Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Non omnis moriar: Przejście Jaspera przez Morze Czerwone

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt Jaspera van ’t Hofa z udziałem Toto Blankego.

Jasper van ’t Hof
‹The Selfkicker›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Selfkicker
Wykonawca / KompozytorJasper van ’t Hof
Data wydania1977
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:36
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieJasper van ’t Hof, Toto Blanke, Bo Stief, Kaspar Winding, Pierre van der Linden
Utwory
Winyl1
1) The Selfkicker05:30
2) Pas de Deux06:07
3) Associations07:10
4) Hang Out06:14
5) Night After the Day Before04:18
6) Refillable04:45
7) Home Again03:32
Trudno sobie wyobrazić historię europejskiego jazz-rocka lat 70. XX wieku bez postaci holenderskiego pianisty Jaspera van ’t Hofa, który od paru miesięcy jest czołową postacią kolejnych edycji cyklu „Non Omnis Moriar”. Ale też na to w szczególny sposób zapracował. Najpierw jako (współ)twórca formacji Association P.C. („Earwax”, 1970; „Sun Rotation”, 1972; „Erna Morena – Live”, 1973), następnie Sincerely P.T. („Sincerely P.T.”, 1973), a w końcu Pork Pie („Transitory”, 1974; „New Jazz Festival Balver Höhle 1974”, 2016; „The Door is Open”, 1976). Do tego dochodzi jego udział w nagraniu płyt innych wykonawców z kręgu fusion, na przykład Johna Lee i Gerry’ego Browna („Infinite Jones”, 1974), Charliego Mariano („Cascade”, 1974), Philipa Catherine’a („September Man”, 1974; „Guitars”, 1975) czy Toto Blankego („Electric Circus”, 1976). Niejako po drodze van ’t Hof nagrał jeszcze album w trio z brytyjskim saksofonistą Lolem Coxhillem i swoim rodakiem, perkusistą Pierre’em Courbois („Toverbal Sweet”, 1972), oraz rozpoczął karierę solową, w czym wsparł go między innymi polski skrzypek Zbigniew Seifert („Eyeball”, 1974).
Jak więc widać, lata 70. były dla muzyka rodem z Enschede okresem niezwykle pracowitym; bywało nawet – takie można odnieść wrażenie – że nie wychodził ze studia nagraniowego, jedną sesję kończąc i niemal z miejsca zaczynając kolejną. Choć zdarzały mu się też dłuższe, parotygodniowe, przerwy, najczęściej jednak wypełnione koncertami. W lipcu 1976 roku, na zaproszenie swego byłego kolegi z grupy Association P.C., gitarzysty Toto Blankego, Jasper wziął udział w nagraniu – w dolnosaksońskim Seevetal – jego drugiej płyty solowej (wspomnianego już „Electric Circus”). Trzy miesiące później natomiast role się odwróciły. Gdy van ’t Hof przymierzał się do zarejestrowania materiału na drugi pełnowymiarowy longplay, wykonał telefon do Blankego, ten zaś bez zbędnej zwłoki pojawił się w Tonstudio Zuckerfabrik w Stuttgarcie. W sesji, która odbyła się pomiędzy 4 a 8 października, wzięło udział jeszcze trzech muzyków: duński basista Bo Stief (Midnight Sun), z którego usług Jasper skorzystał już podczas nagrywania albumu „The Door is Open” Pork Pie; rodak Stiefa, perkusista i perkusjonalista Kaspar Winding (mający na koncie współpracę z The Rolf Kühn Group i Frankiem Zappą), oraz jego kolega po fachu, bębniarz Pierre van der Linden, którego doskonale znają wielbiciele holenderskiego rocka progresywnego, występował bowiem w takich formacjach, jak Brainbox, Trace oraz – nade wszystko – Focus.
Kompozytorem całości materiału, jaki trafił na płytę „The Selfkicker”, był Jasper van ’t Hof. Ale nie tylko z tego powodu wydawnictwo to okazało się przełomowym w karierze Holendra. W stuttgarckim studiu po raz pierwszy spróbował on swych sił także jako perkusista (w utworach „The Selfkicker” i „Home Again”) oraz wokalista („Associations”). Najważniejszą zmianą, jaka się dokonała, było jednak odstawienie przez Jaspera fortepianu elektrycznego i zastąpienie go syntezatorem PPG. Do czego ten fakt można przyrównać? Chyba tylko do przejścia Żydów przez Morze Czerwone i otwarcia nowego rozdziału w dziejach świata. Przez lata swej działalności w szeregach Association P.C., Sincerely P.T. oraz Pork Pie van ’t Hof wyrobił sobie bardzo charakterystyczny styl gry na tym instrumencie; artystę można było rozpoznać w ciągu kilku sekund, po zaledwie paru dźwiękach. Wykorzystał go jeszcze na „Electric Circus” Blankego, a potem nagle odstawił. To był oczywiście ogólny trend w tamtym czasie, ale skoro uczynił to van ’t Hof nabrało to znaczenia symbolicznego. W efekcie na „The Selfkicker”, późniejszym o dwa lata krążku „However” oraz „Sleep My Love” (z 1979 roku) dominować będą już syntezatory, aczkolwiek na ostatnim z wymienionych wydawnictw, podsumowującym niejako pierwszą dekadę aktywnej działalności artystycznej Holendra usłyszymy jeszcze fortepian elektryczny.
