Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Tanecznie i nostalgicznie, czyli Portret Miliana

Esensja.pl
Esensja.pl
To już czwarta w tym roku płyta długogrająca, która wzbogaciła dyskografię poznańskiego trębacza Macieja Fortuny. I zarazem druga – po krążku poświęconym Andrzejowi Przybielskiemu – której celem było upamiętnienie artysty bez wątpienia uznawanego za legendę polskiego jazzu. Tym razem chodzi o wibrafonistę Jerzego Miliana, który w kwietniu ubiegłego roku obchodził osiemdziesiątą rocznicę urodzin.

Maciej Fortuna, Jerzy Milian
‹Jerzy Milian – Music for Mr. Fortuna›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJerzy Milian – Music for Mr. Fortuna
Wykonawca / KompozytorMaciej Fortuna, Jerzy Milian
Data wydania17 grudnia 2016
Wydawca Stowarzyszenie Jazz Poznań
NośnikCD
Czas trwania45:38
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieMaciej Fortuna, Krzysztof Dys, Jakub Mielcarek, Przemysław Jarosz, Anna Ziółkowska, Jan Świeca, Tomasz Ziółkowski, Monika Baranowska
Utwory
CD1
1) Na czwartym piętrze01:46
2) Dla Sawy03:47
3) Jesteśmy tak do siebie04:08
4) Ballada na trąbkę04:44
5) Rumba04:04
6) Naszyjnik z jaskółek06:47
7) Mały szpitalik05:33
8) Melodia turecka03:01
9) Music for Mr. Fortuna, Part I: Inside Chords (05:48)
10) Music for Mr. Fortuna, Part II: Flying to Beijing (06:00)
Pochodzący ze stolicy Wielkopolski Jerzy Milian to artysta wszechstronny. Karierę zaczynał w pierwszej połowie lat 50. ubiegłego wieku, a więc w czasach wybitnie niesprzyjających graniu jazzu (muzyki kojarzącej się z imperialistycznym Zachodem), jako pianista, później jednak poświęcił się zupełnie innemu instrumentowi – wibrafonowi. Szerszej publiczności dał się poznać, występując w zespole innego poznaniaka, Krzysztofa Komedy. Prowadził też własne składy: kwintet (do spółki z Janem Ptaszynem-Wróblewskim) i trio (z kontrabasistą Jackiem Bednarkiem i perkusistą Grzegorzem Gierłowskim). Nie stronił też jednak od występów z orkiestrami; do dzisiaj ekscytują jego nagrania z big-bandami prowadzonymi przez Czecha Gustava Broma, Niemca (z NRD) Güntera Gollascha czy Belga Etienne’a Verschuerena (od niedawna publikowane w serii albumów wydawnictwa GAD Records). Wreszcie – po latach – doczekał się własnego dużego składu, stanął bowiem na czele Orkiestry Rozrywkowej Polskiej Radia i Telewizji w Katowicach, którą prowadził od 1973 do 1991 roku. Prezentowała ona najczęściej bardzo lekki repertuar, nierzadko akompaniując solistom podczas wielkich festiwali. Oprócz tego Milian nie stronił też od jazzu awangardowego, czego dowodzą albumy „Bazaar” (1969) czy – zawierające archiwalia – „Rivalen” i „Neuroimpressions” (oba z 2016 roku).
