Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Słuchaj i patrz: Stary człowiek i statki na niebie

Esensja.pl
Esensja.pl
Nightwish w odsłonie może nieco mniej z nim kojarzonej – przynajmniej dla kogoś nie będącego fanem zespołu, czyli „The Islander”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Przyznam, że gdy myślę o Nightwishu, pewna zazdrość się we mnie budzi – proszę, jak Finowie potrafią, a my Polacy nie mamy żadnego zespołu, mogącego równać się z nimi popularnością. Choć to akurat wydaje się zrozumiałe, jeśli zastanowić się nad poziomem artystycznym grupy Tuomasa Holopainena – rozmachem, różnorodnością i profesjonalizmem wykonawców.
Światową sławę Nightwish zdobył ze swoją pierwszą wokalistką Tarją Turunen. Jej operowy wokal stał się znakiem rozpoznawczym zespołu. Kiedy doszło do konfliktu, zakończonego odejściem Tarji, wielu obawiało się, jak muzycy poradzą sobie bez niej, albo raczej – czy to wciąż jeszcze będzie Nightwish. Z perspektywy czasu widać, że poradzili sobie wyśmienicie.
Czasem zastanawiam się, czy zmiana na stanowisku wokalistki (Tarję zastąpiła szwedzka wokalistka Anette Olzon, choć potem koledzy obeszli się z nią oględnie mówiąc niemiło, zakańczając z nią współpracę, gdy ta była w ciąży, spotkałam się też z informacją, że sama Olzon miała się o tym dowiedzieć nie bezpośrednio od pozostałych członków zespołu) nie wpłynęła pozytywnie z tego względu, że muzycy zostali niejako zmuszeni do szukania nowych rozwiązań. Olzon miała słabszy głos niż Tarja, piosenki pisane „dla niej” wydają mi się mniej wymagające wokalnie, w zamian lepiej wyeksponowana została warstwa instrumentalna. Ważne jest, że więcej śpiewać zaczął basista zespołu Marco Hietala, obdarzony pięknym, głębokim głosem (przepraszam, ale muszę tu jeszcze dodać, że dla mnie jest on ideałem urody męskiej). Już wcześniej Nightwishowi zdarzało się eksperymentować, ale odnoszę wrażenie, że po rozstaniu z Tarją różnorodność prezentowanych gatunków muzycznych wzrosła.
Przykładem utworu odbiegającego od tego, co Nightwish tradycyjnie grywa, jest akustyczny „The Islander”, głównym autorem muzyki do niego jest właśnie Hietala. Teledysk wyreżyserował fiński reżyser Stobe Harju, dla którego nie była to jedyna współpraca z zespołem Holopainena. Klip został nakręcony w Laponii.
Podobają mi się teledyski przedstawiające jakąś historię. Tak jest i tu. Moja babcia opowiedziała mi, że gdy mój pradziadek poczuł, że umiera zwołał swoją rodzinę. Miał powiedzieć jej, że nie ma się czego bać, bo to tylko kolejna podróż, tyle że dłuższa od wszystkich poprzednich. Tekst „The Islander” opowiada o starym żeglarzu wspominającym swoje życie i szykującym się na ten właśnie – najdłuższy rejs na drugą stronę. W teledysku żeglarz ów jest kapitanem powietrznego statku, wędrującym wśród duchów. Elementy fantastyczne nie tylko pięknie się prezentują i tworzą niezwykły klimat, ale też mają symboliczną wymowę.
Obecnie z Nightwishem śpiewa Floor Jansen. Ma ona mocny głos i dobrze radzi sobie zarówno w repertuarze pisanym dla Tarji, Anette, jak i najnowszym. Jakby ktoś był ciekaw, poniżej raz jeszcze „The Islander” – tym razem wykonanie na żywo w obecnym składzie.
koniec
12 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

12 VII 2017   11:22:45

Sytuacja ze zwolnieniem Anette była trochę bardziej skomplikowana. Ona się pochorowała zaraz na początku trasy w zasadzie, do tego stopnia, że rzygającą zawieziono do szpitala. Okazało się, że nie może kontynuować. Zespół miał do dyspozycji albo anulować całą trasę i odwołać wszystkie koncerty - koszmarny koszt - albo wziąć zastępstwo. Poszli w to drugie rozwiązanie.

