dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Młot na wampiry

W „Wykonawcach Bożego Zamysłu” Zoran Krušvar zabiera czytelnika w ekscytującą podróż poprzez historię Chorwacji, ale uwaga: wycieczka grozi ukąszeniem wampira.

Zoran Krušvar
‹Wykonawcy Bożego Zamysłu›

EKSTRAKT:70%
TytułWykonawcy Bożego Zamysłu
Tytuł oryginalnyIzvršitelji nauma Gospodnjeg
AutorZoran Krušvar
PrzekładAgnieszka Żuchowska-Arent
Wydawca RUNA
ISBN978-83-89595-56-0
Format432s. 125×195mm
Cena29,50
Data wydania30 września 2009
WWWPolska strona
Wyszukaj wSkąpiec.pl
„Wykonawcy Bożego Zamysłu” to debiutancka powieść Zorana Krušvara, chorwackiego pisarza SF i fantasy (choć nie debiut na polskim rynku, gdyż w 2008 ukazał się zbiór opowiadań zatytułowany „Najlepszy na świecie”). W ojczystym kraju odnosił sukcesy – czterokrotnie zdobył nagrodę Sfera (to chorwacki odpowiednika naszego Zajdla). Także wydaniu oryginalnemu powieści towarzyszył rozgłos (wydano ją ze ścieżką dźwiękową, przygotowaną przez młode zespoły), wyrósł wokół niej, co jest niezwykłe jak na chorwackie warunki, ruch fanowski. Niezwykłe zaś jak na nasze warunki są wciąż wydania fantastyki innej niż anglosaska, rosyjska i rodzima, toteż warto przyjrzeć się propozycji słowiańskiego kuzyna.
Wydawać by się mogło, że zaproponowane ujęcie tematu to marketingowy strzał w stopę. Dziś w modzie są wampiry oswojone i poprawne politycznie. Tymczasem bohaterowie „Wykonawców” nie są seksownymi superherosami z „Kronik wampirów” Anne Rice czy innego „Zmierzchu”, którzy rozpychają się łokciami w popkulturze, promując wampirzy wegetarianizm. Tu z kart powieści wyzierają krwiopijcze potwory, śmiercionośne i skoncentrowane głównie na polowaniu.
Ich działania nie mogą przejść bez echa, akcja domaga się reakcji. Jest nią potężna organizacja – członkowie zakonu Wykonawców Bożego Zamysłu. Kierując się bożym natchnieniem, na przestrzeni wieków walczą z nieumarłymi przy użyciu broni i wiary. Właśnie ta fanatyczna wiara sprawia, że walczą bez lęku i umierają z uśmiechem na ustach – co jest dużo bardziej przerażające niż ich wampirzy przeciwnicy.
Właśnie ścieranie się sił dobra i zła uosabianych przez zakonników i wampiry jest osią powieści, zaś jej lektura to wspinaczka po schodach czasu: na każdym stopniu czytelnik poznaje fragment opowieści, zaczynając od czasów histryjskiego króla Epulona walczącego z Rzymianami (II wiek p.n.e.) przez średniowiecze aż do czasów współczesnych i bliskiej przyszłości. Taka struktura ma jednak wadę – brakuje bohatera, z którym można by sympatyzować lub chociaż śledzić jego poczynania. Większość postaci pojawia się bowiem tylko przez moment, na określonym schodku opowieści.
W dodatku bohaterowie są nieco jak wydmuszki – trudno się przejąć losem kogoś, kto kieruje się tylko zewem krwi lub bożym zamysłem (choć jest to zasadne, aby pokazać, jak bardzo potężne są to siły). Ponadto wampiry są zazwyczaj pozbawione przeszłości i choć rozumiem, że po przemianie stają się praktycznie innymi istotami, to ukazanie kontrastu między życiem przed i po ugryzieniu wzbogaciłby powieść. Także postaciom Wykonawców przydałoby się nieco więcej tła (choćby francuskiemu łowcy wampirów, o którym wiadomo tylko, że pali papierosy). Pozytywnym przykładem jest ojciec Mikołaj – kilka zdań o jego przeszłości i przedstawienie drobnych wydarzeń sprawnie szkicuje rysy bohatera. Krušvar dostosowuje język do postaci, inaczej wypowiada się zakonnik, inaczej stary Rom, a inaczej amerykański żołnierz.
Akcja osadzona została głównie w Chorwacji, dzięki czemu polskiego czytelnika czekają dość egzotyczne ciekawostki, jak choćby opis istniejącej w rzeczywistości tajemniczej sieci tuneli pod Rijeką (rodzinnym miastem autora) lub spotkanie z cygańską magią. To ważna zaleta powieści, odchodzącej od widzianej z zachodniej perspektywy „tradycji transylwańskiej”, a przy tym różnej od polskiego podejścia znanego choćby z „Nocarza” Magdaleny Kozak. Autor opisuje to, co zna, sprytnie unikając wpadek na terra incognita – gdy akcja przenosi się na chwilę do Australii, wraz z bohaterką oglądamy tylko pokój hotelowy (a te są wszędzie takie same) i animowane kangury w telewizji (co jest urocze).
Wampir w popkulturze jakiś czas temu zmienił adres i przeniósł się z domeny horroru do fantasy. Stąd też (choć klasycznie brutalne i krwawe) wampiry Zorana nie budzą grozy – czytając, nie czułam się przestraszona. Nawet wtedy, gdy wampirzy ród urósł w siłę i potęgę, tak że nie wiadomo było, jak ich pokonać. Celem tej książki nie jest przerażenie czytelnika. Nie jest to też zwykłe czytadło fantasy. Interesująca geografia, satyra na Kościół, ciekawie wplątane fragmenty prawdziwej historii (król Epulon i historia walk Histrów z Rzymianami, Zakon Templariuszy) – to wszystko sprawia, że warto sięgnąć po „Wykonawców Bożego Zamysłu”, nawet jeśli nie jest się fanem wampirów.
koniec
24 listopada 2009
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Telenowela z wampirami w tle
Miłosz Cybowski

