Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Chętnie bym coś jeszcze w życiu zrobił

Esensja.pl
Esensja.pl
Tomasz Kołodziejczak
[1] 2 3 4 »
O nagrodach, polskim rynku komiksowym, początkach w Egmoncie, komiksowych fascynacjach, najnowszej powieści „Czarny horyzont” i wielu innych sprawach z Tomaszem Kołodziejczakiem, pisarzem, wydawcą, popularyzatorem kultury rozmawia Marcin Osuch.
Marcin Osuch: Tomku, serdeczne gratulacje z okazji przyznania nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jak postrzegasz niedawno przyznaną nagrodę? To nagroda dla Kołodziejczaka-wydawcy, Kołodziejczaka-pisarza? I nie chodzi mi o oficjalne uzasadnienie nagrody, ale o Twoje osobiste, wewnętrzne przekonanie.
Tomasz Kołodziejczak: Nagroda, którą dostałem, jest wyróżnieniem dla zasłużonych na rzecz kultury polskiej i jest przyznawana za działalność na rzecz popularyzacji sztuki i kultury, a nie za samą działalność artystyczną. Za to dają medale, a na medal widocznie jeszcze nie zasłużyłem (śmiech). Samo odznaczenie dotyczy dwóch obszarów mojej działalności. Pierwszy, ten może nieco bardziej aktualny, czyli aktywność komiksowa – dla osoby, która miała wpływ na kształt i rynku komiksowego i kultury komiksowej w Polsce w ostatnich dziesięciu-jedenastu latach. Ale druga jej część i drugi obszar, za który nagroda została mi przyznana, to działalność na niwie fantastyki, jako że wedle osób przyznających tę nagrodę jest ona przyznawana nie za aktualną działalność, ale za długoterminową i długotrwałą aktywność na niwie kultury. I właśnie te rzeczy, które robiłem piętnaście-dwadzieścia lat temu, to była właśnie moja aktywna działalność związana z promocją różnych form fantastyki. Zarówno jako wydawca pisma, jako człowiek współorganizujący konwenty i jako ktoś, kto wspierał różnego rodzaju fandomowe i nie tylko wydarzenia fantastyczne, także w audycjach radiowych i telewizyjnych, które wtedy prowadziłem. A więc jest to chyba taka nagroda kompleksowa, oczywiście w obecnym kontekście, czyli działalności komiksowej, gdyż to jest w tej chwili moje podstawowe zajęcie, zapewne ta działalność najbardziej zauważana. Najwięcej miejsca było jej poświęcone właśnie na portalach komiksowych, natomiast w moim odczuciu chodzi o całokształt mojej działalności.
MO: Z twojej osobistej perspektywy nagroda to zwieńczenie twojej kariery czy raczej punkt pośredni, odskocznia do dalszych osiągnięć? Jeśli tak, to jakie stawiasz sobie teraz cele lub, mówiąc bardziej górnolotnie, czy masz jakieś marzenia, które chciałbyś zrealizować?
TK: Jeszcze żyję, więc chętnie bym coś jeszcze w życiu zrobił. To fajne wyróżnienie. Ono jest o tyle ciekawe i lubię je, nawet nie dlatego, że to ja je dostałem, ale dlatego, że Ministerstwo Kultury od kilku lat zauważa aktywność i działalność osób związanych z popkulturą, w tym z komiksem, ale i z fantastyką, bo przecież nagrody otrzymali w swoim czasie redaktorzy pisma „Fantastyka”. Myślę, że przydałoby się również przyznać ją kilku osobom zasłużonym dla fandomu fantastycznego. Dostawali je organizatorzy różnych eventów komiksowych, tak że to bardzo dobrze, że oficjalna instytucja, jaką jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zauważa ten obszar kultury.
A wracając do pytania, co bym chciał jeszcze zrobić? Mam takie marzenie: bardzo bym chciał, żeby w Warszawie powstało coś, co roboczo nazwałem Centrum Komiksu i Fantastyki. Wyobrażam sobie też, że mogłoby to być centrum tylko komiksu lub tylko fantastyki, w każdym razie jakaś taka instytucja muzealno-bibliotekarsko-wystawiennicza.
MO: Coś jak Muzeum Komiksu w Brukseli?
TK: Pewnie tak, chociaż na pewno na inną skalę, ale też z biblioteką. Chociaż mogłoby to być bardziej związane z fantastyką, czyli z literaturą, filmem lub grami. A może połączyć kilka z tych dziedzin? Nie wiem, czy znajdą się na to pieniądze, i nie wiem, czy taka instytucja w Warszawie ma rację bytu, ale coś takiego sobie wymarzyłem. Takie miejsce, gdzie można sobie przyjść, wypić kawę czy nawet piwo, poczytać, posiedzieć, pogadać, spotkać ludzi, pożyczyć książkę, kupić coś w sklepie. Może obejrzeć ciekawą wystawę. Miejsce, w którym kilka razy w tygodniu dzieją się jakieś ciekawe rzeczy, atrakcje. Coś takiego chciałbym jeszcze w życiu zrobić. Czy to się uda? Nie wiem. I druga sprawa – z Witkiem „Szamanem” Siekierzyńskim obiecaliśmy sobie kiedyś, że pewnego razu Worldcon zrobimy w Warszawie. Ale obiecaliśmy sobie w roku 2005, że będzie to w 2010. Rzecz nie doszła do skutku – być może przesuniemy jeszcze termin i kiedyś do tego wrócimy.
