Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: W przededniu tragedii

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Sincerely P.T. – międzynarodowy jazzrockowy projekt niemieckiego basisty Petera Trunka.

Sincerely P.T.

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSincerely P.T.
Wykonawca / KompozytorSincerely P.T.
Data wydania1973
NośnikWinyl
Czas trwania47:32
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieShake Keane, Jiggs Whigham, Manfred Schoof, Siegfried Schwab, Jasper van ’t Hof, Peter Trunk, Curt Cress, Joe Nay
Utwory
Winyl1
1) Fresh Air, Where?06:47
2) I Will Give You You All My Love08:36
3) Line07:49
4) Rolling Machine06:42
5) Soft Hands Had the Rain06:30
6) Cheops06:09
7) Buy, Buy and Buy, Why?04:59
Na początku 1973 roku, po czterech latach aktywnej działalności, holendersko-zachodnioniemiecka jazzrockowa formacja Association P.C. przeżyła swój pierwszy poważny wstrząs związany z istotną zmianą personalną. Po nagraniu trzech bardzo udanych albumów – „Earwax” (1970), „Sun Rotation” (1972) oraz koncertowego „Erna Morena” (1973) – z grupą postanowił rozstać się holenderski pianista Jasper van ’t Hof. Nie bez powodu. Miał on już gotowe plany na dalsze życie artystyczne, które wiązał głównie z karierą solową, ewentualnie z zespołem, którego byłby niekwestionowanym liderem (vide Pork Pie). Zanim jednak do tego doszło, dał się przekonać do współpracy z niemieckim basistą jazzowym Peterem Trunkiem i przystał do jego projektu o nazwie Sincerely P.T. (skrót dodany na koniec to oczywiście, podobnie jak w przypadku Association P.C., inicjały lidera grupy).
Trunk urodził się we Frankfurcie nad Menem w 1936 roku. Dzięki swej działalności stał się w latach 60. XX wieku bardzo cenionym muzykiem we frankfurckim środowisku jazzowym; grywał między innymi z Albertem Mangelsdorffem, Duško Gojkoviciem czy George’em Gruntzem. Miał inklinacje do tworzenia w większych składach, czego van ’t Hof do tej pory raczej unikał (świadomie czy nie, to już inna sprawa). Dla Holendra propozycja złożona przez Petera miała więc pewien powiew świeżości, wiązała się też z konkretnym wyzwaniem. Tym bardziej że Trunk chciał postawić na rozbudowaną sekcję dętą. W efekcie do nagrania płyty zaprosił aż trzech muzyków grających na tych instrumentach: niemieckiego trębacza Manfreda Schoofa, amerykańskiego puzonistę Jiggsa Whighama oraz pochodzącego z wyspy Saint Vincent na Karaibach Shake’a Keane’a, który „obsługiwał” skrzydłówkę. Każdy z nich miał doświadczenie z występów w orkiestrach jazzowych – i to właśnie pragnął wykorzystać Trunk.
Poza wymienioną wyżej trójką i van ’t Hofem, Peter skłonił jeszcze do współpracy trzech innych artystów: gitarzystę Siegfrieda Schwaba, który okazjonalnie występował w krautrockowym Embryo oraz jazzrockowych składach Wolfganga Daunera („The Oimels”, „Rischka’s Soul”, „Rischka’s Light Faces”, „Et Cetera”), perkusjonalistę Joego Naya (wspierającego swoim talentem między innymi Güntera Lenza, Leszka Żądło i Volkera Kriegela) oraz perkusistę Curta Cressa (na przestrzeni kilkudziesięciu lat udzielającego się w takich zespołach, jak Orange Peel, Atlantis, Clan, Triumvirat, Passport czy Scorpions). Ostatecznie grupa rozrosła się do oktetu. Wychodzi więc na to, że gdy wszyscy muzycy zebrali się wiosną 1973 roku w monachijskim Studio 70, musiało tam być bardzo tłoczno. Płyta ujrzała światło dzienne jeszcze w tym samym roku, a wydała ją stuttgarcka wytwórnia Spiegelei – ta sama, która parę lat później wprowadziła na rynek zachodnioeuropejski albumy „Follow My Dream” (1978) i „Welcome” (1979) SBB.
Krążek zatytułowany został po prostu „Sincerely P.T.”, a poprzedziło go jeszcze opublikowanie singla z dwiema skróconymi (o połowę) wersjami „Fresh Air, Where?” i „Rolling Machine”. Jeśli muzycy liczyli na to, że uda im się w ten sposób przebić w rozgłośniach radiowych, trzeba przyznać, że wykazali się niezwykłą wręcz wiarą. I – trochę – naiwnością. Taka muzyka bowiem nawet w sprzyjających eksperymentom latach 70. XX wieku była stricte niszową. „Fresh Air, Where?”, ale już oczywiście w pełnej, prawie siedmiominutowej wersji, otwiera stronę A albumu. Po ostrym gitarowym riffie w dalszej części ton utworowi nadają pełne feelingu perkusjonalia Naya, do których z czasem dołącza bigbandowo zaaranżowana sekcja dęta. Znajduje się tu jednak także miejsce na popisy solowe – najpierw van ’t Hofa (na fortepianie elektrycznym), a następnie Whighama (na puzonie). Jeszcze dłuższy – o prawie dwie minuty – numer zatytułowany „I Will Give You You All My Love” można określić mianem jazzrockowej ballady. Muzyka snuje się spokojnie, dęciaki wypełniają tło, a pierwszoplanowe smaczki zapewnia fortepian elektryczny do spółki z organami.
