Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piąty (i prawdopodobnie ostatni) Grupa Niemen.

Grupa Niemen
‹Ode to Venus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOde to Venus
Wykonawca / KompozytorGrupa Niemen
Data wydania19 kwietnia 1973
Wydawca CBS Records
NośnikWinyl
Czas trwania40:33
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieCzesław Niemen, Apostolis Anthimos, Józef Skrzek, Jerzy Piotrowski
Utwory
Winyl1
1) Ode to Venus06:35
2) Puppets04:36
3) From the First Major Discoveries09:30
4) What Have I Done05:39
5) Fly Over Fields of Yellow Sunflowers03:59
6) What a Beautiful Woman You Are04:17
7) A Pilgrim03:57
8) Rock for Mack02:01
Latem 1972 roku, po niemal dwutygodniowej sesji nagraniowej, której efektem był materiał wydany następnie przez Polskie Nagrania na dwóch płytach długogrających – „Niemen Vol. 1” („Requiem dla van Gogha”) oraz „Niemen Vol. 2” („Marionetki”) – mogło się wydawać, że współpraca Czesława Wydrzyckiego z muzykami śląskiego SBB trwać będzie jeszcze, ku obopólnej korzyści, bardzo długo. Nic bardziej mylnego, ponieważ kilkanaście miesięcy później Grupa Niemen już nie istniała, a główną przyczyną jej rozpadu były nieporozumienia natury artystycznej pomiędzy liderem formacji a wyrastającym na coraz ważniejszą postać w zespole basistą i klawiszowcem Józefem Skrzekiem. Zanim jednak doszło do ostatecznego rozstania bezsprzecznie największych indywidualności polskiego rocka, kwartet (wcześniej bowiem z kolegami pożegnali się już bydgoski trębacz Andrzej Przybielski i trójmiejski kontrabasista Helmut Nadolski) zdążył nagrać jeszcze jeden longplay przeznaczony na rynek zachodni – „Ode to Venus”.
Sesja nagraniowa miała miejsce w monachijskim studiu Music Land od 18 do 26 marca 1973 roku; płyta trafiła zaś do sprzedaży niespełna miesiąc od zakończenia prac nad nią, to jest 19 kwietnia. Dla muzyków z komunistycznej Polski to tempo wydawnicze musiało być szokujące. Pamiętajmy bowiem, że na ukazanie się wcześniej wspomnianych dwóch polskich albumów Grupa Niemen czekała… trzynaście miesięcy – od lipca 1972 do sierpnia 1973 roku. Podobno już w trakcie nagrań dochodziło do scysji pomiędzy Niemenem a Skrzekiem. I to – nie da się ukryć – przeniosło się na album, któremu wprawdzie od strony artystycznej wiele zarzucić nie można, ale wyziera z niego pewien niepokój i wewnętrzne rozchwianie. Poza tym można odnieść wrażenie, że gdyby usunąć ścieżki wokalne lidera – który na dodatek na „Ode to Venus” (w porównaniu chociażby z poprzednią produkcją dla CBS Records, czyli „Strange is This World”) coraz mniej śpiewa, a coraz więcej melodeklamuje – mielibyśmy do czynienia z krążkiem… SBB. Wystarczy porównać warstwę instrumentalną z tym, co znalazło się na nagranym nieco rok później koncertowym debiucie Ślązaków (i Greka).
Repertuar „Ode to Venus” nie jest w stu procentach premierowy. Trzy (z ośmiu) kompozycje – tyle że w wersjach polskojęzycznych – zostały zarejestrowane przez zespół już wcześniej z myślą o albumie „Niemen Vol. 2” (który jednak, przypomnijmy, wciąż jeszcze czekał na wydanie nad Wisłą); jedna – „Pielgrzym” (do słów Cypriana Kamila Norwida) – miała z kolei swoją wersją radiową, powstałą w styczniu 1973 roku (choć na podwójnym składankowym kompakcie „Pamiętam ten dzień” sprzed sześciu lat podany jest rok 1972). Absolutnymi nowościami były następujące utwory: tytułowy (Niemena i Skrzeka), „Fly Over Fields of Yellow Sunflowers” (Skrzeka), „What a Beautiful Woman You Are” (Niemena) oraz zespołowy instrumentalny żart „Rock for Mack”. Teksty do nich napisał Wydrzycki, a na język angielski przetłumaczył – podobnie zresztą jak i pozostałe – Paweł Brodowski, niegdyś basista Chochołów i Akwareli, który nagrał z Niemenem trzy płyty („Dziwny jest ten świat”, 1967; „Sukces”, 1968; „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, 1969), natomiast obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Jazz Forum”.
