Szukaj
ESENSJA » Książki » Recenzje
Start Magazyn Twórczość Książki Filmy Komiksy Gry Muzyka Varia Redakcja
Książki
Aktualności
Wieści
Recenzje
Publicystyka
Prezentacje
Wywiady
S.O.D.
Wiatr ze Wschodu
Esensjopedia
Konkursy
Magazyn XCIII
Pobierz magazyn
Zobacz też
Złodzieje z Karaibów: Na Krańcu Sensu?
Esensja czyta: III kwartał 2008
Polecane serwisy
Wiatr ze Wschodu
Podręcznik
Drogi Potencjalny Autorze!
RSS – kanał informacyjny ogólny [pomoc…]
RSS – kanał informacyjny działu [więcej…]
Esensja bloguje
RSS – kanał informacyjny blogu
Forum Esensji
Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie
Czytaj nasze wiadomości w Cafe News
Students.pl
Wybrane zapowiedzi książkowe
Człowiek, który gapił się na kozy – Jon Ronson
Dobry, zły i nieumarły – Kim Harrison
Heliogabal, wnuk Mezy – Ewa Nowacka
Kaznodzieja – Camilla Läckberg
Królowa Cieni – Marcus Sedgwick
Niewdzięczna pamięć – J. Bernlef
Siedem pożarów Mademoiselle – Esther Vilar
Złodziej pioruna – Rick Riordan
[więcej...]
Wybrane nowości książkowe
Apartament 12A – Robert Rotenberg
Czarny Wygon. Słoneczna Dolina – Stefan Darda
Na dno nocy – Clive Cussler
Wampiry z Morganville. Księga II – Rachel Caine
Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza – Dave Eggers
Wyspa Ściętych Hiacyntów – Gonzalo Torrente Ballester
Zdrada Kopernika – Artur Górski
Zemsta drugiej żony – Katarzyna Anna Olszaniecka
[więcej...]
Recenzje
Kłamstwo ma krótkie nogi, ale często zgrabne
Uwaga! Poszukiwany żywy lub martwy Scott Lynch, autor powieści „Kłamstwa Locke’a Lamory”. Policja ostrzega – książka Lyncha jest w rzeczywistości przemyślnie skonstruowaną pułapką mającą na celu wyciągnięcie ostatnich pieniędzy od czytelnika i pozbawienie go cennego czasu. Za wszelkie informacje na temat literackiego przekrętu Lyncha przewidziana wysoka nagroda.
Scott Lynch
‹Kłamstwa Locke’a Lamory›
EKSTRAKT:60%
TytułKłamstwa Locke’a Lamory
Tytuł oryginalnyThe Lies of Locke Lamora
AutorScott Lynch
PrzekładWojciech Szypuła, Małgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklNiecni Dżentelmeni
ISBN978-83-7480-067-9
Format536s. 135×200mm
Cena35,—
Data wydania5 października 2007
Podobno nie wolno kłamać. Trzeba jednak przyznać, że niektórym kłamstwo przychodzi nadzwyczaj łatwo. Na przykład politycy – co chwila jakiś poseł X zarzuca posłowi Y mijanie się z prawdą, pozywa do sądu i robi hałas na całą Polskę. Wszyscy się oburzają, a przecież sprawę można by rozwiązać raz-dwa – wystarczyłoby powiesić na sejmowej mównicy tablicę „Prawda w wypowiedziach prelegentów jest całkowicie przypadkowa”. Co innego z pisarzami – ci mają wręcz obowiązek łgać i jakoś nikt nie ma im tego za złe. Debiutujący Scott Lynch napisał powieść fantasy (pierwszy tom cyklu) o zawodowych kłamcach – Locke’u Lamorze i jego towarzyszach. „Kłamstwa Locke’a Lamory” to luźne połączenie lekkiej opowieści łotrzykowskiej (w stylu przygód Idziego Blasa) i XIX-wiecznej powieści obyczajowej (jak „Oliver Twist” czy „David Copperfield” Dickensa). Książka Lyncha wykorzystuje najlepsze elementy wspomnianych gatunków: jest przygodą niemal w czystej postaci, dobrą rozrywką, tyle że pozbawioną refleksji. Ale do rzeczy.
