Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Kopciuszek-morderca wraca na miejsce zbrodni

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby oceniać rosyjski rynek księgarski po pozycjach wydawanych w naszym kraju, należałoby uznać, że pisaniem kryminałów w Rosji zajmują się wyłącznie kobiety. Co byłoby zresztą ciekawym punktem wyjścia do pogłębionych analiz socjologicznych… Wiktoria Płatowa to kolejna autorka, którą poznajemy dzięki oficynie Videograf II i znajomości z którą na pewno żałować nie będziemy. „Rytuał ostatniej nocy” to bowiem spora porcja intrygującej rozrywki.

Wiktoria Płatowa
‹Rytuał ostatniej nocy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRytuał ostatniej nocy
Tytuł oryginalnyРитуал последней брачной ночи
Data wydania30 czerwca 2009
Autor
Wydawca Videograf
ISBN978-83-7183-715-9
Format424s. 145×205mm
Cena34,90
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,00 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Do znanych i popularnych w naszym kraju już wcześniej Aleksandry Marininy oraz Tatiany Polakowej dołączyły ostatnimi czasy trzy kolejne autorki kryminałów rodem z Rosji, które na polski rynek postanowiło wprowadzić śląskie wydawnictwo Videograf II. Po całkiem przyzwoitych powieściach Poliny Daszkowej („Dla Nikity”) oraz Darii Doncowej („Manikiur dla nieboszczyka”), teraz przyszła kolej na Wiktorię Płatową – kto wie, czy nie najzdolniejszą z całej trójki. Przynajmniej tak można sądzić po lekturze debiutanckich na polskim rynku powieści autorek ze Wschodu. Płatowa, która naprawdę nosi nazwisko Sołomatina, przyszła na świat w 1967 roku – choć są źródła, które twierdzą, że wydarzenie to miało miejsce dwa lata wcześniej – w Leningradzie. I pozostała wierna temu miastu po dziś dzień; wciąż bowiem mieszka i pracuje w Petersburgu. W latach 80. ubiegłego wieku los rzucił ją jednak na jakiś czas do Moskwy, gdzie studiowała we Wszechzwiązkowym Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK), poznając tam tajniki pisania scenariuszy filmowych. Później wiedzę tę mogła z sukcesem wykorzystać, tworząc fabuły swoich kryminałów. Zaczęła je pisać w połowie ubiegłej dekady; pierwszy z nich – „W tichom omutie” – ujrzał światło dzienne jedenaście lat temu. Do dzisiaj wydała ich dwadzieścia. Nie jest to może cyfra robiąca wielkie wrażenie, zwłaszcza jeśli porównamy ją z ilością książek opublikowanych w nieco nawet krótszym czasie przez Doncową, ale przecież liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość. Powieści Płatowej szybko zdobyły uznanie wśród rosyjskich czytelników (a zwłaszcza czytelniczek), zaczęto je także tłumaczyć na języki obce – holenderski, węgierski, bułgarski, niemiecki, a wreszcie także i na polski. W ubiegłym roku jedna z nich – zatytułowana „8-9-8” – była nawet nominowana do krajowej nagrody Bookera, ale do ścisłego finału już się nie dostała. Pisarka nie zapomniała również o wyuczonym zawodzie i co jakiś czas oddaje swoje teksty w ręce filmowców, zdarza się, że sama przerabia powieści na scenariusze. Do tej pory w Rosji i na Ukrainie nakręcono sześć seriali bądź miniseriali opartych na twórczości autorki „Rytuału ostatniej nocy": „Ochota na Zołuszku” (2000) Antona Siwiersa i Nijole Adomenajte, „Noż w obłakach” (2002) Mariny Migunowej, „Taksi dlia angieła” (2006) i „Bitwy bożych korowok” (2007) Anatolija Matieszki, „Pobiednyj wietier’ jasnyj dien’” Wsiewołoda Arawina oraz „Niepridumannoje ubijstwo” Wiktorii Dierżyckiej (dwa ostatnie z 2009 roku), a w przygotowaniu są kolejne (między innymi ośmioodcinkowy „Kupiel djawoła”).
Główną bohaterką, wydanego w ojczyźnie pisarki w 2000 roku, „Rytuału ostatniej nocy” jest Warwara – zdrobniale nazywana jednak Warią lub Warką – Sulejmienowa, dwudziestosześcioletnia piękność, która od długich siedmiu lat pracuje jako… ekskluzywna prostytutka. Swoją karierę rozpoczynała w estońskim Tallinie, skąd cztery lata wcześniej wyciągnął ją i przeniósł do Petersburga Stas (Stanisław) Driemow. Po kilku latach pracy awansowała na menedżera w prowadzonej przez niego agencji artystycznej, specjalizującej się w organizowaniu w Rosji koncertów nieco już zapomnianych gwiazd światowego rocka. Mimo wzbudzającego respekt stanowiska, jakie Waria