Album otwiera kompozycja tytułowa, bardzo progresywna, zagrana – przynajmniej we wstępie i finale – z wielkim rozmachem, w której główne role odgrywają gitara Anthimosa i Hammondy Skrzeka. Bardzo oszczędny tekst Niemen raz śpiewa swym charakterystycznym „czarnym” głosem, to znów melodeklamuje; kiedy zaś „Lakis” i Józef wdają się w przyjacielski dyskurs, podgrywa im na… grzebyku. „Puppets” to anglojęzyczna wersja Norwidowskich „Marionetek”; tym razem jednak znacznie uboższa aranżacyjnie: nie ma w niej ani trąbki, ani kontrabasu, ani skrzypiec elektrycznych (na których w oryginale grał Skrzek), jest za to pojawiający się w introdukcji delikatny flet Czesława i fortepian elektryczny (choć brzmiący jak akustyczny) Skrzeka. Lider po raz kolejny stara się podejść do materii słownej w sposób nieco odmienny – wiersz poety interpretuje niemal aktorsko. W połączeniu z niecodziennym podkładem instrumentalnym sprawia to wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z… awangardową piosenką aktorską. Kto wie, może sprawił to wpływ takich wykonawców, jak Amerykanie z The Velvet Undeground czy Francuzka (choć o polskich korzeniach) Béatrice Tékielski.
Stronę A zamyka „From the First Major Discoveries” (czyli „Z pierwszych ważniejszych odkryć” ze słowami Leszka Aleksandra Moczulskiego), które spokojnie można by uznać za utwór SBB. Cały jego ciężar spoczywa bowiem na Skrzeku, Anthimosie i Piotrowskim – im w końcu zawdzięczamy energetyczny pochód sekcji rytmicznej i dwie elektryzujące solówki gitarowe. Nawet gdy głos zabiera Niemen, Skrzek udanie go kontruje; w finale z kolei majestatu utworowi dodaje patetyczny chórek. Po przełożeniu winylowego krążka na drugą stronę otrzymujemy nową wersję „Com uczynił” Bolesława Leśmiana – to jest „What Have I Done”. Podobnie jak w przypadku „Ode to Venus”, mamy tu do czynienia ze sporą porcją klasycznego progresu, któremu ton nadają głównie instrumenty klawiszowe. Niemen znów jak ognia unika typowego śpiewu, przechodząc płynnie od melodeklamacji do krzyku. Jednego kwartetowi na pewno odmówić nie można. Fakt, że postanowili po raz kolejny sięgnąć po te same utwory, nie oznaczał wcale pójścia na skróty – popracowali bowiem nad nimi do tego stopnia, że stworzyli praktycznie nową jakość. I jest na to na tym albumie przynajmniej jeszcze jeden dowód…
„Fly Over Fields of Yellow Sunflowers” mieni się różnorodnymi barwami – od jazz-rocka (vide skrzypce elektryczne Skrzeka we wstępie), poprzez blues (sekcja rytmiczna w części środkowej), aż po awangardę (na finał). Z kolei w „What a Beautiful Woman You Are” dochodzi jeszcze jeden nowy element – progresywny hard rock, do świata którego zabierają słuchaczy organy Hammonda do spółki z gitarą „Lakisa” i perkusją „Kety”. A to wcale nie koniec zaskoczeń. Kto bowiem znał radiową wersję „Pielgrzyma”, na pewno przecierał uszy, wsłuchując się w „A Pilgrim”. Bo to przecież zupełnie inny utwór. Decyduje o tym oczywiście aranżacja, bo orientalizujący zaśpiew Niemena pozostaje w zasadzie niezmienny. Nieśpieszny rytm, przywodzący na myśl wolno sunącą przez pustynię karawanę, wyznaczają bębenki Piotrowskiego, wokół których osnute są partie syntezatorów Mooga (naśladujących flet) oraz harmonijki ustnej. Co ciekawe, kompozycję tę w przyszłości włączyli do swojego repertuaru zarówno Niemen („Niemen Aerolit”), jak i SBB („The Rock”). Co świadczy o tym, jak bardzo musieli być do niej przywiązani i jak wielki widzieli w niej potencjał.
