Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Non omnis moriar: Patetycznie, elegijnie i… krotochwilnie

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci Grupa Niemen.

Grupa Niemen
‹Niemen Vol. 2›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiemen Vol. 2
Wykonawca / KompozytorGrupa Niemen
Data wydania1973
Wydawca Polskie Nagrania
NośnikWinyl
Czas trwania36:31
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieCzesław Niemen, Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Helmut Nadolski, Jerzy Piotrowski, Andrzej Przybielski
Utwory
Winyl1
1) Marionetki04:08
2) Piosenka dla zmarłej13:53
3) Z pierwszych ważniejszych odkryć09:19
4) Ptaszek01:10
5) Com uczynił07:50
Przypomnijmy pokrótce podstawowe fakty: Materiał na obie płyty Grupy Niemen, które Polskie Nagrania wydały jednocześnie w sierpniu 1973 roku, zarejestrowany został podczas tej samej sesji (pomiędzy 3 a 14 lipca rok wcześniej). Miała ona miejsce w studiu nagraniowym Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej imienia Fryderyka Chopina w Warszawie. Wzięli w niej udział ci sami muzycy. Na dodatek oba longplaye miały identyczną okładkę, którą zdobił obraz (względnie rysunek) lidera; obwoluty różniły się jedynie tłem (obwódką): na „Vol. 1” (zwanym także „Requiem dla van Gogha”) było ono czarne, na „Vol. 2” (po dziś dzień tytułowanym przez fanów „Marionetkami”) – białe. Z jakiegoś powodu Niemen nie zdecydował się na wydanie płyty podwójnej, jak zrobił to dwa lata wcześniej w przypadku „Czerwonego albumu” ani pięć lat później, gdy światło dzienne ujrzało „Idée fixe” (wzbogacone jeszcze o EP-kę).
W pewnym sensie zabieg ten można zrozumieć: wszak pierwotnie „Vol. 1” miało zawierać dwie rozbudowane, jak na owe czasy bardzo awangardowe kompozycje instrumentalne („Requiem…” i „Inicjały”), natomiast na „Vol. 2” trafić miały utwory z tekstami. Ostatecznie ta koncepcja została nieco zaburzona, ponieważ – z uwagi na niewielkie czasowe rozmiary pierwszego wydawnictwa – Niemen musiał „przesunąć” na nie „Sariusza” (do wiersza Cypriana Kamila Norwida). Na kształt drugiej płyty nie miało to wielkiego wpływu – z „Sariuszem” czy bez i tak prezentuje się ona bardzo ciekawie i – z jednym, króciutkim wyjątkiem – konsekwentnie. Choć trzeba przyznać, że od swej siostry-bliźniaczki różni się znacząco. Przede wszystkim – dzięki formie piosenkowej – była na pewno znacznie przystępniejsza dla ówczesnych wielbicieli Niemena, którzy pamiętali go przede wszystkim z produkcji popełnionych z Akwarelami bądź grupą Enigmatic (pamiętajmy bowiem, że nagrany w 1972 roku w Republice Federalnej Niemiec dla CBS Records krążek „Strange is This World” nie był w Polsce powszechnie znany).
Na „Vol. 2” znacznie mniej jest współczesnej awangardy spod znaku „Warszawskiej Jesieni”, znacznie więcej za to klasycznego Niemenowskiego jazz-rocka, co prawdopodobnie było zasługą trzech akompaniujących Czesławowi muzyków SBB: Józefa Skrzeka (gitara basowa, organy Hammonda, skrzypce, harmonijka ustna), Apostolisa Anthimosa (gitara solowa) i Jerzego Piotrowskiego (perkusja), którzy stanowili przeciwwagę dla zdecydowanie ciążących w stronę free jazzu i muzyki konkretnej kontrabasisty Helmuta Nadolskiego i trębacza Andrzeja Przybielskiego. Było to jednocześnie wskazanie kierunku, w jakim Grupa Niemen podąży w przyszłości (czego dowodem było drugie zachodnie wydawnictwo zespołu – „Ode to Venus” z 1973 roku). Ale tym zajmiemy się – zgodnie z chronologią – w kolejnych edycjach „Non Omnis Moriar”, teraz wróćmy do upalnego warszawskiego lipca 1972 roku, kiedy to powstały nagrania wypełniające „Marionetki”.
Longplay otwiera kompozycja „tytułowa”, będąca kolejnym spotkaniem lidera Grupy z poezją Norwida. Przejmujący, profetyczny tekst romantycznego Wieszcza wymagał odpowiedniej oprawy muzycznej – i takiej też, dzięki Czesławowi, doczekał się. Intrygujący, choć mimo wszystko jednoznacznie kojarzący się z twórczością Wydrzyckiego (a więc na tle jego wcześniejszych dokonań niezbyt oryginalny), jest początek, w którym obok organów Hammonda pojawia się stopniowo przechodząca w normalny śpiew wokaliza (w obu przypadkach słychać Niemena). Do końca utworu formacja utrzymuje podniosły i nieco elegijny nastrój, który okazuje się zresztą jak najbardziej trafionym wprowadzeniem do kolejnego numeru – „Piosenki dla zmarłej”. Było to już drugie podejście Grupy do tego wiersza Jarosława Iwaszkiewicza; poprzednie – jako „A Song for the Deceased” – trafiło na zachodnioniemiecki album „Strange is This World”. Wersja polskojęzyczna nie różni się znacząco; jedynym novum jest pojawiająca się w końcówce trąbka Przybielskiego, której głównym zadaniem jest podkreślanie mocy wokalnego przekazu lidera.
