Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: Brytyjski romantyzm zawsze w cenie

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt Philipa Catherine’a z udziałem Jaspera van ’t Hofa i Charliego Mariano.

Philip Catherine
‹September Man›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSeptember Man
Wykonawca / KompozytorPhilip Catherine
Data wydania1974
Wydawca Atlantic Records
NośnikWinyl
Czas trwania40:11
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składziePhilip Catherine, Palle Mikkelborg, Charlie Mariano, Jasper van ’t Hof, John Lee, Gerry Brown
Utwory
Winyl1
1) Nairam04:27
2) Nineteen Seventy Fourths09:43
3) T.P.C.04:42
4) September Man00:31
5) When It Is, Part 1: The Beginning06:00
6) When It Is, Part 2: The Middle09:53
7) When It Is, Part 3: The End02:36
8) Monday 1302:16
Wprawdzie urodził się w Londynie, ale z pochodzenia Philip Catherine był Belgiem. Na świat przyszedł w czasie drugiej wojny światowej, w październiku 1942 roku. Belgia znajdowała się wówczas pod okupacją hitlerowską, natomiast Wielka Brytania bohatersko odpierała ataki niemieckiego lotnictwa, w czym wydatnie wspomagali ją lotnicy z wielu innych państw świata. Młody Philip, którego dziadek był nawet pierwszym skrzypkiem Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej, postanowił poświęcić się muzyce, kiedy po raz pierwszy usłyszał francuskiego pieśniarza Georges’a Brassensa. Jako swój główny instrument wybrał gitarę, a jako ulubiony gatunek – jazz. Grywał z wieloma artystami na Wyspach, ale prawdziwy rozgłos zyskał dopiero po przeprowadzce do Europy kontynentalnej. Jego debiutancki album „Stream” (1972) nagrany został w Paryżu w latach 1970-1971. I chociaż rozgłosu Catherine’owi nie przyniósł, otworzył mu wrota do dalszej kariery. Przede wszystkim zaś zaowocował znajomością z holenderskim pianistą Jasperem van ’t Hofem oraz rezydującym od kilku lat na Starym Kontynencie amerykańskim saksofonistą i flecistą Charliem Mariano.
To właśnie Jasper i Charlie zaproponowali w 1974 roku Philipowi „członkostwo” w jazzrockowej formacji Pork Pie, na który to zespół pomysł zrodził się podczas marcowej sesji do „Cascade”, czyli solowej płyty Amerykanina. W maju we trójkę, wsparci innymi jeszcze muzykami, nagrali kolejny wspólny album – „Transitory”, a następnie ruszyli w trasę koncertową, której jednym z punktów był festiwal w niemieckim miasteczku Balve (po ponad czterdziestu latach występ ten opublikowany został w boksie zatytułowanym „New Jazz Festival Balver Höhle 1974”). Dwa lata później z kolei dyskografia Pork Pie wzbogaciła się o jeszcze jedną pozycję – longplay „The Door is Open”, który nagrany został jednak dużo wcześniej, na przełomie lipca i sierpnia 1975 roku. Pomiędzy „Transitory” a „The Door is Open” Catherine wydał natomiast swój drugi krążek solowy, w którego powstaniu wspomogli go przyjaciele z Pork Pie.
Sesja odbyła się w brukselskiej filii londyńskiego studia Morgan i trwała trzy dni – od 9 do 11 sierpnia 1974 roku. Poza Philipem udział w niej wzięło jeszcze pięciu muzyków. Na fortepianie akustycznym i organach zagrał van ’t Hof, na saksofonie i flecie zaś Mariano. Dwójka ta namówiła Catherine’a, aby jako sekcję rytmiczną zatrudnił sprawdzonych przez nich już wcześniej czarnoskórych Amerykanów: (kontra)basistę Johna Lee i perkusistę Gerry’ego Browna („Infinite Jones”, „Cascade”, „Eyeball”, „Cinemascope”), na co ten radośnie przystał (i na pewno nie żałował tego później). Skład uzupełnił sprowadzony z Danii trębacz Palle Mikkelborg, który miał już za sobą ponad dziesięć lat profesjonalnej działalności muzycznej. Materiał zarejestrowany w belgijskiej stolicy jeszcze w tym samym roku trafił do sprzedaży – pod tytułem „September Man” – z logo nowojorskiej wytwórni Atlantic na okładce.
