Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Elektroniczny azyl

Esensja.pl
Esensja.pl
Loco Star wraz z sukcesem poprzedniego krążka, zatytułowanego „Herbs”, zadomowili się w czołówce polskich zespołów stawiających na niebanalną elektronikę. Już wtedy pokazali, że warstwą muzyczną równają do światowej czołówki. Biorąc pod uwagę fakt, że Marsija ze śpiewaniem radzi sobie nie gorzej, a jednocześnie dysponuje rozpoznawalnym głosem, to na tegoroczny „Shelter” po prostu wypadało czekać.

Loco Star
‹Shelter›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShelter
Wykonawca / KompozytorLoco Star
Data wydania2 października 2012
Wydawca EMI Music
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
EAN5907678818126
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Shelter
2) TV Head
3) Artifiction
4) Slomo
5) Juno
6) Stars N’ Stripes
7) Holy Day
8) Orla
9) What Happened
10) Shelf
Zwiastunem nowego materiału został wpadający w ucho i całkiem żywy „Artifiction”. Pierwsze, na co zwraca uwagę, to jakość brzmienia – pod tym względem wypada niezwykle profesjonalnie, a jego pulsujący i miarowy podkład skutecznie zachęca do kołysania. Na dodatek dobrze sprawdza się damsko-męski duet wokalny, którego we wcześniejszych nagraniach próżno było szukać. Z kolei otwierający playlistę numer tytułowy to bardziej marzycielskie, spowolnione granie, które misternie (odpowiednio serwując dźwięki przewijające się w tle) buduje przyjemny i kojący nastrój. „TV Head” utrzymuje się w tym klimacie, lecz „Slomo” stanowi mały zgrzyt. Umieszczony jeszcze w pierwszej połowie krążka, zaburza leniwą atmosferę na rzecz ascetycznych i mroczniejszych pobrzękiwań, które przy swoistym uroku jednak trochę usypiają.
Na szczęście zaraz po nim rozpoczyna się najlepszy fragment albumu. Najpierw przychodzi idealnie wyważony utwór „Juno” z prostym, ale chwytliwym tekstem. Następny „Stars n’Stripes” (cover kawałka Grant Lee Buffalo) to elektroniczna bajka – z wyraźnym bitem i przykuwającym uwagę motywem muzycznym. „Holy Day” właściwie pełni rolę instrumentalnego przerywnika, w którym dominują klawisze, perkusja oraz smyczki, ale, o dziwo, taka odmiana ma w tym miejscu sens i odpowiednio tonuje rozbudzone wcześniej zmysły. Dopełnieniem okazuje się kompozycja „Orla”, będąca wzmocnioną i rozbudowaną wersją krótkiej poprzedniczki, w której nawet Marsija nieco odważniej operuje głosem. Niestety, przedostatni, surowy i zimny, trwający kilkadziesiąt sekund „What Happend” w ogóle nie pasuje do reszty. Bez utraty czegokolwiek można było go pominąć, zwłaszcza że na koniec zespół przygotował jeszcze jeden dobry kawałek, „Shelf”.
Nie podlega wątpliwości, że muzycznie „Shelter” to osiągnięcie kolejnego, jeszcze wyższego poziomu. Jego elektroniczne dźwięki precyzyjnie współgrają z tradycyjnymi instrumentami (perkusją, basem, trąbką, ale też pianinem czy smyczkami) i dwójką wokalistów. Do tego nie ma mowy o powielaniu sprawdzonych konceptów – każdy z utworów zaaranżowany jest inaczej i skrywa w sobie rozmaite dopieszczone rozwiązania, których tajemnice odkrywa się z każdym odsłuchem. Ponownie nie udało się jednak uniknąć, na szczęście pojedynczych, słabszych momentów i choć jest ich niewiele, to trochę umniejszają przyjemność płynącą z melodyjnych, optymistycznych i ogrzewających kompozycji. Co interesujące, dokładnie tak samo można było wypowiadać się o „Herbs”, gdzie specyficzny nastrój chwilami się ulatniał; choć z drugiej strony w obu przypadkach przynajmniej nie ma mowy o przesłodzeniu płyt.
Podczas słuchania nowego materiału do zastanowienia skłaniają także poczynania Marsiji, która rzeczywiście ma charakterystyczny, lecz przy tym monotonny i z czasem nieco nużący wokal (takie wrażenie chyba nie towarzyszyło wcześniejszym albumom). Dlatego dobrym rozwiązaniem okazuje się wykorzystanie również męskiego wokalu Tomka Ziętka oraz, od czasu do czasu, serwowanie instrumentalnych pozycji. Dzięki temu słuchacze otrzymali różnorodny i dobrze zaśpiewany krążek potwierdzający kunszt Loco Star w konstruowaniu eklektycznej, nieco onirycznej i melancholijnej elektroniki o dużym popowym potencjale. Wypada mieć nadzieję, że nie tylko polscy miłośnicy tego rodzaju brzmień będą mieli sposobność poznać „Shelter”.
koniec
15 listopada 2012
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Dyskretny urok ołówka

Słuchaj i patrz:

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Dziwne losy pewnej piosenki
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Samotność to taka straszna trwoga
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Bez noży, krzyży i polowań
— Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

Senne marzenia ciągle żywe
— Michał Perzyna

Rozpromienione oblicze
— Michał Perzyna

Krocząc sprawdzoną ścieżką
— Michał Perzyna

Mały jazzowy pożar
— Michał Perzyna

Nie tylko o rozstaniach
— Michał Perzyna

W idealnej harmonii
— Michał Perzyna

Złe wieści – dobre wieści
— Michał Perzyna

W słodkiej melancholii
— Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.