W podobnym, stonowanym klimacie utrzymany jest – przynajmniej z początku – „Line”. Z czasem jednak zespół rozkręca się, coraz odważniej zahaczając o inspiracje rockiem (zgrzytliwa gitara Schwaba) i free jazzem (improwizacja trąbki Schoofa). Ba! na finał pojawia się nawet duet Cressa i Naya, który jest w stanie podnieść ciśnienie każdemu wielbicielowi awangardy. Po przełożeniu winylowego krążka na stronę B otrzymujemy „Rolling Machine” – drugi utwór znany z singla, ale ponownie w pełnej wersji. Otwiera go motoryczno-transowa sekcja rytmiczna wspomagana przez Schwaba grającego na tarangu, hinduskim instrumencie strunowym przypominającym banjo. Ten wstęp z miejsca definiuje całą kompozycję. Nawet gdy później odzywają się dęciaki, zadziorna gitara i zgrzytliwy fortepian elektryczny, nic nie traci on na swej transowości. Rockowe inklinacje – dzięki gitarzyście – ma również „Soft Hands Had the Rain”, który swą energią zaraża także… puzonistę. Największe wrażenie robi jednak zakończenie, w którym do wiwatu daje słuchaczom cała sekcja dęta, brzmiąca jak freejazzowy big band.
Za opus magnum płyty uznać należy jednak „Cheopsa”. Choć nie jest to kompozycja ani najdłuższa, ani najbardziej dynamiczna czy klimatyczna, jest za to zwyczajnie najlepsza. Po raz kolejny Trunk i Cress nadają utworowi rytm, który zasysa od pierwszego do ostatniego taktu, od którego trudno się oderwać. Na jego tle mogą za to „poszaleć” soliści, stąd orientalna wstawka gitary, improwizacja skrzydłówki czy nastrojowe organy, które zostają zwieńczone kojącą partią wszystkich dęciaków. Album zamyka „Buy, Buy and Buy, Why?”, w którym rock miesza się z bigbandowym jazzem, a awangarda z naleciałościami latynoamerykańskimi. Można też odnieść wrażenie, że utwór ten muzycy potraktowali jako okazję do zabawy, stąd z jednej strony skomplikowane, ale bez technicznej wirtuozerii, podziały rytmiczne, z drugiej – eksperymenty gitarowe (również bez zadęcia). „Sincerely P.T.” daleko jest do doskonałości, ale to przecież – mimo doświadczenia zebranego przez muzyków tworzących zespół w innych projektach – dopiero debiut. Problem w tym, że nie było dane przekonać się, w jaką stronę rozwinęłaby się formacja Petera Trunka.
Na przeszkodzie temu stanęła tragedia. Zaledwie kilka miesięcy po wydaniu albumu, w sylwestrową noc 1973 roku, Trunk zginął w wypadku samochodowym na ulicach Nowego Jorku. Co oznaczało oczywiście koniec istnienia Sincerely P.T. O ambitnym i zdolnym (kontra)basiście świat muzyczny jednak nie zapomniał. Jasper van ’t Hof zadedykował mu swoją debiutancką, nagraną niespełna trzy miesiące po śmierci Petera, płytę solową „Eyeball” (1974). Trunkowi poświęcona została również druga część kompozycji tytułowej na płycie „Transitory” (1974) nowego międzynarodowego projektu Holendra nazwanego Pork Pie. A co w tym czasie działo się z osieroconym przez van ’t Hofa Association P.C.? Dowiecie się już niebawem.
koniec
7 stycznia 2017
Skład:
Shake Keane – skrzydłówka
Jiggs Whigham – puzon
Manfred Schoof – trąbka
Siegfried Schwab – gitara elektryczna, tarang
Jasper van ’t Hof – fortepian elektryczny, organy
Peter Trunk – gitara basowa
Curt Cress – perkusja
Joe Nay – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Gdy trudno się zdecydować…
Sebastian Chosiński

16 XII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny projekt niemieckiego pianisty Joachima Kühna.

więcej »

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 XII 2017

W czasach kiedy każdą muzykę można ściągnąć z neta obdarowywanie się płytami wydaje się bezcelowe. Nic bardziej mylnego. Fani to także wzrokowcy i dotykowcy, a wytwórnie dbają o to, by ich ulubione albumy miały na tyle efektowne wznowienia, by pomimo posiadania już jednego egzemplarza, bez wahania sięgnęli po reedycję.

więcej »

Słuchaj i patrz: Animacje z antypodów
Beatrycze Nowicka

13 XII 2017

Nostalgia i nadzieja albo powrót do krainy kangurów.

więcej »

Polecamy

Animacje z antypodów

Słuchaj i patrz:

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Gdy trudno się zdecydować…
— Sebastian Chosiński

Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Rozdarty między dwoma brzegami Atlantyku
— Sebastian Chosiński

Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.