Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Polski język giętkim jest...

Esensja.pl
Esensja.pl
Otóż "Pałer" jest ni mniej, ni więcej olbrzymim tautogramem, czyli tekstem, w którym wszystkie wyrazy zaczynają się na jedną i tę samą literę - w tym wypadku "P". Słów tych jest ponad DWADZIEŚCIA TYSIĘCY (o ponad cztery tysiące więcej, niż zawiera odnotowana w Księdze Guinnessa rosyjska powieść "Olgin Ostrow" autorstwa Nikołaja Kultjapowa) i w dodatku układają się w całkiem sensowną opowieść.

Robert Szecówka - ROBS
‹Pałer żart literacki›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPałer żart literacki
Data wydania2000
Autor
Wydawca Atla 2
ISBN83-86882-88-3
Format205s.
Cena20,-
Gatunekhumor / satyra
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Podczas jednego ze zwyczajowych rajdów po księgarniach, kiedy to próbuję się zorientować, co też nowego z fantastyki proponują wydawcy, w jednym z lokali zbłądziłem niechcący w rewiry raczej mi obce - mianowicie między półki zapchane książkami podejrzanego autoramentu - czy to rozmaitej maści debiutami, czy to tomikami młodzieńczych wierszy, czy to niskonakładowymi książczynami o dziwnej i niesprecyzowanej bliżej zawartości - słowem w śmietnisko, w które człowiek dbający o zdrowie psychiczne i równowagę emocjonalną stara się nie wdeptywać. Stwierdziwszy, że skoro już tu jestem, to równie dobrze mogę przejrzeć toksyczną zawartość półek, zacząłem na chybił trafił wyciągać coraz to kolejne dziełka i pobieżnie je przeglądać. No i przy jednym z nich - "Pałerze" Roberta Szecówki - utknąłem na prawie pół godziny. Po czym zdecydowałem się wydrzeć portfelowi trzy dychy i nabyć wzmiankowany produkt, by na spokojnie cieszyć się z jego zawartością w domowych pieleszach.
Otóż "Pałer" jest ni mniej, ni więcej olbrzymim tautogramem, czyli tekstem, w którym wszystkie wyrazy zaczynają się na jedną i tę samą literę - w tym wypadku "P". Słów tych jest ponad DWADZIEŚCIA TYSIĘCY (o ponad cztery tysiące więcej, niż zawiera odnotowana w Księdze Guinnessa rosyjska powieść "Olgin Ostrow" autorstwa Nikołaja Kultjapowa) i w dodatku układają się w całkiem sensowną opowieść.
Rzecz dzieje się w Polsce, a konkretnie w Pruszkowie, gdzie kwitnie przestępcze podziemie z "Pikosiem-Palermo" na czele. Podpalenia, podkładane bomby i wymuszenia skutkują do momentu, gdy w powietrze wylatuje papuga Pusia razem z pomarańczarnią. Wściekły właściciel pomarańczarni (i pałacu, przy którym stała) ściąga do rozprawienia się z miejscową mafią 55 Pomorski Pułk Piechoty pod dowództwem Piłsudskiego. Dni "Pikosia" są już policzone.
Jasną rzeczą jest, że z powodu braku wszelkich spójników i innych integralnych części mowy, które nieszczęśliwie nie zaczynają się na "p", tekst ma specyficzną konstrukcję nie tylko języka, ale i fabuły, co autor podkreślił nadając książce podtytuł "Żart literacki". Książka bowiem istotnie jest żartem - nie tylko z racji formy, której na poważnie w przypadku pisania prawdziwej powieści brać nie można, ale i z racji treści, bowiem w jednym czasie i miejscu występują zarówno postaci i elementy charakterystyczne dla Polski dwudziestolecia międzywojennego, jak i - trochę przerobione - postaci, artykuły i zjawiska znane z otaczającej nas rzeczywistości. Wszystko to stanowi niesamowity melanż, z którego nie wyłania się jakieś Ważkie Przesłanie, czy Ponadczasowa Prawda. Bo i nie taki był cel tej książki. Celem była zabawa - zarówno dla autora, jak i dla czytelnika. Zabawa naprawdę przednia - począwszy od interesujących sformułowań (np. Piąta Podpora, podkładanie prosiaka, ptasie pozostałości, personel przestępczego podziemia, pachnące płyny przyspieszające podniecanie pań), a skończywszy na fabule (Piłsudski gromiący mafię pruszkowską).
A jako że Robert Szecówka jest satyrykiem pełną gębą (blisko 10 tys. opublikowanych rysunków, dużo krótkich tekstów satyrycznych, współpraca z kabaretami), to w książce nie mogło zabraknąć jego rysunków - na ogół cynicznych i przepełnionych czarnych humorem. Jest ich tam w granicach setki (z czego dużo w kolorze) i stanowią doskonałe uzupełnienie tekstu, mimo że większość z nich nie ma wiele wspólnego z fabułą.
Całość jest wzorcowo wydana - papier porządny, klej solidny, czcionka wyraźna, a wkładki z ilustracjami drukowane na papierze kredowym. Jedyne, czego można się czepić - prócz zbyt słabo przyklejonej do okładki folii - to cena. Zważywszy jednak na to, że do książki można po wielokroć wracać i od nowa sycić się zawartym w niej humorem, nie uważam żądania za "Pałera" trzydziestu złotych za zdzierstwo.
koniec
1 grudnia 2001
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

O prawdzie nieskażonej ludzkimi wątpliwościami
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2017

Pełna harmonii i elegancji „Agonia dźwięków” niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie.

więcej »

Mała Esensja: Łamigłówki i sekrety
Marcin Mroziuk

15 IX 2017

Dla młodych czytelników, którzy gustują w sensacyjnych historiach, „William Wenton. Instytut szyfrów” jest z pewnością pozycją godną uwagi. W pierwszym tomie cyklu autorstwa Bobbiego Peersa znajdą oni bowiem trzymającą w napięciu, pełną niezwykłych wydarzeń opowieść, w której główna rola przypadła ich rówieśnikowi, a akcja toczy się naprawdę wartko.

więcej »

Karuzela
Joanna Kapica-Curzytek

14 IX 2017

W „O matko!” znajdziemy podszyty groteską portret niełatwych rodzinnych relacji połączony z głęboką psychologiczną wiwisekcją. Efekt jest znakomity: proza Palomasa jest wyrazista i niesztampowa.

więcej »

Polecamy

Czy można wyrosnąć z Tomka?

Wilmowski po latach:

Czy można wyrosnąć z Tomka?
— Wojciech Gołąbowski

Wyprawa ratunkowa jak wycieczka krajoznawcza
— Wojciech Gołąbowski

Dla czytelnika dorastającego z bohaterem
— Wojciech Gołąbowski

W nieznane, ale z kobietami
— Wojciech Gołąbowski

W klimatach szpiegowskich
— Wojciech Gołąbowski

Tajemniczo, ale i irytująco
— Wojciech Gołąbowski

Ło Indianerach
— Wojciech Gołąbowski

Mniej encyklopedii, więcej akcji
— Wojciech Gołąbowski

Początek średnio udany
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

I w szaleństwie jest metoda
— Jarosław Loretz

Mimo wszystko przeżyć
— Jarosław Loretz

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Turbozombie w koreańskim pendolino
— Jarosław Loretz

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ponury wzrok denata
— Jarosław Loretz

Magia z technologią w jednym stały domku
— Jarosław Loretz

Dom z wkładką
— Jarosław Loretz

Dusiołki i seksualne fikołki
— Jarosław Loretz

Młot na nieuważnych i łatwowiernych
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.