Ostatnim numerem na stronie B jest instrumentalny „Rock for Mack”, będący hołdem dla legendarnego niemieckiego producenta i inżyniera dźwięku Reinholda Macka, który współpracował z Grupą Niemen przy „Ode to Venus”. To dwuminutowa, niezwykle energetyczna zespołowa improwizacja łącząca blues z boogie. Niby żart muzyczny, ale tak bardzo przypadł on do gustu Skrzekowi (i jego kompanom), że gdy SBB rozpoczęło już żywot na własny rachunek, przez jakiś czas wieńczyło nim swoje występy, a i po latach zdarzało mu się do nie wracać (o czym przekonuje chociażby album „New Century” z 2005 roku). Po wydaniu longplaya kwartet ponownie ruszył w świat. Występował między innymi w Polsce i Niemczech (zachodnich i wschodnich), odbył również trzytygodniową trasę po Skandynawii. Aż nadszedł sierpień 1973 roku i historia Grupy Niemen dobiegła końca. Ostatni zakontraktowany wcześniej koncert miał miejsce w Białymstoku. Po nim muzycy wybrali się do miejscowego klubu „Herkulesy”, w którym grał właśnie miejscowy band Universum. A w nim niezwykle zdolny młody perkusista – Piotr Dziemski (wcześniej w Scholastykach, XYZ, Brothers i okazjonalnie w Kurpiach Zielonych).
Wydrzycki był pod tak wielkim wrażeniem jego umiejętności, że zaproponował mu współpracę. Wraz z Niemenem Dziemski stał się już niebawem podporą nowej grupy Czesława – Niemen Aerolit, w której pierwszym składzie znaleźli się jeszcze trzej muzycy bluesowego Krzaka: skrzypek Jan Błędowski, gitarzysta Maciej Radziejewski i basista Jacek Gazda. Wkrótce odszedł Radziejewski, którego zastąpił nieprawdopodobnie uzdolniony młody gitarzysta Sławomir Piwowar (wcześniej w jazzrockowym Paradoksie, a po latach w… SBB). Ten skład sportretowany został na wydanej dekadę temu, a zawierającej występ z warszawskiego klubu „Riwiera-Remont” z 9 maja 1974 roku, płycie „41 potencjometrów pana Jana”. Trzy miesiące później nie było już u boku Wydrzyckiego Jana Błędowskiego, na którego miejsce przyjęty został pianista Andrzej Nowak (nie mylić z gitarzystą TSA!). W tym zestawieniu osobowym kwintet wszedł w listopadzie 1974 roku do studia, aby zarejestrować materiał na longplay „Niemen Aerolit” (1975). Jego wydania nie doczekał Dziemski, który zmarł 27 marca 1975 roku w wyniku komplikacji w trakcie operacji wyrostka robaczkowego.
koniec
19 sierpnia 2017
Skład:
Czesław Niemen – śpiew, grzebyk (1,2), flet (2)
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna
Józef Skrzek – organy Hammonda, fortepian elektryczny, syntezator Mooga, gitara basowa, wokaliza (3), skrzypce elektryczne (5), harmonijka ustna (7)
Jerzy Piotrowski – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Rodzina podpowiada
Beatrycze Nowicka

20 IX 2017

Odsłona w klimatach rozmaitych czyli Pablopavo i Massive Attack – światła na Północy i złe siły w metrze.

więcej »

Non omnis moriar: Łącznik z Kraju Tulipanów
Sebastian Chosiński

16 IX 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Amerykanin Charlie Mariano w kooperacji z holenderską formacją The Chris Hinze Combination.

więcej »

Słuchaj i patrz: Powrót w czerń
Beatrycze Nowicka

13 IX 2017

Gdybym miała wskazać najczęściej pojawiający się motyw tekstów piosenek, postawiłabym na rozpad związku.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.