Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: W piekielnym ogniu płonące dusze…

Esensja.pl
Esensja.pl
To nie jest najnowsza płyta. Od jej wydania minął ponad rok. A jednak warto się nad nią pochylić. Z dwóch powodów. Raz, że Burning Ghosts to nowy projekt amerykańskiego trębacza Daniela Rosenbooma, o którym w „Esensji” już pisaliśmy. Dwa, że właśnie światło dzienne ujrzał właśnie drugi album kwartetu („Reclamation”) i jakoś tak głupio pisać o nim, nie rozprawiwszy się wcześniej z debiutem („Burning Ghosts”).

Burning Ghosts

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBurning Ghosts
Wykonawca / KompozytorBurning Ghosts
Data wydania6 maja 2016
Wydawca Orenda Records
NośnikCD
Czas trwania72:14
Gatunekjazz, metal
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Anthem04:16
2) Defiance06:34
3) Chains04:17
4) Elegy05:05
5) Dissent12:38
6) Flashpoint09:25
7) Requiem04:04
8) Rise06:14
9) Mercy05:18
10) Manifesto13:23
Trochę czasu minęło od momentu, gdy zajmowaliśmy się dokonaniami Daniela Rosenbooma, pisząc o jego solowym projekcie „Book of Omens” (2013) oraz „Ritual” (2013), płycie nagranej z grupą Dr. MiNT. W ciągu tych czterech lat ukazało się kilka innych wydawnictw pochodzącego z Los Angeles trębacza: sygnowane przez jego Quintet „Fire Keeper” (2014), przez Quartet „Live at Curve Space” (2016), przez wspomniany już zespół Dr. MiNT „Voices in the Void” (2017), wreszcie solowe „Astral Transference & Seven Dreams”, „Resonance” i „Book of Storms” (wszystkie z 2015 roku). A i tego było Amerykaninowi mało. Z tego też powodu przed dwoma laty powołał do życia kolejną formację – Burning Ghost, w której znalazło się miejsce dla trzech dodatkowych muzyków: gitarzysty Jake’a Vosslera (częstego współpracownika Rosenbooma), kontrabasisty Richarda Giddensa oraz perkusisty Aarona McLendona.
Ta czwórka latem 2015 roku (17 i 18 lipca) zamknęła się w doskonale znanym Danielowi studiu Kingsize Soundlabs w Los Angeles, aby zarejestrować premierowy materiał, który następnie – dziesięć miesięcy później – opublikowany został na płycie przez niezależną wytwórnię Orenda Records. Dzięki temu muzycy mieli pełną swobodę działania, co przez wielu artystów jest z jednej strony wielce pożądane, z drugiej jednak – często prowadzi do zbytniego poluzowania. Z czymś takim mamy do czynienia w przypadku „Burning Ghosts”. Płyta trwa bowiem ponad siedemdziesiąt minut, co jest ewidentną przesadą. Zabrakło zewnętrznego, niezwiązanego z grupą producenta, który powiedziałby wprost: „Panowie, przesadzacie! Nie musicie upychać na kompakcie wszystkiego, co zostało nagrane. Tym bardziej że nie wszystko na to zasługuje”. Mimo że Rosenboomowi udało się nagrać całkiem niezły krążek, jest on zdecydowanie „przegadany”; gdyby „odchudzić” o jakieś dwadzieścia minut, wyrzucić ze dwie, trzy kompozycje – prezentowałby się jeszcze ciekawiej. I tym samym ocena byłaby wyższa.
