Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Niewiarygodne przygody Norwegów w Nowym Jorku

Esensja.pl
Esensja.pl
Cztery płyty w ciągu siedmiu lat działalności – to wynik przyzwoity, ale na pewno nie powalający na kolana. Należy jednak pamiętać, że w tym samym czasie muzycy tworzący Cortex zaangażowani byli w wiele innych projektów i w sumie wzięli udział w realizacji kilkudziesięciu albumów. Tak, domyślacie się dobrze – ten kwartet to kolejna skandynawska supergrupa, której twórczość powinna być dla wielbicieli jazzu improwizowanego lekturą obowiązkową.

Cortex
‹Live in New York›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in New York
Wykonawca / KompozytorCortex
Data wydania17 lipca 2016
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania35:26
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieThomas Johansson, Kristoffer Berre Alberts, Ola Høyer, Gard Nilssen
Utwory
CD1
1) Higgs07:56
2) Fall07:05
3) Ghost March / Ahead20:25
Zaledwie przed paroma dniami media podały, że Norwegia to obecnie „najszczęśliwszy kraj świata”. Nietrudno w to uwierzyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wspaniale funkcjonuje w nim scena muzyczna i jak wybitnymi postaciami ze świata jazzu może się poszczycić – od Jana Garbarka, poprzez Terjego Rypdala i Nilsa Pettera Molværa, aż po nadzwyczaj hołubionych na łamach naszego portalu Paala Nilssen-Love’a i Frodego Gjerstada. A to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Co znajduje się pod powierzchnią wody? Chociażby kwartet Cortex, który powstał przed siedmioma laty, a założyli go muzycy wtedy dopiero walczący o uznanie publiczności i krytyków, dzisiaj natomiast – przynajmniej w trzech przypadkach na cztery – będący gwiazdami pierwszej wielkości na firmamencie skandynawskiego jazzu improwizowanego.
Zespołowi od początku istnienia przewodzi trębacz – i zarazem kompozytor większości materiału – Thomas Johansson (All Included, Friends & Neighbors, Large Unit, Pan-Scan Ensemble). Do współpracy dobrał on sobie jeszcze: saksofonistę Kristoffera Berrego Albertsa (Damana, Starlite Motel), kontrabasistę Olę Høyera (Moon Relay, Akode, Bladed, Honest John) oraz perkusistę Garda Nilssena (Astro Sonic, sPacemonKey, Acoustic Unity, Bushman’s Revenge). Kwartet ten zadebiutował w 2011 roku studyjną płytą zatytułowaną „Resection”, rok później ukazał się album „Göteborg”. Kolejne dwa wydawnictwa zostały nagrane już podczas występów na żywo; oba też opublikowała ceniona portugalska wytwórnia Clean Feed – „Live!” (2014) oraz „Live in New York” (2016).
Ostatni z wymienionych krążków, wydany w lipcu ubiegłego roku, to – jak na razie – ostatni przejaw działalności Norwegów. Materiał zarejestrowany został 18 września 2015 roku podczas koncertu w klubie IBeam na nowojorskim Brooklynie – nie może więc dziwić jego tytuł. Brzmi on jednak trochę górnolotnie, zwłaszcza gdy zdamy sobie sprawę z tego, że płyta jest zaskakująco krótka – trwa niespełna trzydzieści sześć minut. I to jest zresztą jej największy mankament. Swoją drogą ciekawe, czy koncert trwał tak krótko, czy też z jakiegoś powodu reszta nagrań nie nadawała się do publikacji. W każdym razie szkoda, bo Cortex to przecież obecnie jedna z najciekawszych norweskich formacji freejazzowych, która na dodatek – z przyczyn przedstawionych już wcześniej – nieszczególnie rozpieszcza swoich wielbicieli. Z drugiej strony należy cieszyć się z każdej, choćby i tak krótkiej, płyty. Pocieszenia można wszak szukać w przekonaniu, że lepiej po wysłuchaniu krążka czuć niedosyt, niż przesyt…
Płytę otwiera (niemal) ośmiominutowa kompozycja „Higgs” – i jest to, głównie dzięki sekcji rytmicznej, początek zaskakująco klasyczny. Høyer i Nilssen nie silą się bowiem na ekwilibrystyczne popisy, grają za to z dużym wyczuciem i feelingiem, tworząc idealny podkład dla partii solowych i duetów trębacza i saksofonisty. Johansson nad wyraz chętnie zaprasza do współpracy Albertsa, a momenty, w których podążają oni swoimi śladami, jednocześnie rozwijając zaproponowane przez siebie motywy – należą do najbardziej ekscytujących na albumie. Na dodatek, co nie jest zapewne bez znaczenia dla polskich słuchaczy, w grze Thomasa bez trudu można dostrzec wpływy jego imiennika – Tomasza Stańki, co zresztą wcale nie zaskakuje, biorąc pod uwagę fakt, jak wielką estymą cieszy się nasz rodak w Skandynawii. W swych improwizatorskich zapędach lider grupy nie zapomina także o konieczności przykucia od czasu do czasu uwagi słuchaczy jakimś zapadającym w pamięć wątkiem; w przypadku „Higgs” jest to urokliwa w swej rzewności melodia.
W drugim utworze – „Fall” – już od pierwszych sekund kwartet podkręca tempo. Grające unisono dęciaki dostosowują się do nowych wytycznych sekcji rytmicznej i również poczynają sobie odważniej. W efekcie w numerze tym Norwegowie mocno skręcają w stronę free jazzu, nie oszczędzając przy tym brooklyńskiej publiki. Johansson i Alberts regularnie też zmieniają się na pierwszym planie, dzięki czemu wydatnie wzbogacają brzmienie. Ostatni fragment „Live in New York” to dwie połączone ze sobą i przenikające się nawzajem kompozycje „Ghost March / Ahead”. Pierwsza w sposób oczywisty, dzięki przetworzonemu brzmieniu trąbki, nawiązuje do tradycji nowoorleańskiej, choć i w niej nie brakuje improwizacji; w drugiej dostrzegalne są z kolei inspiracje folklorem skandynawskim. Kolejne części spajają natomiast partie solowe – w kolejności chronologicznej – kontrabasu, perkusji, trąbki i saksofonu. Słowem: każdy z muzyków ma szansę szerszego zaprezentowania swoich indywidualnych umiejętności.
Sądząc po liczbie wydanych płyt, Cortex nie jest priorytetowym projektem Thomasa, Kristoffera, Oli i Garda, ale jednak na tyle istotnym, że chce im się – mimo wielu innych zajęć – co jakiś czas wracać do niego. I bardzo dobrze, bo we czwórkę mają naprawdę wiele do powiedzenia, zwłaszcza zaś członkowie sekcji dętej.
koniec
23 marca 2017
Skład:
Thomas Johansson – trąbka
Kristoffer Berre Alberts – saksofon altowy, saksofon tenorowy
Ola Høyer – kontrabas
Gard Nilssen – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
Sebastian Chosiński

