Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: Wiosna w Helsinkach

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy projekt Charliego Mariano zrealizowany z jazzmanami fińskimi.

Charlie Mariano
‹Reflections›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułReflections
Wykonawca / KompozytorCharlie Mariano
Data wydania31 grudnia 1974
Wydawca RCA Victor
NośnikWinyl
Czas trwania54:19
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieCharlie Mariano, Eero Koivistoinen, Jukka Tolonen, Olli Ahvenlahti, Esko Linnavalli, Pentti Hietanen, Heikki Virtanen, Pekka Sarmanto, Sabu Martinez, Esko Rossnell, Reino Laine
Utwory
Winyl1
1) Glenford Crescent05:43
2) Naima08:52
3) Brother Muthaiah07:20
4) Spanish Dance No. 204:21
5) Blue in Green05:53
6) Thiruvarankulam04:55
7) Chile06:05
8) Ramblin’10:56
Lata 70. XX wieku, czyli okres po przybyciu ze Stanów Zjednoczonych do Europy Zachodniej, były nadzwyczaj pracowite dla amerykańskiego saksofonisty Charliego Mariano (eksmuzyka formacji Osmosis). Współpracował on w tym czasie zarówno z grupami rockowymi (progresywnym holenderskim Supersister i krautrockowym niemieckim Embryo), jak i z wykonawcami z kręgu jazzu i fusion (vide The Chris Hinze Combination). Rozwinął też na dobre karierę solową. Pierwszym sygnowanym własnym nazwiskiem albumem wydanym na Starym Kontynencie był – doskonały pod każdym względem – „Cascade”, zarejestrowany ciągu zaledwie dwóch dni (9 i 10 marca 1974 roku) w czasie sesji mającej miejsce w holenderskim miasteczku Weesp. Co ciekawe, tuż po jej zakończeniu Mariano spakował walizki i poleciał do stolicy Finlandii, gdzie miał już zakontraktowane nagrania z miejscowymi jazzmanami.
Pomiędzy jedną a drugą sesją Amerykanin miał jedynie trzy dni odpoczynku. W studiu Finnvox w Helsinkach zameldował się 14 marca, by – niemal z biegu (bo znów tylko w dwa dni) – nagrać kolejny longplay. Płyta – wydana jeszcze w tym samym roku przez wytwórnię RCA Victor – otrzymała tytuł „Reflections”. Oprócz gościa zza Oceanu w jej realizacji wzięło udział w sumie dziesięciu muzyków. Ich wkład był jednak różny. Najwięcej do powiedzenia mieli saksofonista Eero Koivistoinen, kontrabasista Pekka Sarmanto, perkusjonalista Sabu Martinez (Amerykanin pochodzenia hiszpańskiego) oraz perkusiści Esko Rossnell i Reino Laine, choć najbardziej znaczącym – przynajmniej z perspektywy czasu – był na pewno udział legendarnego gitarzysty Jukki Tolonena (znanego między innymi z grup Tasavalan Presidentti oraz Piirpauke), którego usłyszeć można w czterech (z ośmiu) utworów. Na repertuar albumu złożyły się autorskie kompozycje lidera i jego fińskich współpracowników, ale nie zabrakło również jazzowych standardów Johna Coltrane’a i Milesa Davisa.
Wykorzystanie tych ostatnich było o tyle wygodne, że wykonywał je wówczas cały jazzowy świat (od Waszyngtonu, przez Londyn, aż po Tokio), można więc było nagrywać je niemal z marszu. Co jednocześnie dawało więcej czasu na pracę nad pozostałymi numerami. Stronę A winylowego krążka otwiera dynamiczne „Glenford Crescent”, w którym na tle sekcji rytmicznej i fortepianu elektrycznego Ollego Ahvenlahti (który zresztą skomponował ten utwór) wybrzmiewaj unisono saksofony Mariano i Koivistoinena. Ich kooperacja to znakomity dowód na to, jak uniwersalnym językiem był, jest i zawsze będzie jazz. Artyści, którzy nigdy wcześniej ze sobą nie współpracowali, (współ)brzmią tutaj, jakby znali się od lat. Grają w duecie, ale i solo, pozwalając sobie przy tym na smakowite improwizacje. W ślad za nimi podążają natomiast inni muzycy, przede wszystkim Ahvenlahti i – tym razem jeszcze zaskakująco stonowany – Tolonen. Druga w kolejności „Naima” jest klasykiem z repertuaru Coltrane’a (znalazła się na wydanej przez niego w 1959 roku płycie „Giant Steps”). W wykonaniu Mariano i Finów to wspaniała ballada, w której nie brakuje jednak podskórnego ognia. Freejazzowe solówki Amerykanina przyprawiają o dreszcze na plecach; z drugiej strony zachwyca też hardbopowy dialog dęciaków, który wypełnia ostatnie minuty utworu.
