Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Pot i Kreff: Prywatne śledztwo

Esensja.pl
Esensja.pl
W filmie „Goło i wesoło” pada stwierdzenie: „Jeśli zrobimy coś takiego, będzie to nudne jak dwupłytowy album Dire Straits”. Wtedy rzecz dotyczyła męskiego striptizu. Jak to się skończyło, obejrzyjcie sami, natomiast co do muzyki zespołu, nie mogę się zgodzić z tak krzywdzącą opinią. Przecież najbardziej energetycznym i czadowym wydawnictwem kapeli jest właśnie pozycja dwukompaktowa, koncertówka „Alchemy”.

Dire Straits
‹Live at Rotterdam›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive at Rotterdam
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania19 października 1978
NośnikCD
Czas trwania45:57
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Down to the Waterline
2) Six Blade Knife
3) Water of Love
4) Wild West End
5) Sultans of Swing
6) Lions
7) What’s the Matter Baby?”
8) Tunnel of Love

O tym, jak dobry jest zespół, można się przekonać, słuchając jego koncertu. Tu nie ma miejsca na nakładki czy poprawki studyjne. Jest tylko muzyk i odbiorca. W ten sposób rodzi się prawdziwa magia. Czasem zdarza się, że ten odbiorca ma ze sobą przeszmuglowany pod czapką dyktafon…

Sułtani swingu
W 1978 r. Dire Straits udało się podpisać kontrakt płytowy i w lipcu tego roku wydali debiutancki album zatytułowany po prostu „Dire Straits”. Zapewne niewielu by się nim zainteresowało, gdyby nie jedna kompozycja, a konkretnie „Sultans of Swing”. Jest to świetny, energiczny numer, okraszony cudownymi solówkami gitarowymi, a do tego zagrany i zaśpiewany przez Marka Knopflera z rzadko spotykanym luzem.
O tym, jak wypadał na żywo, można się przekonać, słuchając bootlegu „Live at Rotterdam”. Jest to zapis występu Dire Straits z 19 października 1978 roku. Zespół był więc na świeżo po wydaniu debiutu i grał utwory, które się na nim znalazły. Nie zabrakło wspomnianych „Sułtanów swingu”, „Six Blade Knife” czy „Wild West End”. Nagranie cechuje, zresztą tak jak i inne bootlegi Dire Straits, zadziwiająco dobra jakość. Może nie jest idealna, ale jak na tamte czasy i tak jest nieźle. Miejscami dźwięk nieco pływa, ale fakt, że dobrze słychać każdy instrument, w wystarczającym stopniu to rekompensuje. Bracia Mark i David Knopflerowie z kolegami grają jeszcze dość sztywno i bardzo zachowawczo. Słychać, że nie są jeszcze zgrani. Wersje koncertowe utworów nie odbiegają w szczególny sposób od tego, co znamy z ich debiutu. Nie ma tu miejsca na kilkunastominutowe improwizacje, które pojawią się w późniejszym okresie działalności grupy. Na razie mamy porządny koncert początkującego zespołu.

Dire Straits
‹Live at Philadelphia›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive at Philadelphia
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania3 marca 1979
NośnikCD
Czas trwania52:29
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Down to the Waterline
2) Six Blade Knife
3) Water of Love
4) In the Gallery
5) What’s the Matter Baby?
6) Lions
7) Sultans of Swing
8) Wild West End
9) Eastbound Train
10) Southbound Again
„Live at Rotterdam” stanowi więc smakowity kąsek dla fanów, ale jedynie na zasadzie ciekawostki. Na pewno gratką jest niepublikowany utwór „What’s the Matter Baby?”, utrzymany w klimacie „Sultans of Swing”. Bardzo zapadający w pamięć i w zasadzie może dziwić, że nie znalazł się na pierwszej płycie. Jako całość płyta nie nadaje się do notorycznego słuchania, aczkolwiek należy wspomnieć, że publice bardzo się podobało. Gorące okrzyki i oklaski pojawiają się po każdym utworze, co dodaje płycie luzu. Brak natomiast interakcji ze słuchaczami, ale na to przyjdzie jeszcze czas.
Nieco lepiej zespół wypada na bootlegu „Live at Philadelphia” z 3 marca 1979 roku. Muzycy sprawiają wrażenie bardziej obytych ze sobą i pozwalają sobie na delikatne zmiany w kompozycjach. Oczywiście bez przesady. Wciąż mamy tu do czynienia z kawałkami znanymi z pierwszej płyty i w dalszym ciągu jest to retrobluesowy klimat. Wyjątkowo rozmowny jest Mark, który co chwila zagaduje słuchaczy. Jeśli chodzi o jakość nagrania, to również jest lepiej. W dalszym ciągu zadbano o to, by każdy instrument był dobrze słyszalny, ale jest bardziej klarownie. W zamian można usłyszeć przyjemne, delikatne trzeszczenie płyty analogowej, na której koncert początkowo był wydany. W sumie płyta ciekawa, ale nie porywająca.

