Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: Gościnny występ serbskiego pianisty

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt serbskiego pianisty Borislava Rokovicia.

Bora Roković
‹Ultra Native›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltra Native
Wykonawca / KompozytorBora Roković
Data wydania1972
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania45:23
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieBora Roković, Peter Trunk, Tony Inzalaco
Utwory
Winyl1
1) Ultra Native11:15
2) Lyrics Without Lyrics04:32
3) Soft Hands Had the Rain04:58
4) Nona01:22
5) J.B.W.07:25
6) Witch Circle07:38
7) Lost in Love02:20
8) Snow-White-Night05:56
Czy dzisiaj mówią coś jeszcze wielbicielom muzyki nazwiska trębacza Duško Gojkovicia, wibrafonisty Boško Petrovicia czy pianisty Borislava (Bory) Rokovicia? Zapewne nie – i nic w tym dziwnego. Warto jednak pamiętać, że kilka dekad temu artyści rodem z Serbii zaliczani byli do grona największych gwiazd europejskiego jazzu. Współpracowali z innymi wybitnymi twórcami; nagrywali świetnie oceniane płyty. Roković urodził się w lipcu 1925 roku w miejscowości Zrenjanina w Wojwodinie. Profesjonalną karierę zaczął pod koniec lat 50. w Orkiestrze Tanecznej Radia Belgradzkiego; był także podporą, działającego w Niemieckiej Republice Demokratycznej, zespołu prowadzonego przez skrzypka Helmuta Weglinskiego. Okrzepnąwszy na scenie muzycznej, założył własny ansambl, z którym zadebiutował w 1961 roku hardbopowym albumem „III sastanak u studija”. Płyt solowych nagrał jednak niewiele; częściej można go usłyszeć na wydawnictwach innych wykonawców, zwłaszcza orkiestr i big-bandów (Niemca Kurta Edelhagena czy Serba Duško Gojkovicia).
Wspólne nagrania z Weglinskim otworzyły Rokoviciowi drzwi do kariery na rynku niemieckim, także zachodnim. Na początku lat 70. nagrał on nawet longplay dla kultowej, niezwykle zasłużonej dla promowania muzyki jazzrockowej na Starym Kontynencie, wytwórni MPS Records z Villingen. Sesja nagraniowa miała miejsce w listopadzie 1971 roku, a udział w niej – obok Borislava – wzięli jeszcze dwaj muzycy: niemiecki kontrabasista Peter Trunk (znany z grup Volkera Kriegela i własnej Sincerely P.T.) oraz amerykański perkusista Tony Inzalaco (rocznik 1938), mający na swoim koncie kooperację z takimi tuzami, jak trębacze Art Farmer i Maynard Ferguson czy pianista George Gruntz. Zarejestrowany przez tę trójkę materiał ujrzał światło dzienne w roku następnym, a tytuł, jakim go ochrzczono, to „Ultra Native”. I jest to bez wątpienia najbardziej różnorodna i eksperymentalna produkcja Serba. Czy najlepsza w jego dyskografii – to już tak naprawdę kwestia gustu.
Album „Ultra Native” powstał z fascynacji zataczającą wówczas coraz szersze kręgi muzyką fusion, do której na początku lat 70. XX wieku zaczęli nawiązywać w swojej twórczości artyści dotąd kojarzeni głównie z modern jazzem i hard-bopem, jak Amerykanie Dave Pike, Mal Waldron, Charlie Mariano bądź Niemiec Rolf Kühn. Trudno dziwić się więc, że Bora Roković poszedł ich śladem, chcąc spróbować czegoś zupełnie nowego. Płytę otwiera utwór tytułowy (skomponowany przez Serba, w sumie autora sześciu z ośmiu numerów) – najdłuższy w całym zestawie i najbardziej „progresywny” (w symbolicznym znaczeniu tego słowa). Zespół od pierwszych sekund stara się maksymalnie zaangażować słuchacza; energetycznej sekcji rytmicznej towarzyszy bowiem nie mniej dynamiczna improwizacja fortepianowa. Po mocnej introdukcji trio wprowadza nieco spokoju, znaczonego nastrojową partią fortepianu elektrycznego. Dalej bywa zmiennie: obok ekspresyjnych solówek (w tym perkusji i kontrabasu) pojawiają się fragmenty bardziej stonowane, to znów – bliżej finiszu – niedalekie od rockowej stylistyki. Jedno nie ulega wątpliwości: „Ultra Native” zasysa – i chociaż w kolejnych kompozycjach typowego fusion nie ma już tak dużo, fani tej muzyki z radością dotrwają do końca.
