Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Powrót do dzieciństwa

Esensja.pl
Esensja.pl
Większość z nas pamięta uginające się sklepowe półki z książkami, na których prócz najnowszego tomu Harry’ego Pottera stało niewiele, a i ludzie po niewiele więcej w pewnym momencie sięgali. Napisane przez J. K. Rowling „Opowieści Barda Beedlee’a”, wydane jakiś czas temu, może i nie budzą tak wielkich emocji i nie wprawiają w oczopląs poprzez spoty, ale nikt nie powiedział, że muszą być przez to gorsze.

J.K. Rowling
‹Baśnie barda Beedle’a›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaśnie barda Beedle’a
Tytuł oryginalnyThe Tales of Beedle the Bard
Data wydania6 grudnia 2008
Autor
PrzekładAndrzej Polkowski
Wydawca Media Rodzina
ISBN978-83-7278-343-1
Formatoprawa twarda
Cena19,90
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Była Śpiąca Królewna, zapadająca w śpiączkę z powodu klątwy złej wróżki i ukłucia się wrzecionem w palec. Była Śnieżka, nękana przez macochę-wiedźmę, niemal otruta przez wspomnianą przy pomocy jabłka. Był Kopciuszek, nie dość, że bez imienia to jeszcze bez rodziców, za to z macochą, dwiema przybranymi siostrami i wróżką, jako chrzestną. Była Mała Syrenka, też bez matki (to już epidemia, czy jeszcze nie?), też wykołowana przez czarownicę (która wyjątkowo nie była jej macochą) i która… Cóż, i która tak, jak wszystkie wspomniane wcześniej, żyła ostatecznie długo i szczęśliwie z przystojnym księciem. Ciekawe, jak zmieniłyby się te wszystkie historie, gdyby, jak w „Opowieściach Barda Beedle′a”, magia przestała być atrybutem złych czarownic i dobrych wróżek, a stała się czymś powszechnym? Mamy przed sobą pięć opowieści z cyklu „Dawno, dawno temu…”, gdzie rzeczywistość jest nieco inna, ale dobro i/lub rozsądek nadal zwycięża. Chociaż księcia nie uświadczysz.
To, co zaserwowała czytelnikom pani Rowling, to nie zbiór cukierkowych, disneyowskich bajek, gdzie wszystko kończy się magicznym ”… i żyli długo i szczęśliwie”. Nie są one też kierowane tylko do najmłodszych. Właściwie, delikatniejsze maluchy pewnych fragmentów czytać chyba nie powinny. Bardziej przypomina to opowieści Andersenowskie, a raczej ich streszczenia. Żadna z opowieści nie ma więcej niż kilku stron, dużą czcionką w książce nie większej niż przeciętny szkolny zeszyt. Pozostawia to pewien niedosyt, gdyż niektóre wątki aż proszą się o rozwinięcie, najlepiej w osobnym rozdziale. O ile postacie nie są sztampowe, niekiedy nużą schematycznością zachowań. Ich osobowość w żadnym przypadku nie jest określona ściślej niż to niezbędne. To prawda, że w tak krótkich utworach nie ma miejsca na rozbudowane charakterystyki, lecz absolutne minimum nie zawsze wygląda lepiej.
Jednak ogólne wrażenie nie jest negatywne. Mieszane. Gdyby całość rozbudować, otrzymalibyśmy zbiór opowiadań mniej interesujący, ale przyciągający fanów na tyle, by zaczęli pisać na podstawie tych historii fanfiki. Niestety prawdopodobnie wtedy część przekazu straciłaby na uniwersalności, która jest zaletą każdej baśni. Tak, jak z kolei na skróceniu straciłyby komentarze Albusa Dumbledore′a, pisane raz na poważnie, raz z humorem (chociaż niektórzy je omijają, tracąc przy tym wiele zabawy). Właściwie jedne z ciekawszych fanfiction mogłyby powstać w oparciu właśnie o nie. Kilka wspomnianych mimochodem zdań o przeszłości Hogwartu, burzliwej wymianie listów z panem Malfoyem pozostawiają spore pole do popisu dla wyobraźni. Cały czas jednak zachowana zostaje kompatybilność świata baśni ze światem przedstawionym w powieściach o Harrym Potterze. Dla tych, którzy być może kiedyś się nad tym zastanawiali, wyjaśniono, dlaczego w Szkole Magii i Czarodziejstwa nie wystawia się przedstawień teatralnych oraz jak doszło do tego, że profesor Kettleburn nie przeszedł na emeryturę w jednym, nietkniętym kawałku.
Dzięki temu tę książkę można śmiało nazwać ładnym uzupełnieniem serii. Pozycją nieobowiązkową, ale wartą przeczytania.

Recenzja nadesłana na konkurs „Esensji”.
koniec
18 grudnia 2009
dodajdo

Komentarze

18 XII 2009   08:46:22

Pytanie brzmi: dla kogo te baśnie? Bo że nie dla dzieci, to pewne - jakieś upiorne są. No i pięć baśni w książeczce? Cienkie te dzisiejsze standardy...

18 XII 2009   12:25:15

Troszeczkę nie na temat, ale zapytać muszę - od kiedy Mała Syernka żyła długo i szczęśliwie? Chyba tylko w animacji Disneya, odsyłam do baśni Andersena.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Z biblioteki Hogwartu
— Dominika Cirocka

Tegoż twórcy

Fantastycznie po raz drugi
— Dominika Cirocka

Z biblioteki Hogwartu
— Dominika Cirocka

Co za dużo, to niezdrowo
— Dominika Cirocka

Nowa twarz Harry’ego Pottera
— Magdalena Kubasiewicz

Thriller o tematyce społecznej
— Joanna Kapica-Curzytek

Mała Esensja: Harry Potter i deus ex machina
— Agnieszka Szady

Cudzego nie znacie: Koniec
— Karina Murawko-Wiśniewska, Michał R. Wiśniewski

Cudzego nie znacie: Burza przed burzą
— Michał R. Wiśniewski

Mała Esensja: Duże kłopoty Harry’ego
— Wojciech Gołąbowski

Cudzego nie znacie: Feniks w popiołach?
— Agnieszka Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.