Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz

Esensja.pl
Esensja.pl
Jazz to współczesny muzyczny odpowiednik lingua franca. Zwłaszcza free jazz pełni rolę uniwersalnego języka, którym bez trudu mogą porozumieć się artyści wywodzący się z różnych kręgów kulturowych i regionów geograficznych. Praktycznym tego przykładem jest między innymi funkcjonowanie projektu Lean Left, który tworzą Amerykanin, Norweg, Holender i Anglik. Na płycie „I Forgot to Breathe” wszyscy mówią jednak jednym głosem.

Lean Left
‹I Forgot to Breathe›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułI Forgot to Breathe
Wykonawca / KompozytorLean Left
Data wydania19 maja 2017
Wydawca Trost Records
NośnikCD
Czas trwania41:17
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieKen Vandermark, Terrie Ex, Andy Moor, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Costal Surface07:25
2) Margo Inferior04:43
3) Groove for Sub Clavian Vein14:43
4) Oblique Fissure05:37
5) Pleural Iobe04:18
6) Cardiac Impression04:21
Lean Left to jeden z wielu projektów saksofonisty i klarnecisty Kena Vandermarka – artysty, dla którego chwile błogiej bezczynności, tak oczekiwane przez innych, są prawdopodobnie przyczyną niewyobrażalnego cierpienia. Taki przynajmniej można wysnuć wniosek, przyglądając się twórczej aktywności Amerykanina. Za moment powstania kwartetu można uznać przełom 2007 i 2008 roku. To wtedy w głowie Kena zrodził się pomysł, aby nawiązać bliską współpracę z gitarzystami kultowej holenderskiej formacji noise’owo-rockowej The Ex: Holendrem Terrie Hesselsem oraz Anglikiem Andy Moorem. The Ex powstało – z inicjatywy Terriego – w końcu lat 70. ubiegłego wieku i początkowo było grupą stricte anarchistyczno-punkową; z czasem, a zwłaszcza po dokooptowaniu do składu Andy’ego (co stało się w 1990 roku), muzyka zespołu zaczęła ewoluować – pojawiły się w niej elementy free jazzu, noise’u, a nawet ethno. Nic więc dziwnego, że w czasie swych licznych artystycznych peregrynacji po Europie uwagę na formację z Amsterdamu zwrócił Vandermark.
Choć całkiem możliwy wydaje się też fakt, że Amerykaninowi polecił ich… norweski perkusista Paal Nilssen-Love, który współpracował z Hesselsem w mocno zaprawionych noise’em projektach Original Silence („The First Original Silence”, 2007; „The Second Original Silence”, 2008) oraz OffOnOff („Clash”, 2008; „Slap & Tickle”, 2009). W każdym razie w marcu 2008 roku Lean Left rozpoczęło swój marsz ku sławie. Od tamtej pory, nie licząc najnowszej, kwartet opublikował sześć albumów – tak się złożyło, że wszystkie zarejestrowane zostały na „żywo”. Dwa pierwsze – „Volume 1” oraz „Volume 2” (2010) – zawierają występ z Amsterdamu z marca 2008 roku. Trzy kolejne – „Live at Café Oto – Day One”, „Live at Café Oto – Day Two” oraz „Live at Café Oto” (2012) – są efektem kilku koncertów, jakie odbyły się w słynnym londyńskim klubie 11 i 12 września 2011 roku. Podczas dwóch z nich kwartetowi towarzyszyli goście specjalni: holenderski saksofonista i klarnecista Ab Baars (dnia pierwszego) oraz angielski perkusista Steve Noble (dnia drugiego).
Z kolei przed trzema laty światło dzienne ujrzała, zarejestrowana we włoskim Forli we wrześniu 2012 roku, płyta „Live at Area Sismica”. Należało więc oczekiwać, że zapowiadany na maj tego roku siódmy krążek Lean Left również będzie zawierać materiał nagrany z udziałem publiczności. A tu… niespodzianka. Opublikowany przez wiedeńską wytwórnię Trost Records album „I Forgot to Breathe” to pierwsze w dyskografii kwartetu wydawnictwo studyjne. Nagrania nie są może najświeższe – dokonano ich 15 września 2015 roku (w amsterdamskim studiu Electric Monkey) – ale w przypadku free jazzu rzadko zdarza się, aby czas szkodził „towarowi”. Zastrzeżenia można mieć raczej do czegoś innego. Czegoś, co słychać dopiero w utworach powstałych nie na scenie, ale w zamkniętym i dokładnie wygłuszonym pomieszczeniu. I nie zmienia tego fakt, że cały materiał został zarejestrowany „na setkę”. O co chodzi? O fakt, że słuchając studyjnego oblicza Lean Left, można odnieść wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z dwoma duetami zamiast kwartetu. Z jednej strony stoją gitarzyści The Ex, z drugiej – doskonale znający się od lat saksofonista i bębniarz.
