Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: To, co w głowie, i poza nią

Esensja.pl
Esensja.pl
To ostatnia, przynajmniej na jakiś czas, skandynawska grupa jazzowa nagrywająca dla portugalskiej wytwórni Clean Feed. Motif jest w zasadzie kwintetem, choć od czasu do czasu, zaprasza do współpracy innych muzyków, niekiedy nawet spoza Norwegii. Na wydanym przed paroma miesiącami albumie „My Head is Listening” gościem z zagranicy jest niemiecki klarnecista Michael Thieke.

Motif
‹My Head is Listening›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMy Head is Listening
Wykonawca / KompozytorMotif
Data wydania17 listopada 2016
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania45:49
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieEivind Lønning, Atle Nymo, Michael Thieke, Håvard Wiik, Ole Morten Vågan, Håkon Mjåset Johansen
Utwory
CD1
1) My Head is Listening10:11
2) Beams, Dreams and Automobiles04:40
3) Little Cage05:52
4) Ich bin ein Belieber07:23
5) Ballroom Glitch03:36
6) The Guns of Amarone, Episodes 1 & 209:57
7) Lontano Sea04:10
Momentum („Momentum”), Friends & Neighbors („What’s Wrong?”), Angles 9 („Disappeared Behind the Sun”), Cortex („Live in New York”), Trespass Trio („The Spirit of Piteşti”) oraz Damana („Cornua Copiae”) – przyznacie, że w ostatnich tygodniach zrobiliśmy w „Esensji” całkiem miarodajny przegląd skandynawskich nowości (free)jazzowych. Dla wszystkich wymienionych powyżej zespołów wspólnym mianownikiem była jeszcze wytwórnia, która opublikowała ich najnowsze albumy – portugalskie (rodem z Lizbony) Clean Feed. By temat ów domknąć – przynajmniej na kilka najbliższych miesięcy – dzisiaj dorzucamy do zestawu norweski kwintet Motif, który przy okazji pracy nad swą szóstą płytą długogrającą rozrósł się do sekstetu. Stało się tak dzięki zaproszeniu do studia niemieckiego klarnecisty Michaela Thiekego.
Początki Motif sięgają 1999 roku. To wtedy w Trondheim, zafascynowany muzyką Milesa Davisa i Franka Zappy, kontrabasista Ole Morten Vågan zdecydował się powołać do życia eksperymentalny zespół jazzowy. Przez kilka pierwszych lat działał on na bardzo luźnych zasadach, a skład zmieniał się nadzwyczaj często. Z czasem jednak wykrystalizował się i wyglądał, nie licząc lidera, następująco: saksofonista i klarnecista Atle Nymo, trębacz Mathias Eick (znany później z Jaga Jazzist), pianista Davíð Þór Jónsson oraz perkusista Håkon Mjåset Johansen. W tym zestawieniu personalnym Motif nagrał dwie pierwsze – obie wydane w 2005 roku – płyty: „Expansion” i „Motif”. Trzy lata później, już bez Jónssona, za to z Håvardem Wiikiem (Atomic) na fortepianie, Norwegowie wypuścili na rynek „Apo Calypso”, a po kolejnych dwóch latach – trzypłytowy zestaw „Facienda”.
Na pierwszym krążku znalazły się nagrania studyjne, natomiast na dwóch pozostałych koncertowe. I w nich właśnie można było usłyszeć z jednej strony nowych muzyków zespołu (trębacza Eivinda Lønninga), z drugiej – kolejnych gości specjalnych: wibrafonistę Mattiasa Ståhla (Angles 9), gitarzystę Pettera Vågana oraz saksofonistę Håkona Kornstada. Przy okazji dokonywania z myślą o „Faciendzie” nagrań studyjnych zespół po raz pierwszy i, jak się okazało, nie ostatni odwiedził berlińskie studio nagraniowe P4. Artyści ze Skandynawii do niego kilka lat później, ale o tym będzie mowa za moment. W 2011 roku udało im się podpisać kontrakt z lizbońską wytwórnią Clean Feed i z tego też powodu kolejny album – „Art Transplant” – nagrali (do spółki z niemieckim trębaczem Axelem Dörnerem) w Portugalii. Po czym zamilkli na pięć lat…