A rozstali się przy tej okazji z Anette na dobre, a nie tymczasowo, bo to podobno była tylko kropla dopełniająca całość. Tyle wiem z wypowiedzi Troya, który o tym pisał u siebie na Facebooku. Żadnych szczegółów żadna ze stron nie podała. Ale kosa była tak ostra, że gdy wypuszczono dokument "Please Learn the Setlist in 48 Hours", trzeba było wyciąć wszystkie ujęcia, na których było ją widać, bo się nie zgodziła na pokazywanie swojego wizerunku. Dlatego ten film momentami wygląda wyjątkowo dziwnie.

Nawiasem: ja uwielbiam albumy z Anette. Żadnego albumu z Tarją nie słuchałem tak często jak "Dark Passion Play" i "Imaginaerum". Moim zdaniem to były ich najlepsze krążki do momentu wydania "Endless Forms Most Beautiful"

12 VII 2017   13:02:24

Fakt, prawdę znają chyba tylko sami zainteresowani, a i tego nie można być do końca pewnym, bo podejrzewam, że jak strony są zwaśnione, to każda pamięta i interpretuje wydarzenia trochę inaczej. zapewne solidarność jajników przeze mnie przemawia, że jakoś przekonała mnie ta wersja z Anette pokrzywdzoną ;P).
Inna sprawa, że robić halo o udział w filmie... to przecież też na niekorzyść wokalistki, bo podejrzewam, że największą popularność przyniosły Anette właśnie występy z Nightwishem.

Ja chyba bardziej słucham poszczególnych kawałków, niż pełnych albumów, więc trudno mi wartościować. Te nowsze w każdym razie na pewno nie są gorsze od tych z Tarją, wydają mi sie bardziej różnorodne. Swego czasu cyba najczęściej słuchałam piosenek z "Once".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Lata mijają, świat wciąż pozostaje „dziwny”
Sebastian Chosiński

22 VII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Grupa Niemen, czyli połączone siły Czesława Niemena, Helmuta Nadolskiego i tria SBB.

więcej »

Słuchaj i patrz: M jak morderca
Beatrycze Nowicka

19 VII 2017

Znów czerń i biel, estetyka retro i kryminalny motyw. I ponownie przykład teledysku, w którym minimalizm środków okazał się właściwym wyborem.

więcej »

Non omnis moriar: Koniec epoki niewinności
Sebastian Chosiński

15 VII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piąty (a w „Esensji” szósty) słowacka Fermáta.

więcej »

Polecamy

Kandydaci do PEN-Clubu

Tu miejsce na labirynt…:

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Wejście i wyjście. A co pomiędzy?
— Sebastian Chosiński

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

M jak morderca
— Beatrycze Nowicka

Królewna
— Beatrycze Nowicka

Twarze wycięte z gazet
— Beatrycze Nowicka

Wypłyń na niebo
— Beatrycze Nowicka

Noir
— Beatrycze Nowicka

Z gitarą po świt
— Beatrycze Nowicka

Żywioły
— Beatrycze Nowicka

Ich rysy nie będą już powtórzone
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Wyobraźniewo
— Marcin T.P. Łuczyński

Spacer esplanadą wyobraźni
— Wojciech Gaczorek

Pot i Kreff: Sztokholm, Kraków i kilka innych miejsc
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Świat zabawek mechanicznych
— Beatrycze Nowicka

Szpieg z krainy zabójców bogów
— Beatrycze Nowicka

Wideoklip albo Lilo, której nie było
— Beatrycze Nowicka

Prześwietleni
— Beatrycze Nowicka

Jak wypreparować smoka
— Beatrycze Nowicka

Szybka partyjka
— Beatrycze Nowicka

Nad oceanem drzew unoszę lekko się…
— Beatrycze Nowicka

Wypluwki
— Beatrycze Nowicka

Drewno na papierze
— Beatrycze Nowicka

Tako rzecze Jorg
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.