22 VI 2017

Jazz to współczesny muzyczny odpowiednik lingua franca. Zwłaszcza free jazz pełni rolę uniwersalnego języka, którym bez trudu mogą porozumieć się artyści wywodzący się z różnych kręgów kulturowych i regionów geograficznych. Praktycznym tego przykładem jest między innymi funkcjonowanie projektu Lean Left, który tworzą Amerykanin, Norweg, Holender i Anglik. Na płycie „I Forgot to Breathe” wszyscy mówią jednak jednym głosem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
Sebastian Chosiński

20 VI 2017

To już nasze trzecie w ostatnich miesiącach podejście do twórczości norweskiego gitarzysty (i klawiszowca) Stephana Meidella. A jest to wynikiem jego niezwykłej pracowitości. Oprócz albumu solowego i trzeciej płyty formacji Cakewalk w tym roku ukazała się także nowa produkcja współtworzonego przez Skandynawa międzynarodowego projektu jazzowo-rockowego Velkro – „Too Lazy to Panic”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Raz na kilka lat
Sebastian Chosiński

15 VI 2017

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielkie gwiazdy światowego free jazzu coraz chętniej publikują swoje płyty za pośrednictwem polskich wydawnictw. Wcześniej przodownictwo w tej dziedzinie dzierżyło krakowskie Not Two, ostatnio doszlusowały do niego poznańskie Multikulti oraz warszawskie For Tune. Z logo tego ostatniego na okładce ukazał się właśnie najnowszy album kwartetu Matthew Shippa – „Not Bound”.

więcej »

Polecamy

Noise rock vs. free jazz

Tu miejsce na labirynt…:

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Tak wiele pomysłów…
— Sebastian Chosiński

Sypiając z szefem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.