Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 23 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Nie stało się nic złego

Esensja.pl
Esensja.pl
Norwesko-szwedzki kwintet proponuje bardzo klasyczną odmianę free jazzu, która ma wszelkie szanse ku temu, by spodobać się wielbicielom amerykańskich mistrzów gatunku, Ornette’a Colemana i Johna Coltrane’a. Ale to wcale nie oznacza, że na trzeciej płycie Friends & Neighbors nie znajdą dla siebie nic miłośnicy współczesnej improwizacji. Dla nich również „lektura” „What’s Wrong?” może być bardzo pożytecznie spędzonym czasem.

Friends & Neighbors
‹What’s Wrong?›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWhat’s Wrong?
Wykonawca / KompozytorFriends & Neighbors
Data wydania22 września 2016
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania41: 58
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieAndré Roligheten, Thomas Johansson, Oscar Grönberg, Jon Rune Strøm, Tollef Østvang
Utwory
CD1
1) What’s Wrong?07:49
2) Fool Pay06:49
3) Friends04:36
4) Duality06:21
5) Jaguar04:55
6) Melting Snow04:18
7) Nøkken07:10
Na początek należy wyjaśnić genezę nazwy zespołu, ponieważ jest ona kluczem do zrozumienia zawiłości związanych z jego twórczością. Pewnego zimowego dnia 1970 roku (dokładnie było to 14 lutego) zmarły przed dwoma laty legendarny amerykański saksofonista i trębacz Ornette Coleman zagrał ze swoim kwartetem koncert w klubie przy nowojorskiej Prince Street. Dwa lata później materiał ten wydała na płycie wytwórnia Flying Dutchman (Latający Holender), a ukazał się on pod tytułem „Friends and Neighbors: Live at Prince Street”. Po latach piątka zafascynowanych Colemanem skandynawskich muzyków jazzowych tak właśnie postanowiła ochrzcić swój nowy projekt. A miało to miejsce jesienią 2008 roku. od tamtej pory zespół wydał trzy pełnowymiarowe albumy: nagrany w Czechach „No Beat Policy” (2011), zarejestrowany w Göteborgu „Hymn for a Hungry Nation” (2014) oraz… Poczekajcie chwilę, o tym szerzej będzie w następnym akapicie.
Pomysł powołania do życia Friends & Neighbors wyszedł od saksofonisty i klarnecisty Andrégo Rolighetena, znanego ze współpracy między innymi z takimi formacjami, jak Team Hegdal czy Acoustic Unity Garda Nilssena. Poza nim w grupie znaleźli się jeszcze: doświadczony trębacz Thomas Johansson (Cortex, Large Unit, Pan-Scan Ensemble) oraz jego dwaj kompani z zespołu All Included: kontrabasista Jon Rune Strøm (Universal Indians, Frode Gjerstad Trio, NU Ensemble) i perkusista Tollef Østvang. Jako piąty dołączył szwedzki pianista (choć od lat mieszkający w norweskim Trondheim) Oscar Grönberg, poza Friends & Neighbors udzielający się także w grupie Hanna Paulsberg Concept. W tym składzie, niezmiennym od początku istnienia, 19 i 20 maja 2015 roku kwintet zamknął się w klubowym studiu Nasjonal Jazzscene, aby nagrać nowy album – „What’s Wrong?”. Podobnie jak poprzedni, „Hymn for a Hungry Nation”, wydała go – w drugiej połowie września ubiegłego roku – renomowana portugalska wytwórnia Clean Feed, nadzwyczaj chętnie inwestująca we freejazzowe formacje z Półwyspu Skandynawskiego (vide Angles 9, Momentum czy wymieniony już wcześniej Cortex i wiele innych).
Na tle wspomnianych powyżej grup z Norwegii czy Szwecji Friends & Neighbors prezentuje może nie diametralnie, ale zauważalnie odmienne podejście do jazzowych improwizacji. Mniej w nich niekontrolowanego szaleństwa i wycieczek w stronę rocka (bądź innych gatunków muzyki rozrywkowej), znacznie więcej natomiast inspiracji klasyką free jazzu i hard bopu – nie tylko spod znaku Ornette’a Colemana, ale także Johna Coltrane’a czy Pharoah Sandersa. Na „What’s Wrong?” jest to słyszalne praktycznie w każdym utworze, mimo że wyszły one spod ręki różnych autorów (z całej piątki jedynie Østvang nie podjął się wyzwania). Całość otwiera kompozycja tytułowa, w której od pierwszych sekund rozbrzmiewają grające unisono dęciaki. Trwa to jednak zaledwie kilkanaście sekund, po czym Roligheten i Johansson ustępują miejsca swemu szwedzkiemu koledze. Partia Grönberga przenosi nas w lata 70. XX wieku, do epoki, w której wybitnych improwizatorów nie brakowało również wśród pianistów (dzisiaj są oni mimo wszystko rzadkością). Dwie spędzone z nim minuty to prawdziwa uczta dla koneserów. Tak wielka, że kiedy na plan pierwszy ponownie wybija się sekcja dęta, mimowolnie może wyrwać się westchnienie niezadowolenia. Zupełnie niepotrzebne zresztą, albowiem André i Thomas też przecież potrafią wprawić w uniesienie.
Jeżeli jednak komuś szczególnie przypadły do gustu pasaże Oscara, na pewno poczuje się usatysfakcjonowany (i to w stu procentach) utworem drugim – „Fool Pay”. W pierwszej części fortepian gra w nim bowiem rolę pierwszoplanową (na tle subtelnej sekcji rytmicznej), dopiero w drugiej Szwed oddaje pola saksofoniście i trębaczowi, którzy prowadzą ze sobą wyrafinowany intelektualnie dialog. Wszystko to odbywa się zresztą z dużą kulturą i poszanowaniem tradycji. Ale Skandynawom zdarza się także puścić oko do słuchacza. Od harcujących instrumentów dętych zaczyna się „Friends”. Ba! nawet gdy utwór ten rozkręca się, nie traci swego tanecznego charakteru. Choć tylko do czasu. Po radosnym wstępie następuje dłuższa chwila zamyślenia, znaczona solówkami kontrabasu Strøma i fortepianu Grönberga. Partie obu panów z czasem zazębiają się coraz bardziej, a mocy całości przydaje jeszcze nadający motoryczny rytm Tollef Østvang. „Duality” ponownie wprowadza w nastrój refleksyjny, w czym po raz kolejny największą zasługę mają kontrabasista i pianista. Robią to na tyle umiejętnie, że niemożliwością jest nie poddać się ich hipnotyczno-sennej narracji. Nie zmienia się ona nawet wtedy, gdy „głos” zabierają Roligheten i Johansson, proponując tyleż podniosłą, co i rzewną melodię w stylu Martina Küchena i jego rewelacyjnego nonetu Angles 9.
Tak jak klasycznym samochodem sportowym jest brytyjski Jaguar (produkowany od lat 30. ubiegłego wieku), tak klasycznie (free)jazzowo brzmi utwór o tym właśnie tytule. Oparty jest on w dużej mierze na subtelnym dialogu fortepianu i klarnetu (Roligheten), ale pojawia się także – w dalszej części – solówka trąbki, wspomaganej z drugiego planu przez saksofon. Z czasem zespół uwspółcześnia brzmienie i kiedy dociera do finału, nie możemy mieć już wątpliwości, że to muzyka nagrana tu i teraz. Wraz z pierwszymi dźwiękami „Melting Snow” wrażenie to jednak znów mija. Friends & Neighbors ponownie stawiają w nim na budowanie klimatu w stylu Colemana, a muzycy prześcigają się w… delikatności. Zakończenie płyty rekompensuje natomiast wcześniejszy niedostatek szalonych improwizacji. „Nøkken” otwiera przekomarzanie się sekcji dętej z fortepianem, kończą natomiast frazy zahaczające o folklor skandynawski; pomiędzy pojawia się z kolei frapująca freejazzowa solówka Johanssona na trąbce. I wszystko to, mimo stylistycznych rozbieżności, idealnie do siebie pasuje, co jest oczywiście kolejnym dowodem na wysoki poziom merytoryczny kwintetu i umiejętne czerpanie inspiracji z klasyki. Ornette Coleman na pewno nie musi przewracać się w grobie.
koniec
30 marca 2017
Skład:
André Roligheten – saksofon tenorowy, klarnety
Thomas Johansson – trąbka
Oscar Grönberg – fortepian
Jon Rune Strøm – kontrabas
Tollef Østvang – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
Sebastian Chosiński

