Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Udowadniam wam, że potrafię!

Esensja.pl
Esensja.pl
Za Kenem Vandermarkiem nie nadąża nawet jego własna, zazwyczaj na bieżąco aktualizowana, strona internetowa, na której przy zespole Audio One widnieje status „inactive”, a dyskografia ogranicza się do dwóch wydanych w ubiegłym roku płyt. Podczas gdy w grudniu ukazał się trzeci sygnowany tą nazwą album – koncertowe wydawnictwo „What Thomas Bernhard Saw”.

Audio One
‹What Thomas Bernhard Saw›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWhat Thomas Bernhard Saw
Wykonawca / KompozytorAudio One
Data wydania9 grudnia 2015
NośnikCD
Czas trwania70:35
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieKen Vandermark, Mars Williams, Jeb Bishop, Josh Berman, Nick Mazzarello, Dave Rempis, Jen Paulson, Jason Adasiewicz, Nick Macri, Tim Daisy
Utwory
CD1
1) Doble Negacion [for Michael Heizer]19:50
2) Boxers and Dancers [for Gétatchèw Mèkuria and Melaku Belay]15:05
3) Uitgraving [for Willem de Kooning]17:44
4) Tape [for Robert Irwin]17:59
Audio One to jeden z kilkunastu projektów prowadzonych przez amerykańskiego saksofonistę i klarnecistę Kena Vandermarka, którego czytelnicy „Esensji” znają już bardzo dobrze dzięki recenzjom płyt DKV Trio, duetu z Paalem Nilssen-Love’em czy kwartetu Made to Break. Można się zastanawiać, po co Vandermarkowi jeszcze jeden zespół, skoro ma ich już tyle. Ma to jakikolwiek sens? Owszem, ma! Albowiem Audio One to, w przeciwieństwie do większości formacji Amerykanina, prawdziwy big band z rozbudowaną (liczącą aż siedmiu muzyków) sekcją dętą. Mats Gustafsson ma swoje Fire! Orchestra i NU Ensemble, Goran Kajfeš – Subtropic Arkestra, Martin Küchen – Angles 9, a Peter Brötzmann – oktet i tentet. Czemu więc nie Ken? To ostatnie pytanie uznajmy za czysto retoryczne…
Audio One narodziło się wiosną 2013 roku. Wtedy też grupa, za swoją bazę wypadową mająca Chicago, dała pierwsze koncerty. Skład od samego początku był stały. Obok Vandermarka w zespole znaleźli się jeszcze: altowiolinistka Jen Paulson, wibrafonista Jason Adasiewicz, (kontra)basista Nick Macri i perkusista Tim Daisy, jak również tworzący sekcję dętą: puzonista Jeb Bishop, kornecista Josh Berman oraz saksofoniści Dave Rempis, Nick Mazzarello i Mars Williams. Kilka miesięcy po założeniu orkiestry, 31 stycznia i 1 lutego 2014, dała ona dwa występy w chicagowskim klubie Green Mill; w maju tego samego roku wydane one zostały na dwóch osobnych, choć mających bliźniaczo podobne okładki, płytach: „The Midwest School” i „An International Report”. Nie tak dawno dyskografia Audio One poszerzyła się natomiast o kolejne wydawnictwo – krążek „What Thomas Bernhard Saw”, który światło dzienne ujrzał na początku grudnia.
Podobnie jak dwa poprzednie, także ten album wydała należąca do Kena Vandermarka wytwórnia Audiographic Records (w nakładzie pięciuset egzemplarzy). I to jeszcze nie koniec wspólnych mianowników. Kolejnym jest fakt zarejestrowania materiału podczas występów na żywo (23 i 24 sierpnia ubiegłego roku). Tym razem jednak nie tylko w Chicago (w klubie Constellation), ale również w Milwaukee (w The Sugar Maple). Na płytę trafiły cztery rozbudowane kompozycje; każda – to już tradycja, której Vandermark pozostaje wierny od lat – zadedykowana została innym artystom. „Doble Negacion” artysta poświęcił amerykańskiemu rzeźbiarzowi i twórcy tak zwanej sztuki ziemi Michaelowi Heizerowi; „Boxers and Dancers” ma dwóch bohaterów z Etiopii: saksofonistę freejazzowego Gétatchèwa Mèkurię i tancerza nowoczesnego Melaku Belaya; adresatem „Uitgraving” jest natomiast malarz rodem z Holandii Willem de Kooning, z kolei „Tape” – autor instalacji artystycznych Robert Irwin. Dedykacje, choć tak odmienne, nie są przypadkowe – w każdej z improwizowanych kompozycji można się bowiem dopatrzyć w warstwie muzycznej nawiązań do dokonań wyróżnionych przez Vandermarka postaci.
A teraz, wiedząc z myślą o kim powstały, przyjrzyjmy się pokrótce poszczególnym kompozycjom. Początek „Doble Negacion” jest zaskakująco subtelny i delikatny; nawet gdy numer się rozkręca, czuć w nim klimat lat 60. XX wieku – z wyeksponowanym wibrafonem i optymistycznie brzmiący dęciakami. Muzycy co rusz „puszczają oko” do słuchacza; sygnał do zabawy daje Jeb Bishop, za którym kolejno ruszają inni. Kiedy już wszyscy zostają przedstawieni, na polu boju pozostaje saksofonista (można się domyśleć, że to sam Vandermark), którego partia ciągnie się aż do finału. Klimatyczne otwarcie, chociaż tym razem za sprawą kontrabasisty Nicka Macriego, ma również „Boxers and Dancers”. W dalszej części numer ten rozwija się już jednak zupełnie inaczej. Amerykańska orkiestra przypomina sobie bowiem, że złożona jest głównie z muzyków specjalizujących się we free jazzie i taka też muzyka zaczyna sączyć się z głośników. Ale nie brakuje też smaczków, mających przydać utworowi posmak orientalny – bywa, że Audio One skręca w stronę ethno-jazzu, brzmiąc przy tym bardzo rootsowo (nawiązania do reggae, nie tak wprawdzie oczywiste, są jednak jak najbardziej zrozumiałe). Ostatnich kilkadziesiąt sekund ponownie należy do lidera formacji, który po raz kolejny sprowadza ją na właściwą sobie drogę.
„Uitgraving” – dla odmiany – zaczyna się od mocnego, freejazzowego uderzenia; uspokojenie następuje dopiero z czasem. Muzycy wykorzystują je, by z jednej strony odtworzyć (jak wcześniej w „Doble Negacion”) klubowy klimat lat 60., z drugiej – popróbować swych sił w klasycyzującej awangardzie (vide dźwięki wibrafonu, altówki i kontrabasu). Nadchodzi nawet taki moment, kiedy Jen Paulson dostaje szansę na zaistnienie w partii solowej, choć uczciwie należy dodać, że wszyscy pozostali muzycy na drugim planie robią w tym czasie ile tylko się da, aby odwrócić od niej uwagę. Zamykające album „Tape” to prawdziwy killer, jedna z tych kompozycji, które wrzynają się w uszy i długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Wpływa na to kilka czynników: między innymi zaserwowana na początek potężna partia dęciaków, w dalszej części natomiast – transowy rytm nadawany przez Nicka Marciego i Tima Daisy’ego, wokół którego oplatają się, jak powój, solówki kolejnych improwizatorów. I tak jest praktycznie do końca – do momentu, gdy ponownie rozlega się zagrana unisono partia sekcji dętej.
Album „What Thomas Bernhard Saw” – nad którym unosi się duch jeszcze jednego artysty, wymienionego w tytule austriackiego prozaika i dramaturga – to produkcja przede wszystkim dla wielbicieli free jazzu, choć jeśli sięgną po nią amatorzy big bandów, też nie powinni poczuć się rozżaleni. Jednakże pod warunkiem, że nie będą oczekiwać muzyki w stylu orkiestr Glenna Millera, Benny’ego Goodmana, Gila Evansa czy Duke’a Ellingtona.
koniec
29 grudnia 2015
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy, klarnet kontrabasowy
Mars Williams – saksofon sopranowy, saksofon altowy, saksofon tenorowy
Jeb Bishop – puzon
Josh Berman – róg
Nick Mazzarello – saksofon altowy
Dave Rempis – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Jen Paulson – altówka
Jason Adasiewicz – wibrafon
Nick Macri – kontrabas, gitara basowa
Tim Daisy – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
Sebastian Chosiński

