Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Walentynki 2009: 50 najpiękniejszych polskich piosenek o miłości

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 5 »
Z miłości można umrzeć, głośno śpiewać, zbierać kwiaty, popadać w depresję, podpalać stepy, olewać prymasa w lampasach; miłość boli, jest jedna, piękna, onomatopeiczna, jest jak kokaina, jedwab, płomień zapalniczki, podwinięta rzęsa pod powieką, jest zawsze tam, gdzie ty, i oczywiście jest jak Irlandia. Czyli 50 najpiękniejszych polskich piosenek o miłości w kolejności alfabetycznej.
„6 lat później” Kult („Your Eyes”, 1991)
Piosenka napisana sześć lat po „Do Ani”. I kolejne wyznanie miłosne Kazika do żony. Choć wciąż szczere i poruszające, to jednak dojrzalsze, przesycone refleksją („Musisz zrozumieć, najgorsze są pozory / Przecież nie ma miłości bez pokory”).
„28 (One Love)” Pidżama Porno („Złodzieje zapalniczek”, 1997)
I proszę, nawet zdeklarowanym punkom zdarza się czasem popełnić ładną piosenkę o miłości. Podobno sami muzycy nie przepadają za tym utworem, ale dziewczyny go uwielbiają, co robi z niego żelazny punkt koncertowy. Nie ma się jednak co dziwić. Która by nie chciała, by chłopak zaśpiewał jej: „Taka miłość jest jedna / Ty jesteś jedna / Jesteś podwiniętą rzęsą / Pod moją powieką”?
„A wszystko to…” Ich Troje („3”, 1999)
Ja wiem, że to bezczelny plagiat „Alles aus Liebe” Die Toten Hosen, ale nie oszukujmy się, po polsku ta piosenka brzmi lepiej. Niemiecki nie jest stworzony do śpiewania o miłości. Za czasów „A wszystko to…” nikt jeszcze nie znał Ich Troje i wtedy wydawało się, że to taka fajna kapela. Dla zmyłki został jeszcze nakręcony czarno-biały teledysk z parą punków nad Wisłą.
„Będziesz moją panią” Marek Grechuta („Marek Grechuta & Anawa”, 1970)
Marek Grechuta na pytania swojej żony, czy ten tekst dotyczy jej, odpowiadał, że tak. Do dziś jednak nie jest pewna, czy faktycznie tak jest. Nawet tuż przed śmiercią nie puścił farby. Ale nawet jeśli to kłamstwo, to najpiękniejsze na świecie.
„Bo Bóg dokopie” Voo Voo („Voo Voo z kobietami”, 2003)
Można niestandardowo o miłości? Można. A i przesłanie jest jasne i klarowne: „Bóg nam nie daruje / Bóg dokopie nam / Gdy ktoś z nas zepsuje / To, co dał nam sam”.
„Bo jo cię kochom” De Press („Block to Block”, 1981)
Prosto, krótko i treściwie, i na góralską nutę. A przy tym przekonująco. I te jagody dla Jaśka… Szkoda, że piosenka nie zdradza, jak potoczyła się historia po sianokosach. Hmmmm…
„Chciałbym umrzeć z miłości” Myslovitz („Korova Milky Bar”, 2002)
Jedni chcą z miłości szaleć, inni tańczyć, a Artur Rojek umrzeć. Widać można i tak. Swoją drogą to bardzo przyjemny rodzaj śmierci. Powinni go wprowadzić jako alternatywę dla krzesła elektrycznego.
„Dla ciebie” Myslovitz („Miłość w czasach popkultury”, 1999)
Jak słychać, poza umieraniem Rojek z miłości może robić i inne rzeczy. Chociażby zrywać polne kwiaty. „Dla ciebie” to dowód, że nawet w czasach popkultury jest miejsce na miłość. Polecam też rewelacyjny wideoklip.
„Do Ani” Kult („Posłuchaj to do ciebie”, 1987)
Proste słowa, prosta melodia, ale ile w tym uczucia. To chyba jeden z nielicznych razy, kiedy Kazik obnażył się całkowicie przed słuchaczami. Słysząc pasję, z jaką wykrzykuje: „Tak bardzo, bardzo kocham cię / Tak bardzo potrzebuję cię”, nietrudno uwierzyć, że wciąż z panią Anią są małżeństwem.
„Dumka na dwa serca” Edyta Górniak & Mietek Szcześniak („Ogniem i mieczem”, 1999)
Pieśń miłosna Heleny i Skrzetuskiego z filmu „Ogniem i mieczem”. Choć ja tam zawsze kibicowałem Bohunowi, „Dumka…” to dowód na to, że chociaż jedną rzecz można w polskim kinie zrobić na poziomie światowym – piosenkę pod napisy.
„Dzień dobry – kocham cię” Strachy Na Lachy („Piła tango”, 2005)
Co tu filozofować, przecież „Chodzi o to, by nie upaść od siebie za daleko / Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką”. Jedna z najbardziej pozytywnych piosenek XXI wieku. Poza tym zawsze fascynowało mnie, jak można było wpaść na pomysł, że „paranoje we dwoje” mogą być „onomatopeiczne”.
[1] 2 3 5 »
dodajdo

Komentarze

01 VIII 2012   15:14:01

Na samym końcu jest mój numer jeden:)po prostu ''nie ma słów, co mają jakiś głębszy sens''

15 XI 2013   15:17:51

A gdzie w tym wszystkim jest Piasek i jego "Niecierpliwi" ???

15 XI 2013   17:26:21

Echhh, wspomnienia...
Odnośnie Piaska znaczy. W czasach "Sax&Sex" wydawał mi się wcieleniem tego drugiego właśnie (teraz, jak sobie obejrzałam jakieś stare teledyski nie robi już na mnie takiego wrażenia, ale wtedy wydawał mi się cudownie męski z tymi ciemnoblond długimi włosami i dołeczkiem w brodzie). Pamiętam, że zapuszczałam sobie rzeczoną piosenkę i wyobrażałam, że z nim tańczę ;P

30 I 2014   08:49:11

PLACEBO- WITHOUT YOU I'M NOTHING
PLACEBO- BECAUSE I WANT YOU

30 I 2014   08:54:42

oj przepraszam, nie zauważyłam, że tylko polskie piosenki

13 II 2014   22:33:54

MUZA ZAJE -FAJNA TYLKO SZKODA ŻE 90 % NIEMA

29 II 2016   21:39:02

Największy nieobecny - "Ostatnia piosenka o miłości" Tiltu

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
Sebastian Chosiński

24 VI 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny wracamy do słowackiej grupy Fermáta.

więcej »

Słuchaj i patrz: Wypłyń na niebo
Beatrycze Nowicka

21 VI 2017

Lindsey Stirling jest skrzypaczką wykonującą – najczęściej – muzykę popularną. Myślicie może, co w takim razie ciekawego można pokazać na teledysku. Okazuje się, że da się zilustrować instrumentalne utwory tak, by naprawdę przyjemnie się je oglądało.

więcej »

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
Sebastian Chosiński

17 VI 2017

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po raz piąty – Volker Kriegel, tym razem z towarzyszeniem zespołu Spectrum.

więcej »

Polecamy

Noise rock vs. free jazz

Tu miejsce na labirynt…:

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Najdziwniejsze filmowe pary
— Jakub Gałka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

10 największych podbojów miłosnych wiedźmina Geralta
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Uszczęśliwianie na siłę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: W afro, czy z łysiną?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ustawka superbohaterów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.