, co się dzieje w polskiej polityce i ogólnie w polskim społeczeństwie, książka przestaje być śmieszna. Jest bowiem zbyt realistyczna. Dowcip ma wyjątkowo gorzki smak, bo przedstawia prawdę. Tylko co najwyżej lekko przerysowaną. Dlatego mam wrażenie, że „IV Rzeczpospolita”, która wydaje się być w zamierzeniu dość świeża i zaskakująca, w efekcie już taka nie jest. Po sprawie Rywina Polakom zaczęły opadać klapki z oczu i wcale im nie do śmiechu, kiedy media ujawniają coraz to nowe afery. I choć dowcip jest dobrą bronią przeciwko takim sytuacjom, to muszę podkreślić, że tutaj niesie on w sobie wyjątkowo smutne konstatacje. Gdyby to było naprawdę fiction…
Oczywiście absolutnie nie są to zarzuty, które mają zniechęcić do czytania „IV Rzeczpospolitej”. Książkę jak najbardziej polecam, jest poprawnie skonstruowana, a do bohaterów można się emocjonalnie przywiązać. Akcja toczy się wartko, jest trochę nadziei i wiary w nowy, lepszy świat. A przy okazji można pobawić się w identyfikowanie fikcyjnych postaci, partii czy stacji telewizyjnych, gdyż autor wyraźnie posłużył się przykładami znanymi nam z parlamentu (ale z tego z poprzedniej, V kadencji). Tylko ten dowcip i satyra taka gorzka, przez co całość nabiera, mimo wszystko, wymowy pesymistycznej. Przez co zmusza do refleksji.
koniec
20 sierpnia 2006
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Cudzego nie znacie: Myślę, że nie dzieje się nic
Miłosz Cybowski

22 II 2017

„Warship”, pierwszy tom cyklu „Black Fleet Trilogy”, jest dość typową i mało odkrywczą space operą. Co to oznacza? Prostą fabułę, schematycznych bohaterów i sporo nudy. Z drugiej jednak strony powieść Dalzelle’a koncentruje się na kwestiach mało obecnych w dzisiejszych książkach z tego gatunku, czyli na zagadnieniach związanych z codziennością ludzi zmuszonych do latania po wszechświecie i problemom, z jakimi muszą dawać sobie radę.

więcej »

Lekka przekąska
Beatrycze Nowicka

21 II 2017

Może sensu nie ma tu zbyt wiele, ale „Na psa urok” czyta się lekko i gładko. Powieść Kevina Hearne’a wydaje się raczej skierowana do nastoletniego odbiorcy, choć i starszy czytelnik może po nią sięgnąć, jeśli szuka niewymagającej lektury na parę godzin.

więcej »

Między Wietnamem a Francją
Joanna Kapica-Curzytek

19 II 2017

Wietnam w okresie pierwszej wojny indochińskiej, okrutne konflikty narodowościowe, miłosne rozterki i piękno egzotycznego pejzażu. To wszystko znajdziemy w „Córce handlarza jedwabiem”.

więcej »

Polecamy

W klimatach szpiegowskich

Wilmowski po latach:

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Afera gruntowa
— Jakub Gałka, Maciej Popis

Tegoż autora

Nie ma zmartwienia
— Maciej Popis

A zatem jesteś Śmiercią…
— Maciej Popis

Afera gruntowa
— Jakub Gałka, Maciej Popis

Trupi posmak pocałunku
— Maciej Popis

Dziewiętnastowieczna rewolucja komputerowa
— Maciej Popis

Kulturalne odśnieżanie
— Maciej Popis

Do 99 razy sztuka
— Maciej Popis

Zabawa w policjanta i mordercę
— Maciej Popis

Głębie i tajemnice
— Maciej Popis

Przypadek książki nieprzyjemnej
— Maciej Popis

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.