2 IX 2010

„Miasto kości” Cassandry Clare do złudzenia przypomina kiepską, brazylijską telenowelę. Bohaterowie bez przerwy toczą puste dyskusje, dowiadując się co jakiś czas o zaskakujących związkach, jakie ich ze sobą łączą (wraz z nieśmiertelnym, gwiezdnowojennym „Luke, I’m your father”). Tło opowieści, Nowy Jork pełen wampirów, wilkołaków, magów i demonów, tylko w niewielkim stopniu ratuje całą książkę.

więcej »

Co wolno pisarzowi w Iranie?
Daniel Markiewicz

1 IX 2010

Jeśli wydaje wam się, że życie powieściopisarza jest usłane różami, a jedyne ograniczenia, na jakie natrafia, to jego własna wyobraźnia, lektura „Irańskiej historii miłosnej. Ocenzurowano” powinna zmienić nieco wasz pogląd.

więcej »

Najmroźniejsza zima w historii
Sebastian Chosiński

31 VIII 2010

„Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Mons Kallentoft jest lepszy” – takim hasłem szwedzki krytyk Magnus Utvik zachęca czytelników do sięgnięcia po „Ofiarę w środku zimy”, pierwszy kryminał z komisarz Malin Fors w roli głównej. Jego słowa przedrukował na okładce książki jej polski wydawca. Czy są prawdą – można mieć jednak wątpliwości; przynajmniej po lekturze pierwszej odsłony serii. Nie ma w niej bowiem nic, do czego skandynawscy autorzy nie przyzwyczailiby nas już wcześniej.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne: 100 książek, które powinieneś położyć pod choinką
— Esensja

Wykonawcy Bożego Zamysłu – fragment 2
— Zoran Krušvar

Wykonawcy Bożego Zamysłu
— Zoran Krušvar

Tegoż autora

Weekendowa Bezsensja: 11 największych katastrof kulinarnych literatury popularnej
— Aleksandra Graczyk, Agnieszka Hałas, Karina Murawko-Wiśniewska, Agnieszka Szady

Kołatka w kształcie łba kota czyli o tym, że nic się nie kończy
— Karina Murawko-Wiśniewska

Sen o Dolinach
— Karina Murawko-Wiśniewska

Cudzego nie znacie: Koniec
— Karina Murawko-Wiśniewska, Michał R. Wiśniewski

I ty zostaniesz pisarzem. Albo grabarzem
— Karina Murawko-Wiśniewska

Strzygąc uszami
— Karina Murawko-Wiśniewska

Inwazja autostopowiczowych skrytożerców, czyli przybysze z planety małp
— Karina Murawko-Wiśniewska

Światło i ciemność to bracia
— Karina Murawko-Wiśniewska

Mała Esensja: Strach ma wielkie oczy, kły i pazury
— Karina Murawko-Wiśniewska

Zdesperowana Garfieldowa!
— Karina Murawko-Wiśniewska

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.