Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości

Esensja.pl
Esensja.pl
O pochodzącym z Bergen gitarzyście i klawiszowcu Stephanie Meidellu pisaliśmy nie tak dawno przy okazji wydania nowej płyty jednego z jego projektów – tria Cakewalk. Tak się jednak złożyło, że niespełna miesiąc później ukazał się drugi solowy album Norwega. „Metrics” – bo taki właśnie nosi tytuł – przynosi trochę inną muzykę, wyrastającą wprawdzie z jazzowych doświadczeń artysty, ale wspartą również inspiracjami współczesną kameralistyką.

Stephan Meidell
‹Metrics›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMetrics
Wykonawca / KompozytorStephan Meidell
Data wydania17 marca 2017
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Czas trwania39:00
Gatunekelektronika, jazz, klasyczna
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieStephan Meidell, Morten Barrikmo Engebretsen, Erlend Apneseth, Stefan Lindvall, Hans Knut Sveen, Magda Mayas
Utwory
CD1
1) Baroque I03:12
2) Baroque II03:48
3) State I04:32
4) State II02:39
5) State III05:47
6) Biotop12:19
7) Tauchgang06:43
Stephan Meidell to w chwili obecnej bardzo wpływowa postać w norweskim światku jazzowym. Na co zresztą ciężko w ciągu minionych kilkunastu lat pracował. Urodził się w 1982 roku w Kristiansand na południu kraju. Od najmłodszych lat interesował się muzyką awangardową, na swój główny instrument wybierając gitarę. Co ciekawe, studia muzyczne (w klasie jazzu) odbył nie w ojczyźnie, ale w konserwatorium w Amsterdamie. Po uzyskaniu dyplomu wrócił na stałe do Norwegii i osiadł w Bergen. W tym momencie też jego kariera nabrała rozpędu. Dzisiaj w swojej dyskografii ma już kilkanaście płyt, sygnowanych zresztą różnymi nazwami. Trzy z nich zdążyły ukazać się w tym roku. W styczniu do sprzedaży trafił trzeci kompakt międzynarodowego freejazzowego projektu Velkro („Too Lazy to Panic”), w lutym – trzecia produkcja elektroniczno-jazzrockowego tria Cakewalk („Ishihara”), natomiast w marcu – wydany przez Hubro Records drugi album solowy zatytułowany „Metrics”.
Do udziału w nagraniach, które zarejestrowane zostały w różnych studiach w Bergen i Berlinie, Meidell zaprosił pięcioro artystów, spośród których czworo na co dzień związanych jest ze środowiskiem muzyków klasycznych (co jednak nie oznacza, że jak ognia unikają innych gatunków). Jazzmanem z prawdziwego zdarzenia, poza liderem, jest w zasadzie tylko klarnecista Morten Barrikmo Engebretsen, między innymi występujący w składzie Trondheim Jazz Orchestra. Pozostali wkroczyli więc na teren może nie całkiem dla nich dziewiczy, ale na pewno rzadko eksplorowany. Kogo konkretnie mamy na myśli? Pianistkę Magdę Mayas, klawesynistę Hansa Knuta Sveena oraz skrzypków Erlenda Apnesetha i Stefana Lindvalla. Dwaj ostatni grają na instrumentach zabytkowych: pierwszy na hardingfele, czyli siedemnastowiecznej odmianie skrzypiec charakterystycznych dla norweskiego regionu Hardanger, drugi na młodszych o stulecie skrzypcach barokowych.
Ale nie tylko muzycy klasyczni musieli dostosować się do wymagań stawianych przez Stephana Meidella (który tym razem odpowiedzialny był za dźwięki gitar, syntezatorów oraz całą elektronikę), mieli oni również wielki wpływ na niego, co słyszalne jest bardzo wyraźnie w sześciu na siedem kompozycji. Album otwierają dwie części utworu „Baroque”. Wbrew pozorom nie mamy w nich do czynienia z prostym nawiązaniem do dzieł Jana Sebastiana Bacha, Antonia Vivaldiego czy Domenica Scarlattiego. Oczywiście, pewne elementy muzyki klasycznej, ale też folkowej, łatwo wychwycić, lecz nade wszystko – przynajmniej w części pierwszej – do uszu słuchaczy dobija się elektronika. Ona wyznacza rytm, wokół którego, jak w naszyjniku, nanizane są pozostałe instrumenty, generujące brzmieniowe smaczki – głównie fortepian preparowany i klawesyn. Część druga, w znacznie mniejszym stopniu improwizowana, wprowadza ład i nastrój niepokoju. Więcej w niej też – w warstwie harmonicznej i rytmicznej – jazzu i rocka, ale nietypowego, bo zagranego głównie na instrumentach klasycznych.
Trzyczęściowa kompozycja „State” trwa w sumie prawie trzynaście minut. Co ciekawe, utwór o identycznym tytule znalazł się na wydanej miesiąc wcześniej płycie zespołu Cakewalk. Czy to oznacza, że mamy do czynienia z jego przeróbką? Niekoniecznie. Nawet jeżeli bowiem Meidell w obu przypadkach wyszedł z tego samego punktu, to dalej jego wyobraźnia podążyła zupełnie inną drogą. „State I” ma charakter ambientowy, charakteryzuje go gęste, niepokojące tło; w „State II” pojawiają się z kolei rytmicznie pulsujące syntezatory, a smaczków przydają skrzypce, fortepian i klawesyn; część trzecia z kolei eksponuje gitarę i skrzypce. Przede wszystkim jednak służy wyciszeniu emocji. W świat ambientu wprowadza ponownie najdłuższy w całym zestawie, ponad dwunastominutowy „Biotop”, nagrany niemal w stu procentach przez samego Meidella. Udział gości ograniczony został tutaj do minimum. Chyba niepotrzebnie, ponieważ sama elektronika (w tym też syntezatory) broni się średnio. Podobnie jest zresztą z zamykającym krążek „Tauchgang”, w którym tym razem jednak Stephan dopuszcza do głosu pozostałych instrumentalistów. I z miejsca wzbogaca to brzmienie, nawet jeśli goście pozostają przez cały czas na drugim planie.
Dla kogo jest ten album? Dla zatwardziałych wielbicieli Stephana Meidella, którzy nie stronią od muzycznych eksperymentów i którzy wybaczą mu zredukowanie elementów jazzowych do niezbędnego minimum. Pozostali słuchacze raczej nie znajdą tu nic dla siebie.
koniec
11 maja 2017
Skład:
Stephan Meidell – gitara elektryczna, gitara basowa, syntezatory, elektronika, taśmy, automat perkusyjny
gościnnie:
Morten Barrikmo Engebretsen – klarnety
Erlend Apneseth – hardingfele
Stefan Lindvall – skrzypce barokowe
Hans Knut Sveen – klawesyn
Magda Mayas – preparowany fortepian
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
Sebastian Chosiński