Na scenie, mając przed sobą żywo reagującą publiczność, Ken, Paal, Terrie i Andy potrafili wykrzesać z siebie niezwykłą energię; wejść ze sobą w interakcje i tym samym stworzyć niekiedy prawdziwie magiczną atmosferę. Bez udziału widowni tego, niestety, zabrakło. Zbyt często – co jednak nie znaczy, że zawsze – partie gitar funkcjonują w oderwaniu od saksofonu i perkusji. Zbyt często też – co jednak ponownie nie oznacza, że zawsze – z noise’owych eksperymentów nie wynika nic istotnego dla całości. Żeby zrozumieć o co chodzi, warto od razu po „I Forgot to Breathe” wsłuchać się w którąś z niedawno wydanych płyt japońskiego mistrza noise’u Merzbowa, chociażby „An Untroublesome Defencelessness (2016). Najnowszy album Lean Left otwiera ponad siedmiominutowa kompozycja „Costal Surface”, idealnie obrazująca powyższą tezę, w której przez zgrzytliwe gitary Hesselsa i Moore’a starają się przebić – i w końcu im się to udaje – tony saksofonu tenorowego Vandermarka i perkusji Nilssen-Love’a. Skutkuje to kaskadą dźwięków, zdolną zwalić z nóg każdego mniej zaprawionego w bojach słuchacza.
W „Margo Inferior” zespół ponownie stara się połączyć dwa muzyczne światy (gwoli ścisłości: wcale nie tak odległe od siebie): awangardowy minimalizm z freejazzową improwizacją. Brzmi intrygująco, prawda? W praktyce drogi muzyków jednak nieczęsto się przecinają, choć duet – a raczej trio – saksofonu z gitarami jest akurat mocną stroną tego numeru. Zdecydowanie najlepszym na „I Forgot to Breathe” fragmentem, choć także nierównym, jest najdłuższa w całym zestawie kompozycja „Groove for Sub Clavian Vein”. Zawdzięcza to przede wszystkim kapitalnym, niezwykle zadziornym solówkom Vandermarka, który potrafi absolutnie – i, biorąc pod uwagę klasę artysty, trudno okazywać z tego powodu jakiekolwiek zaskoczenie – zdominować zespół. Swoje „pięć minut” dostaje tu również norweski perkusista, który najpierw gra solo, a potem w duecie z Kenem. Obaj panowie znają się „jak łyse konie” (mają przecież na koncie kilka nagranych we dwójkę albumów, jak chociażby „Lightning Over Water” czy „The Lions Have Eaten One of the Guards”), mogą więc sobie pozwolić na rozmaite swawole. Finał zagrany jest już jednak na serio, co dodatkowo podkreślają dźwięki klarnetu.
Trudno mieć też zastrzeżenia do „Oblique Fissure”, w którym po stonowanym noise’owym początku (znaczonym gitarami Terriego i Andy’ego) stery przejmuje Ken, dając sygnał do sonicznego ataku. Pozostali muzycy ochoczo podążają za nim, co kończy się iście freejazzową orgią zagraną z punkową zadziornością. Dwa ostatnie utwory nie niosą już ze sobą takiego pokładu emocji. W „Pleural Iobe” po stonowanych gitarach pojawiają się wprawdzie saksofonowe akrobacje, lecz – nawiązując do wcześniej już wyartykułowanych zastrzeżeń – nie wynikają one z zespołowych doświadczeń; są w zasadzie oderwanym od całości solowym popisem Vandermarka. Podobnie rzecz ma się z wieńczącym najnowsze wydawnictwo Lean Left „Cardiac Impression”, w którym ponownie największą wartość niosą ze sobą energetyczne improwizacje Kena i Paala. Poczynania Hesselsa i Moora toczą się jakby na innym planie. „I Forgot to Breathe” nie jest jednak wcale płytą słabą, chociaż na tle opublikowanych wcześniej wydawnictw koncertowych wypada mniej przekonująco. Jeśli więc kwartet ma zamiar dalej ze sobą współpracować (na co liczymy), powinien jak najszybciej wrócić do tradycji wydawania płyt rejestrowanych podczas występów klubowych. To było do tej pory najmocniejszą stroną grupy.
koniec
22 czerwca 2017
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy, klarnet
Terrie Ex – gitara elektryczna
Andy Moor – gitara elektryczna
Paal Nilssen-Love – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Pożegnanie z legendą
Sebastian Chosiński

