Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Non omnis moriar: Jazz, rock, ethno, awangarda i ambient

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy jazzrockowy projekt Holendra Jaspera van ’t Hofa – Pork Pie.

Jasper van ’t Hof’s Pork Pie
‹Transitory›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTransitory
Wykonawca / KompozytorJasper van ’t Hof’s Pork Pie
Data wydania1974
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania43:02
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieJasper van ’t Hof, Charlie Mariano, Philip Catherine, Jean-François Jenny-Clark, Aldo Romano, Ivanir do Nascimento
Utwory
Winyl1
1) Epoch07:39
2) Transitory [Part 1]04:47
3) Transitory [Part 2]04:07
4) Angel Wings05:15
5) Pudu Khottai08:04
6) Something Wrong02:40
7) Bassamba [Part 1]02:51
8) Bassamba [Part 2]04:35
9) March of the Oil-Sheikhs03:04
Holenderski pianista Jasper van ’t Hof (względnie Van’t Hof) był już raz bohaterem cyklu „Non Omnis Moriar”. Przed paroma tygodniami pisaliśmy bowiem o jego solowej produkcji – albumie „Eyeball”, wydanym w 1974 roku, a nagranym między innymi z pomocą legendarnego polskiego skrzypka Zbigniewa Seiferta. W tym samym roku światło dzienne ujrzała jeszcze jedna płyta, w powstaniu której Holender miał wydatny udział. Ba! na okładce której, oprócz nazwy zespołu, widniało także jego nazwisko. Urodzony w 1947 roku w Enschede van ’t Hof profesjonalną karierę zaczynał w jazzrockowej formacji Association P.C. („Earwax”, 1970; „Sun Rotation”, 1972; „Erna Morena”, 1973), którą opuścił jednak – po wydaniu trzech longplayów – w 1973 roku. W tym okresie sporo czasu spędzał w Niemczech Zachodnich, które na początku lat 70. XX wieku mogły pochwalić się najprężniej działającą sceną jazzową i (kraut)rockową w Europie. Kolejne swoje projekty często tworzył zresztą z muzykami, którzy albo byli Niemcami, albo – jak on – wybrali ten kraj na swoją drugą ojczyznę.
Jednym z takich projektów była, powołana do życia w 1974 roku, grupa Pork Pie, do udziału w której van ’t Hof zaprosił prawdziwie międzynarodowe towarzystwo: amerykańskiego (ale o włoskich korzeniach) saksofonistę i flecistę Charliego Mariano, angielskiego (z domieszką krwi belgijskiej) gitarzystę Philipa Catherine’a, francuskiego (kontra)basistę Jean-François Jenny-Clarka (który zastąpił współpracującego z Holendrem w pierwszych tygodniach działalności Pork Pie swego rodaka Henriego Texiera) oraz włoskiego (ale mieszkającego we Francji) perkusistę Aldo Romano. To właśnie z nimi 17 i 18 maja 1974 roku – niemal dokładnie w dwa miesiące po sesji nagraniowej, której efektem był album „Eyeball” – Jasper zamknął się w studiu Conny’ego Planka w miejscowości Neunkirchen (kilkadziesiąt kilometrów od Kolonii), aby zarejestrować kolejny materiał. Pojawił się tam także gość specjalny: mieszkający w Italii brazylijski perkusjonalista Ivanir do Nascimento, przez przyjaciół nazywany… Mandrake (Mandragora). Pork Pie rozrosło się tym samym do sekstetu. A jak prezentowała się stworzona przez tę niesamowitą „zbieraninę” z całego świata muzyka? Nadzwyczaj spójnie i ciekawie, o czym można przekonać się, sięgając po debiutancki krążek formacji zatytułowany „Transitory”.