Dire Straits
‹Live at the BBC›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive at the BBC
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania1995
Wydawca Warner
NośnikCD
Czas trwania45:57
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Down to the Waterline4:09
2) Six Blade Knife3:47
3) Water of Love5:29
4) Wild West End5:12
5) Sultans of Swing6:38
6) Lions5:26
7) What’s the Matter Baby?” 3:20
8) Tunnel of Love11:56
Pierwszy etap działalności zespołu dokumentuje też jedno oficjalne koncertowe wydawnictwo: „Live at the BBC”. Jest to zbiór kawałków, które Dire Straits zagrali dla BBC jeszcze w 1978 roku. Niestety, trema dała o sobie znać i panowie zagrali dość sztywno, nie tylko jak na koncert, ale nawet w porównaniu z albumem studyjnym. Znajduje się tu jedyne oficjalne nagranie „What’s the Matter Baby?”, ale lepiej zapamiętać je w wersji z „Live at Philadelphia”. Jako ciekawostkę na koniec płyty dorzucono nagrany w 1981 roku „Tunnel of Love”. Ten kawałek pokazuje, że wtedy zespół był już zupełnie na innej ścieżce. Długi, rozimprowizowany utwór daje dobre wyobrażenie, w jakim kierunku podąża grupa.
„Live at the BBC” stanowi ciekawostkę, która nie zainteresuje postronnych słuchaczy. Jednak i tak dobrze, że chociaż taką pamiątkę z pierwszego etapu rozwoju grupy można znaleźć oficjalnie w sklepach. Zwłaszcza że ukazała się już po rozpadzie grupy w 1995 roku.
Miłość ponad złotem

Dire Straits
‹Once Upon a Time (Live in Belgium)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOnce Upon a Time (Live in Belgium)
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania5 czerwca 1981
NośnikCD
Czas trwania46:37
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Once Upon a Time in the West8:35
2) Skateaway7:40
3) News3:35
4) Private Investigations2:50
5) Angel of Mercy6:34
6) Tunnel of Love12:16
7) Down to the Waterline5:07
W 1980 roku Dire Straits wydał album „Making Movies”. Zapowiadał on zmiany w stylu grupy. W składzie nie było już młodszego z Knopflerów – Davida, pojawił się za to dodatkowy instrument: klawisze. Również na scenie panowie zaczęli sobie poczynać coraz śmielej. Zgrali się ze sobą, co pozwoliło na wytworzenie luzu potrzebnego do wspólnego jamowania. Ten etap najlepiej prezentuje bardzo interesujący bootleg „Once Upon a Time” nagrany 5 czerwca 1981 roku w Belgii. W krajach Beneluksu Dire Straits cieszyli się sporą popularnością, nie dziwi więc gorące przyjęcie i entuzjastyczna reakcja publiczności. Całość jest nagrana w więcej niż zadowalającej jakości, co pozwala w pełni cieszyć się mistrzowskimi wykonaniami sztandarowych pozycji kapeli. A jest co podziwiać. Knopfler nie stroni już od długich, smakowitych solówek, a i pozostali muzycy nie pozostają w tle. Dużą rolę w muzyce Dire Straits zaczęły odgrywać keyboardy, co słychać zwłaszcza w ponaddwunastominutowej wersji „Tunnel of Love”. Jest się czym cieszyć.
Tę płytkę z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. To już nie jest zbiór dla zagorzałych fanów, ale rzecz, która spokojnie mogłaby się ukazać oficjalnie. Dodatkowym smaczkiem jest tu czwarty utwór. Dwie minuty pięćdziesiąt sekund instrumentalnych popisów, które w przyszłości mają zaowocować jedną z najpiękniejszych kompozycji bandu, czyli „Private Investigations”.