„Lyrics Without Lyrics” powinien z kolei przypaść do gustu wielbicielom klasycznego jazzu z lat 60. XX wieku; dużo tu nastrojowego fortepianu akustycznego, ale nie brakuje też, mimo niezbyt przecież rozbudowanego instrumentarium, rozmachu aranżacyjnego, co jest zasługą pozostałych muzyków. Peter Trunk i Tony Inzalaco „wyciskają” ze swoich instrumentów, ile tylko się da, dbając tym samym o wzbogacające brzmienie smaczki. Jazzrockowy rodowód ma też „Soft Hands Had the Rain” – jedyna na płycie kompozycja niemieckiego artysty, z pięknym motywem przewodnim wprowadzonym przez elektryczne piano, a w dalszej części rozwijanym przez… kontrabas. Stronę A zamyka „Nona” – miniatura Rokovicia, w której Serb układa słuchacza do snu kojącymi dźwiękami swego instrumentu (jego wersji elektrycznej). Ale to jeszcze nie czas, by rzeczywiście pożegnać się z tą płytą. Jest przecież cała strona B, na której również nie brakuje momentów ekscytujących. I to już na samym początku – za sprawą „J.B.W.”, pod którym to utworem podpisał się perkusista. Pewnie dlatego tak istotną rolę odgrywa tu transowo brzmiąca sekcja rytmiczna. Roković tym razem „obsługuje” fortepian akustyczny, ale nie zmienia to faktu, że robi to z takim zadziorem i werwą, iż można się zastanawiać, w jakim stanie był jego instrument po zakończeniu sesji.
Trzy ostatnie utwory to dzieła lidera grupy – mniej więc w nich elementów fusion, więcej za to hard-bopu; powinno to ucieszyć tych, którzy wolą jednak bardziej nastrojowe granie. Co mimo wszystko wcale nie oznacza, że pozbawione emocji. W „Witch Circle” uwagę przykuwają niepokojący kontrabas oraz improwizacje fortepianowe; z kolei króciutkie „Lost in Love”, jeśli je zapętlić, mogłoby służyć jako podkład do romantycznego wieczoru we dwoje. Na szczęście Roković postanowił pożegnać się ze słuchaczami bardziej wymagającą kompozycją, niemal w całości złożonym z improwizacji „Snow-White-Night”. W kolejnych latach serbski pianista nie wkraczał już tak odważnie na jazzrockowe terytorium. „Ultra Native” jest zatem w jego dyskografii nadzwyczaj intrygującym ewenementem; eksperymentem na tyle udanym, że można żałować, iż nie kontynuował swej przygody. Ostatnie lata swego życia artysta spędził w Niemczech; zmarł w 2006 roku w Kolonii, zaledwie trzy dni przed swymi osiemdziesiątymi pierwszymi urodzinami. Los czasem płata figle.
koniec
13 maja 2017
Skład:
Bora Roković – fortepian, fortepian elektryczny
Peter Trunk – kontrabas
Tony Inzalaco – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Rodzina podpowiada
Beatrycze Nowicka

20 IX 2017

Odsłona w klimatach rozmaitych czyli Pablopavo i Massive Attack – światła na Północy i złe siły w metrze.

więcej »

Non omnis moriar: Łącznik z Kraju Tulipanów
Sebastian Chosiński

16 IX 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Amerykanin Charlie Mariano w kooperacji z holenderską formacją The Chris Hinze Combination.

więcej »

Słuchaj i patrz: Powrót w czerń
Beatrycze Nowicka

13 IX 2017

Gdybym miała wskazać najczęściej pojawiający się motyw tekstów piosenek, postawiłabym na rozpad związku.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.