Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Od dixielandu, przez modern, do free jazzu

Esensja.pl
Esensja.pl
Eksplorując poletko nazywane „jazzem skandynawskim”, dzisiaj ponownie odwiedzamy Norwegię. Tym razem po to, aby przyjrzeć się debiutanckiej płycie oktetu Damana, na czele którego stoi perkusista Dag Magnus Narvesen (od pierwszych sylab jego imion i nazwiska pochodzi zresztą nazwa grupy). „Cornua Copiae” natomiast to znakomity przykład free jazzu zagranego z wielką estymą dla klasyki tego (pod)gatunku.

Damana [Dag Magnus Narvesen Octet]
‹Cornua Copiae›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCornua Copiae
Wykonawca / KompozytorDamana [Dag Magnus Narvesen Octet]
Data wydania22 września 2016
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania50:17
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieKristoffer Berre Alberts, Jørgen Mathisen, André Roligheten, Hayden Powell, Kristoffer Kompen, Øyvind Dale, Adrian Myhr, Dag Magnus Narvesen
Utwory
CD1
1) Tapatapa03:07
2) Irgendwie, Irgendwo05:02
3) Dalbrecht06:32
4) Chokolypse05:41
5) Karnivalissimo05:38
6) Suynomi Lettre05:27
7) Melitrugal05:43
8) Palettfasett05:43
9) Mannen i tårnet03:26
10) For J.R.M.03:58
Narodziny zespołu Damana miały miejsce 23 lutego 2014 roku na scenie mieszczącego się w stolicy Norwegii klubu Kampenjazz. Tam formacja utworzona przez perkusistę Daga Magnusa Narvesena dała swój pierwszy koncert. Dziewięć miesięcy później muzycy zamknęli się na jeden dzień – 20 listopada – w studiu Urban Sound (również w Oslo), aby zarejestrować materiał na debiutancki album. Płytę prawie dwa lata później, bo we wrześniu 2016 roku, opublikowała dobrze już znana czytelnikom „Esensji” portugalska wytwórnia Clean Feed, z którą zresztą współpracuje wielu wykonawców (free)jazzowych ze Skandynawii. Wystarczy wymienić takie chociażby grupy, jak Gard Nilssen’s Acoustic Unity („Firehouse”), Universal Indians („Skullduggery”), Friends & Neighbors („What’s Wrong?”), All Included („Satan in Plain Clothes”), Angles 9 („Injuries”, „Disappeared Behind the Sun”), Cortex („Live in New York”), Momentum („Momentum”) czy Trespass Trio („The Spirit of Piteşti”). Jak więc widać, podpisując kontrakt z lizbończykami, Narvesen i jego kompani znaleźli się w doborowym towarzystwie.
Wśród członków Damany – jako że nazwa jest skrótowcem grupowym, powstałym od pierwszych sylab obu imion i nazwiska lidera zespołu, można ją w języku polskim odmieniać – nie zabrakło znanych postaci norweskiego jazzu. Na plan pierwszy wysuwają się przede wszystkim trzej członkowie sekcji dętej: saksofoniści Kristoffer Alberts (Cortex, Starlite Motel), Jørgen Mathisen (Momentum, Krokofant) oraz André Roligheten (Acoustic Unity Garda Nilssena, Friends & Neighbors). Poza nimi w składzie znaleźli się jeszcze: trębacz Hayden Powell (w połowie Norweg, w połowie Anglik), puzonista Kristoffer Kompen, pianista Øyvind Dale oraz kontrabasista Adrian Myhr, wspomagający w sekcji rytmicznej, udzielającego się również w Kitchen Orchestra i norwesko-czeskim Nocz Quartet, Narvesena. Oni także mają niemały dorobek artystyczny, choć dotąd zabrakło im szczęścia, by zainteresować nim szersze grono słuchaczy spoza Skandynawii.
Muzyka zawarta na „Cornua Copiae” to wypadkowa współczesnego jazzu improwizowanego i klasyki free jazzu z przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Norwescy muzycy nie stronią od poszukiwań, ale robią to z umiarem godnym klasyków. Nie stawiają sobie za główny cel, choć oczywiście nie ma w tym nic złego, bombardowania słuchaczy kakofonią dźwięków, o co przy pięcioosobowej sekcji dętej byłoby nadzwyczaj łatwo. Zdają sobie sprawę z tego, że nawet w awangardzie musi znaleźć się miejsce na wyciszenie, refleksję, wzięcie oddechu. Pełnymi garściami czerpią także inspiracje z innych odmian jazzu, które twórczo adaptują na własne potrzeby. Przyjrzyjmy się jednak bliżej zawartości tej trwającej niemal równo pięćdziesiąt minut płyty. Otwierający ją utwór „Tapatapa” to zagrany z lekkim przymrużeniem oka free jazz, znaczony pełnymi polotu partiami solowymi fortepianu Øyvinda Dalego i saksofonu altowego Kristoffera Albertsa. Ale też cała sekcja dęta ma tutaj ręce pełne roboty – do niej należy pierwsze i ostatnie słowo.
Po dość frywolnym początku w „Irgendwie, Irgendwo” Norwegowie starają się wzruszyć słuchaczy – zadanie to osiągają głównie dzięki spowolnionemu tempu, rzewnej melodii zagranej na puzonie i romantycznej solówce pianisty. Sprzyja temu też lekko kołyszący rytm oraz wprowadzona w drugiej części partia trąbki, powtórzona następnie – ze znacznie większą mocą – przez całą sekcję dętą. Bez wątpienia wiele emocji dostarcza również „Dalbrecht” – kolejny z utworów, które powinny przypaść do gustu fanom jazzu improwizowanego. W ciągu sześciu i pół minuty dzieje się w nim naprawdę sporo: wprowadzony przez jednego z saksofonistów motyw z czasem obrasta kolejnymi instrumentami, zyskując na dynamice. Kończy się to grającymi unisono dęciakami, po których następuje prawdziwe freejazzowe szaleństwo. Warto jednak w tych fragmentach wytężyć słuch i wyłowić z tła dźwięki sekcji rytmicznej. Dlaczego? Ponieważ Adrian Myhr i Dag Magnus Narvesen dokonują prawdziwych cudów, by całość utrzymać w ryzach.
W kolejnych dwóch kompozycjach Damana ponownie znacząco zmienia stylistykę. „Chokolypse” to utrzymany w klimacie lat 70. XX wieku utwór niemalże rozrywkowo-taneczny (oczywiście w granicach rozsądku), z kolei „Karnivalissimo” zahacza o dziewiętnastowieczną klasykę (vide pojawiający się w finale chopinowski motyw na fortepianie). W każdym razie po roztańczonym „Chokolypse” w „Karnivalissimo” zespół zmierza ku poważniejszym tematom. I taka też muzyka dominuje w „Suynomi Lettre” i „Melitrugal”. To bez wątpienia najlepszy – w sumie jedenastominutowy – fragment „Cornua Copiae”, swym elegijnym nastrojem mogący kojarzyć się z muzyką, jaka trafiła na „The Spirit of Piteşti”, czyli najnowszą płytę Trespass Trio. Rzewne i wzruszające melodie, nawiązujące w pewnym stopniu do modern jazzu spod znaku Krzysztofa Komedy, urzekają pięknem i harmoniami, przy czym absolutnie nie schlebiają tanim gustom.
W „Palettfasett” rolę główną odgrywa sekcja dęta, która spełnia tutaj dwa zadania: część muzyków gra rytmicznie, wspierając tym samym kontrabasistę i bębniarza, część natomiast tworzy patetyczne tło. Z czasem wykluwa się z tego – zapewne ku zaskoczeniu wielu słuchaczy – swawolna dixielandowa melodia, która w końcówce ustępuje miejsca tonom znacznie bardziej romantycznym. Jak więc widać, w „Palettfasett” Norwegowie decydują się na całkiem wnikliwy przegląd jazzowych stylistyk od lat 20. ubiegłego wieku do współczesności. Różnorodności nie brakuje także w „Mannen i tårnet”, co można uznać – w zależności od punktu widzenia – za zaletę bądź wadę tej kompozycji. Album zamyka żałobny utwór „For J.R.M.”, poświęcony pamięci norweskiego studenta Jana Renégo Melinga, który w maju 2004 roku w czasie swej podróży – z Australii (gdzie się uczył), przez Azję, do ojczyzny – został przez nieznanych sprawców zamordowany w afgańskim Kabulu. Damana wieńczy więc swą debiutancką płytę w minorowym nastroju, tak jednak charakterystycznym dla skandynawskiego jazzu. Swoją drogą ciekawe, co będzie działo się z tym projektem dalej. I czy jeszcze kiedyś nadarzy się okazja, aby włożył do odtwarzacza premierowe nagrania oktetu Daga Magnusa Narvesena. Oby!
koniec
6 kwietnia 2017
Skład:
Kristoffer Alberts – saksofon altowy
Jørgen Mathisen – saksofon tenorowy
André Roligheten – saksofon barytonowy, klarnet basowy
Hayden Powell – trąbka
Kristoffer Kompen – puzon
Øyvind Dale – fortepian
Adrian Myhr – kontrabas
Dag Magnus Narvesen – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii
Sebastian Chosiński