Dire Straits
‹Alchemy›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlchemy
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania1984
Wydawca Vertigo
NośnikCD
Czas trwania93:47
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Once Upon a Time in the West13:01
2) Expresso Love5:33
3) Romeo and Juliet8:17
4) Love Over Gold3:29
5) Private Investigations7:32
6) Sultans of Swing10:57
7) Two Young Lovers4:49
8) Tunnel of Love14:23
9) Telegraph Road13:42
10) Solid Rock6:01
11) Going Home6:03
I wreszcie nastał rok 1982. W sklepach pojawiło się wydawnictwo z niezwykłą okładką. Poprzez granatowe, zachmurzone niebo przetaczała się imponująca błyskawica. Ilustracja doskonale odzwierciedlała zawartość albumu – „Love Over Gold”, bo taki nosi tytuł, powala niczym piorun. Zaledwie pięć kompozycji, a jakby nic innego poza nimi nie istniało. Fenomenalny album, który ugruntował popularność Dire Straits. Nie mogło być inaczej. Po takim wydawnictwie po prostu trzeba było wydać oficjalną koncertówkę. W ten sposób w 1984 roku światło dzienne ujrzała płyta „Alchemy” – istny podręcznik jak powinno się grać koncerty. Skład kapeli znów się powiększył, tym razem o saksofonistę oraz dodatkowego perkusistę i klawiszowca. Nikogo więc nie powinno dziwić bogactwo brzmienia. Do tego Knopfler całkiem przestał się ograniczać, jeśli chodzi o solówki. Utwory zaczęły się rozrastać do niemal dwukrotnej długości, jak „Sultans of Swing”, który ani przez moment nie stracił nic ze swojej dynamiki. Ciekawie wypadła też uzupełniona o klawiszowe intro i outro piosenka „Romeo and Juliet”.
Jednak największe wrażenie robią kawałki z „Love Over Gold”, które stanowią lwią część płyty, a zwłaszcza „Private Investigations” oraz cudowny, ponadczternastominutowy „Telegraph Road”. Świetnie wypada też interakcja z publicznością, która śpiewa teksty razem z Markiem. Jej udział w „Private Investigations” jest wprost nieoceniony. Chodzi o miarowe klaskanie w momencie wyciszenia utworu, kiedy na arenie zostaje tylko bas. Mistrzostwo świata.
„Alchemy” to absolutny klasyk i każdy szanujący się fan muzyki rockowej powinien go znać. Wydawało się, że z artystycznego punktu widzenia Dire Straits więcej nie może osiągnąć. O naiwności…

Dire Straits
‹Live in San Antonio›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in San Antonio
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania1985
NośnikCD
Czas trwania89:55
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Sultans of Swing11:45
2) Why Worry5:01
3) Walk of Life4:02
4) Two Young Lovers4:45
5) Brothers in Arms8:14
6) Solid Rock4:44
7) Going Home (Theme from „Local Hero”)” 4:36
8) Ride Across the River9:54
9) Expresso Love6:45
10) One World5:41
11) Romeo and Juliet8:46
12) Money for Nothing7:50
13) Tunnel of Love7:52
Towarzysze broni
1985 rok to czas, kiedy grupa Marka Knopflera wkroczyła na stadiony. Ich piosenki jedna po drugiej stawały się hitami, granymi chętnie po dziś dzień. Kto bowiem nie pamięta takich szlagierów jak „So Far Away”, „Walk of Life” i „Money for Nothing”, do którego powstał wyśmienity wideoklip przy zastosowaniu pionierskiej animacji komputerowej? A to nie wszystko, bowiem świat usłyszał wtedy „Brothers in Arms”, protest song przeciwko wojnie, przez wielu uważany za piosenkę wszechczasów, przebijającą nawet „Stairway to Heaven” Led Zeppelin.
Występy dla wielotysięcznej publiczności musiały mieć także odpowiedni rozmach muzyczny. W końcu łatwiej zauroczyć publiczność zgromadzoną w klubie niż na stadionie Wembley. Dowodem, że Knopflerowie i spółce się to udało, jest bootleg z 1985 roku „Live in San Antonio”. To, co wyprawiają muzycy, to istna fiesta na całego. Przy takim tłumie nie ma co liczyć na intymną atmosferę, znaną chociażby z zaledwie rok wcześniejszego „Alchemy”. Trzeba było towarzystwo rozruszać i właśnie na szybsze kawałki postawiła ekipa Marka. Poza wspomnianymi szlagierami z właśnie wydanej płyty „Brothers in Arms”, możemy tu usłyszeć zagrane z prawdziwie hardrockową werwą „Two Young Lovers”, „Solid Rock”, „Expresso Love”, czy „One World”. Zabawa trwa na całego, tak że sam „Brothers in Arms” wetknięty między żywiołowe kawałki robi wrażenie smętnej przeszkadzajki.

