dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Książki

Magazyn XCVIII

Konkursy

Podręcznik

Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie Czytaj nasze wiadomości w Cafe News Students.pl

Nowości

książkowe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

Do wnętrza Ziemi raz jeszcze

Czytając „Pandorę w Kongu” katalońskiego pisarza Alberta Sáncheza Piñola, co rusz trafia się na fragmenty wyraźnie inspirowane twórczością takich pisarzy jak Verne, Wells, Haggard czy Conrad. Wynikiem tej przedziwnej mieszanki jest niezwykle zajmująca, osobliwa książka.

Albert Sánchez Piñol
‹Pandora w Kongu›

EKSTRAKT:80%
TytułPandora w Kongu
Tytuł oryginalnyPandora al Congo
AutorAlbert Sánchez Piñol
PrzekładDorota Walasek- Elbanowska, Adam Elbanowski
Wydawca Noir sur Blanc
ISBN978-83-7392-288-4
Format384s. 145×235mm
Cena36,—
Data wydania7 maja 2009
WWWPolska strona
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Ciężko jednoznacznie zakwalifikować powieść Piñola do określonego gatunku. Łączy ona w sobie takie konwencje jak kryminał, romans czy fantasy, najmocniej czerpiąc jednak z tradycji XIX-wiecznej powieści przygodowej. Akcja dzieje się w Londynie w przededniu Wielkiej Wojny. Młody, początkujący pisarz Thomas Thomson stawia pierwsze kroki w świecie literackim, zatrudniając się jako ghostwriter u autora popularnych powieścideł awanturniczych, doktora Luthera Flaga, niezwykle płodnego rzemieślnika, wydającego tygodniowo trzy książki. Jak się okazuje, Thomson w rzeczywistości funkcjonuje jako literacki murzyn literackiego murzyna, produkując kolejne głupkowate i rasistowskie utwory o egzotycznych przygodach podług konspektów przygotowywanych przez samego Flaga (w których oprócz planu akcji uwzględniona jest długość poszczególnych rozdziałów oraz naczelna zasada doktora: nie skąpić przymiotników!). W wyniku tragicznego wypadku jednego z ghostwriterów Thomson traci pracę, w zamian przystając jednak na dziwaczną ofertę spotkanego na pogrzebie adwokata: ma spisać w formie powieści zeznania niejakiego Marcusa Garveya, oskarżonego o zabójstwo dwójki angielskich arystokratów, i dzięki temu przyczynić się do jego uniewinnienia.
Narratorem opowieści jest sam Thomson, opisujący wydarzenia z perspektywy wielu lat, od kiedy zyskał sławę za sprawą publikacji historii Marcusa Garveya. „Pandora w Kongu” to postmodernistyczna powieść szkatułkowa, zabawa nie tylko gatunkami, ale też samym pojęciem literatury; narracja starego Thomsona rozpada się na kilka osobnych opowieści, poczynając od jego własnych krótkotrwałych perypetii wojennych, poprzez fantastyczną historię przekazaną mu przez Garveya, kończąc zaś na przemyślnej intrydze, w którą wplątał go nie do końca uczciwy adwokat (nawiasem mówiąc, noszący nazwisko Edward Norton). Całość została połączona z godną podziwu precyzją, wszystkie wątki zgrabnie domykają pokręcone historie, nie przestając zaskakiwać czytelnika nagłymi – szczególnie w końcowych fragmentach – choć przekonującymi zwrotami akcji.
Kluczowa dla całej opowieści jest historia Marcusa Garveya, cygańskiego sieroty i służącego Williama i Richarda Craverów, synów bogatego angielskiego lorda. Craverowie rysują się jako klasyczne czarne charaktery swojej epoki: rozpieszczeni arystokratyczni nieudacznicy, trwoniący dobra swojego ojca na coraz to wymyślniejsze i mniej legalne sposoby, zostają zmuszeni do podjęcia ostatniej próby zdobycia bogactwa. Organizują ekspedycję w sam środek Konga, tajemniczy obszar niezagospodarowany jeszcze przez kolonialne siły. Fragmenty traktujące o wyprawie braci przez dżunglę, w asyście Marcusa oraz czarnoskórych tragarzy-niewolników, nastrojem kojarzą się z prozą Conrada, z drugiej strony – głównie za sprawą charakterów Craverów oraz ich postępowania z napotykanymi po drodze plemionami – z awanturniczą prozą H. Ridera Haggarda. Literackie ukłony ze strony Piñola nabierają nowego znaczenia wraz z rozwojem akcji, kiedy to autor wkracza na terytoria bliższe twórczości Verne’a czy Wellsa. Craverowie rozbijają obóz w środku dżungli i zaganiają niewolników do wydobywania złota. Nowo powstała kopalnia nie cieszy się długo spokojem; pewnego dnia na powierzchni zjawia się tajemnicza humanoidalna istota o bladej skórze, przemawiająca niezrozumiałym językiem – wedle słów niewolników przybyła ona z wnętrza Ziemi.
Dalsza część relacji Marcusa Garveya opowiada o skutkach tego spotkania. Tajemniczy przybysz okazuje się być przedstawicielem Tektonów, mrocznej rasy zamieszkującej podziemny świat, jedynie z pozoru odmiennej od ludzkości. Piñol umiejętnie wykorzystuje pomysł rodem z XIX-wiecznej fantastyki do odmalowania ironicznego w wydźwięku obrazu Europejczyków; nie bez znaczenia jest z pewnością fakt, że autor z wykształcenia jest antropologiem. Nie jest to w żadnym razie pusta krytyka kolonializmu czy grzechów białego człowieka, zestawiona ze wspaniałym i godnym postępowaniem wymyślonej rasy Tektonów – wnioski płynące z historii Garveya są dużo bardziej niejednoznaczne, o czym świadczy zresztą recepcja powieści Thomsona w Londynie, niewspółmierna do oczekiwań samego autora.
„Pandora w Kongu” to jednak przede wszystkim opowieść o literaturze. Nie mniej interesujące od przygód Marcusa są rozdziały poświęcone młodemu Thompsonowi, który podczas prac nad książką o wyprawie braci Craverów musi zmierzyć się nie tylko z własnymi ograniczeniami twórczymi czy osobistymi fascynacjami, ale także z bezwzględnym, wyzyskującym światkiem literackim. Piñol manipuluje czytelnikiem, popychając go w stronę coraz to różniejszych wersji prawdy, przy równoczesnym ukazaniu sprytnych sposobów na wywołanie oddźwięku wśród opinii publicznej, udowadniając, że siła literatury nie zawsze zależy od talentu pisarza, o wiele częściej zaś – sprytnego marketingu ze strony wydawcy i „wbicia” się w odpowiedni czas.
Książka Piñola to, podobnie jak debiutancki „Chłodny dotyk”, przedziwny twór, którego nie śmiem klasyfikować ani ustawiać w szeregu podobnych mu dzieł, czy to ze względu na tematykę, czy użyte środki. Mało znany szerszej publiczności kataloński pisarz zapowiada się na niezwykle oryginalnego twórcę, podążającego własną literacką ścieżką. Mam nadzieję, że jego kolejne książki (w tym zwieńczenie nieformalnej trylogii – wydana w 2008 roku „Tretze tristos tràngols”) okażą się nie mniej zagadkowymi i satysfakcjonującymi pozycjami.
koniec
16 marca 2010
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Telenowela z wampirami w tle
Miłosz Cybowski