Z „Olivera Twista” Lynch zaczerpnął historię małego złodziejaszka w brutalnym świecie – to tytułowy Locke Lamora. Pozbawiony rodziny i opieki chłopak trafia w ręce gangu Złodzejmistrza specjalizującego się w drobnych kradzieżach. Tam staje przed trudnym wyborem – jeśli chce przeżyć, musi nauczyć się kraść. I tu paradoksalnie pojawia się problem, bo jak relacjonuje Złodziejmistrz: „On… kradnie za dużo”. Bohater zwyczajnie urodził się złodziejem, a występek ma we krwi. Jak można się domyślić, niezwykły talent szybko zaprowadzi Locke’a w najdziwniejsze miejsca i sprowokuje nieprzewidziane sytuacje. Krótko mówiąc, o tym jest książka Lyncha.
„Kłamstwa…” podzielone są na dwa równoległe tory narracji – pierwszy to historia małego Lamory, który pod opieką ojca Łańcucha (dziwnego kapłana) szkoli się na superprzestępcę. Obok tej opowieści mamy główny wątek, jakim jest pojawienie się Szarego Króla i opis skomplikowanego przekrętu, jakiego dokonuje dorosły już Locke. Wszystko zaś rozgrywa się w mieście Camorra, metropolii stylizowanej nieco na renesansową Wenecję.
Locke Lamora i jego towarzysze z gangu Niecnych Dżentelmenów przypominają bohaterów „Żądła” czy „Vabanku” – to dowcipni, inteligentni i w gruncie rzeczy porządni ludzie. Jeśli nie kierują się uczciwością, to przynajmniej starają się przestrzegać kodeksu honorowego niezbyt formalnej religii boga złodziei. Warto w tym momencie zastanowić się nad typową dla opowieści o dobrych złodziejach kwestią moralnego usprawiedliwienia przestępczych czynów bohaterów. W „Vabanku” na przykład rozwiązano to przez wprowadzenie postaci złego Kramera, którego „trzeba było” okraść, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Podobnie jest w „Kłamstwach…” Lyncha. Tu też mamy do czynienia z podstępnym arcyzbrodniarzem, w porównaniu z którym przestępstwa Niecnych Dżentelmenów to dziecinada. Dalej – Lynch wprowadził do historii Camorry tak zwany Tajny Pakt, na mocy którego złodziejom nie wolno okradać najbogatszej warstwy społecznej – arystokracji. Ten, kto złamie ów pakt, narazi się na gniew bossów, ale – z drugiej strony – stanie się też bohaterem najbiedniejszych. Kłania się Robin Hood…
Niestety, Lynch ma nieprzyjemną tendencję do opowiadania wszystkiego o swoim bohaterze. Przykładem jest historia przekrętu ze zwłokami dla alchemika – nie odgrywa ona w kontekście powieści żadnej roli, a przedstawiona jest z takimi detalami (jak: z której strony wózka stał Locke), jakby był to jeden z ważniejszych wątków. Podobnych opowieści jest w „Kłamstwach…” sporo; owszem, wprowadzają czytelnika w przestępczy świat Camorry, ale ich nagromadzenie nuży. Na dodatek, przedstawiając szczegółowo przekręty dokonywane przez bohaterów, Lynch zabija to co w nich najciekawsze – tajemnicę. Czytelnik dostaje na tacy wszystkie wyjaśnienia, praktycznie ani przez chwilę nie musi się lękać o los Locke’a i jego kumpli. Mało tego, autor odsłania także karty „konkurencji”, na skutek czego następny zwrot akcji jest znany na kilka, kilkanaście stron przed jego nastąpieniem. Tak jest na przykład z wejściem na scenę Pająka – tajnej policji Camorry. Jedynie w przypadku Szarego Króla autorowi udaje się ukryć nieco informacji przed czytelnikiem.
Lynch napisał lekką, wciągającą powieść o przygodach dobrych złodziei w fantastycznym świecie. Niby żaden oryginalny pomysł (wystarczy wspomnieć cykl o Vladzie Taltosie Stevena Brusta), poziom akcji dobry, lecz nie wybitny, a jednak czyta się bez większych zgrzytów – po prostu dobra, rozrywkowa lektura.

1 października 2007
Aby założyć wątek forum dot. niniejszego artykułu, trzeba być zalogowanym na forum.
dodajdo
Komentarze
W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik: