Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Rzeczy takie, jakimi są w istocie…

Esensja.pl
Esensja.pl
Ponad trzy lata trzeba było czekać na najnowszy, czwarty studyjny, album zespołu Samsara Blues Experiment. I należy przyznać, że ta przerwa w aktywnej działalności wyszła berlińczykom na dobre. Nagrany w składzie trzyosobowym, bez Richarda Behrensa, „One with the Universe” stanowi bowiem udany powrót do stylistyki znanej z początków kariery.

Samsara Blues Experiment
‹One with the Universe›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOne with the Universe
Wykonawca / KompozytorSamsara Blues Experiment
Data wydania10 kwietnia 2017
NośnikCD
Czas trwania47:20
Gatunekmetal, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieChristian Peters, Hans Eiselt, Thomas Vedder
Utwory
CD1
1) Vipassana10:43
2) Sad Guru Returns07:55
3) Glorious Daze06:01
4) One with the Universe15:02
5) Eastern Sun & Western Moon07:38
Historia Samsara Blues Experiment zaczęła się latem 2007 roku, kiedy to wokalista, gitarzysta i klawiszowiec Christian Peters po siedmiu latach opuścił swój pierwszy profesjonalny zespół Terraplane. Grupa ta, hołdująca wymieszanej ze stoner rockiem muzyce psychodelicznej, pozostawiła po sobie jedną EP-kę („War”, 2003) oraz trzy pełnowymiarowe albumy („Psychedelic Wonderland”, 2005; „Into the Unknown”, 2006; składankowy „Low Tide and Shockwave”, 2007), spośród których żaden nie zyskał większej popularności. Czy zatem można dziwić się Christianowi, że opuścił rodzinne miasteczko Wernigerode (w zachodniej części dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej) i postanowił przenieść się do Berlina, by spróbować jeszcze raz? Kompletowanie składu nowego zespołu zajęło mu kilka dobrych miesięcy. Gdy zostało już zakończone, okazało się, że Samsara Blues Experiment to kwartet, który – oprócz lidera – tworzą również: gitarzysta Hans Eiselt, basista Richard Behrens oraz perkusista Thomas Vedder.
W składzie czteroosobowym formacja nagrała trzy albumy studyjne oraz jeden zarejestrowany „na żywo”: świetnie przyjęty przez fanów „Long Distance Trip” (2010), „Revelation & Mystery” (2011), „Live at Rockpalast” (2013) i „Waiting for the Flood” (2013). Ostatni ze wspomnianych okazał się także pożegnalnym wydawnictwem, w którego powstaniu miał udział Behrens. Opuścił on szeregi zespołu w 2014 roku, by przede wszystkim poświęcić się produkcji płyt. Pozostali zdecydowali się nie przyjmować na jego miejsce nowego muzyka; obowiązki basisty po Richardzie przejął Eiselt. Zresztą i tak po zakończeniu trasy koncertowej promującej „Waiting for the Flood” działalność zespołu uległa wyhamowaniu, co Peters wykorzystał dla rozwinięcia kariery solowej. Pod pseudonimem Surya Kris Peters zaczął nagrywać muzykę z pogranicza krautrocka i elektroniki, z biegiem czasu coraz bardziej zmierzającą w stronę minimalistycznego ambientu.
Solowe produkcje Petersa – „Status Flux” (2015), „The Hermit” (2016), „Moonstruck” (2016), EP-ka „Modular Mono Logic” (2016), EP-ka „Schorfheide Blues” (2016) oraz „Holy Holy Holy” (2017) – były prawdopodobnie sporym zaskoczeniem dla dotychczasowych wielbicieli Samsara Blues Experiment. Głównie dlatego, że w dużej mierze powstały jedynie przy wykorzystaniu instrumentów klawiszowych i elektronicznych. Możliwe nawet, że z powodu tak dużego zaangażowania Christiana w projekty poboczne niektórzy ze słuchaczy kibicujących grupie stracili jakąkolwiek nadzieję na jej powrót w dającej przewidzieć się przyszłości. Tym większym – i na dodatek miłym – zaskoczeniem musiały być dla nich wieści o pracy nad czwartym studyjnym krążkiem i przygotowaniach do kolejnej trasy koncertowej. Album „One with the Universe” ukazał się 10 kwietnia, a premierowy materiał Peters, Eiselt i Vedder przedstawią po raz pierwszy już niebawem, bo 22 kwietnia, w… Barcelonie. Dopiero potem przyjdzie kolej na Niemcy.
Po ponad trzech latach milczenia moglibyśmy spodziewać się nadzwyczaj pokaźnej porcji najnowszych dokonań grupy. Ale nic z tego. Zamiast prawie osiemdziesięciu, otrzymaliśmy niespełna pięćdziesiąt minut muzyki. To źle? Niekoniecznie. Wszak liczy się jakość, a z tą jest bardziej niż przyzwoicie. W każdym razie lepiej niż na krążku „Waiting for the Flood”, który przecież wcale nie należał do słabych. W każdym razie „One with the Universe” ma spore szanse przypaść do gustu fanom nieco ostrzejszych brzmień. Choć nie brakuje też nastrojowych stonerrockowych kompozycji, jakimi panowie z Samsara Blues Experiment raczyli nas już przed laty. Granice stylistyczne pomiędzy psychodelią, stonerem a hard rockiem (i jego odmianami) są tu zresztą bardzo płynne, co jest dodatkowym atutem albumu. Otwiera go prawie jedenastominutowy – i wcale jeszcze nie najdłuższy w zestawie – utwór „Vipassana”. Tytuł jest więcej niż znaczący. Kryje się za nim buddyjska technika medytacyjna, pozwalająca na postrzeganie rzeczy i zjawisk takimi, jakimi są one w istocie. Spójrzmy więc w ten sam sposób na „One with the Universe”.
„Vipassana” to w istocie klimatyczny rock psychodeliczny, któremu ton nadają dźwięki gitar (w paru momentach wspomaganych sitarem) i od czasu do czasu przechodząca w mocny hardrockowy śpiew melorecytacja Christiana Petersa. Nie brakuje również smaczków w postaci symfonicznych syntezatorów w tle czy wybijającej się na plan pierwszy gitary basowej. Berlińczycy wiedzą też, kiedy należy podkręcić tempo i dorzucić do pieca, co biorą na swoje barki Eiselt i Vedder. W instrumentalnym „Sad Guru Returns” Niemcy zapuszczają się z kolei do świata stoner rocka i doom metalu. Najwięcej do powiedzenia ponownie mają gitarzyści – Peters i Eiselt – którzy po równo dzielą między siebie obowiązki: jeden odpowiada za powracający parokrotnie motyw melodyczny, drugi natomiast za pełną rozmachu solówkę. I tutaj muzycy wprowadzają wyrazisty kontrast; stąd sąsiadujące ze sobą fragmenty stonowane, niemal melancholijne, a obok nich – sekwencje czadowe. Jeżeli komuś dotąd brakowało na płycie niemieckiego tria bluesa (w końcu nazwa grupy do czegoś zobowiązuje), powinien z radością powitać „Glorious Daze”.
Jest to jednak blues przepuszczony przez psychodeliczną i hardrockową wyobraźnię muzyków. Trzeba więc przygotować się na charakterystyczne dla obu stylów „brudne”, przesterowane gitary. Z drugiej strony odrobinę spokoju wprowadzają klasycznie brzmiące organy, które skutecznie przenoszą nas w lata 70. XX wieku. Podobne odczucia towarzyszą również „lekturze” kompozycji tytułowej, z racji długości (piętnaście minut!) najbardziej zróżnicowanej na albumie. Mamy w niej pełen przegląd hołubionych przez berlińczyków gatunków – od bluesa i psychodelii po stoner i hard rocka – ale, co nie mniej raduje uszy, pojawia się także zespołowa improwizacja, nieodłączny element koncertowych przygód Samsara Blues Experiment. Bez wątpienia „One with the Universe” będzie tym numerem, podczas którego, grając na żywo, Niemcy pofolgują sobie na potęgę. Czego natomiast spodziewać się po zamykającym całość „Eastern Sun & Western Moon”? Klimatycznej mieszanki stoneru i doomu, z urokliwym motywem przewodnim na gitarze i nie mniej zapadającymi w pamięć organami na drugim planie. Trochę żal, że Christian sięga po nie tak rzadko. Choć, z drugiej strony, gdyby sięgał częściej, jeszcze trudniej byłoby rozstawać się z tym albumem. A przecież tyle innych świetnych wydawnictw czeka na poznanie…
koniec
13 kwietnia 2017
Skład:
Christian Peters – śpiew, gitara elektryczna, sitar, organy, syntezatory
Hans Eiselt – gitara basowa, gitara elektryczna
Thomas Vedder – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
Sebastian Chosiński