Dire Straits
‹Live at Wembley Arena›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive at Wembley Arena
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania4 lipca 1985
NośnikCD
Czas trwania64:48
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) So Far Away
2) Solid Rock
3) Walk of Life
4) Money for Nothing
5) Expresso Love
6) Romeo and Juliet
7) Private Investigations
8) Love Over Gold
9) Brothers in Arms
10) Sultan of Swing
Krótko mówiąc, świetne nagranie, ale pozbawione magii poprzedników. Rzecz dla zwolenników bardziej rozrywkowego Dire Straits. Scenarzyści „Goło i wesoło” na pewno nie słyszeli tej koncertówki, w przeciwnym razie nie napisaliby takiej herezji, jaką przytoczyłem w leadzie.
Z tego samego okresu pochodzi kolejny bootleg – „Live at Wembley Arena”, czyli rejestracja koncertu z 4 lipca 1985 roku. Już samo miejsce koncertu uświadamia, jaką gwiazdą byli wtedy Dire Straits. Mocną stroną tego wydawnictwa jest dobrze słyszalna publika, co pozwala zorientować się w skali wydarzenia. Co ciekawe, muzykom udało się uchwycić specyficzny klimat, jaki towarzyszył im chociażby w czasie promowania „Love Over Gold”. Zapewne duża w tym zasługa lepiej dobranego zestawu utworów. Całość została podzielona na dwie części: pierwszą, szybszą i drugą, spokojniejszą.
Szybsza składa się z obowiązkowych evergreenów jak „Money for Nothing”, czy „Walk of Life”, ale to już słyszeliśmy wcześniej. Dlatego tym razem warto zatrzymać się i wsłuchać w część spokojniejszą. W jej skład wchodzą „Private Investigetions” i przede wszystkim bardzo piękna wersja „Brothers in Arms”. Czyli po trosze dla każdego, a jednocześnie nie ma mowy o niespójności materiału. Partie dynamiczne łagodnie i zwięźle przechodzą w stonowane, nie tworząc nagłego kontrastu. Po prostu świetny materiał, którego warto poszukać (uwaga dla tych, którzy się skuszą: można tę płytę spotkać zatytułowaną też jako „Mark Knopfler & Dire Straits Live at Wembley Arena”).

Eric Clapton, Dire Straits
‹Mandela Live with Eric Clapton›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMandela Live with Eric Clapton
Wykonawca / KompozytorEric Clapton, Dire Straits
Data wydania11 czerwca 1988
NośnikCD
Czas trwania59:36
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Walk of Life7:49
2) Sultans of Swing11: 07
3) Romeo and Juliet11:41
4) Money for Nothing8:10
5) Brothers in Arms9:09
6) Wonderful Tonight5:53
7) Solid Rock5:47
Po spektakularnym sukcesie tournée promującego „Brothers in Arms” zespół zawiesił działalność. Tym większą gratką był występ grupy w 1988 roku na koncercie w hołdzie Nelsonowi Mandeli. Tym większą, że zagrała w duecie z Erikiem Claptonem. Występ ten dokumentuje bootleg „Mandela Live”. Zapewniam, że jest czego posłuchać. Ze względu na dwóch gitarzystów darzących miłością rozbudowane solówki średnia długość utworów nie spada poniżej sześciu minut. Początek może nie jest obiecujący, ponieważ Clapton całkiem nie odnalazł się w „Walk of Life”, przesadzając z zadziornością swojej gitary, ale z upływem czasu uspokoił grę i dopasował się do miękkiego stylu Knopflera. Przykładem absolutnej harmonii jest „Brothers in Arms”, który rozrósł się do ponad dziewięciu minut.
W repertuarze znalazła się też jedna kompozycja Claptona – „Wonderful Tonight”, piękna ballada z charakterystycznym motywem gitary zagranym na spółkę z Knopflerem. Dla takich momentów warto słuchać płyt koncertowych. A kiedy dodać żywą reakcję publiczności, wychodzi istne cudeńko. Szkoda tylko, że zapis ten jest jakościowo najsłabszy z tutaj omawianych. Miejscami dźwięk jest nieco zniekształcony i niezbyt dobrze ustawiony jest balans. Do tego dochodzi mało zachęcający wstęp w postaci niemieckiego tłumacza. Na szczęście muzyka wynagradza te wszystkie niedociągnięcia.

