Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii

Esensja.pl
Esensja.pl
Nazwa zespołu wskazywałaby raczej na inklinacje punkowe, względnie heavymetalowe, a tu się okazuje, że mamy do czynienia z grupą z pogranicza rocka progresywnego i psychodelii. Cóż, chcą się tak nazywać – ich sprawa. Muszą jednak liczyć się z tym, że wielu fanów, do których adresują swoją twórczość, widząc na oczy szyld The Reapers, zechce ominąć ich szerokim łukiem. Ze stratą dla zespołu i dla siebie samych. Bo album „Marionettes” to dzieło zdecydowanie godne uwagi.

The Reapers
‹Marionettes›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarionettes
Wykonawca / KompozytorThe Reapers
Data wydania18 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania33:05
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieAgustí Calbet, Gianluca Brignani, Federico Brignani, Àngel Martinez, Ignasi Montoro, Pere Estupinyà
Utwory
CD1
1) In the Underground17:47
2) Marionettes15:18
Na pomysł powołania zespołu wpadli przed dwoma laty. Widocznie znudziło im się korzystanie z uroków rodzinnego Sant Celoni. Bo ileż można opalać się i kąpać w Morzu Śródziemnym. Po pewnym czasie nawet mieszkańcom Katalonii upał zaczyna tak doskwierać, że zaczynają szukać ustronnych, chłodnych miejsc. Takim miejscem może stać się na przykład klimatyzowana sala prób. Kompletowanie składu The Reapers (czyli… Żniwiarzy) zaczęło się od grających na gitarach solowych braci Brignani – Gianluki i Federika – do których dołączyli: wokalista Agustí Calbet, klawiszowiec Àngel Martinez oraz tworzący sekcję rytmiczną basista Ignasi Montoro i perkusista Pere Estupinyà. Repertuar powstał na tyle szybko, że już kilka miesięcy później podczas lokalnych przeglądów byli w stanie zagrać kilkudziesięciominutowy koncert. W dużej mierze było to możliwe dzięki rozbudowanym improwizacjom. Od samego początku bowiem Hiszpanie (Katalończycy) założyli sobie, że nie interesuje ich granie krótkich, przebojowych numerów, że wzorem mistrzów sprzed dekad tworzyć będą z rozmachem.
We wrześniu 2016 roku weszli do profesjonalnego studia nagraniowego, by zarejestrować swoje dokonania. A już dwa miesiące później udostępnili je na wydanej własnym sumptem płytce. Na krążek „Marionettes” trafiły zaledwie dwie kompozycje, ale w sumie trwające ponad pół godziny. Czy to wszystko, co udało im się nagrać, czy też wybrali jedynie te numery, z których byli najbardziej zadowoleni – trudno stwierdzić. W każdym razie ze swego wydawniczego debiutu mogą być bardzo zadowoleni. The Reapers prezentują się na tym albumie – niekiedy klasyfikowanym jako EP-ka – jako zespół zaskakująco dojrzały i świadomy celu, do którego dąży. Twórczość Hiszpanów wyrasta z korzeni progresywno-symfonicznych, ale na nich się nie kończy – kataloński sekstet umiejętnie sięga też po elementy rockowej psychodelii i hard rocka. Na dodatek wszystko to okrasza w miarę możliwości ładnymi melodiami, nie zapominając przy tym o budowaniu odpowiednio romantycznego nastroju. W czym istotną rolę odgrywa charakterystyczny falset Calbet.
Otwierający album utwór „In the Underground” to prawie osiemnastominutowa uczta, zdolna zauroczyć zarówno wielbicieli klasycznego, jak i najbardziej współczesnego rocka. Hiszpanie korzystają ze stylistyki vintage tylko w takim stopniu, w jakim jest to absolutnie konieczne. Na pewno nie chcą zostać uznani za niewolniczych naśladowców zespołów z lat 70. XX wieku. Choć oczywiście nie ma w tym nic złego, jeśli tylko potrafi się to robić z sercem i talentem. Początek jest stonowany: rozbrzmiewają gitary akustyczna i basowa, do tego dochodzi psychodelicznie senny, „zamglony”, niemal kojący głos Agustíego. Nie warto jednak poddawać się jego hipnotycznemu działaniu, albowiem tym boleśniejsze jest przebudzenie, gdy do akcji przystępuje reszta zespołu. Oj, tak, Żniwiarze potrafią też dać czadu! Chociaż tego nie nadużywają. Bardziej interesuje ich kreowanie nastroju aniżeli bezmyślna młócka.
W „In the Underground” nie brakuje kontrastów: fragmenty stonowane i delikatne sąsiadują z ogniście rockowymi. Ale i w tych drugich przez cały czas na plan pierwszy wybija się nastrojowa gitara. Dużo dodaje od siebie Calbet, starając się możliwie najróżnorodniej interpretować tekst – stąd przejścia od melorecytacji do klasycznego śpiewu, wreszcie do natchnionego falsetu (w czym trochę przypomina Pawła Birulę, pierwszego wokalistę grupy Exodus). Z kolei kompozycja tytułowa zaczyna się jak klasyczny progresywny hard rock; głównie jednak po to, by zasadniczo odróżnić się od poprzedniego numeru. Z biegiem czasu jednak Hiszpanie powracają do psychodelicznych korzeni, czego dowodem „rozmyte” brzmienie gitar i instrumenty klawiszowe wypełniające niemal całe tło. Ale kto sądzi, że tak właśnie będzie do samego finału – jest w błędzie. W tym właśnie utworze Żniwiarze postanowili bowiem zagrać słuchaczom na nosie i zaserwowali prawie dwuminutową progmetalową „jazdę be trzymanki” – z rozpędzoną do granic możliwości sekcją rytmiczną i rasową solówką gitary.
A jednak nawet taki wtręt nie psuje konstrukcji całego utworu, z którym jest symbiotycznie zżyty. „Marionettes” urywa się nagle, lecz to jeszcze nie koniec. Trzeba tylko wytężyć słuch, by wyłowić docierające z oddali, jakby pochodzące z pokoju w drugim końcu domu dźwięki. Emocje zostają wygaszone, a my pozostajemy z myślą: Jak to, więcej nic już nie będzie? Niestety, pół godziny szybko mija. Jedyne, co nam pozostaje, to trzymać kciuki za dzielnych Katalończyków z nadzieją, że szybko wrócą do studia nagraniowego i niebawem światło dzienne ujrzy ich kolejne, tym razem już pełnowymiarowe, wydawnictwo. Zasługują na to!
koniec
23 maja 2017
Skład:
Agustí Calbet – śpiew
Gianluca Brignani – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Federico Brignani – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Àngel Martinez – instrumenty klawiszowe
Ignasi Montoro – gitara basowa
Pere Estupinyà – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Dyskretny urok ołówka

Słuchaj i patrz:

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Dziwne losy pewnej piosenki
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Samotność to taka straszna trwoga
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.