Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Non omnis moriar: W poszukiwaniu własnego języka

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj krautrockowa legenda – Embryo (po raz pierwszy, a w zasadzie drugi).

Embryo
‹Opal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOpal
Wykonawca / KompozytorEmbryo
Data wydania1970
Wydawca Ohr
NośnikCD
Czas trwania34:18
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieEdgar Hofmann, John Kelly, Ralph Fischer, Christian Burchard, Betssy Alleh, Lothar Meid, Holger Trülzsch, Roberto Détrée
Utwory
Winyl1
1) Opal02:47
2) You Don’t Know What’s Happening04:52
3) Revolution04:35
4) Glockenspiel05:06
5) Got No Time01:32
6) Call03:32
7) End of Soul04:14
8) People from Out the Space07:36
Na początku 1969 roku, gdy jeszcze formalnie istniało jazzowe Contemporary Trio – tworzone przez wibrafonistę Christiana Burcharda, perkusistę Dietera Serfasa oraz kontrabasistę Lothara Meida – dwaj pierwsi postanowili przystąpić do zespołu Amon Düül II, który zrzeszał monachijską młodzież o dość radykalnych poglądach politycznych. I choć długo w tej komunie – w znaczeniu symbolicznym i dosłownym – nie wytrwali, pozostawili po sobie trwały ślad na debiutanckim albumie grupy zatytułowanym obrazoburczo „Phallus Dei” (1969). Amon Düül II ciążyło w stronę awangardowej psychodelii i rocka progresywnego, Burchard natomiast wciąż pozostawał jedną nogą w świecie jazzu i nie miał – przynajmniej na razie – najmniejszej ochoty go opuszczać. Opuścił więc swoich lewicujących kolegów, by stanąć na czele własnej, czerpiącej z doświadczeń jazzrockowych formacji – Embryo, która oficjalnie rozpoczęła działalność w tym samym 1969 roku. Jej skład pierwotnie był bardzo płynny – muzycy pojawiali się i znikali, co dotyczyło nie tylko koncertów, ale również studia nagraniowego.
Jedynym stałym członkiem grupy w pierwszych miesiącach jej istnienia – oprócz lidera, który w barwach Embryo porzucił wibrafon dla perkusji – był grający na instrumentach dętych i klawiszowych Edgar Hofmann. Tylko on i Burchard pojawiają się w nagraniach z dwóch najwcześniejszych sesji, jakie odbyły się 24 sierpnia 1969 oraz w kwietniu 1970 roku. Materiał z tej drugiej trafił ostatecznie na płytowy debiut zespołu, z tej pierwszej – został dodany do reedycji kompaktowej longplaya „Opal”, która ukazała się w 1992 roku nakładem włoskiej wytwórni Materiali Sonori. Oryginalnie wydawnictwo to ujrzało światło dzienne, z logo zachodnioberlińskiej firmy Ohr na okładce, czterdzieści osiem lat temu. Ohr był – obok Brain Records, MPS Records, Kosmische Musik czy Pilz – jednym z najbardziej zasłużonych wydawców, promujących rodzime zespołu krautrockowe, jazzrockowe i psychodeliczne; w katalogu miał między innymi albumy takich tuzów lat 70. XX wieku, jak Tangerine Dream, Klaus Schulze, Popol Vuh, Ash Ra Tempel, Birth Control, Floh de Cologne, Guru Guru czy Amon Düül. Znalezienie się w takim gronie na pewno było dla Burcharda i jego kompanów dużym wyróżnieniem.
W nagraniu utworów, które trafiły na „Opal”, brał udział skład nieco eksperymentalny. Obok Christiana i Edgara jego fundament tworzyli basista Ralph Fischer (w przyszłości trafi do jazzrockowej formacji Sinto skrzypka Hannesa Beckmanna) oraz przybyły z Wysp Brytyjskich gitarzysta John Kelly, który, jak wieść gminna niosła, miał kiedyś coś wspólnego z bluesowo-rockowym Ten Years After. Poza tym w monachijskim studiu pojawiali się goście, a wśród nich kontrabasista Lothar Meid, który pomagał Burchardowi zakładać zespół, perkusjonalista Holger Trülzsch („pożyczony” z Amon Düül II), argentyński wiolonczelista Roberto Détrée oraz Bettsy Alleh, który udzielał się wokalnie. O tym ostatnim nie można dzisiaj znaleźć już żadnych informacji. Kim był? Niemcem (ukrywającym się pod pseudonimem), Anglikiem czy Amerykaninem? Biało- czy czarnoskórym? Pamięta to już chyba tylko sam Christian. Ale też stuprocentowej pewności mieć nie można…