Trafiło nań sześć kompozycji, w tym jedna rozbudowana, podzielona na trzy części. Co ciekawe, utwór, który dał tytuł płycie, był… najkrótszym w całym zestawie. To zaledwie trzydziestosekundowa, wieńcząca stronę A longplaya, zagrana przez Catherine’a na gitarach subtelna miniatura. Jak więc widać, Belg z brytyjskim paszportem był też artystą ironicznym i przekornym. Płytę otwiera numer jego autorstwa – „Nairam”. I jest to początek raczej zaskakujący. Główną rolę odgrywa w nim bowiem delikatnie snująca się gitara, którą na drugim planie wspierają organy van ’t Hofa i ciepło brzmiący bas Lee. Daje w nim o sobie znać także Mariano, którego nastrojowa partia fletu idealnie zlewa się z gitarą lidera, tworząc piękny „dwugłos”. W podobnym klimacie utrzymany jest początek „Nineteen Seventy Fourths” (pod którym jako kompozytor podpisał się basista), któremu ton nadaje saksofon Charliego i charakterystyczna – nie sposób pomylić ją z żadną inną – sekcja rytmiczna. Z czasem muzycy pozwalają sobie na większą swobodę i nawet nieco improwizują; robią to jednak w granicach rozsądku – wszak grają jazz-rock, nie free jazz.
Tyle że do tej pory tego klasycznego jazz-rocka, kojarzonego chociażby z albumami Jaspera van ’t Hofa czy Charliego Mariano nie było zbyt wiele. Pierwszym utworem fusion z prawdziwego zdarzenia jest dopiero trzeci w kolejności „T.P.C.”. Słyszymy w nim zarówno porywającą solówkę gitarową Catherine’a, jak i świetnie dopełniające ją dęciaki – saksofon i trąbkę (wreszcie może pograć sobie Palle Mikkelborg!). Ten fragment płyty zamyka, wspomniana już wcześniej, tytułowa miniatura, zagrana na gitarach – elektrycznej, akustycznej i klasycznej – przez lidera formacji. Stronę B otwiera z kolei ponad osiemnastominutowa, składająca się z trzech części, suita Mikkelborga – „When It Is”. W jej nastrój wprowadza – inaczej, sądząc po tytule, być zresztą nie mogło – stonowany „The Beginning”, któremu początkowo ton nadają delikatne dźwięki gitary akustycznej i fletu, zamykają zaś zadziorne brzmienia saksofonu i trąbki. Całość zaaranżowana została natomiast ze sporym rozmachem i smakiem jednocześnie.
Najciekawszym punktem nie tylko suity, ale i całego albumu jest część druga „When It Is”, czyli prawie dziesięciominutowy „The Middle”. To najklasyczniejszy jazz-rock w europejskim stylu spod znaku jednej z poprzednich grup Jaspera van ’t Hofa, czyli Association P.C.. Jest więc bardzo dynamicznie, ale jednocześnie klimatycznie, o co dba właśnie organista. Ale nie tylko on – kolejny popis swych nieprzeciętnych umiejętności daje również Philip Catherine, którego solówka jest w stanie przyprawić o szybsze bicie serca każdego wielbiciela muzyki rockowej z lat 70. XX wieku. W finale na prawdziwe harce pozwalają sobie z kolei Mikkelborg i Mariano, improwizując na całego. Pewnie też dlatego głównym zadaniem „The End” jest przede wszystkim wyciszenie emocji; starają się zaś o to Philip (gitara klasyczna) i Palle (fortepian). Po „zakończeniu” pojawia się jeszcze jeden krótki utwór – zagrany w całości przez Catherine’a (poza gitarami także z wykorzystaniem fortepianu) „Monday 13”. Pojawiają się w nim motywy obecne na płycie już wcześniej, co sprawia, że stanowi on symboliczne podsumowanie całego wydawnictwa. Jakże innego – ale, co najważniejsze, równie dobrego – od wychodzących w tym czasie płyt muzyków, którzy w czasie sesji do „September Man” wsparli Philipa.
koniec
4 marca 2017
Skład:
Philip Catherine – gitara elektryczna, gitara klasyczna, gitara akustyczna, fortepian (8)
Palle Mikkelborg – trąbka, fortepian (7)
Charlie Mariano – saksofon, flet
Jasper van ’t Hof – organy, fortepian
John Lee – kontrabas, gitara basowa
Gerry Brown – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Muzyka zaangażowana
Beatrycze Nowicka

6 XII 2017

Nie bez echa – czyli „Jeremy” zespołu Pearl Jam i rozmaite reperkusje popularności tego utworu.

więcej »

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
Sebastian Chosiński

2 XII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny projekt niemieckiego pianisty Joachima Kühna.

więcej »

Słuchaj i patrz: Konotacje
Beatrycze Nowicka

29 XI 2017

„Losing my religion” jest najbardziej znanym utworem grupy R.E.M – przyczynił się do tego także oryginalny i zapadający w pamięć teledysk.

więcej »

Polecamy

Muzyka zaangażowana

Słuchaj i patrz:

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Rozdarty między dwoma brzegami Atlantyku
— Sebastian Chosiński

Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Patetycznie, elegijnie i… krotochwilnie
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.