MO: Z dużym zainteresowaniem przeczytałem wywiad z Tobą, który ukazał się w 2007 roku w „Czasie Fantastyki”. Jako miłośnikowi komiksów trochę mi tam brakowało szczegółów na temat Twoich początków w Egmoncie. Domyślam się, że nie zaczynałeś jak Tytus w „Trele Morele” od stanowiska gońca. Ale czy od razu było wiadomo, że to ma być dział komiksowy? I że celem jest stworzenie największego wydawcy komiksów w Polsce?
TK: To jest banalna historia. W 1995 roku pracowałem w radiu Wawa, prowadziłem tam „Magazyn fantastyki radia Wawa” – godzinną, cotygodniową audycję o popkulturze. Wcześniej robiłem podobną audycję telewizyjną dla Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego, a jednocześnie pracowałem w redakcji „Magii i Miecza”, byłem wtedy redaktorem naczelnym tego pisma. Poza tym coś tam pisałem, ogólnie wykonywałem dużo różnych prac związanych z moimi hobby. Z ciekawszych rzeczy byłem też nauczycielem, przez dwa lata uczyłem informatyki w liceum. I w ramach tych obowiązków dziennikarskich trafiałem do Egmontu, ponieważ Egmont wydawał wtedy komiksy. Konkretnie wydawał wtedy „Giganty”, a nieco wcześniej wrzucił na rynek dwa tomy „Thorgala”. Z tamtego czasu pamiętam taką dziwną sytuację: do Polski przyjechał Grzegorz Rosiński, to był chyba rok 1993, i ja byłem chyba jedynym dziennikarzem, którzy przyszedł z kamerą do niego wtedy na wywiad. Czasy były takie, że komiks w Polsce był tak postrzegany, że nie jest to coś, czym powinny się zajmować stacje telewizyjne. Dziennikarze, którzy pracowali w tych stacjach i mieli władzę nad kamerą i mikrofonem, nie byli zainteresowani takim medium jak komiks. Byli po prostu za starzy.
W moim przypadku tak się złożyło, że mając te 26-27 lat, miałem już tę władzę nad kamerą i nad sitkiem mikrofonu i mogłem decydować o tym, kogo będę puszczać w swoim programie. Zrobiłem wywiad z Grześkiem, a jednocześnie nawiązałem kontakt z wydawnictwem i regularnie na łamach pism i w trakcie moich audycji omawiałem różne produkcje komiksowe Egmontu. No i przyszedł taki moment, że w firmie nastąpiły zmiany, zmienił się dyrektor, zmieniał się redaktor naczelny „Kaczora Donalda” i ja jako człowiek, który zna się na popkulturze, zna się na komiksie i umie o tym rozmawiać, zostałem zapytany, czy nie zechciałbym przejąć „Kaczora Donalda”, wtedy jeszcze dwutygodnika. Właśnie rodziło mi się dziecko, właśnie zacząłem ciułać na pierwsze mieszkanie, a oto pojawiła się dosyć interesująca w mojej opinii oferta, stała posada, niezła pensja. Jednocześnie z pracą, która sprawiała mi frajdę, bo robienie takiego pisma dla dzieci, i to jeszcze komiksowego, to naprawdę wielka przyjemność.
Zgodziłem się na tę propozycję, rozpocząłem pracę i w ciągu dwóch lat nie dość, że zmieniliśmy „Kaczora Donalda” w tygodnik, to jeszcze trzykrotnie zwiększyliśmy sprzedaż numeru. Był to ogromny sukces, mój, firmy i wszystkich, którzy byli związani z pismem. Kiedy tylko pojawiła się przestrzeń na zrobienie czegoś więcej, a szefowie nabrali do mnie zaufania, zaproponowałem coś nowego. Konkretnie było to pismo komiksowe, czyli „Świat Komiksu”, które miało być wstępem do całej ekspansji komiksowej. Chciałbym jednak zauważyć, że dla Egmontu nie była to żadna wielka nowość. Egmont wydawał komiksy wcześnie, wydawał „Asterixa”, „Thorgala”, próbował „Tintina”, więc ta firma w skali Europy miała doświadczenie z podobnymi rzeczami. Natomiast ja byłem tym kimś w Egmont Polska, kto na komiksie się znał i był w stanie posterować nieco dokładniej tą ofertą.
MO: Czy mógłbyś wymienić trzy swoje największe fascynacje komiksowe? Z krótkim uzasadnieniem.
TK: Będę banalny: „Thorgal” Rosińskiego, „Kajko i Kokosz” Janusza Christy oraz „Tytus, Romek i A’Tomek” Papcia Chmiela. Oczywiście przeczytałem w życiu setki komiksów, uwielbiam „Strażników”, uwielbiam „Hellboya”, lubię wiele komiksów francuskich. „Calvin i Hobbes” to jest coś, co mogę czytać na okrągło, podobnie „Titeuf”. Lubię dobry komiks science fiction, lubię wybrane pozycje tzw. komiksu niezależnego, choć przyznam, że nie jestem jego wielkim miłośnikiem. Ale jeśli ktoś mnie pyta, dlaczego czytam komiksy i co sprawiło, że je czytam, odpowiedź jest banalna. To jest kadr z okładki „Relaxu”, gdzie Gandalf z Thorgalem, oparci o siebie plecami, tną mieczami Baaldów. To jest „Tytus, Romek i A’Tomek”, który uczył mnie mówić śmiesznymi tekstami, używać śmiesznego dialogu i wprowadził mnie w świat abstrakcji, oraz „Kajko i Kokosz”, który był dostawcą zabawnej fabuły, kapitalnie narysowany. Komiks, który wycinałem ze „Świata Młodych”.
MO: Czyli zwycięża sentyment?
[1] 2 3 4 »
dodajdo