Daniel Rosenboom od początku swojej kariery wierny jest muzyce jazzowej, ale tkwi w nim dusza rockowca, czy nawet metalowca. Obojętnie pod jakim szyldem nagrywa płyty, są one mieszanką improwizowanego jazzu i heavy metalu, a w przypadku Burning Ghosts dochodzą jeszcze wpływy noise rocka (za które odpowiada przede wszystkim Vossler). Na debiutanckim wydawnictwie kwartetu znalazło się dziesięć „tematycznych” kompozycji, najczęściej o podniosłych, deklaratywnych, jednowyrazowych tytułach. Co każe traktować „Burning Ghosts” jako kolejny w dorobku amerykańskiego trębacza concept-album, w których zresztą od lat się specjalizuje. Najbardziej znaczące są utwory otwierający i zamykający całość, czyli „Anthem” i „Manifesto”. Mają one nawet podobną formę (choć ten drugi jest znacznie dłuższy) – dominuje w nich wybijająca się na plan pierwszy trąbka, na którą nałożone są ścieżki innych instrumentów (gitar, skrzydłówki). Do tego dodać należy energetyczną, ale majestatycznie wolną sekcję rytmiczną, która przydaje im mocy.
A czego można oczekiwać pomiędzy nimi? Raz jest ciekawiej, innym razem mniej. W „Defiance” na przykład dominują akcenty freejazzowe, z szalonymi improwizacjami trąbki (na pierwszym planie) i gitary (w tle). Przy czym drugi z instrumentów odważnie zahacza o inspiracje heavymetalowe. „Chains” z kolei pozwala na krótki oddech, chociaż w końcówce grupa podkręca tempo, a Vossler zaczyna „zgrzytać” i „szumieć”. Odpowiedzią Rosenbooma na jego eksperymentatorskie zapędy jest przestrzenna partia trąbki. „Elegy” – zgodnie z tytułem – przynosi sporą porcję patetyzmu, o co dba głównie lider, grając w stylu… współczesnego Tomasza Stańki. Podobieństwo jest tak duże, że trudno uznać je za przypadek. Przy czym nie podejrzewamy wcale Amerykanina o ślepe naśladownictwo, to raczej forma hołdu złożonego wybitnemu polskiemu artyście. Broni się także rozbudowany „Dissent”, który rozwija się bardzo wolno, aby w finale – mniej więcej od dziewiątej minuty – dosłownie przygwoździć słuchacza.
Na jego tle „Flashpoint” prezentuje się wyjątkowo stonowanie. Nie bez powodu. W tym utworze kwartet z Los Angeles urządza sobie podróż w lata 60. XX wieku, kiedy to królowały hard-bop i modern jazz. Najwięcej do powiedzenia ma tutaj Vossler – to on sprawia też, że im bliżej końca, tym bardziej kompozycja zyskuje na pazurze rockowym. „Requiem”, wbrew pozorom, nie ma charakteru funeralnego czy elegijnego, chociaż oczywiście dostarcza wzruszeń. Podobnie jak początek „Rise”, w którego dalszej części Burning Ghosts brzmią jak, nie przymierzając, klasycy sludge metalu. Po tak potężnej dawce emocji muzycy litują się nieco nad słuchaczami, ofiarowując im utwór zatytułowany – nomen omen – „Mercy”, któremu tom daje tym razem kontrabas Richarda Giddensa, do którego z czasem podłączają się pozostali instrumentaliści. A potem jest już tylko wspomniane wcześniej „Manifesto”, godnie wieńczące kolejną opowieść Rosenbooma. Których fragmentów tej historii mogłoby zabraknąć? Na pewno bez tych, które odbiegają stylistycznie od większości utworów (jak „Chains”, „Requiem” czy „Mercy”, może nawet „Elegy”) „Burning Ghosts” brzmiałoby bardziej spójnie i przekonująco.
koniec
18 lipca 2017
Skład:
Daniel Rosenboom – trąbka, skrzydłówka
Jake Vossler – gitara elektryczna, gitara barytonowa
Richard Giddens – kontrabas
Aaron McLendon – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Epickie buty bogini

Słuchaj i patrz:

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Światło
— Beatrycze Nowicka

Zderzenie z rzeczywistością
— Beatrycze Nowicka

Rodzina podpowiada
— Beatrycze Nowicka

Powrót w czerń
— Beatrycze Nowicka

Dziwne losy pewnej piosenki
— Beatrycze Nowicka

Gorycz w czerwieni
— Beatrycze Nowicka

Świeży pomysł to skarb
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie jabłkom wyrastają włosy
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.