Dire Straits
‹On the Night›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOn the Night
Wykonawca / KompozytorDire Straits
Data wydania1993
Wydawca Vertigo
NośnikCD
Czas trwania75:33
Gatunekkoncert, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Calling Elvis10:25
2) Walk of Life5:06
3) Heavy Fuel5:23
4) Romeo and Juliet10:05
5) Private Investigations9:43
6) Your Latest Trick5:35
7) On Every Street7:01
8) You and Your Friend6:48
9) Money for Nothing6:28
10) Brothers in Arms8:55
W nocy
Z ostatnią płytą formacji, „On Every Street”, wiążą się chyba największe kontrowersje. Podzieliła ona fanów na zwolenników subtelnego Knopflera zafascynowanego country i tych, którzy stwierdzili, że po „Brothers in Arms” gitarzysta się skończył i rozmienia swój talent na drobne, proponując miałkie, mało rockowe albumy. Mimo to nie nazwałbym „On Every Street” płytą nieudaną. Faktem jednak jest, że stanowi zakończenie kariery jednego z największych zespołów w historii.
Pamiątką po ostatnim etapie działalności Dire Straits jest oficjalna koncertowa płyta „On the Night”, wydana w 1993 roku. Różni się znacznie od poprzedniczki, czyli „Alchemy”. Przede wszystkim gładszą produkcją, ale również atmosferą, mimo że wciąż mamy do czynienia z rozbudowanymi solówkami, jak na przykład w otwierającym „Calling Elvis”. Pierwsze, co narzuca się na myśl po przesłuchaniu całości, to zdecydowanie uspokojenie się Knopflera. Choć nie zabrakło w zestawie „Money for Nothing”, czy „Walk of Life”, to jednak dominują spokojniejsze dźwięki. To już nie jest czaderski występ na Wembley z 1985 roku, a powrót do klimatu i przestrzennego grania. Osobiście nie widzę w tym nic złego. Album jest rewelacyjny, bardzo dobrze się go słucha i uważam, że jest bardzo niedoceniony. Rozumiem, że ciężko mu wytrzymać konkurencję z „Alchemy”, ale kiedy nie patrzy się na niego przez pryzmat pozostałych dokonań zespołu, potrafi dostarczyć sporo niezapomnianych momentów i wzruszeń.
Bez wątpienia zespół wystawił sobie wspaniały pomnik. Przy okazji stanowi on niejako zapowiedź przyszłej solowej twórczości Marka Knopflera. Tej wyciszonej, utrzymanej w klimacie folkowym i country, ale równie pięknej. Lider Dire Straits na szczęście nie zaprzestał koncertowania, dzięki czemu możemy go gościć także w Polsce. Na relację z Torwaru zapraszam wkrótce po występie.
koniec
2 maja 2008
dodajdo

Komentarze

01 X 2016   22:14:10

Mark Knofler razem z Dire Straits kilkakrotnie pojawili się z Polsce, więc przedostatnie zdanie w ogóle nie ma sensu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Animacje z antypodów
Beatrycze Nowicka

13 XII 2017

Nostalgia i nadzieja albo powrót do krainy kangurów.

więcej »

Słuchaj i patrz: Muzyka zaangażowana
Beatrycze Nowicka

6 XII 2017

Nie bez echa – czyli „Jeremy” zespołu Pearl Jam i rozmaite reperkusje popularności tego utworu.

więcej »

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
Sebastian Chosiński

2 XII 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny projekt niemieckiego pianisty Joachima Kühna.

więcej »

Polecamy

Animacje z antypodów

Słuchaj i patrz:

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2012 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Florence + nie do końca sprawna machina
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 najlepszych płyt koncertowych 2011 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tylko klawo jak cholera…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grunge w światłach sceny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W dżinsach czy garniturze?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzyka warta swej ceny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockowy Dream Team cz. 2
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Maj 2013
— Sebastian Chosiński, Łukasz Izbiński, Dawid Josz, Michał Perzyna

Tegoż autora

Marvel: Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.