Płytę otwiera kompozycja tytułowa. Tajemnicza, utrzymana w wolnym tempie, ale posiadająca podskórną moc. Praktycznie każdy instrument – nie tylko bas (Bo Stief) i perkusja (Jasper van ’t Hof) – służy tu podkreśleniu motoryki. Dopiero w dalszej części stopniowo przebija się na plan pierwszy solo lidera na preparowanych organach, ale nawet wtedy utwór nie traci swego hipnotycznego charakteru. O ile „The Selfkicker” służyło stworzeniu odpowiedniego nastroju, o tyle drugi w kolejności „Pas de Deux” ma chyba przede wszystkim wzruszać. Czemu sprzyja balladowo-elegijny klimat tego numeru, podkreślanymi przepięknymi, chwytającymi za serce motywami zagranymi przez Jaspera na fortepianie akustycznym i syntezatorach. Liryzm podkreślają jeszcze głębokiego, ciepłe brzmienie basu oraz stonowana gitara elektryczna Toto Blankego. Stronę A albumu zamyka „Associations”, który to utwór momentami do złudzenia przypomina ówczesne produkcje SBB. Nie oznacza to jednak wcale wtórności międzynarodowej formacji van ’t Hofa, świadczy raczej o świadomym nadążaniu za trendami światowymi przez zespół Józefa Skrzeka. Po dość ospałym początku numer z czasem pięknie się rozwija, w czym duża zasługa Blankego, który w swojej partii stylistycznie zbliża się do rocka. Ciekawostką jest tu również… wokaliza Jaspera, który wcześniej nigdy oficjalnie – czytaj: na płytach – nie prezentował swych możliwości wokalnych.
Po przełożeniu winylowego krążka na stronę B w pierwszej kolejności otrzymujemy „Hang Out” – najmocniejszy, najbardziej dynamiczny, klasycznie jazzrockowy fragment płyty, w którym pulsującej sekcji rytmicznej towarzyszą nie mniej energetyczne klawisze (organy i syntezatory). W części środkowej następuje chwilowe uspokojenie, ale służy ono głównie temu, aby stworzyć kontrast do ponownie intensywnego zakończenia. „Night After the Day Before” zaczyna się od balladowego duetu fortepianowo-syntezatorowego, do którego dopasowują się także pozostali instrumentaliści. Choć przychodzi taki moment, gdy van ’t Hof do spółki z Blankem postanawiają wszcząć alarm. Na finał jednak wszystko wraca do punktu wyjścia, a więc kończy się nastrojowym fortepianem. Od partii tego samego instrumentu zaczyna się także kolejna, chyba najmniej zapadająca w pamięć, kompozycja – „Refillable”. Nie obniża ona oczywiście poziomu całej płyty, ale też nie ma w niej nic szczególnego, co wyróżniałoby ją na tle pozostałych utworów napisanych przez Jaspera. Tym ważniejszą rolę ma do spełnienia wieńczący całość „Home Again” – kołyszący, usypiający, idealny do tego, by posłużyć jako pożegnanie ze słuchaczami. A żegnają się przede wszystkim swoimi solówkami Toto Blanke (gitara elektryczna) i Jasper van ’t Hof (preparowane organy Hammonda). Longplay „The Selfkicker” różni się znacząco od „debiutanckiego” „Eyeball”. Nie jest jednak ani gorszy, ani lepszy, lecz po prostu inny. I – co najistotniejsze – równie dobry.
koniec
11 lutego 2017
Skład:
Jasper van ’t Hof – syntezatory, organy preparowane, fortepian (1-2,5-7), wokaliza (3), perkusja (1,7)
Toto Blanke – gitara elektryczna, gitara akustyczna (6)
Bo Stief – gitara basowa (4,5)
Kaspar Winding – perkusja (1,4,5), instrumenty perkusyjne (2,4)
Pierre van der Linden – perkusja (3)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Amerykanin za „murem berlińskim”
Sebastian Chosiński

20 V 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po raz drugi – międzynarodowy projekt amerykańskiego wibrafonisty Dave’a Pike’a.

więcej »

Non omnis moriar: Gościnny występ serbskiego pianisty
Sebastian Chosiński

13 V 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt serbskiego pianisty Borislava Rokovicia.

więcej »

Non omnis moriar: Hartowanie jazzrockowej stali
Sebastian Chosiński

6 V 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt niemieckiego gitarzysty Volkera Kriegela.

więcej »

Polecamy

Ku chwale Katalonii

Tu miejsce na labirynt…:

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zmartwychwstanie po czterdziestu latach
— Sebastian Chosiński

Prawdziwe oblicze pana Haydena. Petera Haydena!
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu życia w Kosmosie
— Sebastian Chosiński

Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Niebiański pogrzeb w świetle księżyca
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.