Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: Sardoniczny uśmiech, rubaszny żart

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po raz czwarty – holendersko-niemiecki projekt Association P.C.

Association P.C.
‹Rock Around the Cock›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRock Around the Cock
Wykonawca / KompozytorAssociation P.C.
Data wydania1973
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania41:36
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieToto Blanke, Siegfried Busch, Pierre Courbois, Karl-Heinz Wiberny, Joachim Kühn
Utwory
Winyl1
1) Phenis05:00
2) Polar Anna06:35
3) Mirrored Dimensions02:43
4) Shirocco03:41
5) Rock Around the Cock06:44
6) Autumn in March07:44
7) Cap Carneval09:05
Kiedy na początku 1973 roku pianista Jasper van ’t Hof zdecydował się opuścić szeregi Association P.C. i poświęcić się karierze na własny rachunek, mogło wydawać się, że dla zespołu prowadzonego przez perkusistę Pierre’a Courbois może oznaczać to koniec działalności. Wszak Holender był jednym z fundamentów tej grupy. Okazało się jednak – który to już raz? – że nie ma ludzi niezastąpionych. Na miejsce van ’t Hofa ściągnięto bowiem artystę wcale nie mniejszego formatu – do niedawna jeszcze obywatela Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Joachima Kühna, młodszego brata legendarnego klarnecisty Rolfa (w 1971 roku na płycie „Devil in Paradise” sygnowanej przez Rolf Kühn Jazzgroup obaj udowodnili, że jazz-rock zdecydowanie nie jest im straszny). Różnica była tylko taka, że Jasper stanowił integralną część formacji, natomiast Joachim – przynajmniej krótko po nawiązaniu współpracy z Association P.C. – posiadał status gościa specjalnego (co zmieniło się dopiero po roku).
Van ’t Hof po odejściu od zespołu od razu rzucił się w wir pracy: najpierw związał się z grupą Sincerely P.T. niemieckiego (kontra)basisty Petera Trunka (a owocem ich kooperacji był longplay „Sincerely P.T.” z 1973 roku), a następnie wydał płytę solową, w której realizacji wspomógł go polski skrzypek Zbigniew Seifert – „Eyeball” (1974). Koledzy z dawnej formacji zapewne nie chcieli być gorsi i w tym samym czasie, gdy Jasper nagrywał z Trunkiem, zabrali się za pracę nad swoim czwartym długogrającym albumem. Następca „Earwax” (1970), „Sun Rotation” (1972) oraz koncertowego krążka „Erna Morena” (1973) nagrany został podczas czterodniowej sesji – trwającej od 4 do 7 marca 1973 roku – w hamburskim studiu Windrose pod okiem słynnego Conny’ego (Konrada) Planka.
Wydawnictwu nadano prowokacyjny tytuł „Rock Around the Cock” (nie mniej szokująca mogła wydawać się też okładka), co – jak na tamtą epokę – na pewno było przejawem obyczajowej odwagi. Jaka wytwórnia wzięła na siebie tę odpowiedzialność? Wielce zasłużona dla promocji europejskiego jazz-rocka MPS Records z Villingen. Ach! nie było jeszcze mowy o składzie, w jakim album nagrano. Ale też – poza pozyskanym na miejsce van ’t Hofa Kühnem – niewiele się w tym względzie zmieniło. Jądro Association P.C. wciąż bowiem tworzyli ci sami muzycy: gitarzysta Toto Blanke (tym razem grający dodatkowo na japońskiej cytrze taishōgoto oraz odpowiadający za efekty elektroniczne), kontrabasista Siegfried Busch oraz perkusista i perkusjonalista Pierre Courbois. Był też drugi, obok Joachima, gość – saksofonista i flecista Karl-Heinz Wiberny. Dla wielbicieli grupy nie był on jednak postacią anonimową, albowiem słyszeli go już na nagranej na żywo w kwietniu 1972 roku płycie „Erna Morena”.
Album „Rock Around the Cock” dzieli się wyraźnie na dwie części – i nie wynika to jedynie z oczywistej wówczas konieczności rozdzielenia nagrań na dwie strony winylowego krążka (choć na pewno w tym pomogło). Poza otwierającym płytę „Phenisem” w pozostałych utworach na stronie A wybrzmiewają dęciaki Karla-Heinza Wibernego; z kolei we wszystkich kompozycjach umieszczonych na stronie B Blankemu, Buschowi i Courbois towarzyszy Joachim Kühn. W efekcie mamy więc do czynienia nie z kwintetem, lecz z dwoma różniącymi się nieco, jeśli chodzi o skład, kwartetami. To sprawia, że również muzycznie mamy do czynienia z daleko idącymi różnicami, którym za chwilę przyjrzymy się dokładniej. Wspomniany już „Phenis” zaczyna się od partii taishōgoto, co automatycznie lokuje zespół wśród formacji orientujących się w stronę – nomen omen – Orientu (co w początkach lat 70. XX wieku wcale nie było taką rzadkością). Co ciekawe, Toto Blanke nie odkłada tego instrumentu nawet wtedy, gdy podłącza się sekcja rytmiczna, nadająca przy okazji dużo szybsze tempo; wręcz przeciwnie, stara się nadążyć za nią, grając coraz bardziej zadziornie. W drugiej części utworu do głosu dochodzi natomiast Pierre Courbois, serwując prawdziwie wirtuozerską solówkę perkusyjną.
