Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Wyrzut sumienia pędzącego miasta

Esensja.pl
Esensja.pl
W dobie internetu, promowania się na youtubie, kiedy każdy chodzi z własną playlistą w telefonie, wydawać by się mogło, że granie na ulicy to przeżytek. Nic bardziej mylnego, o czym zapewnia Witek Muzyk Ulicy, który kilka miesięcy temu zadebiutował płytą „Gram dla was”.

Witek Muzyk Ulicy
‹Gram dla Was›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGram dla Was
Wykonawca / KompozytorWitek Muzyk Ulicy
Data wydania25 listopada 2016
NośnikCD
Gatunekfolk, rock
EAN190295882785
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Witek Muzyk Ulicy, czyli Witold Mikołajczuk, to uzdolniony akordeonista, piosenkarz i autor tekstów, uosabiający współczesny mit niezależnego artysty. Przez trzynaście lat był przedstawicielem handlowym, zarabiał duże pieniądze i brylował w wielkim świecie. Ponieważ wciąż było mu mało, zaczął parać się nielegalnymi interesami (przemyt papierosów i alkoholu z Ukrainy do Norwegii), co zakończyło się odsiadką w szwedzkim więzieniu. Mimo dość komfortowych warunków, jakie tam panowały, coś w nim pękło. Po powrocie wpadł w pułapkę niespłacanych rat kredytów zaciągniętych w czasach prosperity. Zaczęła się depresja, ciągi alkoholowe i powolne staczanie się. Pewnego dnia spotkał grającą na ulicy skrzypaczkę Dominikę Bienias i to był punkt zwrotny w jego życiorysie. Porzucił dotychczasowe życie i został muzykiem ulicznym. Założył się z rodziną, że w ten sposób uzbiera na raty kredytów. A że ma niewątpliwy talent, jakoś zaczęło się to kręcić. Najpierw śpiewał covery, ale wkrótce skomponował własny repertuar, nawiązujący do jego życiowych doświadczeń. To on trafił na debiutancki album „Gram dla was”.
Muzycznie jest to zbiór utworów inspirowanych miejskim folkiem, wywodzącym się wprost od twórczości Stanisława Grzesiuka, tyle tylko, że zamiast o warszawskiej Pradze, Witek śpiewa o ludziach uwięzionych w korpoświecie. Nie jest to jednak żadne naśladownictwo, czy odgrzewanie dawnej atmosfery. Witek jest człowiekiem ze wszech miar współczesnym i kieruje swą twórczość do jak najbardziej dzisiejszego słuchacza. Choć wykorzystuje absolutnie niemodne instrumentarium, jak akordeon, skrzypce, czy trąbka, nie można powiedzieć by tworzył muzykę dla emerytów. Na „Gram dla was” przeważają utwory żywiołowe, które można określić przebojowymi („Serce wolności”, „Param, param”, „Rzucę ciebie, rzucę nas”), ale nie brakuje także bardziej refleksyjnych tematów, jak „Hop słoiczku”, czy „Manifest dziecięcy”, czy wręcz rozdzierających serce swoim smutkiem z kulminacją w postaci „Mamo, mamo”.
Oczywiście sama muzyka, choć zagrana z werwą nie robiłaby takiego wrażenia, gdyby nie bardzo emocjonalny śpiew Witka i jego mądre, często antysystemowe teksty. W połączeniu ze swoją biografią, jawi się jako głos pokolenia pracującego w korporacjach, spętanego przez kredyty mieszkaniowe na wiele lat. Chyba najlepiej widać to w antyemigracyjnym manifeście „Serce wolności”, w którym padają znamienne słowa „niewolnicy nowej ery / wszyscy darmo wykształceni / przed królową spodnie zdjęli / jeszcze cieszą się”. Nic dziwnego, że utwór ten zyskał uznanie w kręgach nacjonalistycznych. Niemniej nie traktowałbym go jako ataku na jakąkolwiek nację, a raczej jako pochwałę wolności. W końcu co za różnica, czy będzie się pracowało dla banków na obczyźnie, czy w kraju? Temat marzeń zresztą powraca i w następnym utworze „Manifest dziecięcy”, gdzie skonfrontowana jest rzeczywistość z wielkimi planami wieku młodzieńczego. W podobnym tonie utrzymany jest pozornie zabawny „Hop słoiczku”, będący wyrzutem sumienia tych, którzy przyjeżdżają do dużego miasta, by za wszelką cenę się dorobić.
Osobną kategorię na płycie stanowią piosenki miłosne. Choć w „Rzucę ciebie, rzucę nas” raczej mowa jest o niespełnionym związku z kobietą, która przedkłada wizualizację idealnego życia nad uczucie i spontaniczność, to już „Param, param” jest bezpretensjonalną pieśnią zakochanego (i szczęśliwego) człowieka. Z drugiej strony mamy wyznanie porzuconego w „Tęsknię za tobą” (warto dodać, że utwór ten został wzbogacony gitarowymi zagrywkami Dariusza Kozakiewicza z Perfectu).
Mamy wreszcie najbardziej wzruszający tekst w zestawie „Mamo mamo”, będący wyznaniem syna nad grobem matki. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że utwór ten stanowi podobne emocjonalne katharsis, co pamiętny „List do M.” Dżemu. Choć Witek to jeszcze nie ta liga, co Rysiek Riedel, to jednak w jego śpiewie można dostrzec tę samą szczerość, co u legendarnego wokalisty.
Historia, muzyka, teksty, a nawet wygląd Witka – obfity zarost, luźne, nieco niechlujne ubranie – składają się na swoistego rodzaju legendę. Uosobienie marzeń o wolności i wyrwaniu się rutyny dnia codziennego. Nie jestem pewien, czy powinienem polecać radykalne rozwiązania Witka, ale na pewno warto posłuchać „Gram dla was”, bo choć osobiście nie miałbym odwagi (przynajmniej dziś) rzucić pracy i zacząć wszystko od nowa, ale słuchanie kogoś, komu się to udało nieco podbudowuje. Nawet jeśli padnie przy tym kilka gorzkich słów.
koniec
6 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
Sebastian Chosiński

12 XII 2017

Kolejne płyty prowadzonego przez saksofonistę Kena Vandermarka kwartetu Made to Break zazwyczaj ukazują się seriami. Czy to oznacza, że w ślad za opublikowanym w połowie listopada albumem „Trebuchet” należy spodziewać się kolejnych? Może nie od razu, ale w przyszłym roku zapewne już tak. Tym bardziej że po premierze płyty grupa tradycyjnie udała się w trasę koncertową.

więcej »

Przekorna apokalipsa
Sebastian Chosiński

5 XII 2017

Przyglądając się zielonogórskiej formacji kierowanej przez gitarzystę Marcina Łukasiewicza, widać zaskakującą konsekwencję w nomenklaturze. Nazwa zespołu: Morte Plays. Tytuł płyty: „Postapo”. Tytuły wybranych utworów: „Kwarantanna”, „Radiacja”, „Korozja”. Jakiej muzyki spodziewalibyście się, usłyszawszy podobną zapowiedź? Respons jest prosty: zupełnie innej.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
Sebastian Chosiński

9 XI 2017

Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

więcej »

Polecamy

Animacje z antypodów

Słuchaj i patrz:

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.