22 VI 2017

Jazz to współczesny muzyczny odpowiednik lingua franca. Zwłaszcza free jazz pełni rolę uniwersalnego języka, którym bez trudu mogą porozumieć się artyści wywodzący się z różnych kręgów kulturowych i regionów geograficznych. Praktycznym tego przykładem jest między innymi funkcjonowanie projektu Lean Left, który tworzą Amerykanin, Norweg, Holender i Anglik. Na płycie „I Forgot to Breathe” wszyscy mówią jednak jednym głosem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
Sebastian Chosiński

20 VI 2017

To już nasze trzecie w ostatnich miesiącach podejście do twórczości norweskiego gitarzysty (i klawiszowca) Stephana Meidella. A jest to wynikiem jego niezwykłej pracowitości. Oprócz albumu solowego i trzeciej płyty formacji Cakewalk w tym roku ukazała się także nowa produkcja współtworzonego przez Skandynawa międzynarodowego projektu jazzowo-rockowego Velkro – „Too Lazy to Panic”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Raz na kilka lat
Sebastian Chosiński

15 VI 2017

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielkie gwiazdy światowego free jazzu coraz chętniej publikują swoje płyty za pośrednictwem polskich wydawnictw. Wcześniej przodownictwo w tej dziedzinie dzierżyło krakowskie Not Two, ostatnio doszlusowały do niego poznańskie Multikulti oraz warszawskie For Tune. Z logo tego ostatniego na okładce ukazał się właśnie najnowszy album kwartetu Matthew Shippa – „Not Bound”.

więcej »

Polecamy

Noise rock vs. free jazz

Tu miejsce na labirynt…:

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Patrząc w przyszłość z głową w przeszłości
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Mokradła we mgle
— Sebastian Chosiński

Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

„Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

Niepokój niejedną ma barwę
— Sebastian Chosiński

Zmartwychwstanie po czterdziestu latach
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Tak wiele pomysłów…
— Sebastian Chosiński

Sypiając z szefem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.