Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Słuchaj i patrz: Dziwne losy pewnej piosenki

Esensja.pl
Esensja.pl
Dla kontrastu – po deklaracji utraty wiary, utwór będący afirmacją tejże.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Ostatnimi laty „You got the love” jest kojarzony przede wszystkim z coverem wykonywanym przez Florence and the Machine. Wnikliwsze poszukiwania pozwalają stwierdzić, że piosenka ta ma dość skomplikowaną i nietypową historię.
„You got the love” jest dziełem trójki autorów, Anthonyego B. Stephensa, Arnecii Michelle Harris i Johna Bellamy, którzy stworzyli ją na potrzeby filmu dokumentalnego z 1980 roku, opowiadającego o… mężczyźnie walczącym z nadwagą. Pierwsze wykonanie, to wersja a capella, zaśpiewana przez amerykańską czarnoskórą piosenkarkę, śpiewającą gospel, soul i disco, Candi Staton. Ponieważ producenci nie mieli pieniędzy, by zapłacić wokalistce, zamiast wynagrodzenia odstąpili jej połowę praw autorskich. Minęło kilka lat, w czasie których Staton zapomniała o swoim udziale w nagraniu, a jednocześnie bez jej wiedzy (do czasu, oczywiście) powstały wersje utworu, w których jej wokal został zmiksowany z muzyką. Piosenkarka wspominała, że gdy tak zmieniona piosenka stała się hitem, zaczęto ją wypytywać na temat „You got the love”, a ona nie wiedziała, o co chodzi. Tymczasem powstawały kolejne remiksy i covery, w rozmaitych stylach muzycznych, które odnosiły sukcesy – największy stał się udziałem wspomnianej wyżej Florence Welch.
Mnogość wersji utworu przełożyła się także do pewnego stopnia na teledyski, których powstało kilka. Klip nakręcony dla Florence cieszy oczy, lecz oglądając go po prawdzie trudno pomyśleć, że tekst opowiada o Bogu. Wybrałam znacznie mniej widowiskowy, czarno-biały teledysk nakręcony w 2006 roku do wersji z wokalem Candi Staton. Anioły jako motyw występują w wideoklipach relatywnie często i niestety regularnie w wydaniu raczej kiczowatym (ach, te emanujące sztucznością skrzydła). Tutaj te ostatnie też się pojawiają, na szczęście na krótko.
Tym, co przekonuje mnie do tego teledysku, w nieco mniejszym stopniu jest jego strona wizualna (wyjąwszy samego anioła, granego przez brytyjskiego aktora Neila Newbona), a bardziej przesłanie. Wysłannik niebios przechadza się po ulicach Londynu, pochyla się nad smutnymi i zmęczonymi, siada obok bezdomnego na ulicy. Dzięki temu obraz współgra z tekstem piosenki, ale też, jak sądzę, ilustruje potrzebę, która zadecydowała o rozprzestrzenieniu się chrześcijaństwa – ludzie pragnęli Boga, któremu by na nich zależało.
koniec
6 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Rodzina podpowiada
Beatrycze Nowicka

20 IX 2017

Odsłona w klimatach rozmaitych czyli Pablopavo i Massive Attack – światła na Północy i złe siły w metrze.

więcej »

Non omnis moriar: Łącznik z Kraju Tulipanów
Sebastian Chosiński

16 IX 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Amerykanin Charlie Mariano w kooperacji z holenderską formacją The Chris Hinze Combination.

więcej »

Słuchaj i patrz: Powrót w czerń
Beatrycze Nowicka

13 IX 2017

Gdybym miała wskazać najczęściej pojawiający się motyw tekstów piosenek, postawiłabym na rozpad związku.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Samotność to taka straszna trwoga
— Beatrycze Nowicka

Ona ma siłę
— Beatrycze Nowicka

I precz przepędź wszystkie moje sny
— Beatrycze Nowicka

M jak morderca
— Beatrycze Nowicka

Stary człowiek i statki na niebie
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Mrok, mrok, arcymrok
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
— Beatrycze Nowicka

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Percepcja jest rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Ocalić
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Czerwonego Londynu
— Beatrycze Nowicka

Wehikuł czasu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.