obecnie zajmuje, charakter jej pracy – a raczej usług świadczonych dla Driemowa – wcale nie uległ zmianie. Ma przede wszystkim dbać o to, aby klienci Stasa wracali z trasy koncertowej do domu zadowoleni i tym samym polecali jego agencję innym artystom. Kiedy więc alfons przekazuje dziwce kolejne zlecenie, nie ma w tym, na pozór, niczego zaskakującego – może poza osobą i sposobem, w jaki Sulejmienowa ma się zakraść w łaski muzyka. Tym razem bowiem nie ma zadbać o seksualne zadowolenie jeszcze jednej przebrzmiałej gwiazdy ze świata rock n’rolla, ale wciąż cieszącego się ogromną popularnością i szacunkiem, pochodzącego z Estonii, wiolonczelisty Olewa Kiwi, który właśnie przybył na koncerty do Petersburga. Na dodatek szef nakazuje Warwarze obciąć się i wystroić dokładnie tak, jak lubiła się nosić nieżyjąca od roku żona artysty, niejaka Ałła Kodrina. I jakby jeszcze nieszczęść było mało, wręcza nieodrodnej córze Koryntu bilet do filharmonii. Wszystko to po to, aby przykuć uwagę muzyka i sprawić, aby on sam, po „przypadkowym” spotkaniu w hotelowej restauracji, zaciągnął dziewczynę do łóżka. Najlepiej wcale nie podejrzewając, że ma do czynienia z zawodową call-girl.
Dzięki talentowi i opanowaniu Sulejmnienowej początkowo wszystko idzie zgodnie z planem i kilka godzin później para rozpoczyna miłosne igraszki. Jakież więc musi być zaskoczenie dziewczyny, kiedy rano, tuż po przebudzeniu, przekonuje się, że jej kochanek leży nieżywy z nożem w piersi. Waria wpada w panikę, pragnąc tylko jednego – jak najszybciej zmyć się z miejsca morderstwa. Uciekając, zabiera ze sobą narzędzie zbrodni – jak się później okaże, nietypowy, ozdobiony drogocennym diamentem, rytualny hinduski nóż. Problem polega jednak na tym, że prostytutka pozostawia po sobie całe mnóstwo śladów – nawet opuszczając hotel, nadziewa się najpierw na prywatnego sekretarza Olewa Kiwi, a następnie na ochroniarzy strzegących wyjścia. Nie ma zatem wątpliwości, że kiedy ciało zostanie już odnalezione, to przede wszystkim na nią spadną podejrzenia. Postanawia poszukać pomocy u tego, kto wplątał ją w całą tę kabałę, czyli u swego zwierzchnika i alfonsa w jednym. Gdy jednak przybywa do niego, zastaje zamknięte drzwi; zaglądając zaś do środka mieszkania przez znane tylko jej okienko w strychu, widzi Driemowa leżącego na łóżku – tyle że z rozwaloną głową. Szczęście znów jej nie sprzyja. Schodząc po schodach, spotyka bowiem idącą na górę gospodynię Stasa. Może być więc pewna, że jeśli teraz dostanie się w ręce milicji, zostanie oskarżona już nie o jedno, ale o dwa morderstwa. Od czego jednak ma się głowę na karku! By zmylić ewentualny pościg, Sulejmienowa po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku dni zmienia image; szuka też pomocy u swoich dawnych tallińskich przyjaciółek, które wraz z nią przybyły do Petersburga, choć w zawodzie od jakiegoś już czasu nie pracują.
Najbardziej może liczyć na Ormiankę Karine Arzumanian, zwaną też Montezumą-Schokolade, która po wycofaniu się z branży „rozrywkowej”, wydała się za bogatego Szweda, a kiedy została szczęśliwą wdową, nie tylko przejęła interesy męża w Skandynawii, ale także otworzyła w mieście nad Newą nocny klub dla pań. Montezuma ma i pieniądze, i znajomości wśród petersburskich władz, które również odziedziczyła w spadku po mężu. Na dodatek jako obywatelka Szwecji, nie musi aż tak bardzo obawiać się działań miejscowej milicji. To z jej pomocą Waria rozpoczyna prywatne śledztwo, które ma doprowadzić do znalezienia odpowiedzi na kluczowe dla jej przyszłości pytanie: Kto zamordował Olewa Kiwi i Stasa Driemowa? Jak się zresztą niebawem okaże, pytanie to trzeba będzie rozszerzyć. Z biegiem czasu i dzięki zdobytym informacjom, dziewczyna zyskuje bowiem pewność, że i Ałła Kodrina, żona wiolonczelisty, nie rozstała się z tym światem w sposób naturalny. Na szczęście Sulejmienowa zyskuje też kolejnych sojuszników – Siergieja Sinienkę, pracującą dla petersburskiego brukowca typową dziennikarską hienę, oraz poznanego w niecodziennych okolicznościach prywatnego detektywa Estończyka Rejno Uuskulę. Wspólnymi siłami, na przekór piętrzącym się przez cały kłopotom i depczącym Warwarze po piętach stróżom prawa (w tym szczególnie groźnemu oficerowi Federalnej Służby Bezpieczeństwa Jewgienijowi Lemieszonkowi), udaje im się doprowadzić tę niezwykle zawikłaną sprawę do końca. I będzie to, co najistotniejsze, koniec zaskakujący dla czytelnika!