25 VII 2017

Naklejka na okładce najnowszej płyty zespołu Träd, Gräs och Stenar informuje, że to ostatni album, na którym można usłyszeć członków jego oryginalnego składu. Nie bez powodu, dwaj ostatni, którzy zakładali formację w drugiej połowie lat 60. XX wieku, zmarli bowiem w 2010 i 2012 roku. Stąd też oczywisty wniosek, że wydany przed dwoma miesiącami „Tack för kaffet” wypełniać musi muzyka sprzed co najmniej pięciu lat.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kandydaci do PEN-Clubu
Sebastian Chosiński

20 VII 2017

Trzech cenionych brytyjskich jazzmanów! Którzy znają się doskonale od lat, bo grywali już ze sobą w różnych konstelacjach. Od czasu do czasu wciąż jednoczą siły i ruszają w trasę. Szkoda tylko, że później tak rzadko dokumentują swoje wspólne występy płytami. Tym wartościowszym wydawnictwem jest „PEN” sygnowany przez saksofonistę Evana Parkera, kontrabasistę Johna Edwardsa i perkusistę Steve’a Noble’a.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W piekielnym ogniu płonące dusze…
Sebastian Chosiński

18 VII 2017

To nie jest najnowsza płyta. Od jej wydania minął ponad rok. A jednak warto się nad nią pochylić. Z dwóch powodów. Raz, że Burning Ghosts to nowy projekt amerykańskiego trębacza Daniela Rosenbooma, o którym w „Esensji” już pisaliśmy. Dwa, że właśnie światło dzienne ujrzał właśnie drugi album kwartetu („Reclamation”) i jakoś tak głupio pisać o nim, nie rozprawiwszy się wcześniej z debiutem („Burning Ghosts”).

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z legendą

Tu miejsce na labirynt…:

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Wejście i wyjście. A co pomiędzy?
— Sebastian Chosiński

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

W piekielnym ogniu płonące dusze…
— Sebastian Chosiński

Powrót do Ziemi Obiecanej
— Sebastian Chosiński

Z głowami w gwiazdach…
— Sebastian Chosiński

Wejście i wyjście. A co pomiędzy?
— Sebastian Chosiński

Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

Bo wszyscy Szwedzi to jedna rodzina…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Aurora – dwie śpiące królewny
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Non omnis moriar: Lata mijają, świat wciąż pozostaje „dziwny”
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Jazz w cieniu Holokaustu
— Sebastian Chosiński

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.