W energetycznym, jazzrockowym „Polar Anna” po raz pierwszy możemy usłyszeć Karla-Heinza Wibernego (w tym konkretnym przypadku grającego na saksofonie tenorowym), który wraz z Blankem wprowadza do obiegu główny motyw melodyczny; następnie na jego bazie obaj instrumentaliści budują już własne improwizowane partie, by – bliżej końca – w odpowiednim momencie kolejno usunąć się w cień i zrobić tym samym miejsce dla solówki drugiego. W – ponownie orientalnym – „Mirrored Dimensions” znów główną rolę odgrywa Blanke; tyle że tym razem sięga po elektronikę i udowadnia, że nawet w trakcie zabawy modulatorem dźwięku można uzyskać bardzo ciekawe efekty. Wiberny wspomaga go tutaj bądź to subtelnymi dźwiękami fletu piccolo, bądź trochę niepokojącym brzmieniem rożka basetowego. Stronę A albumu zamyka kompozycja zatytułowana „Shirocco”. Po raz kolejny mamy w niej do czynienia z eksperymentatorskimi zapędami muzyków Association P.C. Sięgając po suonę (chiński róg), Karl-Heinz – wespół z kontrabasistą Siegfriedem Buschem – wprowadza niemal szamański klimat, wieńcząc całość dynamiczną codą.
Strona B ma już zupełnie inny charakter. Nie ma na niej śladu fascynacji kulturą Wschodu, jest za to najczystszej próby jazz-rock – fascynujący i energetyzujący, w wielu momentach improwizowany, ale, co najważniejsze, zagrany na najwyższym światowym poziomie. W powstaniu tej części materiału mieli udział wszyscy grający w nim muzycy, a więc także – a może nawet przede wszystkim – Joachim Kühn. Utwór tytułowy, „Rock Around the Cock”, to powrót do dawnego stylu Association P.C., do najlepszych momentów rewelacyjnego „Sun Rotation”. Mamy więc tutaj głównie „rywalizację” gitary Blankego i fortepianu elektrycznego Kühna, mamy też improwizacje obu instrumentalistów; stylistycznie całość zaś rozpięta jest pomiędzy krautrockiem a jazzową awangardą. „Autumn in March” otwiera natomiast melodyjna partia fortepianu, z czasem wspomagana przez stonowany i nadzwyczaj przyjaźnie brzmiący kontrabas. Ale to jedynie „zasłona dymna”; niemiecko-holenderski kwartet szybko bowiem przeskakuje na zupełnie inne tory, by prostą drogą doprowadzić słuchaczy do eksplodującego finału.
Opus magnum wydawnictwa stanowi ostatni na liście, dziewięciominutowy „Cap Carneval”, któremu od pierwszych sekund rytm nadaje rozpędzona perkusja Pierre’a Courbois; za nią podążają zarówno Blanke ze swą zadziorną gitarą, jak i Kühn z rozedrganym fortepianem elektrycznym. Po tym potężnym ciosie na otwarcie muzycy Association P.C. na krótko spuszczają z tonu, ale głównie po to, aby przygotować kolejny atak. Tym razem hasło do jego wyprowadzenia rzuca pianista, popisując się emocjonującą i jednocześnie niezwykle emocjonalną improwizacją. Kiedy zaś wydaje się, że nie można już zagrać ani szybciej, ani mocniej – na plan pierwszy wybija się lider zespołu, jeszcze bardziej podgrzewając nastroje. A to, co kwartet proponuje w finale, zahacza wręcz o freejazzowe szaleństwo. Tytuł albumu – „Rock Around the Cock” – sugerowałby, że mamy do czynienia z dziełem nie do końca poważnym; z zespołem, który co rusz mruga okiem. Nic bardziej mylnego, czwarty w dyskografii Association P.C. to produkcja nadzwyczaj świadoma i konsekwentna, plasująca formację wśród najwybitniejszych przedstawicieli jazz-rocka lat 70. XX wieku. Żałować tylko należy, że od tej chwili grupie pozostał już tylko rok życia. Ale pocieszać można się tym, że w ciągu tych dwunastu miesięcy zdołała ona nagrać jeszcze jedną płytę.
koniec
14 stycznia 2017
Skład:
Toto Blanke – gitara elektryczna, efekty elektroniczne, taishōgoto (1)
Siegfried Busch – kontrabas, gitara basowa (5)
Pierre Courbois – perkusja, instrumenty perkusyjne
gościnnie:
Karl-Heinz Wiberny – saksofon tenorowy (2), flet piccolo (3), rożek basetowy (3), suona (4)
Joachim Kühn – fortepian elektryczny (5-7)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Gdy trudno się zdecydować…
Sebastian Chosiński

16 XII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny projekt niemieckiego pianisty Joachima Kühna.

więcej »

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 XII 2017

W czasach kiedy każdą muzykę można ściągnąć z neta obdarowywanie się płytami wydaje się bezcelowe. Nic bardziej mylnego. Fani to także wzrokowcy i dotykowcy, a wytwórnie dbają o to, by ich ulubione albumy miały na tyle efektowne wznowienia, by pomimo posiadania już jednego egzemplarza, bez wahania sięgnęli po reedycję.

więcej »

Słuchaj i patrz: Animacje z antypodów
Beatrycze Nowicka

13 XII 2017

Nostalgia i nadzieja albo powrót do krainy kangurów.

więcej »

Polecamy

Animacje z antypodów

Słuchaj i patrz:

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Gdy trudno się zdecydować…
— Sebastian Chosiński

Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Rozdarty między dwoma brzegami Atlantyku
— Sebastian Chosiński

Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: …i nie stanie się nic – aż do końca!
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.