Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Hołd dla cieniów minionych

Esensja.pl
Esensja.pl
W lutym tego roku minęło pięć lat od śmierci Andrzeja Przybielskiego, będącego – obok Tomasza Stańki – najwybitniejszym polskim trębaczem jazzowym, specjalizującym się (przynajmniej od początku lat 70. XX wieku) w muzyce improwizowanej. Z okazji tej rocznicy dziewięciu młodych polskich jazzmanów zorganizowało sesję nagraniową (a w ślad za nią koncert), której pokłosiem stał się album „Tribute to Andrzej Przybielski, Volume 1”.

Various Artists, Maciej Fortuna
‹Tribute to Andrzej Przybielski, Volume 1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTribute to Andrzej Przybielski, Volume 1
Wykonawca / KompozytorVarious Artists, Maciej Fortuna
Data wydania5 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania66:30
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieMaciej Fortuna, Marcin Gawdzis, Wojciech Jachna, Tomasz Kudyk, Piotr Schmidt, Maurycy Wójciński, Jakub Kujawa, Grzegorz Nadolny, Grzegorz Daroń
Utwory
CD1
1) Afro Blues08:31
2) Free I08:07
3) Hey Jack06:13
4) Free II04:28
5) Free III12:34
6) W arce07:03
7) Motyw afro06:30
8) Rozmowa w Mózgu12:44
Wprawdzie nigdy nie zrobił takiej kariery, jak Tomasz Stańko – chyba nawet zresztą nie próbował – ale nie zmienia to faktu, że w jego osobie polski jazz stracił przed pięcioma laty jednego z najbardziej kreatywnych trębaczy. Urodził się w sierpniu 1944 roku w Bydgoszczy i przez całe życie związany był z tym miastem. Profesjonalną karierę muzyczną, wbrew woli rodziny, zaczął już na początku lat 60. ubiegłego wieku. Najpierw grał jazz tradycyjny, później zwrócił się w stronę modern jazzu (spod znaku Milesa Davisa), by w kolejnych latach – dzięki fascynacji Ornette’em Colemanem i Archie Sheppem – podryfować ku free jazzowi, a nawet (zrodzonemu w bydgoskim klubie „Mózg”) yassowi. Na przestrzeni pięciu dekad współpracował z wieloma artystami; byli wśród nich między innymi Czesław Niemen, Helmut Nadolski, Stanisław Sojka, Tomasz Stańko, Józef Skrzek i SBB, bracia Olesiowie czy zespół Sing Sing Penelope. Prowadził własny Kwartet (pod koniec lat 60.), współtworzył freejazzowe Sesję 72 i Grupę w Składzie (lata 70.), był bardzo istotnym elementem kultowej formacji Free Cooperation (lata 80.), w końcu przed ćwierćwieczem w rodzinnym mieście założył Asocjację Andrzeja Przybielskiego.
Niewiele pozostawił płyt sygnowanych własnym nazwiskiem („W sferze dotyku”, 1984; „Free Bop”, 2000; „Abstract”, 2005; „De profundis”, 2011; pośmiertne „Tren żałobny” „Sesja Open” z 2011 roku), ale jego spuścizna jest ogromna (nie można bowiem zapominać o muzyce tworzonej dla innych artystów, jak również na potrzeby teatru). W każdym razie na tyle bogata, że postanowili pochylić się nad nią młodzi polscy artyści jazzowi, urodzeni głównie w latach 70. i 80. XX wieku, dla których Andrzej Przybielski był legendą już w momencie, gdy oni stawiali pierwsze kroki na scenie. Niektórym z nich, jak chociażby kontrabasiście Grzegorzowi Nadolnemu, perkusiście Grzegorzowi Daroniowi czy trębaczowi Wojciechowi Jachnie (niegdyś w Sing Sing Penelope) było nawet dane grać z Przybielskim. Inni podziwiali go jako obdarzonego niezwykłą wyobraźnią muzyka, który – podobnie jak Helmut Nadolski – żył co prawda na uboczu show-biznesu, a jednak wywarł na niego – przynajmniej w swej niszy – wielki wpływ. Chcąc oddać hołd twórcy z miasta nad Brdą, na przełomie sierpnia i września tego roku w studiu Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy dziewięciu jazzmanów (w tym aż sześciu trębaczy) zorganizowało sesję nagraniową, której celem było upamiętnienie autora „Trenu żałobnego”.
Motorem napędowym ambitnego przedsięwzięcia był, doskonale znany czytelnikom „Esensji”, trębacz Maciej Fortuna (vide „The Last of the Beboppers”, 2014; „Jazz from Poland, Volume 1”, 2015; „Zośka”, 2016; „Jazz”, 2016), który – korzystając z pośrednictwa Stowarzyszenia Jazz Poznań – pozyskał środki finansowe i doprowadził nie tylko do sesji (oraz koncertu), ale i wydania płyty. Podstawowa część albumu to trochę ponad pięćdziesiąt minut muzyki, którą można podzielić na dwie części: cztery utwory są nowymi wersjami kompozycji Andrzeja Przybielskiego, natomiast trzy inne (noszące nie bez powodu wspólny tytuł „Free”) – improwizacjami inspirowanymi twórczością bydgoszczanina. Całość zamyka, ilustrowany muzyką, niespełna trzynastominutowy wywiad z Przybielskim (którego artysta udzielił w klubie „Mózg”); opowiada w nim o swoim życiu, rodzinie, wartościach, ulubionych wykonawcach. Na pewno stanowi on ciekawe uzupełnienie dołączonej do wydawnictwa książeczki, w której o słynnym jazzmanie opowiadają ci, którzy mieli okazję z nim współpracować (Daroń, Jachna), ale i ci – jak Maciej Fortuna – którzy nie poznali go osobiście, ale znajdowali się pod wielkim wpływem jego twórczości.