22 VI 2017

Jazz to współczesny muzyczny odpowiednik lingua franca. Zwłaszcza free jazz pełni rolę uniwersalnego języka, którym bez trudu mogą porozumieć się artyści wywodzący się z różnych kręgów kulturowych i regionów geograficznych. Praktycznym tego przykładem jest między innymi funkcjonowanie projektu Lean Left, który tworzą Amerykanin, Norweg, Holender i Anglik. Na płycie „I Forgot to Breathe” wszyscy mówią jednak jednym głosem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
Sebastian Chosiński

20 VI 2017

To już nasze trzecie w ostatnich miesiącach podejście do twórczości norweskiego gitarzysty (i klawiszowca) Stephana Meidella. A jest to wynikiem jego niezwykłej pracowitości. Oprócz albumu solowego i trzeciej płyty formacji Cakewalk w tym roku ukazała się także nowa produkcja współtworzonego przez Skandynawa międzynarodowego projektu jazzowo-rockowego Velkro – „Too Lazy to Panic”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Raz na kilka lat
Sebastian Chosiński

15 VI 2017

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielkie gwiazdy światowego free jazzu coraz chętniej publikują swoje płyty za pośrednictwem polskich wydawnictw. Wcześniej przodownictwo w tej dziedzinie dzierżyło krakowskie Not Two, ostatnio doszlusowały do niego poznańskie Multikulti oraz warszawskie For Tune. Z logo tego ostatniego na okładce ukazał się właśnie najnowszy album kwartetu Matthew Shippa – „Not Bound”.

więcej »

Polecamy

Noise rock vs. free jazz

Tu miejsce na labirynt…:

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Jak arka przymierza między starymi a nowymi laty…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.