Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Muzyczni chuligani pełni Niechęci

Esensja.pl
Esensja.pl
Cztery lata oczekiwania na wydanie nowej płyty zostało wreszcie zwieńczone sukcesem. Warszawski kwintet Niechęć może pochwalić się następcą debiutanckiej „Śmierci w miękkim futerku” – albumem zatytułowanym po prostu… „Niechęć”. Podobnie jak w przypadku płyty z 2012 roku, mamy tu do czynienia z muzyką, która jest prawdziwie wystrzałową mieszanką free jazzu i free rocka.

Niechęć

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiechęć
Wykonawca / KompozytorNiechęć
Data wydania1 kwietnia 2016
NośnikCD
Czas trwania44:16
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieRafał Błaszczak, Tomasz Wielechowski, Maciej Zwierzchowski, Maciej Szczepański, Michał Kaczorek
Utwory
CD1
1) Koniec08:43
2) Rajza03:32
3) Echotony03:47
4) Metanol06:04
5) Krew04:36
6) Widzenie04:05
7) Atak04:00
8) Trzeba to zrobić09:30
Trudno chyba o bardziej niekomercyjną nazwę dla zespołu muzycznego. I bardziej niekomercyjną okładkę albumu, na której zresztą ta niekomercyjna nazwa wcale się nie pojawia. Jednak tak jak człowieka nie należy osądzać po ubiorze, tak samo powinniśmy wstrzymywać się od wydawania opinii na temat zawartej na płycie muzyki, patrząc jedynie na obwolutę wydawnictwa. W każdym razie w przypadku warszawskiej Niechęci można się mocno naciąć. Grupa powstała – jako kwartet – jeszcze w ubiegłej dekadzie z inicjatywy gitarzysty Rafała Błaszczaka. Początkowo bardziej, niż na przekaz stricte artystyczny, stawiała na stronę wizualną koncertów, które nierzadko zamieniały się w szalone happeningi. Z czasem członkom formacji przestało to wystarczać, coraz większą wagę zaczęli przykładać do tego, co – a nie tylko jak – chcą przekazać słuchaczom i widzom. W uporządkowaniu chaosu artystycznego pomógł im (kontra)basista Stefan Nowakowski, który dołączył jako piąty muzyk. W składzie, w którym znaleźli się jeszcze pianista Tomasz Wielechowski, saksofonista Maciej Zwierzchowski oraz perkusista Michał Kaczorek, zespół nagrał – i wydał własnym sumptem – EK-kę „Niechęć” (2010) oraz pełnometrażowy debiut „Śmierć w miękkim futerku” (2012).
Płyta zebrała znakomite recenzje, otwierając grupie drogę na najważniejsze sceny koncertowe w kraju i poza jego granicami (w tym drugim przypadku mowa oczywiście o miejscach specjalizujących się w promocji awangardowego jazzu i rocka). Tego marszu ku zaszczytom nie przerwało nawet odejście Nowakowskiego, który przed dwoma laty zdecydował się skupić na działalności w swej macierzystej formacji – Jazzpospolitej. Zastąpił go nie mniej zaprawiony w artystycznych bojach Maciej Szczepański, który muzyczne ostrogi zdobywał w takich grupach o proweniencji jazzowej (ale też folkowej i psychodelicznej), jak Plazmatikon („dżemsesje”, 2007; „Klezmatikon”, 2009; „Muzak”, 2012) oraz Daktari („This is the Lat Song I Wrote About Jews, Vol. 1”, 2011; „I Travel Within My Dreams with a German Passport”, 2013; „Lost Tawns”, 2014). Po jego dołączeniu do Niechęci zespół nie rezygnując z koncertów, zabrał się jednocześnie za tworzenie materiału na nowy album, który światło dzienne ujrzał – i nie był to żart z okazji prima aprilis – 1 kwietnia 2016 roku. Płytę zaś, której tytuł zapisywany jest niekiedy jako „[self-titled]”, ponownie, jak wcześniej „Śmierć…”, opublikowała Wytwórnia Krajowa