„Opal” to album, który przedstawia formację wciąż jeszcze znajdującą się na stylistycznym rozdrożu. W czym zresztą nie ma nic złego, bo przecież właśnie dzięki temu powstała niezwykła muzyka, łącząca z jednej strony jazz improwizowany (ciągotki w stronę free są aż nadto słyszalne), z drugiej – psychodelicznego krautrocka. Mimo tego gatunkowego niezdecydowania, na longplayu są już obecne motywy, jakie przewijać się będą w kolejnych latach istnienia Embryo, a zwłaszcza „orientalizmy” rodem ze świata world music (późniejsza współpraca z amerykańskim saksofonistą Charliem Mariano nie była więc wcale dziełem przypadku, a naturalną konsekwencją ewolucji zespołu). Winylowy krążek otwiera niespełna trzyminutowa kompozycja tytułowa, w której „kwasowa” gitara Kelly’ego wybrzmiewa na tle deklamacji Alleha (bo śpiewem zdecydowanie nazwać tego nie można). Rockowej psychodelii nie brakuje również w „You Don’t Know What’s Happening”, w którym z dźwiękowego chaosu wyłania się całkiem sympatyczna melodia przyprawiona szczyptą wpływów orientalnych. Cóż, były to czasy, kiedy wielu zachodnioniemieckich rockmanów przeżywało wzmożoną fascynację kulturą i religią Dalekiego Wschodu (jak chociażby Reinhard Karwatky z Dzyan).
Zaskoczeniem może być natomiast buntownicze „Revolution”, w którym Embryo brzmi jak typowa wyspiarska formacja garażowa z epoki „brytyjskiej inwazji”. Widać monachijscy muzycy nie otrząsnęli się jeszcze całkiem z wpływów lat 60. Na szczęście w drugiej części utworu Hofmann sięga po saksofon, dzięki czemu robi się zdecydowanie bardziej freejazzowo. Odrobina szaleństwa udziela się również Kelly’emu, która stara się swoją gitarą „podgryzać” Edgara. Nieco spokojniej grupa poczyna sobie – przynajmniej w ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund – w „Glockenspiel”, choć i tutaj na plan pierwszy wybija się dęciak. Wielkie rzeczy dzieją się też na drugim planie, gdzie Ralph Fischer bardzo stara się „rozwalić” sprzęt nagłaśniający swym przesterowanym basem. Burchard podąża zaś jego śladem, przypominając sobie przy okazji porywające improwizacje, jakimi raczył słuchaczy, grając na wibrafonie w Contemporary Trio. Po przełożeniu albumu na stronę B otrzymujemy miniaturowy eksperymentalno-jazzowy „Got No Time”, po którym następuje jeden z najbardziej porywających momentów płyty – „Call”.
To zaledwie trzy i pół minuty grania. Ale za to jakiego! Rockowa gitara miesza się tutaj z jazzowym saksofonem i potężnym funkowym groove’em sekcji rytmicznej. Do tego dochodzą smaczki w postaci bongosów oraz organów Hammonda (vide Hofmann). Całość świetnie zaś się przegryza. „End of Soul” też byłoby mocną stroną płyty, gdyby nie wtrącona na siłę deklamacja Alleha, która psuje wszystko. Od strony instrumentalnej jest to bowiem kolejny intrygujący numer, w którym awangardowo brzmiąca wiolonczela wyprzedza swą epokę (jakby zwiastując nadejście – za niespełna dwie dekady – post-rocka). Na szczęście zamykająca longplay najdłuższa ze wszystkich, prawie ośmiominutowa, kompozycja „People from Out the Space” poprawia nastrój. Po minimalistycznej introdukcji następuje potężne wejście całego zespołu. Motorem napędowym utworu jest natomiast rywalizacja pomiędzy Johnem Kellym, zdecydowanie ciągnącym kolegów w stronę rocka, a Edgarem Hofmannem, którego saksofonowa solówka mogłaby znaleźć się na każdej freejazzowej płycie Ornette’a Colemana bądź Johna Coltrane’a.
„Opal”, choć trudno uznać go za arcydzieło, znamionuje narodziny zespołu, którego twórcy jawią się jako muzycy ponadprzeciętnie uzdolnieni i obdarzeni wielką wyobraźnią artystyczną. Słychać to poniekąd także w – dodanych w formie bonusów do edycji CD – dwóch wcześniejszych o osiem miesięcy numerach, nagranych w ciągu jednego dnia w monachijskim Studiu Allach. „You Better Have Some Fun” i „Läuft” to prawie pół godziny ciekawych, choć mimo wszystko stanowiących dopiera rodzaj wprawki, improwizacji łączących free jazz z avant-rockiem. Nagrania są bardzo surowe, co wytłumaczyć można tym, że prawdopodobnie nie były przeznaczone do publikacji. Poza tym zarejestrowano je „na żywo” tylko w składzie trzyosobowym – Edgar Hofmann (instrumenty dęte i skrzypce), Lothar Meid (bas) oraz Christian Burchard (perkusja i głos) – co nie pozwalało na żadne aranżacyjne akrobacje. Dawało za to pojęcie, na co ich stać.
koniec
6 stycznia 2018
Skład:
Edgar Hofmann – saksofon, flet, organy
John Kelly – gitara elektryczna
Ralph Fischer – gitara basowa
Christian Burchard – perkusja
gościnnie:
Betssy Alleh – śpiew (1), deklamacja (7), wokaliza (8)
Lothar Meid – gitara basowa
Holger Trülzsch – instrumenty perkusyjne
Roberto Détrée – wiolonczela (7)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