Maciej Fortuna, urodzony w Lesznie, ale od lat związany z Poznaniem (i z Akademią Muzyczną imienia Ignacego Jana Paderewskiego), nawiązał współpracę z Jerzym Milianem w 2009 roku. W podzięce za to mistrz wibrafonu podarował mu dwie kompozycje noszące wspólny tytuł „Music for Mr. Fortuna”. Młodszy kolega po fachu poczuł się tym faktem tak bardzo dowartościowany, ale jednocześnie zobowiązany, że postanowił zrewanżować się w sposób niezwykły – nagrywając płytę z muzyką Miliana. Na dodatek z muzyką mniej znaną, odnajdywaną w archiwach rozgłośni poznańskiej Polskiego Radia. Nic więc dziwnego, że praca nad zebraniem i opracowaniem całego materiału trwała… cztery lata. Aż wreszcie sfinalizowano ją podczas dziesięciodniowej sesji, która odbyła się w studiu Macieja Fortuny w końcu lata tego roku. Jej początek wyznaczono na 13 września, a więc niespełna dwa tygodnie po zakończeniu bardzo podobnego projektu poświęconego innej (niestety nieżyjącej już) legendzie polskiego jazzu, bydgoskiemu trębaczowi Andrzejowi Przybielskiemu. Tamte nagrania ujrzały światło dzienne na początku listopada, kompozycje Miliana natomiast – w połowie grudnia. W obu przypadkach wydawcą jest, działające bardzo prężnie od samych narodzin, Stowarzyszenie Jazz Poznań.
Wspólnym mianownikiem sesji poświęconych Przybielskiemu i Milianowi jest tylko jeden muzyk – lider obu projektów, czyli Maciej Fortuna. Do pracy nad płytą z muzyką legendarnego wibrafonisty zaprosił jeszcze dwóch swoich stałych współpracowników, pianistę Krzysztofa Dysa i kontrabasistę Jakuba Mielcarka, oraz wrocławskiego perkusistę Przemysława Jarosza (związanego z tamtejszą Akademią Muzyczną); poza nimi w studiu pojawił się jeszcze kwartet smyczkowy w składzie: Anna Ziółkowska i Jan Świeca (skrzypce), Tomasz Ziółkowski (altówka) oraz Monika Baranowska (wiolonczela). Taki dobór instrumentarium mógł nieco zaskakiwać; brakowało wszak… wibrafonisty. Był to jednak zabieg jak najbardziej świadomy, ponieważ Fortunie nie zależało na literalnym – nuta w nutę – odegraniu kompozycji Jerzego Miliana; chciał je odczytać na nowo, w pewnym sensie uwspółcześnić (choć nie na siłę), przy okazji dodając całkiem sporo od siebie. Wiedział bowiem doskonale, że tylko dzięki takiemu zabiegowi sprawi swemu Mistrzowi prawdziwą radość.
Na płytę, zaskakującą także z powodu nietypowej trójkątnej okładki, trafiło dziesięć utworów: osiem archiwalnych oraz dwie części wspomnianego już wcześniej „Music for Mr. Fortuna”, które dały zresztą tytuł wydawnictwu. Dzięki sporemu zróżnicowaniu stylistycznemu odzwierciedlają one niemal pełne spektrum zainteresowań Miliana – nie brakuje bowiem w tym zestawie numerów ambitniejszych, nastrojowych, ze sporą porcją improwizacji, ale także czysto rozrywkowych, tanecznych, udowadniających, że poznański wibrafonista miał talent do komponowania zapadających w pamięć przebojowych melodii. Album otwiera króciutkie „Na czwartym piętrze”; jego długość jest jednak odwrotnie proporcjonalna do jakości i radości, jaką przynosi słuchaczowi. Filmowy motyw trąbki, spinający całość klamrą, urzeka melodyką; w części środkowej mamy natomiast partię solową fortepianu (zastępującego nieobecny wibrafon) i wypełniające tło smyczki. W zupełnie inny, melancholijny nastrój wprowadza za to „Dla Sawy”. Rzewną melodię powtarzają po sobie trębacz i sekcja smyczkowa, ale o bogactwo brzmień dbają też pozostali muzycy, a nade wszystko Krzysztof Dys, który do swojej partii wprowadza drobne cytaty z innych dzieł.