Nietypowa jest w powieści Wiktorii Płatowej przede wszystkim główna bohaterka (i narratorka w jednym) – petersburska prostytutka, która choć nie czuje się szczególnie wyróżniona z powodu wykonywania najstarszego ponoć zawodu świata, to i nie przeżywa związanych z tym szczególnych rozterek moralnych. Ma pełną świadomość własnej urody i tego, w jaki sposób działa na mężczyzn. Driemowa darzy mieszanymi uczuciami. Z jednej strony doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest przez niego wykorzystywana, z drugiej – to właśnie z nim i jego agencją wiąże swoją przyszłość, także po tym, gdy już przestanie być dziwką na posyłki. Mężczyzn postrzega dość specyficznie – można jedynie podejrzewać, że dokładnie tak, jak robi to większość prostytutek. Stąd biorą się w powieści bardzo liczne – przyznajmy, całkiem dowcipne – uszczypliwości wygłaszane przez Warwarę pod adresem facetów. Inna sprawa, że niemal wszystko kojarzy się dziewczynie z seksem. Autorce udaje się jednak, chociaż nie jest to łatwe, nie przekroczyć granicy dobrego smaku. Książka, wbrew pozorom, wcale nie epatuje erotyzmem. Gdy Płatowa dotyka spraw damsko-męskich, robi to po prostu na wesoło. Ale też nie przegina w drugą stronę. Jeżeli ktoś będzie chciał znaleźć w „Rytuale ostatniej nocy” ostrzeżenie przed prostytuowaniem się, nie napotka większych przeszkód. Nie bez powodu bowiem pojawiają się postaci dwóch dawnych koleżanek po fachu Sulejmienowej, a prywatnie jej wielkich przyjaciółek, które zawróciły z grzesznej drogi i całkiem nieźle na tym wyszły. Drugą jaskółką zmiany na lepsze staje się niespodziewana znajomość głównej bohaterki z nieco podstarzałym, ale ujmująco szarmanckim mołdawskim producentem win. Właśnie drugą, bo za pierwszą należy uznać fakt, że od momentu wyjścia z łóżka Olewa Kiwi aż do zakończenia śledztwa Waria ani razu nie użyje swoich wdzięków w celach… zarobkowych.
Początek „Rytuału…” zaciekawia, ale – co najważniejsze – z biegiem czasu robi się coraz ciekawiej. Pojawiają się wciąż nowe wątki, tropy, poszlaki. Mimo to autorka panuje nad logicznością intrygi. Chociaż po cichu można zadać sobie pytanie, jak Warwarze udaje się kręcić w te i we wte po Petersburgu i okolicach, mimo że jest poszukiwana i przez milicję, i FSB listem gończym – to jednak rozwiązanie zaproponowane przez Płatową mieści się w granicach zdrowego rozsądku. O sile powieści decyduje także jej tło obyczajowe, czyli obraz rosyjskiego kapitalizmu na przełomie wieków – oczywiście w dużym stopniu uproszczony, bo widziany z punktu widzenia prostytutki, która, jak sama o sobie mówi, nigdy nie zaliczała się do umysłowych potentatów. A może właśnie dlatego, stosując tak nietypową perspektywę, udało się pisarce przemycić wiele ciekawych – niekiedy zresztą bardzo ironicznych i złośliwych – spostrzeżeń na temat współczesnej Rosji i samych Rosjan… Drugą nacją, której też się niemało dostaje, są Estończycy. Płatowa stara się jednak równo rozdzielać razy. Zapewne po to, aby – mówiąc nieco górnolotnie – nie być posądzoną o ksenofobię i szerzenie waśni narodowościowych. Dość powiedzieć, że najbardziej chyba obsmarowaną, ale i jedną z najsympatyczniejszych postaci powieści jest właśnie Estończyk – Rejno Uuskula, bez pomocy którego Waria spędziłaby zapewne długie lata w obozie karnym gdzieś na dalekiej północy kraju.
Przed pięcioma laty w jednym z wywiadów Wiktoria Płatowa zakwalifikowała swoje kryminały jako thrillery… psychopatologiczne. Przyznała również, że często nawiązuje do dorobku realizmu magicznego (jakkolwiek zabrzmiało to trochę na wyrost). W „Rytuale ostatniej nocy” tym elementem magicznym jest nóż, a raczej Nóż – nie tyle nawet narzędzie zbrodni, co jej współsprawca. Nóż, od którego wszystko się praktycznie zaczęło i na którym się zakończyło. Dla pisarki stał się on jednak nade wszystko symbolem ludzkiej zachłanności i chciwości, które – jak w każdej klasycznej baśni – zasługują na potępienie.
koniec
18 sierpnia 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Alternatywy 1920
Miłosz Cybowski

