Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Już od roku dzielimy się z wami krótkimi opiniami o książkach przeczytanych przez redaktorów Esensji. W piątej edycji osiem osób napisało dwadzieścia notek o dziewiętnastu pozycjach. Zapraszamy do lektury.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
‹Księga innych ludzi›
Konrad Wągrowski [50%]
Zadie Smith napisała we wstępie, że wszyscy autorzy tej antologii pisali za darmo, a zyski zostały przeznaczone na cele charytatywne. I to niestety widać. Większość uznanych przecież nazwisk nie wysiliła się bardzo, albo zaledwie zarysowując swych bohaterów (celem antologii było właśnie przedstawienie jakiejś postaci), albo wymigując się fragmentami swoich dłuższych dzieł (i przy okazji je reklamując). Niektórzy, jak Nick Hornby, wyszli jeszcze z tego obronną ręką (twórca „Był sobie chłopiec” nie rozpisał się zbytnio, ale jego miniaturka o postrzeganiu pisarza w trakcie jego kariery jest przewrotna, inteligentna i trafna). Ciekawostką antologii jest zamieszczenie w niej dwóch komiksów – zwłaszcza dzieło Chrisa Ware’a robi duże wrażenie ciekawą formą i celną obserwacją. Do tego przejmujący tekst A. L. Kennedy’ego o dezitegracji związku przez życiową tragedię, kilka niezłych tekstów (w tym redaktorki zbioru) i szereg do natychmiastowego zapomnienia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
‹Z archiwum Sz. Śladem szczecińskich historii niezwykłych XX wieku›
Agnieszka Szady [90%]
Tytuł książki mówi właściwie wszystko. „Z archiwum Sz.” to zbiór czterdziestu siedmiu reportaży autorstwa dziennikarzy Gazety Wyborczej. Znajdziemy tam zarówno błahe, lecz fascynujące informacje (jak opowieści o unikalnej maszynie do wypiekania pasztecików, budowie statków z betonu czy tajemnicy wiaduktu stojącego w środku lasu), jak i tragedie: pożary, morderstwa, czołg wjeżdżający w uczestników pochodu pierwszomajowego. Relacje i komentarze naocznych świadków przeplatane są cytatami z doniesień prasowych i narracją prowadzoną zwykle w czasie teraźniejszym, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, że wydarzenia sprzed dziesiątków lat rozgrywają się na jego oczach. Dużą zaletą książki jest szata graficzna: poczynając od okładki do złudzenia przypominającej teczkę z aktami, poprzez układ tekstu – czytelne kolumny, „gazetowe” śródtytuły (dzięki którym tekst staje się bardziej przejrzysty), szeroki margines, na którym umieszczone są podpisy do zdjęć i najważniejsze (zdaniem autora danego reportażu) informacje. Bardzo interesująca lektura.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jan Brzechwa
‹Androny›
Konrad Wągrowski [90%]
Recenzowanie wierszy Jana Brzechwy oczywiście mija się z celem – od lat wiemy, że są genialne. Pytanie zawsze brzmi – jak są wydane. Tym razem (Prószyński i S-ka) bardzo sympatycznie, bo z wesołą, oryginalną, niebanalną ilustracją graficzną Bohdana Butenki. W zestawieniu same hity („Na wyspach Bergamutach”, „Kaczka-Dziwaczka”) i wiele nieco mniej znanych wierszyków, wszystkie ciekawie i pomysłowo przedstawione (czasem na pograniczu… komiksu). Naprawdę urocza książeczka.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jakub Ćwiek
‹Gotuj z papieżem›
Joanna Słupek [70%]
Powiedzmy sobie jasno: tytułowe opowiadanie udowadnia, że Jakub Ćwiek ma chorą wyobraźnię. I za to (między innymi) go lubimy… Nie będę tu zdradzać głównego zakrętu historii, ale przyznam, że mnie zaskoczył, a to już coś. Wyobraźnia ta daje o sobie znać także w „Domu na Wzgórzu” znanym już z antologii „Epidemie i zarazy”. Jednocześnie te dwa teksty prezentują raczej pesymistyczne spojrzenie na świat. W większej dawce mogłoby to dać efekt dość przygnębiający, jednak zawartość zbioru jest zróżnicowana – od już wspomnianych opowiadań do „Grzechu warte”, humorystycznej wersji losów Adama w Raju. Jednak przez to zróżnicowanie trudno wskazać mi tekst najlepszy, napiszę więc tylko, że nie znalazłam w nim słabych punktów. A jako próbkę zawartości polecam lekturę opowiadania „Szarość”, które na trzy i pół roku przed publikacją w „Gotuj z papieżem” zostało zamieszczone w „Esensji”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Gordon Dahlquist