20 IV 2017

Moda na rockową muzykę vintage nie przemija. Choć największą popularnością, wnioskując po liczbie zespołów, wciąż cieszy się w Skandynawii, także w wielu innych krajach może liczyć na pozytywny odbiór. Doświadczyła tego między innymi fińska formacja Vinum Sabbatum, której wydany przed paroma miesiącami trzeci album studyjny – „Apprehensions” – spotkał się z nadzwyczaj pozytywnym przyjęciem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niebiański pogrzeb w świetle księżyca
Sebastian Chosiński

18 IV 2017

Dwadzieścia lat działalności, czternaście płyt długogrających, do tego kilka singli i tak zwanych „czwórek”. Tysiące koncertów pod każdą szerokością i długością geograficzną. A mimo to nad Wisłą trio Zu pozostaje niemal całkowicie nieznane. I raczej nie zmieni się to w najbliższych latach, mimo że szwedzka formacja plasuje się w światowej czołówce awangardowego jazz-rocka, a jej najnowszy album „Jhator” to mroczne arcydzieło.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Rzeczy takie, jakimi są w istocie…
Sebastian Chosiński

13 IV 2017

Ponad trzy lata trzeba było czekać na najnowszy, czwarty studyjny, album zespołu Samsara Blues Experiment. I należy przyznać, że ta przerwa w aktywnej działalności wyszła berlińczykom na dobre. Nagrany w składzie trzyosobowym, bez Richarda Behrensa, „One with the Universe” stanowi bowiem udany powrót do stylistyki znanej z początków kariery.

więcej »

Polecamy

Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!

Tu miejsce na labirynt…:

Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Niebiański pogrzeb w świetle księżyca
— Sebastian Chosiński

Rzeczy takie, jakimi są w istocie…
— Sebastian Chosiński

To, co w głowie, i poza nią
— Sebastian Chosiński

Od dixielandu, przez modern, do free jazzu
— Sebastian Chosiński

Elegia o… [chłopcu rumuńskim]
— Sebastian Chosiński

Nie stało się nic złego
— Sebastian Chosiński

Niewiarygodne przygody Norwegów w Nowym Jorku
— Sebastian Chosiński

Scena to dziwna…
— Sebastian Chosiński

Chwila, która mogłaby trwać w nieskończoność
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.