Bardzo niepokojąco brzmi za to wprowadzenie do „Jesteśmy tak do siebie”, za które odpowiadają kontrabasista i wiolonczelistka, z czasem wsparci jeszcze przez Fortunę i pozostałą trójkę muzyków z sekcji smyczkowej. Klimat ten zostaje jednak po kilkudziesięciu sekundach przełamany, gdy zespół przeskakuje na zdecydowanie bardziej rozrywkowe tony, lecz bliżej finiszu ponownie odzyskuje powagę. Nie traci jej także przez cały kolejny utwór, którym jest nostalgiczna „Ballada na trąbkę”. Zgodnie z tytułem, mamy tu do czynienia z nastrojem smoothjazzowym; sekcja rytmiczna snuje się leniwie, dzięki czemu trębacz ma sporo czasu na przekazanie swej smutnej opowieści. Wypłakawszy się, ustępuje z kolei miejsca swym najbliższym kolegom – Jakubowi Mielcarkowi i Krzysztofowi Dysowi. Uśmiech na twarzy słuchacza ma szansę przywrócić „Rumba”, kolejna propozycja do tańca. Lecz nie w całości. Oprócz rytmów latynoskich, którymi kompozycja się rozpoczyna, pojawiają się bowiem także fragmenty improwizowane (by nie rzec: freejazzowe), w których rozbudowanej partii trąbki towarzyszy zaskakująco zadziorny kontrabas.
Najdłuższą kompozycją w całym zestawie, trwającą prawie siedem minut, jest „Naszyjnik z jaskółek”. Po raz kolejny zespół stawia tutaj na budowanie odpowiedniego nastroju. Hasło rzuca Dys, którego motyw – zagrany na fortepianie elektrycznym (bądź akustycznym, ale następnie przetworzony elektronicznie) – rozwija następnie Fortuna. I tak jest praktycznie do samego końca; zmieniają się jedynie instrumenty wiodące. „Mały szpitalik” to jeszcze jeden ukłon w stronę wielbicieli rytmów tanecznych, chociaż Fortuna, Mielcarek i Jarosz robią tu też całkiem sporo, aby zaskakiwać słuchaczy. Od czasu do czasu mocniej stawiają akcenty, decydując się na dynamiczniejsze wtręty perkusji bądź trąbki. Wspaniałym zwieńczeniem części archiwalnej płyty jest skrząca się wątkami orientalno-bałkańskimi „Melodia turecka”, która z miejsca przywodzi na myśl dokonania jak najbardziej współczesnej szwedzkiej orkiestry (czy też Arkestry) Gorana Kajfeša. Tyle że utwór Miliana powstał dawno, dawno temu.
Płytę zamykają dwa utwory skomponowane przez słynnego wibrafonistę z myślą o sprezentowaniu Maciejowi Fortunie. Prawdopodobnie są więc najmłodsze z całej dziesiątki; nic zatem dziwnego, że brzmią też najbardziej nowocześnie. Pierwszy, „Inside Chords”, głównie dzięki sekcji rytmicznej emanuje potężną energią, chociaż uwagę przykuwa również nie mniej dynamiczna improwizacja trąbki; drugi, „Flying to Beijing”, wprowadza natomiast elementy orientalne (tytuł zresztą rozwiewa wszelkie wątpliwości), ale i w nim nie brakuje miejsca na artystyczne poszukiwania. Album „Music for Mr. Fortuna” doskonale wpisuje się w obecny na naszym rynku od kilku lat trend polegający na przypominaniu dokonań Jerzego Miliana. To muzyk, który zasługuje jak mało kto na ocalenie jego dorobku od zapomnienia. Zasługuje też na to, aby po jego kompozycje sięgali artyści z młodszych pokoleń. Tym większe słowa podziękowania należą się Maciejowi Fortunie, dla którego notabene mijający rok był nadzwyczaj udany (wystarczy wspomnieć o wydanych w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy płytach „Zośka”, „Jazz” oraz wzmiankowanym już krążku „Tribute to Andrzej Przybielski, Volume 1”). Oby w 2017 roku poznański muzyk nie zwalniał tempa pracy!
koniec
27 grudnia 2016
Skład:
Maciej Fortuna – trąbka
Krzysztof Dys – fortepian, fortepian elektryczny
Jakub Mielcarek – kontrabas
Przemysław Jarosz – perkusja
Anna Ziółkowska – skrzypce
Jan Świeca – skrzypce
Tomasz Ziółkowski – altówka
Monika Baranowska – wiolonczela
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Epickie buty bogini

Słuchaj i patrz:

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Dziwne losy pewnej piosenki
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.