‹Szklane księgi porywaczy snów›
Anna Kańtoch [60%]
Autor każe nam tu wierzyć w coś niewiarygodnego – że wychowana w cieplarnianych warunkach panienka z czasów quasi-wiktoriańskich świetnie odnajdzie się w przygodowej fabule, dzielnie stawiając czoła przestępcom i raz po raz ryzykując życiem. To zarzut? I tak, i nie. Nie, bo pisarz świadomie bawi się taką, a nie inną konwencją, zaś sceny, w których nasza bohaterka, pociągając noskiem, rusza do boju, są urocze. Tak, bo podobny sposób przedstawiania postaci skutecznie eliminuje z powieści nastrój gotyckiego horroru, który szumnie zapowiada blurb na okładce. Z owym nastrojem kłóci się jeszcze parę innych elementów – wynalazki są zdecydowanie bardziej z ducha Verne’a niż Mary Shelley, a choć pomniejszych zagadek jest mnóstwo, to clou intrygi oraz osoby głównych Złych znane są dość wcześnie, nie ma tu więc wystarczającej dozy tajemniczości. W efekcie nie jest to żaden gotycki horror, a przygoda ze sporą dozą elementów fantastycznych. I z takim nastawieniem należy książkę czytać, lecz i wtedy pozostaje problem kilku poważnych wad. Przede wszystkim powieści przydałoby się odchudzenie, bo po genialnym początku (który faktycznie trochę kojarzy się z filmem „Oczy szeroko zamknięte”, tu autorowi blurba przyznaję rację) fabuła zaczyna utykać w dłużyznach. Przy czym, co ciekawe, dwustronicowy opis parzenia i picia herbaty jest ciekawy, ale np. długaśne i maniacko szczegółowe opisy skradania się już niekoniecznie. I zwroty akcji też, niestety, nie są interesujące. Za dużo tu rozwiązań typu: pozytywny bohater wpada w łapy złoczyńców, ci, zamiast konfesjonalnie strzelić mu w łeb i mieć problem z głowy, wymyślają dlań skomplikowany rodzaj śmierci, co, rzecz jasna, wymaga przygotowań, a te z kolei dają bohaterowi czas na znalezienie sposobu ocalenia. Ja wiem, że to taka konwencja i że autor wykorzystuje ją świadomie, traktując z przymrużeniem oka – jednak to bawi za pierwszym razem, a nie, na Boga, kolejnym. W rezultacie im dalej w fabułę tym napięcie jest mniejsze, a rewelacyjne pomysły rozmywają się w bajorku nudy. Aż chciałoby się westchnąć: ech, żeby ta książka była choć w połowie tak dobra jak jej tytuł…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko
‹Odźwierny›
Joanna Słupek [50%]
Z twórczością Diaczenków mam problem. Nigdy nie wiem, czy przez ich książkę zarwę noc („Vita nostra”), czy będę czytała z nadzieją, że może dalej będzie lepiej. „Odźwierny” należy niestety do tej drugiej kategorii. Nie mogłam się przejąć losem żadnego z bohaterów – były czarownik Raul Ilmarranien nie może się zdecydować, czego właściwie w życiu chce, służący Damir jest tylko marionetką w rękach Larta Legiara – innego czarownika, a ten ostatni wykazuje się daleko idącą bezmyślnością. Gdyby chociaż nie Lart, tylko ktoś inny uwolnił na samym początku powieści pozbawionego mocy Illmaraniena, to błędna interpretacja przepowiedni miałaby jakieś pozory prawdopodobieństwa, ale wydarzenia przedstawione przez Diaczenków sugerują, że los czuwa nad idiotami, bo inaczej Legiar zginąłby w dzieciństwie, wchodząc pod przewracające się drzewo, żeby się mu lepiej przyjrzeć. Uwolniony Raul wyrusza przed siebie w bliżej nieokreślonym celu (może poza „ja im jeszcze pokażę!”, ale jak – tego już nie wie), a napotkani przez niego ludzie są tylko statystami mającymi skłonić go do dalszej drogi – nieważne, czy ich zachowanie jest w jakikolwiek sposób logiczne, ważne, aby w ten czy inny sposób zmusili Imarraniena do odejścia. Wrażenie ogólne poprawia końcówka, ale to niestety zbyt mało i zbyt późno, aby uratować całość książki.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Anna Kańtoch
‹Przedksiężycowi›, tom 1
Joanna Słupek [90%]