50 najlepszych płyt muzycznych 2017 roku (1/5)
Esensja

15 I 2018

Zgodnie z wielowiekową tradycją prezentujemy zestawienie najlepszych płyt minionego roku. Nie należał on do wybitnie udanych, ale co najmniej pięćdziesiąt płyt wartych jest poznania. Oto one. Dziś piąta dziesiątka.

więcej »

Pożegnania 2017 (1)
Jarosław Loretz

12 I 2018

Przypomnijmy sobie, kto odszedł w roku 2017. Dziś miesiące styczeń-marzec.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Polacy na metalowo
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 I 2018

Cykl rozpoczęliśmy utworem „Informer” w wersji metalowej prosto z Norwegii, tymczasem my również mamy się czym pochwalić. Ostre granie nie jest obce słowiańskiej duszy, o czym zaświadcza Na Metalowo w swojej interpretacji przeboju Fasolek.

więcej »

Polecamy

Polacy na metalowo

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Pre-Embryo w epoce niewinności
— Sebastian Chosiński

Jeden za czterech, czterej za jednego!
— Sebastian Chosiński

Gdy trudno się zdecydować…
— Sebastian Chosiński

Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Rozdarty między dwoma brzegami Atlantyku
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Współczesny western górniczy
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Bardzo starzy oboje i ich wnuczka
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Na bezdrożach, z nożem w ręku
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.