„Brother Muthaiah” to pierwsza na płycie kompozycja lidera. Jako że w tym czasie Mariano pozostawał wierny stylistyce jazzrockowej, także i ten numer utrzymany jest w podobnej konwencji. Donikąd się nie spiesząc, muzycy mają wystarczająco dużo czasu, aby cyzelować dźwięki. Dzięki temu otrzymujemy intrygujące wstawki fortepianu elektrycznego i rozbudowaną, wirtuozerską solówkę gitary. Warto też podkreślić, że solistów po raz pierwszy wspiera perkusyjny duet Rosnella i Lainego, którzy jednak nie wykorzystują swojej przewagi nad pozostałymi instrumentalistami, skupiają się na budowaniu odpowiedniego klimatu. Ostatnim fragmentem strony A jest oparty na brzmieniu saksofonu „Spanish Dance No. 2”. I trudno się temu dziwić, wszak utwór ten wyszedł spod ręki Koivistoinena. Choć tytuł sugerowałby taneczno-latynoskie inklinacje, w rzeczywistości w tę stronę ciągną zespół jedynie perkusjonalia Martineza; pozostali wolą podążać utartym jazzowym torem z lekkimi rockowymi wtrętami. W zupełnie inny nastrój wprawia natomiast otwierające drugą stronę krążka „Blue in Green”, czyli jedna z najpiękniejszych kompozycji Milesa Davisa z płyty „Kind of Blue” (1959). Zamiast trąbki słyszymy tu wprawdzie saksofon Mariano (na tle fortepianu akustycznego Ahvenlahtiego i kontrabasu Sarmanto), ale w niczym jej to nie ujmuje.
„Thiruvarankulam” – drugi z utworów Mariano, jaki trafił na „Reflections”, to reminiscencja z jego azjatyckich wojaży z lat 60., kiedy to zafascynowała go muzyka Dalekiego Wschodu. Po saksofon sięga tu Koivistoinen, Charlie gra natomiast na nadaswaramie. Obaj panowie podchodzą do głównego tematu dość luźno, nie tylko dialogując ze sobą, ale przede wszystkim z zamiłowaniem improwizując. W czym wspierają ich nie mniej chętnie zaglądający do świata free pozostali instrumentaliści. Numer zatytułowany „Chile” użyczył Amerykaninowi pianista Pentti Hietanen, który wsparł go również w jego nagraniu. To klasyczny modalny jazz z lat 60. – melodyjny, ale i niepokojący, z wyeksponowanymi fortepianem i kontrabasem. Duet saksofonów słychać tu w zasadzie tylko na otwarcie i zamknięcie. Czy to źle? Skądże. Hietanen i Sarmanto też sprawiają, że nudzić się nie sposób. A w jeszcze większym stopniu jest to nierealne w przypadku wieńczącego album „Ramblin’”, pod którym jako kompozytor podpisał się Tolonen (wcześniej wykorzystał ten utwór na swojej solowej płycie z 1971 roku). I jest on przede wszystkim jego popisem. Fiński gitarzysta daje tu pełen przekrój swoich umiejętności, płynnie przechodząc od jazzu przez folk do rocka. Ba! stać go nawet na – co i w tamtych szalonych dla jazzu i rocka czasach było rzadkością – ekscytujący dialog z saksofonem altowym Mariano.
„Reflections” nie jest wcale, jak mogłoby się wydawać, albumem nagranym gdzieś na marginesie głównego nurtu twórczości Mariano, swoistym artystycznym „skokiem w bok”. Owszem, to płyta, którą można traktować trochę jak „występ gościnny” słynnego już wtedy artysty jazzowego na peryferiach Europy, ale poziom wydawnictwa każe stawiać je obok najważniejszych dokonań Amerykanina. Który zresztą niemal natychmiast po zakończeniu sesji wrócił do Niemiec. Dwa miesiące później, to jest w maju 1974 roku, wziął już bowiem udział w rejestracji debiutanckiego longplaya formacji Pork Pie Jaspera van ’t Hofa („Transitory”), w lipcu wspomógł Toto Blankego w nagraniu „Spider’s Dance”, natomiast w sierpniu z Philipem Catherine’em pracował nad „September Man”. A do tego wszystkiego należy jeszcze dodać liczne koncerty w czasie letnich festiwali. Cóż, czasu na nudę Mariano na pewno wtedy nie miał.
koniec
28 października 2017
Skład:
Charlie Mariano – saksofon altowy, saksofon sopranowy, nadaswaram
Eero Koivistoinen – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy (1-3,6,8)
Jukka Tolonen – gitara elektryczna (1,3,6,8)
Olli Ahvenlahti – fortepian, fortepian elektryczny (1,3,4,6)
Esko Linnavalli – fortepian (2,5)
Pentti Hietanen – fortepian (7)
Heikki Virtanen – gitara basowa (1,3,6,8)
Pekka Sarmanto – kontrabas (2,4-7)
Sabu Martinez – instrumenty perkusyjne, conga (1,3,4,6,8)
Esko Rossnell – perkusja (3,4,6-8)
Reino Laine – perkusja (3,4,6-8)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Trochę humoru
Beatrycze Nowicka

15 XI 2017

W ramach odświeżania konwencji – czas na kilka parodii przebojów.

więcej »

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
Sebastian Chosiński

11 XI 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj freejazzowy projekt Niemca Joachima Kühna.

więcej »

Słuchaj i patrz: Niebieski kapturek
Beatrycze Nowicka

8 XI 2017

„First of the year”, czyli klip o tym, że życie bywa pełne niespodzianek.

więcej »

Polecamy

Trochę humoru

Słuchaj i patrz:

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.