27 VI 2017

Jakiś czas temu robiliśmy w „Esensji” przegląd skandynawskich nowości (free)jazzowych opublikowanych przez lizbońską wytwórnię Clean Feed. Minęło kilka miesięcy i okazało się, że do tematu trzeba powrócić. W ostatnich tygodniach ukazało się bowiem kilka kolejnych płyt, które zasługują na szczególną uwagę. Na pierwszy ogień idzie debiutancki album norweskiego kwartetu Rune Your Day. Nie znacie? Tak Wam się tylko wydaje.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
Sebastian Chosiński

22 VI 2017

Jazz to współczesny muzyczny odpowiednik lingua franca. Zwłaszcza free jazz pełni rolę uniwersalnego języka, którym bez trudu mogą porozumieć się artyści wywodzący się z różnych kręgów kulturowych i regionów geograficznych. Praktycznym tego przykładem jest między innymi funkcjonowanie projektu Lean Left, który tworzą Amerykanin, Norweg, Holender i Anglik. Na płycie „I Forgot to Breathe” wszyscy mówią jednak jednym głosem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
Sebastian Chosiński

20 VI 2017

To już nasze trzecie w ostatnich miesiącach podejście do twórczości norweskiego gitarzysty (i klawiszowca) Stephana Meidella. A jest to wynikiem jego niezwykłej pracowitości. Oprócz albumu solowego i trzeciej płyty formacji Cakewalk w tym roku ukazała się także nowa produkcja współtworzonego przez Skandynawa międzynarodowego projektu jazzowo-rockowego Velkro – „Too Lazy to Panic”.

więcej »

Polecamy

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…

Tu miejsce na labirynt…:

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.