23 V 2017

Nazwa zespołu wskazywałaby raczej na inklinacje punkowe, względnie heavymetalowe, a tu się okazuje, że mamy do czynienia z grupą z pogranicza rocka progresywnego i psychodelii. Cóż, chcą się tak nazywać – ich sprawa. Muszą jednak liczyć się z tym, że wielu fanów, do których adresują swoją twórczość, widząc na oczy szyld The Reapers, zechce ominąć ich szerokim łukiem. Ze stratą dla zespołu i dla siebie samych. Bo album „Marionettes” to dzieło zdecydowanie godne uwagi.

więcej »

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
Sebastian Chosiński

18 V 2017

Łączenie muzyki średniowiecznej z heavy metalem – czy to w formie black- czy doommetalowej – nie jest już żadną nowością. Praktykowane bywa – głównie w Niemczech i Skandynawii – od ponad dwóch dekad. Co jakiś czas trafia się jednak wykonawca, który potrafi tchnąć w ten gatunek nowe życie. Jak Szwedzi z zespołu Apocalypse Orchestra, który przed tygodniem opublikował swój debiutancki album – „The End is Nigh”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: „Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
Sebastian Chosiński

16 V 2017

Muzycy pochodzącego z Oslo Tusmørke bardzo regularnie – średnio co dwanaście miesięcy – prezentują płyty z premierowym materiałem. Co dla wielbicieli tej norweskiej formacji jest bezsprzecznie powodem do wielkiej radości. Ale nie tylko oni powinni się cieszyć. Dokonania Skandynawów są bowiem w stanie wprawić w stan euforii wszystkich wielbicieli rockowych i folkowych brzmień rodem z lat 70. XX wieku. Najlepszym tego dowodem wydany przed paroma dniami album „Hinsides”.

więcej »

Polecamy

Ku chwale Katalonii

Tu miejsce na labirynt…:

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zmartwychwstanie po czterdziestu latach
— Sebastian Chosiński

Prawdziwe oblicze pana Haydena. Petera Haydena!
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu życia w Kosmosie
— Sebastian Chosiński

Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Niebiański pogrzeb w świetle księżyca
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.