I w sumie nic w tym dziwnego. Przecież muzyka – a już w ogóle muzyka improwizowana (a taka w sporej części wypełniła album) – jest najbardziej uniwersalnym językiem, który nie poddaje się ani istniejącym na mapach granicom, ani różnicom kulturowym. Wręcz przeciwnie! Nierzadko na styku różnych kultur powstają dzieła najmniej oczywiste i tym samym najbardziej interesujące i najwybitniejsze. Płyta „Transitory” – opublikowana w tym samym 1974 roku przez niezwykle zasłużoną dla fusion lat 70. niemiecką firmę MPS Records – nie jest może arcydziełem, ale na pewno wyznaczała w jazz-rocku tamtych czasów nowe trendy, zbliżając go z jednej strony do współczesnej awangardy, na co wpływ miał przede wszystkim lider zespołu, z drugiej – do zdobywającej dopiero powoli popularność world music, co jest głównie zasługą Charliego Mariano i odpowiedzialnego za szamańsko-etniczne wtręty Ivanira do Nascimento. Pewną wskazówką co do inspiracji muzyków może być także nazwa grupy, zaczerpnięta z utworu „Goodbye Pork Pie Hat” (1959) czarnoskórego amerykańskiego pianisty i kontrabasisty Charlesa Mingusa, który swą kompozycję dedykował zmarłemu w 1959 roku saksofoniście Lesterowi Youngowi.
Na longplay trafiło dziewięć utworów, a ich łączny czas o dwie sekundy przekroczył czterdzieści trzy minuty – co należy uznać za ówczesną normę. Zaskoczeniem może być jednak to, że w czasach, kiedy na płytach wykonawców jazzrockowych, progresywnych i krautrockowych dominowały głównie rozbudowane, kilkunastominutowe formy, Jasper van ’t Hof konsekwentnie ich unikał (najdłuższy numer trwa „zaledwie” osiem minut). Ale też dzięki temu niezwykła jest różnorodność nagranego przez Pork Pie materiału. Otwierający płytę „Epoch” (autorstwa Holendra) to przykład klasycznego, dynamicznego fusion, w którym nie brakuje ani rockowego rozmachu, ani freejazzowej solówki saksofonu Charliego Mariano; kapitalny nastrój wprowadzają natomiast partie fortepianu elektrycznego, na którym gra van ’t Hof. Swoje dwie chwile chwały przeżywa także gitarzysta, którego rola ulega zresztą dużemu przeobrażeniu – Catherine początkowo gra rytmicznie (do spółki z Jenny-Clarkiem i Romano), by w finale wdać się w dialog z saksofonistą. Część pierwsza kompozycji tytułowej to w zasadzie duet Holendra i Amerykanina, w którym dają oni upust swym zapędom awangardowo-etnicznym; Jasper „bawi” się elektroniką, eksperymentując z fortepianem i preparowanymi organami, natomiast Charlie dogrywa improwizacje na flecie bambusowym i saksofonie sopranowym.
„Transitory (Part 2)” – dedykowane koledze van ’t Hofa, niemieckiemu gitarzyście basowemu i wiolonczeliście Peterowi Trunkowi, z którym Holender współtworzył jazzrockową grupę Sincerely P.T., a który ostatniego dnia grudnia 1973 roku zginął w Nowym Jorku w wypadku samochodowym – to już podróż w nieco innym kierunku. W tym utworze Pork Pie ociera się bowiem o stylistykę ambientu, który w tamtych czasach stawiał dopiero pierwsze kroki (vide wspólny album Roberta Frippa i Briana Eno „(No Pussyfooting)” z listopada 1973 roku). Po dwóch klimatycznych i nieco odrealnionych fragmentach wszyscy słuchacze zostają postawieni do pionu za sprawą, zamykającej stronę A, kompozycji Philipa Catherine’a „Angel Wings”. To kolejna porcja fusion. Może nie tak energetycznego jak w przypadku „Epoch”, ale na pewno przyprawiającego o ciarki na plecach – głównie dzięki gitarowej solówce Brytyjczyka i nastrojowemu fletowi Mariano. Pełnię swych nietypowych zainteresowań muzycznych Amerykanin zaprezentował jednak dopiero w utworze otwierającym stronę B – opartym na hinduskiej melodii ludowej ośmiominutowym „Pudu Khottai” (będącym pokłosiem jego pięcioletnich podróży po Malezji, Japonii i właśnie Indiach). We wstępie Charlie sięga po flet i nadaswaram (przypominający obój), później wykorzystuje saksofon sopranowy, by w dalszej części nałożyć na siebie ścieżki wszystkich dęciaków. O odpowiedni klimat dba tu jeszcze gość z Brazylii; w efekcie otrzymujemy eksperymentalną w formie, folkową w treści kompozycję, która przenosi nas do świata Dalekiego Wschodu.
