Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Non omnis moriar: Jeśli ty zapomnisz o mnie…

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po raz trzeci – międzynarodowy jazzrockowy projekt Holendra Jaspera van ’t Hofa – Pork Pie.

Jasper van ’t Hof’s Pork Pie
‹The Door is Open›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Door is Open
Wykonawca / KompozytorJasper van ’t Hof’s Pork Pie
Data wydania1976
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania42:35
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieJasper van ’t Hof, Charlie Mariano, Philip Catherine, Bo Stief, John Marshall
Utwory
Winyl1
1) Devil Toes05:31
2) Zana07:17
3) Telisi rama05:02
4) He’s Gone02:25
5) Simul Synchrone06:10
6) Avoid the Year of the Monkey09:30
7) The Door is Open06:25
Międzynarodowy projekt Pork Pie, choć w latach 70. XX wieku działał krótko – jego historia zaczyna się w 1974 roku, a kończy zaledwie dwa lata później – miał kilka wcieleń, które były skutkiem częstych zmian składu. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich z nich była trójka muzyków, którzy pozostali w szeregach zespołu od początku do końca. Byli to: jego lider – holenderski pianista Jasper van ’t Hof, amerykański saksofonista i flecista Charlie Mariano oraz angielski, ale o belgijskich korzeniach, gitarzysta Philip Catherine. Pierwszą sekcję rytmiczną tworzyli natomiast francuski kontrabasista Henri Texier i włoski bębniarz Aldo Romano. Tego pierwszego zastąpił wkrótce jego rodak, Jean-François Jenny-Clark. I w takim właśnie składzie w maju 1974 roku grupa zarejestrowała materiał na debiutancki album zatytułowany „Transitory”. Kiedy ujrzał on światło dzienne, w zespole nie było już Jenny-Clarka, na miejsce którego van ’t Hof przyjął Amerykanina Johna Lee. Z nim w składzie formacja pojawiła się między innymi na New Jazz Festival Balver Höhle w Balve, po którym pamiątką stała się wydana po czterdziestu dwóch latach płyta koncertowa (2016).
Mimo zaangażowania w wiele innych projektów, van ’t Hof i Mariano wciąż wyrażali chęć kontynuowania działalności pod szyldem Pork Pie; nie przeszkodziła im w tym nawet „dezercja” Lee i Romano. Tym bardziej że zdolnych i poszukujących muzyków w tamtym czasie w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Niemczech, gdzie grupa przez większość czasu rezydowała, nie brakowało. Na miejsce zwolnione przez (kontra)basistę przyjęto Duńczyka Bo Stiefa, który na koncie miał między innymi współpracę z Rolfem Kühnem i Donem Cherry, a w ojczystym kraju znano go przede wszystkim jako współtwórcę Rainbow Band i Midnight Sun. Następcą Romano został natomiast Brytyjczyk John Marshall, legendarna postać sceny Canterbury, muzyk Soft Machine i Nucleus, który w latach 70. często pracował w Republice Federalnej Niemiec, grając między innymi z kontrabasistą Eberhardem Weberem, gitarzystą Volkerem Kriegelem („Lift!”) oraz Charliem Mariano („Helen 12 Trees”). Nic więc dziwnego, że znalazł się także w kolejnym – przynajmniej trzecim – wcieleniu Pork Pie.
Tym razem, aby dokonać nagrań, muzycy wybrali się do Belgii, gdzie zamknęli się w brukselskim studiu Morgan (utworzonej zaledwie dwa lata wcześniej filii studia londyńskiego). Spędzili tam pięć letnich dni 1975 roku, od 29 lipca do 2 sierpnia. Efektem ich pracy okazał się zaś, wydany rok później przez dobrze nam już znaną wytwórnię MPS Records, album „The Door is Open”. Z jednej strony jest on kontynuacją wcześniejszych dokonań grupy, z drugiej jednak – jego zawartość wydaje się dużo bardziej stonowana od tego, co można było usłyszeć na debiucie. Mimo to na krążku wciąż nie brakowało klasycznego fusion. W takim klimacie utrzymane jest chociażby otwierające stronę A wydania winylowego absolutnie porywające „Devil Toes” (autorstwa gitarzysty Philipa Catherine’a) – ze znakomitą solówką Charliego Mariano na saksofonie sopranowym oraz mnóstwem smaczków w tle, za które odpowiadał przede wszystkim – grający tutaj na fortepianie elektrycznym i preparowanych organach – Jasper van ’t Hof. Na uwagę zasługują jednak również „harce” świetnie rozumiejącej się sekcji rytmicznej, choć przecież Bo Stief i John Marshall prawdopodobnie nie mieli wcześniej okazji razem występować.