Muzyka zawarta na „Niechęci” jest naturalnym rozwinięciem stylistyki obranej już na debiucie – tyle że podanej z jeszcze większą konsekwencją i energią. Na album trafiło osiem kompozycji, co w sumie przełożyło się na trochę ponad czterdzieści cztery minuty materiału. Z typową dla siebie przekornością warszawiacy postanowili otworzyć płytę utworem zatytułowanym… „Koniec”. Dużo w nim niepokoju podkreślanego przez dźwięki sprzężonej gitary elektrycznej Błaszczaka i pojedyncze akordy fortepianu Wielechowskiego; nieco słońca wnosi natomiast klimatyczna partia saksofonu Zwierzchowskiego, bliska jazzowej klasyce. To jednak tylko rozruch, rozbudowany wstęp do prawdziwie jazzrockowego (z elementami free) ciągu dalszego. Zmiany tempa i nastroju, energetyczna perkusja i przesterowana gitara są na „porządku dziennym” przez kilka kolejnych minut, aż do stopniowo coraz bardziej subtelnego finału. „Rajzę” otwiera zaskakująco melodyjny – w kontekście „Końca” – duet gitary i fortepianu elektrycznego, który po dołączeniu sekcji rytmicznej (z mocnym rockowym powerem) staje się kapitalnym podkładem pod wyborną solówkę saksofonisty.
W „Echotonach” z kolei mamy z początku do czynienia z odrobiną nastrojowej psychodelii; dalej jednak Niechęć skręca wyraźnie w stronę fusion, by całość zwieńczyć melancholijnymi smyczkami, które potraktować można jako zapowiedź kolejnego utworu. „Metanol” otwiera senna, aczkolwiek motoryczna partia perkusji, wokół której oplatają się dźwięki fortepianów – najpierw elektrycznego, później akustycznego. Drugi z nich przez cały czas powtarza ten sam motyw, skutecznie odwracając – przynajmniej do pewnego momentu – uwagę od tego, co dzieje się w tle. Tym większym zaskoczeniem jest rockowa moc, z jaką w pewnym momencie zespół atakuje słuchacza. Co warte podkreślenia, Niechęć nie rezygnuje przy tym z melodyjnych wtrętów, co potwierdza kolejne solo Zwierzchowskiego. Wybrana na utwór promujący album „Krew” łączy natomiast stylistykę freejazzową (vide saksofon) z klasyczną, elegijną partią fortepianu. Te dwa instrumenty nadają zresztą ton kompozycji niemal od pierwszej do ostatniej sekundy, znakomicie się przy tym uzupełniając.
W „Widzeniu”, zgodnie z tytułem, przeważa nastrój niepokoju, podkreślany przez zapętlony motyw na gitarze elektrycznej i powolny pochód saksofonu. Muzycy jednak, zreflektowawszy się, że po tak traumatycznych przeżyciach każdy oczekuje chwili wytchnienia, zbliżając się do końca, starają się złagodzić doznania. Podobne wrażenia pozostawia początek „Ataku”, z zapadającą w pamięć ilustracyjno-„filmową” partią Zwierzchowskiego, któremu w tle towarzyszą Błaszczak i Wielechowski. Warto cieszyć się każdą chwilą serwowanego przez stołeczny zespół odprężenia, albowiem zakończenie utworu – ponownie kłania się jego tytuł! – jest w stanie poderwać na równe nogi nawet najbardziej ospałego leniwca. Album wieńczy najdłuższa z zawartych na nim kompozycji – „Trzeba to zrobić”. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim – nie dać zwieść nieco sennemu otwarciu i uspokajającemu, szamańskiemu rytmowi, ponieważ w dalszej części Niechęć stara się ze wszech miar zapracować na miano grupy freejazzowo-rockowej. Artyści żegnają się w sposób mistrzowski, symbolicznie odgrażając się tym wszystkim, którym mogłaby nie przypaść do gustu proponowana przez nich muzyka: „Przyzwyczajajcie się! Bo to nie jest nasze ostatnie słowo. My tu jeszcze wrócimy i narozrabiamy”.
koniec
14 kwietnia 2016
Skład:
Rafał Błaszczak – gitara elektryczna
Tomasz Wielechowski – fortepian, fortepian elektryczny, syntezatory
Maciej Zwierzchowski – saksofony
Maciej Szczepański – kontrabas
Michał Kaczorek – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.