„Something Wrong” to kolejna kompozycja lidera. I dlatego też trudno się dziwić, że czołową rolę odgrywa w niej fortepian elektryczny. Utwór, choć krótki, dzieli się wyraźnie na dwie części: w pierwszej, bardzo stonowanej, słychać głównie klawisz, w drugiej – pełnej jazzrockowego rozmachu – szaleje już cały zespół. „Bassamba (Part 1)” jest natomiast popisem sekcji rytmicznej. I to „popisem” dosłownie, ponieważ Jean-François i Aldo, mimo minimalistycznej formy, sprawiają, że naprawdę wiele się tutaj dzieje. Druga część tego utworu (skomponowana przez bębniarza) ma zupełnie odmienny charakter – dużo radośniejszy, momentami wręcz skoczny, na co wpływa oczywiście podlegająca ciągłym przeobrażeniom gra Romano. Płytę zamyka „March of the Oil-Sheikhs” – kolejny numer autorstwa van ’t Hofa, w którym ponownie rozbrzmiewają dźwięki charakterystyczne dla jazz-rocka początku lat 70. Słychać zadziorny bas i dynamiczny fortepian elektryczny, ale przy tym udaje się zespołowi zachować dostojny i lekko niepokojący nastrój. Prawdziwe mistrzostwo! Jeszcze w tym samym roku – nieco ponad dwa miesiące po nagraniu „Transitory” – Por Pie pojawiło się na New Jazz Festival Balver Höhle, gdzie wystąpiło bez Ivanira do Nascimento oraz z nowym basistą (zamiast Jenny-Clarka pojawił się John Lee), dając koncert – jakby na przekór temu, co znalazło się na albumie – złożony z dwóch rozbudowanych improwizacji. Na nową studyjną płytę trzeba było poczekać dwa lata („The Door is Open”, 1976), a na trzecią – kolejnych dwadzieścia („Operanoia”, 1996). Czwartej nie będzie, ponieważ od siedmiu lat nie ma już wśród żywych Charliego Mariano, a bez niego formacja nie ma racji bytu.
koniec
19 listopada 2016
Skład:
Jasper van ’t Hof – fortepian elektryczny, preparowane organy, fortepian, czelesta
Charlie Mariano – saksofon altowy, saksofon sopranowy, flet bambusowy, nadaswaram
Philip Catherine – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Jean-François Jenny-Clark – gitara basowa, kontrabas
Aldo Romano – perkusja
gościnnie:
Ivanir do Nascimento – konga, tamburyn, dzwonki, pandeiro, agogo
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Twarze wycięte z gazet
Beatrycze Nowicka

28 VI 2017

Pora na kolejną animację, tym razem polską, klip do piosenki „Ścigany” zespołu Kamień Kamień Kamień.

więcej »

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
Sebastian Chosiński

24 VI 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny wracamy do słowackiej grupy Fermáta.

więcej »

Słuchaj i patrz: Wypłyń na niebo
Beatrycze Nowicka

21 VI 2017

Lindsey Stirling jest skrzypaczką wykonującą – najczęściej – muzykę popularną. Myślicie może, co w takim razie ciekawego można pokazać na teledysku. Okazuje się, że da się zilustrować instrumentalne utwory tak, by naprawdę przyjemnie się je oglądało.

więcej »

Polecamy

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…

Tu miejsce na labirynt…:

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.