2 IX 2010

„Miasto kości” Cassandry Clare do złudzenia przypomina kiepską, brazylijską telenowelę. Bohaterowie bez przerwy toczą puste dyskusje, dowiadując się co jakiś czas o zaskakujących związkach, jakie ich ze sobą łączą (wraz z nieśmiertelnym, gwiezdnowojennym „Luke, I’m your father”). Tło opowieści, Nowy Jork pełen wampirów, wilkołaków, magów i demonów, tylko w niewielkim stopniu ratuje całą książkę.

więcej »

Co wolno pisarzowi w Iranie?
Daniel Markiewicz

1 IX 2010

Jeśli wydaje wam się, że życie powieściopisarza jest usłane różami, a jedyne ograniczenia, na jakie natrafia, to jego własna wyobraźnia, lektura „Irańskiej historii miłosnej. Ocenzurowano” powinna zmienić nieco wasz pogląd.

więcej »

Najmroźniejsza zima w historii
Sebastian Chosiński

31 VIII 2010

„Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Mons Kallentoft jest lepszy” – takim hasłem szwedzki krytyk Magnus Utvik zachęca czytelników do sięgnięcia po „Ofiarę w środku zimy”, pierwszy kryminał z komisarz Malin Fors w roli głównej. Jego słowa przedrukował na okładce książki jej polski wydawca. Czy są prawdą – można mieć jednak wątpliwości; przynajmniej po lekturze pierwszej odsłony serii. Nie ma w niej bowiem nic, do czego skandynawscy autorzy nie przyzwyczailiby nas już wcześniej.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Czarny romantyzm
— Jędrzej Burszta

Chrystus zostawił Jezusa na pustyni
— Jędrzej Burszta

Fantastyka między słowami
— Jędrzej Burszta

Życie po kataklizmie
— Jędrzej Burszta

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

‘Fukú’ versus ‘zafa’
— Jędrzej Burszta

O Indiach przyszłości
— Jędrzej Burszta

Fantasy zdziecinniała
— Jędrzej Burszta

Ekscesy starości
— Jędrzej Burszta

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.