Nie mogę się zgodzić z recenzją Michała Foerstera – mam wręcz wrażenie, że trafił do niego egzemplarz z równoległego wszechświata albo co najmniej wybrakowany. W powieści Anny Kańtoch widzę przede wszystkim pytania – kim są tytułowi Przedksiężycowi, faktyczni bogowie Lunapolis – obcymi? Potomkami ludzi, którzy cofnęli się w czasie? Czym jest zapowiadane Przebudzenie? W pierwszym tomie nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Znajdziemy za to opowieść o dziwnym świecie, w którym wszystko jest sztuką – nawet zbrodnia. W dwóch odrębnych wątkach poznajemy losy Daniela – jedynego ocalałego członka załogi statku kosmicznego „Optymista” oraz pary młodych ludzi z Lunapolis: Finnena, osieroconego artysty i Kairy – córki arystokraty. Za ich pośrednictwem odkrywamy tajemniczy świat miasta „przenoszonego” w czasie podczas kolejnych Skoków, jego mieszkańców próbujących zapewnić przetrwanie sobie i swoim dzieciom, zamawiając w wieżach Duszoinżynierów kombinacje genów, dzięki którym Skok nie pozostawi ich z tyłu… „Przeksiężycowi” to jedna z tych książek, w których styl i nastrój są równie ważne jak fabuła, ale nie zaniedbująca żadnego z tych elementów.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Stephen King
‹Po zachodzie słońca›
Anna Kańtoch [50%]
Pozwolę sobie niniejszym na odrobinę polemiki z recenzją Michała Kubalskiego. Fakt, „N.” jest dobry, ma nastrój i nawet trochę straszy, jednak niczym nie zaskakuje, a ponadto jeśli chodzi o klimaty lovecraftowskie, to ja jednak wolę Lovecrafta. Dobry jest też „Rower stacjonarny”. Opowiadanie co prawda mało przerażające, ale za to w przeciwieństwie do „N” długo nie wiadomo, w którą stronę ostatecznie skręci akcja. Poza tym tekst ten wzbudził we mnie sporo podziwu, w jaki sposób zdolny pisarz może wykorzystać na pozór najbardziej absurdalny pomysł. Broni się jeszcze „Niemowa” i… to właściwie tyle. Reszta opowiadań jest słaba jak trzecia herbata zaparzona z tej samej torebki. Na przykład „Bardzo trudne położenie” budzi głównie niesmak, a „Piernikowa dziewczyna” wygląda tak, jakby autor z niewiadomych względów zdecydował się opisać ostatnie pół godziny przeciętnego thrillera, dorabiając do tego szczątkową intrygę, która ma za zadanie wyjaśnić czytelnikowi, czemu pan z nożyczkami goni panią po plaży. Uderza także duża ilość historii krótkich czy bardzo krótkich, z fabułą znacznie uproszczoną lub zgoła bez fabuły – część z nich to wręcz impresje osnute wobec pojedynczego wydarzenia. I tu pojawia się problem, bo żeby takie teksty zapadły czytelnikowi w pamięć, muszą być genialne, a te ze zbioru „Po zachodzie…” są co najwyżej niezłe. Owszem, jest w nich nastrój, często też autor z wyczuciem ociera się o sprawy bardzo poważne, lecz wszystko to jednym okiem wpada, a drugim wypada. Szkoda, bo skoro Kingowi najwyraźniej brakuje pomysłów (dobry, świeży pomysł ma właściwie tylko „Rower…”), to mógłby przynajmniej nadrobić rozbudowaną fabułą.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Leena Krohn
‹Tainaron›
Anna Kańtoch [90%]
Jedna z najbardziej niezwykłych książek, jakie zdarzyło mi się czytać. Trzydzieści scen-listów (nie wszystkie dotyczą tytułowego Tainaronu, część to na przykład wspomnienia głównej bohaterki) układa się co prawda w zręby luźnej fabuły, lecz to nie ona jest tu najważniejsza, tylko uczucia i refleksje, jakie budzą te miniopowieści, snute z niezwykłą wrażliwością i wyobraźnią. W tej cieniutkiej, bo zaledwie 150-stronicowej książeczce jest więcej emocji i materiału do przemyśleń niż w niejednym grubym tomie. Zetknięcie z obcością, smutek przemijania, tajemnica, jaką dla jednej istoty stanowi druga… – a to zaledwie niewielka część. I – co ważniejsze – to wszystko zostaje w człowieku jeszcze długo po zakończeniu lektury, stąd efekt działania „Tainaronu” można porównać do efektu, jaki wywiera dobra poezja. Po trzykroć warto.
Michał Kubalski [80%]
Właściwie powyżej Anna Kańtoch napisała to, co trzeba, o tej książce: emocje i afabularność. Trzydzieści impresji o pobycie w pseudoowadzim mieście to tak naprawdę zapis wizyty obcego w obcym kraju – nierozumiejącego, poszukującego, zamiast odpowiedzi dostającego jedynie materiał do nowych pytań. Stąd przykładanie do „Tainaronu” miary opowieści podróżniczej czy klasycznej prozy o kontakcie z obcą cywilizacją nie jest właściwe – nie dowiemy się, jak funkcjonuje miasto, jakie występują w nim gatunki, skąd się wzięło – bo nie o to tu chodzi. Ważniejsza jest swoboda interpretacji poetyckiej opowieści.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Mała Esensja: Więcej czarów
Marcin Mroziuk

