Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 21 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Z Pozycjonistami na Bubeków i Członków!

Esensja.pl
Esensja.pl
„Wroniec” Jacka Dukaja to eksperyment bardzo ciekawy i bardzo odważny. Dziecięca wizja wydarzeń stanu wojennego w formie mrocznej baśni? Chyba nikt nie spodziewał się, że po „Lodzie” przyjdzie czas na taką historię.

Jacek Dukaj
‹Wroniec›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWroniec
Data wydania12 listopada 2009
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04392-9
Format248s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena39,90
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Sytuacja jest dość dziwna. O stanie wojennym, wydarzeniu w końcu niezwykle istotnym dla polskiej historii, nie powstały prawie żadne powieści podchodzące do tematu serio. Jest to o tyle zaskakujące, że – pomijając może całą kwestie oceny przyczyn jego wprowadzenia – podział na „dobrych” i „złych” jest całkiem klarowny. Tymczasem ze świecą szukać autora, który jakoś próbowałby mówić o tej tematyce1). Tym bardziej dziwi, że pierwsza pozycja poświęcona temu tematowi jest… dziecięcą fantasmagorią.
A może nie mam racji? A może jest zupełnie odwrotnie? A może do tematu poważnego trzeba najpierw podejść właśnie lżej, bez zadęcia i kombatanctwa, popkulturowo? Może właśnie to jest nasz polski problem, że od razu oczekujemy dzieł przekrojowych i analitycznych, podczas gdy pod nie trzeba przygotować grunt? Tak czy inaczej – jeśli „Wroniec” Jacka Dukaja jest jakimś gruntem w zakresie popularnego ujęcia, to raczej zbudowanym z nietypowych minerałów.
Zaskakuje, że właśnie taki temat na swoją kolejną powieść wziął Jacek Dukaj, choć w przypadku tego autora – przynajmniej po genialnych „Innych pieśniach” – raczej nic nie powinno zaskakiwać. Może ewentualnie długość – „Wroniec” ma objętość zapewne około połowy rozdziału przeciętnej powieści tego autora.
Bo „Wroniec” jest właśnie bardzo mroczną baśnią. Nadchodzi pewien mroźny grudniowy dzień roku 1981 i młody chłopiec Adaś, leżący w łóżku z gorączką, zaczyna przeżywać swoją wersję wydarzeń dnia, w którym nie było Teleranka, a u drzwi stanęła Załoga G. W historii Adasia nie ma żadnej Załogi G, jest natomiast tytułowy Wroniec, ogromny kruk, który w nocy przylatuje do domu chłopca i porywa jego tatę, mamę, babcię i siostrzyczkę. Adaś wraz z panem Betonem (milion procent normy!) wyrusza w dziwny świat na ich poszukiwanie.
Przyjęło się porównywać Dukaja do Lema i z pewnością jest ku temu nowa okazja. „Wroniec” jest bowiem tak właściwą dla twórcy „Bajek robotów” zabawą z językiem. Adaś w czasie swej wędrówki spotyka oczywiście – jak to w baśni – przeróżne postacie. Wszyscy bohaterowie są jakimś przetworzeniem realnych ról z okresu stanu wojennego. Wszędzie panoszą się Miłypanci (w mianowniku liczby pojedynczej: Miłypan) i MOMO w Złomotach, w wielkim domu możemy znaleźć Członków, ale wyjątkowo nieprzyjemni są Bubecy (w mianowniku l.p.: Bubek). Po drugiej stronie mamy walecznych, acz nieco naiwnych Pozycjonistów (nazwa pochodzi od stałych Pozycji, które zajmują), których jedyną bronią przeciw Wrońcowi i jego poplecznikom jest Ameryka (Dolarowa, Rewolwerowa, Kinowa i Gazetowa). Nie jest trudno odgadnąć pierwotne znaczenia tych słów (wszak już w latach 80. WRON wszystkim z wroną się kojarzył), a przyjemność obcowania z językową inwencją autora jest niemała. Zwłaszcza że Dukaj bawi się nie tylko słowotwórstwem, ale także melodią, rytmiką języka, uzupełnia tekst wierszami i piosenkami.
Chociaż, podobnie jak w „Bajkach robotów” Lema, „Wroniec” jest baśnią o konstrukcji zgodnej z obowiązkowymi regułami. Mały chłopiec wyrusza na ratunek rodzinie, poznaje różnych ludzi i stwory, z których część chce mu pomóc, a część wręcz przeciwnie, a jego główną bronią jest szczerość serca i intencji. Jednak najciekawsze jest to, jak Dukaj poradził sobie z faktem, że pełny happy end dla tej opowieści możliwy był dopiero 8 lat później. Bo, jak się okazuje, nie trzeba zwyciężyć strasznego Wrońca, by osiągnąć cel. Czasem wystarczy wyjąć zatrute pióro z serca pewnej osoby.
Ważne jednak jest to, że, pomimo jawnych odniesień nie tylko do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, Służby Bezpieczeństwa, ZOMO czy Tajnych Współpracowników (to właśnie ci z piórem w sercu), „Wroniec” w większym stopniu nie odwołuje się do realnych postaci. W osobie tytułowego bohatera nie można odczytywać bezpośrednich aluzji do generała Jaruzelskiego, jedynie może największy Pozycjonista jest ewidentną figurą Wałęsy (choć pojawia się jedynie na chwilkę). Ale poza tym jednym wyjątkiem, postacie reprezentują idee, a nie ludzi. A tak zwykle bywa lepiej dla samego dzieła.
Z „Wrońcem” może być jednak pewien problem – czy powieść będzie w stanie dotrzeć do szerszej grupy odbiorców? Dla dzieci baśń jest zapewne nie do końca zrozumiała i raczej dość drastyczna (krew i śmierć jest w niej wyraźnie obecna). Jak wielu dorosłych będzie natomiast chciało sięgnąć po tak odmienną Dukajową historię? Cała nadzieja w tym, że Jacek Dukaj ma na tyle uznane nazwisko, że może sobie pozwolić na takie eksperymenty literackie. I chyba zresztą tak jest. Zapewniam jednak, że warto przyjrzeć się książce, także po to, by spośród lingwistycznych zabaw wyłuskać autentyczne emocje, nie tylko oparte na baśniowym uczuciu Adasia do swych bliskich, ale i na całkiem dorosłych relacjach między ludźmi w trudnych czasach.
Żadnych wątpliwości nie pozostawiają natomiast kapitalne ilustracje Jakuba Jabłońskiego – dla nich samych warto mieć „Wrońca”. Jeśli rzeczywiście w oparciu o tę stylistykę ma powstać film animowany, może to być naprawdę ciekawe wydarzenie artystyczne.
koniec
12 listopada 2009
1) Filmowcy przynajmniej próbowali – „Ostatni prom”, „Śmierć jak kromka chleba” czy „Rozmowy kontrolowane” nie są jakimiś wielkimi dziełami, ale wpadkami też ich raczej nazwać nie można.
dodajdo