Poza tym mamy do czynienia z rozbudowaną kompozycją, w której ciągotki awangardowe (vide zagrywki kontrabasu) równoważone są mocnymi, rockowymi wejściami sekcji rytmicznej i dwiema doskonałymi solówkami gitary. Niemen bardzo cenił „Lakisa”; po wysłuchaniu „Piosenki dla zmarłej” łatwo zrozumieć dlaczego. Stronę B oryginalnego winylowego wydania albumu otwiera napisany przez Józefa Skrzeka prawie dziesięciominutowy utwór „Z pierwszych ważniejszych odkryć”. Wykorzystano w nim wiersz słynnego współczesnego poety krakowskiego Leszka Aleksandra Moczulskiego (wielbicielom polskiego rocka tamtej epoki dużo bardziej znanego jako dostarczyciel tekstów dla Marka Grechuty oraz Skaldów). Józef gra tu nie tylko na gitarze basowej; jego są także pojawiające się na początku i końcu utworu wokalizy. To chyba najbardziej rockowy fragment „Vol. 2”, utrzymany w stylistyce, która już niebawem – po rozstaniu Skrzeka, Apostolisa i Piotrowskiego z Niemenem – będzie charakteryzować dokonania SBB.
Uwagę słuchaczy na pewno przykuwa „Ptaszek” – króciutki, ale pełen podtekstów, żart muzyczny i wokalny, oparty na kapitalnym, prześmiewczym wierszu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Niemen nagrał go w pojedynkę, jako instrument akompaniujący wykorzystując… lutnię. Dla fanów wokalisty, kojarzących go jako człowieka uduchowionego i czasami mającego przesadne skłonności do patetyzmu, taka krotochwila musiała wydawać się szokująca. Tym bardziej – po latach – jest urocza. Wszystko jednak wraca do normy dzięki wieńczącemu „Marionetki” „Com uczynił” z tekstem Bolesława Leśmiana. To jeden z Niemenowkich evergreenów – przepiękna, choć daleka od komercji i niepozbawiona rockowego pazura piosenka, która w tamtym czasie dotarła nawet do pierwszego miejsca Radiowej Listy Przebojów Studia Rytm (co dzisiaj byłoby już niemożliwe). Wpływ na to miało zapewne bogactwo aranżacyjne: Skrzek gra tutaj na Hammondach i harmonijce ustnej, Niemen wykorzystuje klawi net, świetnie wprowadzona jest też trąbka Przybielskiego. A wszystko to podane jest w posępnym progresywno-jazzrockowym klimacie. To – bez dwóch zdań – prawdziwa perła polskiej muzyki.
Po opuszczeniu studia nagraniowego Grupa Niemen ponownie ruszyła w trasę koncertową. Oprócz Polski zespół mogli obejrzeć i posłuchać także fani rocka w Szwecji, Danii, RFN i Szwajcarii. W drugiej połowie sierpnia Wydrzycki ze swoimi kompanami pojawił się na monachijskim festiwalu „Rock & Jazz Now”, który był imprezą towarzyszącą odbywającym się wówczas Igrzyskom Olimpijskim. Jesienią formacja powróciła do kraju, aby wziąć udział między innymi w cyklu imprez pod hasłem Musicorama oraz dwóch prestiżowych przeglądach muzycznych: XVII Krakowskim Festiwalu Jazzowym i XV Jazz Jamboree (22 października). Szczególnie istotny był drugi z występów, podczas którego Grupa Niemen wzięła udział w widowisku „Komeda”, podczas którego zaprezentowała własną – bardzo odważną – wersję „Kattorny”. Na jej upublicznienie wielbiciele artysty musieli jednak czekać do 2009 roku.
koniec
5 sierpnia 2017
Skład:
Czesław Niemen – śpiew, organy Hammonda (1,2), klawinet (2,5), lutnia (4)
Józef Skrzek – skrzypce (1), gitara basowa (2,3,5), wokaliza (3), organy Hammonda (5), harmonijka ustna (5)
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna
Helmut Nadolski – kontrabas (1,2,5)
Jerzy Piotrowski – perkusja
Andrzej Przybielski – trąbka (1,2,5)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
Sebastian Chosiński

19 VIII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piąty (i prawdopodobnie ostatni) Grupa Niemen.

więcej »

Słuchaj i patrz: Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
Beatrycze Nowicka

16 VIII 2017

Zaczynam sądzić, że mam jakąś słabość do Skandynawów i latających obiektów. Wygląda też na to, że sporo w tym cyklu historii o duchach. Za to muzyka inna niż dotychczas była prezentowana.

więcej »

Non omnis moriar: Koncertowe przygody Grupy Niemen
Sebastian Chosiński

12 VIII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czwarty Grupa Niemen.

więcej »

Polecamy

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej

Tu miejsce na labirynt…:

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.