18 XI 2017

Łatwo się domyślić na podstawie tytułu, że „Zula w szkole czarownic” będzie dla młodych czytelników okazją do obserwowania, jak główna bohaterka poszerza zakres swoich magicznych umiejętności. Najważniejsze jest jednak, że nowa powieść Nataszy Sochy jest lekko napisana i skrzy się humorem.

więcej »

Ciemni coś ci jaśni
Beatrycze Nowicka

17 XI 2017

„Ciężko być najmłodszym”, czyli pierwszy tom trylogii „Książę ciemności” to pozycja przede wszystkim dla naprawdę zagorzałych wielbicieli humorystycznej fantasy ze wschodu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Miasto jakich wiele
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Listopad 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Głos spośród cieni świętego gaju
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Poczuć Lacjum
— Mieszko B. Wandowicz

Wrocław w anegdocie
— Michał Foerster

Krótko i do rzeczy
— Michał Kubalski

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Zacząć jeszcze raz
— Dawid Kantor

W białym domu
— Marcin Mroziuk

Witaj w ciemnym mieście Grimm
— Magdalena Kubasiewicz

Zbrodnia w cieniu elektrowni atomowej
— Marcin Mroziuk

Z dziejów Ekumeny
— Magdalena Kubasiewicz

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

W ponurym mieście Grimm
— Magdalena Kubasiewicz

Zło czające się w lesie
— Marcin Mroziuk

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Ersatz duszy
— Iwona Michałowska

Tegoż autora

Kobieta kobiecie półwilkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Kraków w dwóch odsłonach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dobry i Niebrzydki: To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Eskadra Stefanottiego rusza do akcji!
— Konrad Wągrowski

Pejzaż z polem pszenicy i śledztwem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.