23 XI 2017

„Pakt Piłsudski-Lenin” Piotra Zychowicza to książka dziwna. Autor nie tylko z uporem stara się dowieść nam postawioną w tytule tezę (co jeszcze można zaakceptować). Stara się on również udowodnić, że gdyby tylko Polacy okazali mniej litości Bolszewikom, nie tylko zdobyliby Moskwę, ale też odbudowaliby imperium od morza do morza.

więcej »

Niestraszna naukowość
Miłosz Cybowski

21 XI 2017

„Z »getta« do mainstreamu. Polskie pole literackie fantasy (1982-2012)” Katarzyny Kaczor jest książką naukową. To po pierwsze. W swojej analizie tytułowego pola literackiego autorka posługuje się bardzo konkretną metodologią. To po drugie. Ale cała naukowość tego opracowania nie zmienia faktu, że dla przeciętnego czytelnika pragnącego dowiedzieć się czegoś nowego na temat historii polskiego fantasy jest to książka jak najbardziej przystępna. To po trzecie.

więcej »

Kij w mrowisko
Joanna Kapica-Curzytek

19 XI 2017

Dla nie-ekspertów lektura „Mody, wiary i fantazji” będzie sporym wyzwaniem, natomiast czytelnicy zorientowani w poruszanej tu problematyce dostaną szeroki zarys najważniejszych osiągnięć współczesnej fizyki, przedstawiony z dużą dozą krytycyzmu.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.