Płytę otwiera utwór o wiele mówiącym tytule „Afro Blues”. Ale czy na pewno „wiele”? Bluesa w nim wszak za dużo nie ma, muzyki etnicznej również; sporo za to różnorodnego jazzu – a to kojarzącego się z amerykańskimi filmami z lat 60. XX wieku, a to śmiało nawiązującego do stylistyki free. Pełen przekrój. W pewnym sensie to Przybielski w pigułce – od muzyki, od której zaczynał karierę, do tej, której graniu poświęcił się w ostatnich dekadach. Główną rolę odgrywa oczywiście sekcja dęta, ale nie sposób pominąć również roli gitarzysty. Jakub Kujawa nie jest tu jedynie „kwiatkiem do kożuszka”, dane mu jest nawet zagrać solówkę. Choć oczywiście trudno mu konkurować z sześcioma trębaczami, zresztą nie takie jest jego zadanie. W „Hey Jack” nie brakuje z kolei kontrastów: mocne wejścia trąbek (unisono) równoważone są delikatnymi dźwiękami kontrabasu i prowadzącą z dęciakami (tym razem pojedynczo) dialogi gitarą. Kolejne partie trąbek z czasem nakładają się na siebie, co sprawia, że utwór bliżej finału zyskuje na mocy. Trzecia z oryginalnych kompozycji bydgoszczanina – „W arce” – to przepiękna subtelna ballada, bardzo klimatyczna, z głęboko zapadającym w pamięć motywem przewodnim.
W pamięć zapada także, choć z zupełnie innego powodu, następujący tuż po niej „Motyw afro”. Transowy rytm, będący zasługą dwóch Grzegorzów – Nadolnego (kontrabas) i Daronia (perkusja) – wciąga i uzależnia; staje się także solidnym fundamentem, na którym wznoszona jest konstrukcja utworu, kolejne cegiełki dokładają trębacze wchodzący ze sobą w interakcje. Znacznie luźniejszą formę mają wspomniane już wcześniej trzy improwizacje. „Free I” zahacza o współczesną muzykę awangardową, by w finale – po kolejnej podróży przez różne gatunki jazzu – przybrać zaskakująco nostalgiczną formę. W pewnym sensie kontynuacją tej poetyki jest, znaczone subtelnymi partiami trąbek, „Free II”; z kolei „Free III” łączy w sobie zarówno fascynację jazzem tradycyjnym, jak i dokonaniami Milesa Davisa i Tomasza Stańki. Nie brak w nim momentów bardzo energetycznych, ale i stonowanych, przynoszących wręcz ukojenie. Tym samym „Tribute…” daje doskonały przegląd możliwości i zainteresowań nieżyjącego bohatera płyty, artysty pod wieloma względami osobnego, lecz wciąż – mimo pięciu lat od śmierci – wywierającego wpływ na innych muzyków. Cieszy fakt, że to dopiero „Volume 1”. Oby na kontynuację nie trzeba było długo czekać.
koniec
17 listopada 2016
Skład:
Maciej Fortuna – trąbka
Marcin Gawdzis – trąbka
Wojciech Jachna – trąbka
Tomasz Kudyk – trąbka
Piotr Schmidt – trąbka
Maurycy Wójciński – trąbka
Jakub Kujawa – gitara elektryczna
Grzegorz Nadolny – kontrabas
Grzegorz Daroń – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Jeżeli zespół nazywa się Hair of the Dog i gra muzykę nawiązującą do klasycznego hard rocka z połowy lat 70. ubiegłego wieku, to z jakiego kraju może pochodzić? Z dużym prawdopodobieństwem – ze Szkocji. Dlaczego? Bo przecież jego nazwa to tytuł najbardziej znanej płyty grupy Nazareth – legendy szkockiego metalu. Formacja prowadzona przez braci Holtów wydała właśnie trzeci album – „This World Turns”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
Sebastian Chosiński

15 VIII 2017

To nie jest nowy materiał. Po raz pierwszy pojawił się na rynku przed ośmioma laty. Nie tak dawno jednak firma Universal wykupiła prawa do publikacji „kolorowej serii” wytwórni e-silesia.info, w efekcie czego „niebieska płyta” SBB, zawierająca koncert z festiwalu opolskiego z czerwca 1974 roku, stała się ponownie dostępna.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uczta niezbyt wyborna
Sebastian Chosiński

10 VIII 2017

Zespół Simulacrum powstał – w założeniu – jak trio. Od czasu do czasu jednak organista John Medeski, gitarzysta Matt Hollenberg oraz perkusista Kenny Grohowski zapraszają do składu czwartego muzyka. Przy okazji nagrania inspirowanego twórczością Hieronima Boscha albumu „The Garden of Earthly Delights” padło na gitarzystę basowego Trevora Dunna. Nie zapominajmy jednak, kto od samego początku stoi za całym projektem – John Zorn!

więcej »

Polecamy

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej

Tu miejsce na labirynt…:

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

W nocnych klubach Nowego Jorku i Chicago…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.