A przynajmniej takie można było odnieść wrażenie. Dodajmy: błędne. W tym czasie bowiem grupa koncertowała i dokonywała nagrań; tyle że materiału wciąż było zbyt mało, aby można było wydać pełnometrażowy krążek. Stało się to możliwe – ponownie za sprawą Clean Feed – dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Na wydawnictwo „My Head is Listening” trafiły utwory zarejestrowane podczas dwóch berlińskich sesji: 25 i 26 maja 2013 oraz 26 i 27 marca 2015 roku. I tym razem muzycy z Północy skorzystali ze wsparcia kolegi po fachu; okazał się nim, pochodzący z Düsseldorfu, klarnecista Michael Thieke. Wspólnymi siłami stworzyli, a przynajmniej tyle udostępnili, prawie czterdzieści sześć minut muzyki – bardzo różnorodnej, wywodzącej się z tradycji free jazzu, ale sięgającej także po inspiracje innymi odmianami jazzu (chociażby hard bopu czy dixielandu) oraz współczesnej awangardy. Większość kompozycji – autorstwa kontrabasisty Olego Mortena Vågana – stała się bardziej przewidywalna, co jednych zapewne ucieszy, ale tych, którzy oczekiwaliby po Motif, jak wcześniej, głównie improwizacji, może zmartwić.
Otwierająca „My Head is Listening” kompozycja tytułowa to zarazem najdłuższy i najbardziej zróżnicowany jej fragment. Mamy w niej przegląd praktycznie wszystkich inspiracji skandynawskich artystów. Nie brakuje energetycznej sekcji rytmicznej ani freejazzowych solówek dęciaków (głównie saksofonu tenorowego Atlego Nymo), ale trafiają się także bardziej stonowane, hardbopowe wycieczki w klimacie lat 60. XX wieku, za które odpowiadają klarnecista i pianista. W finale wraz z całym zespołem powracamy do współczesności, co oznacza, że Vågan i Håkon Mjåset Johansen podkręcają nieco tempo, a kolejny członek sekcji dętej – tym razem pada na trębacza Eivinda Lønninga – pozwala sobie na złożoną improwizację. Nie mniej energii niesie ze sobą „Beams, Dreams and Automobiles” – z tą różnicą, że w tym utworze Norwegowie i Niemiec grają na większym luzie, co automatycznie sprawia, że ich muzyka zyskuje na lekkości i zwiewności. Ba! mimo awangardowych zapędów Håvarda Wiika, ma też – tak, tak, to nie jest żart! – taneczny charakter.
W zupełnie inny klimat wprowadza słuchaczy „Little Cage”, w którym po rzewnych dęciakach pojawia się – i pola nie oddaje praktycznie do ostatnich sekund – pełen delikatności fortepian Wiika. I chociaż do stylistyki Richarda Claydermana wciąż jest Norwegowi daleko, w następnym numerze robi on wszystko, aby przypadkiem nie skojarzyć go z francuskim pianistą. „Ich bin ein Belieber” to bowiem prawdziwy popis wirtuozerii Håvarda. I zarazem wyrazisty dowód na bogatą wyobraźnię i improwizatorski zapał Skandynawa. Co jednak zastanawiające, w tej pogoni nie traci on z oczu melodii. Entuzjazm Wiika udziela się zresztą także pozostałym muzykom, w efekcie końcówka – wypełniona freejazzowymi dęciakami – robi piorunujące wrażenie. Po tak mocnym uderzeniu zdecydowanie należy się słuchaczom chwila oddechu – zespół zapewnia ją nastrojowym „Ballroom Glitch”, po którym rozbrzmiewa dwuczęściowy, ale połączony w jedno, niemal dziesięciominutowy utwór „The Guns of Amarone”. Wyróżniają go rozbudowana partia solowa perkusji oraz dixielandowe wstawki saksofonu i trąbki. Mimo lżejszego tonu, Motif stawia w nim na budowanie odpowiedniego nastroju, co kontynuuje w zamykającym całość, snującym się leniwie „Lontano Sea”. Końcówka jest, bezsprzecznie, piękna. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby cały album utrzymany był w podobnej konwencji.
koniec
11 kwietnia 2017
Skład:
Eivind Lønning – trąbka
Atle Nymo – saksofon tenorowy, klarnet basowy
Michael Thieke – klarnet
Håvard Wiik – fortepian
Ole Morten Vågan – kontrabas
Håkon Mjåset Johansen – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Epickie buty bogini

Słuchaj i patrz:

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Dziwne losy pewnej piosenki
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.