Komentarze

19 VIII 2010   19:38:32

Dzięki. Bardzo fajny wywiad, szczery bez marketingowego słodzenia. Sam fanem komiksu nie jestem i po "Kaczorze Donaldzie" w dzieciństwie nie przekonałem się do żadnego.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Piszę o osobach zagubionych i poszukujących
Anna Kozak

17 XI 2014

Prezentujemy wywiad z Anną Kozak, autorką powieści „Okna” wydanej w październiku 2014 roku nakładem wydawnictwa Akurat.

więcej »

Zabójcy, prawa kobiet i literatura
Lauren Beukes

25 III 2014

Lauren Beukes jest autorką trzech powieści fantastycznych, a ponadto opowiadań, komiksów, książki o nadzwyczajnych kobietach Południowej Afryki, wielu artykułów prasowych. W Polsce właśnie wychodzi jej najnowsza powieść, „Lśniące dziewczyny”. Z tej okazji i dzięki przyjazdowi Lauren Beukes do Polski na Pyrkon, Esensja zadała pisarce kilka pytań.

więcej »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Elfy lubią oglądać westerny
— Konrad Wągrowski

Trzy spojrzenia na Odległą Galaktykę
— Agnieszka Szady

Dla dziewczynek (ale chłopcy w sekrecie też mogą poczytać)
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Marzec 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Potwory zachodu i wschodu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Matki i córki
— Agnieszka Szady

Krwawo i z kamienną twarzą
— Jakub Gałka

Kadry, które mnie zachwyciły
— Agnieszka Szady

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Cierpliwości. Patrzcie na Kinga...
— Tomasz Kołodziejczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.