Utwór drugi w kolejności – „Zana” – wyszedł spod ręki Mariano; mimo to główną rolę nie odgrywa w nim żaden z instrumentów dętych, lecz… gitara, która przejmuje palmę pierwszeństwa po mocno stonowanym i sennym wstępie saksofonowo-organowym. Catherine rozkręca się z czasem i w efekcie raczy słuchaczy prawdziwie wirtuozerską, progresywną partią solową, której nie powstydziliby się najwytrawniejsi gitarzyści tamtej epoki. „Telisi rama” to z kolei pokłosie azjatyckich peregrynacji Amerykanina, który w drugiej połowie lat 60. pracował w Malezji, Japonii i Indiach. Przeżył wówczas fascynację muzyką karnatycką, poznając między innymi twórczość żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieków kompozytora Kakarli Tyagi Brahmana, zwanego w skrócie Tyāgarāją. W oryginale utwór Tyāgarāji znany jest jako „Telisi rāma cintanatō nāmamu sēyavē ō manasā”; śpiewany był zaś w języku telugu. Pork Pie zaproponowali jego wersję instrumentalną, w której wspólnym mianownikiem z tradycją południowoindyjską jest rozbudowana partia nadaswaramu. Poza tym nie brakuje jednak wtrętów typowo jazzrockowych (vide sekcja rytmiczna i gitara) oraz funkowych (plumkanie piana Fendera).
Stronę A zamyka miniatura Mariano „He’s Gone”. To piękna, pełna nostalgii melodia na flet, zagrana z delikatnym akompaniamentem gitary basowej i fortepianu elektrycznego. Nie mniej uroku ma w sobie kompozycja pierwsza na drugiej stronie, czyli sześciominutowe „Simul Synchrone” (autorstwa lidera Pork Pie). Mimo perkusyjnego otwarcia, które sugerowałoby mocniejsze uderzenie, ciąg dalszy to nade wszystko popis subtelności i taktu muzyków, którzy po raz kolejny skupiają się na rozwijaniu zapadającej w pamięć melodii, nie zaś na awangardowych eksperymentach (których nie brakowało na „Transitory”). Pewnym zaskoczeniem jest natomiast trzyczęściowe „Avoid the Year of the Monkey”, w którym Mariano i van ’t Hof dowodzą swego zainteresowania muzyką elektroniczną (niekiedy o psychodelicznej i spacerockowej proweniencji). W finale rozbrzmienia kompozycja tytułowa, oparta o kolejny piękny motyw, tym razem wykonany w duecie przez flecistę i pianistę (z dodatkiem innych instrumentów klawiszowych w tle). Trudno byłoby o bardziej urokliwe pożegnanie ze słuchaczami. Pożegnanie – dodajmy – na dwadzieścia lat. Bo choć panowie współpracowali ze sobą w kolejnych latach („Sleep My Love”, 1979; „Tea for Four”, 1984; „Plum Island”, 1985; „Innuendo”, 1992), to jednak trzeci studyjny krążek sygnowany nazwą Pork Pie – „Operanoia” – ukazał się dopiero w 1996 roku.
koniec
3 grudnia 2016
Skład:
Jasper van ’t Hof – fortepian elektryczny, fortepian akustyczny, preparowane organy
Charlie Mariano – saksofon altowy, saksofon sopranowy, flet, flet bambusowy, nadaswaram
Philip Catherine – gitara elektryczna, gitara akustyczna, banjo
Bo Stief – gitara basowa
John Marshall – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Twarze wycięte z gazet
Beatrycze Nowicka

28 VI 2017

Pora na kolejną animację, tym razem polską, klip do piosenki „Ścigany” zespołu Kamień Kamień Kamień.

więcej »

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
Sebastian Chosiński

24 VI 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny wracamy do słowackiej grupy Fermáta.

więcej »

Słuchaj i patrz: Wypłyń na niebo
Beatrycze Nowicka

21 VI 2017

Lindsey Stirling jest skrzypaczką wykonującą – najczęściej – muzykę popularną. Myślicie może, co w takim razie ciekawego można pokazać na teledysku. Okazuje się, że da się zilustrować instrumentalne utwory tak, by naprawdę przyjemnie się je oglądało.

więcej »

Polecamy

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…

Tu miejsce na labirynt…:

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.