Komentarze

21 XI 2009   12:13:05

Recenzja bardzo przejrzysta, dokładna i treściwa. Skłania do zapoznania się z nową książką Dukaja. KAPITALNE NAWIĄZANIE DO "BAJEK ROBOTÓW" LEMA!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Gra o miłość
Joanna Kapica-Curzytek

21 VIII 2017

Berhard Schlink w „Kobiecie na schodach” podejmuje motyw wyidealizowanej miłości zderzającej się z bólem przemijania.

więcej »

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
Beatrycze Nowicka

20 VIII 2017

Jak przyjemnie natrafić na książkę, która choć napisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, nie jest infantylna. „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge to osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii kryminał z elementem nadnaturalnym i starannie poprowadzonym wątkiem obyczajowym.

więcej »

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
Beatrycze Nowicka

19 VIII 2017

„Krwawe zwierciadło” Brenta Weeksa to przykład tego, jak autorzy psują własne cykle. Choć, trzeba przyznać, jest to jednak pewna umiejętność – napisać niemal siedemsetstronicową powieść pozbawioną istotnych wydarzeń.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Tegoż twórcy

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Człowiek przekraczający
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Ku chwale ojczyzny!
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Lato 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Archeologia według Dukaja
— Daniel Markiewicz

Dla wielbicieli ładnych obrazków
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Wampiry w kosmosie
— Konrad Wągrowski

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Leszy i jego drużyna
— Konrad Wągrowski

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ciemna strona Rebelii
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.