Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Kandydaci do PEN-Clubu

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzech cenionych brytyjskich jazzmanów! Którzy znają się doskonale od lat, bo grywali już ze sobą w różnych konstelacjach. Od czasu do czasu wciąż jednoczą siły i ruszają w trasę. Szkoda tylko, że później tak rzadko dokumentują swoje wspólne występy płytami. Tym wartościowszym wydawnictwem jest „PEN” sygnowany przez saksofonistę Evana Parkera, kontrabasistę Johna Edwardsa i perkusistę Steve’a Noble’a.

Evan Parker, John Edwards, Steve Noble
‹PEN›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPEN
Wykonawca / KompozytorEvan Parker, John Edwards, Steve Noble
Data wydania19 marca 2017
Wydawca Dropa Disc
NośnikCD
Czas trwania38:44
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieEvan Parker, John Edwards, Steve Noble
Utwory
CD1
1) [untitled 1]20:52
2) [untitled 2]17:52
Nie ma wątpliwości co do tego, kto w tym brytyjskim triu „gra Cezara” – to saksofonista Evan Parker. Dlaczego? Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: saksofon to jedyny w tym zestawieniu instrument stricte solowy. Po drugie: z racji wieku. Gdy się ma bowiem skończonych lat siedemdziesiąt (a nawet trochę ponad), to naturalne, że dużo młodsi koledzy czują respekt i szacunek, podporządkowując się woli starszego i bardziej doświadczonego. I to jak doświadczonego! Dość powiedzieć, że dyskografia Parkera liczy już sobie ponad sto pięćdziesiąt płyt. Wśród których, co podkreślmy z dumą, są także albumy nagrane z polskimi artystami, jak chociażby będący efektem współpracy z RGG Trio „Live@Alchemia” czy z Mikołajem Trzaską „City Hall” – oba wydane w tym roku. Kolejnym tegorocznym wydawnictwem twórcy urodzonego w 1944 roku w Bristolu jest koncertowy „PEN”, na którym usłyszeć można jeszcze sekcję rytmiczną w osobach kontrabasisty Johna Edwardsa oraz perkusisty Steve’a Noble’a.
Tytuł albumu jest skrótowcem powstałym od inicjałów nazwisk muzyków (Parker, Edwards, Noble), co oznacza, że mimo dominującej roli najstarszego z nich, także pozostali mają sporo do powiedzenia. Kim są? John Edwards pozostaje aktywny na scenie improwizowanej od mniej więcej połowy lat 80. ubiegłego wieku; jest etatowym kontrabasistą współpracującym z artystami z całego świata występującymi na scenie legendarnego londyńskiego klubu Café OTO (vide Amerykanin Charles Gayle bądź Japończyk Akira Sakata). Z kolei perkusista Steve Noble, który zadebiutował w tym samym czasie co Edwards, ma w swoim curriculum vitae między innymi wspólne sesje z niemieckim saksofonistą i klarnecistą Peterem Brötzmannem (w których zresztą udział brał również Edwards).
Materiał zawarty na albumie „PEN” jest zapisem koncertu, jaki odbył się 24 stycznia 2015 roku w antwerpskiej sali Zuiderpershuis. Na wydanie musiał czekać jednak nieco ponad dwa lata; ukazał się – w limitowanym nakładzie pięciuset egzemplarzy – nakładem niezależnej wytwórni Dropa Disc, która powstała właśnie po to, aby dokumentować występy wykonawców freejazzowych pojawiających się we wspomnianym powyżej klubie. Na płytę składają się dwie instrumentalne, improwizowane kompozycje, którym muzycy nie nadali nawet post factum tytułów (co nie zdarza się często). Nam nie pozostaje więc nic innego, jak rozebranie ich teraz na czynniki pierwsze. Utwór otwierający krążek rozpoczyna minimalistycznie awangardowa sekcja rytmiczna. Przez jakiś czas można się nawet zastanawiać, czy mamy do czynienia z zespołem jazzowym, czy też z muzyką współczesną spod znaku Warszawskiej Jesieni. Wątpliwości zostają rozwiane w połowie drugiej minuty, kiedy do Edwardsa i Noble’a dołącza ze swoim saksofonem Parker.
Partia Brytyjczyka, choć oparta na intuicyjnej współpracy z kontrabasistą i perkusistą, trzyma się jednak pewnych granic. To typowe dla freejazzowych solistów starszej daty (jak na przykład Amerykanie Charles Gayle oraz Roswell Rudd czy Japończyk Akira Sakata), wychowanych na dokonaniach takich legend muzyki improwizowanej, jak Ornette Coleman, John Coltrane bądź Albert Ayler. I nie ma to nic wspólnego ze świadomym kastrowaniem własnej wyobraźni, wynika raczej z zamiłowania do poszukiwań w oparciu o konkretne motywy melodyczne czy harmoniczne. Przy takim podejściu kompozycja stanowi mimo wszystko całość – posiada wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Tak właśnie jest w tym przypadku. Parker, jak na lidera przystało, prowadzi zespół, choć potrafi też wycofać się na dalszy plan lub nawet całkowicie zamilknąć. W takich sytuacjach, aby wzbogacić brzmienie, jego kompani sięgają po dodatkowe środki wyrazu – Noble wykorzystuje liczne perkusjonalia, natomiast Edwards sięga po smyczek i nim gra na kontrabasie.
Kiedy w ostatnich minutach saksofon powraca na plan pierwszy, sekcja rytmiczna ogranicza się do nadawania tempa, co z kolei pozwala Parkerowi na zagranie bardzo intensywnej emocjonalnie solówki. W kompozycji numer dwa jeszcze więcej do powiedzenia mają natomiast kontrabasista i perkusista. A nade wszystko pierwszy z nich, który z jednej strony sięga po smyczek (początek utworu), z drugiej zaś – w części środkowej – gra klasyczną solówkę, która polskim wielbicielom jazzu może skojarzyć się jednoznacznie z dokonaniami Helmuta Nadolskiego. Wszystko jest jednak stonowane, bez charakterystycznego dla wielu współczesnych wykonawców – vide Ken Vandermark czy Mats Gustafsson – szaleństwa. Ciekawostką może być fakt, że w finale opowieści artyści zamieniają się rolami: Parker gra rytmicznie (zapętlając motyw saksofonu), natomiast Edwards i Noble pozwalają sobie na improwizatorskie harce (dokładnie na odwrót w porównaniu z kompozycją pierwszą). Żałować można tylko, że „PEN” jest tak krótkie – wszak to zaledwie niespełna czterdzieści minut bardzo stylowego, przywodzącego na myśl lata 60. i 70. XX wieku, free jazzu.
koniec
20 lipca 2017
Skład:
Evan Parker – saksofon tenorowy
John Edwards – kontrabas
Steve Noble – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
Sebastian Chosiński

12 XII 2017

Kolejne płyty prowadzonego przez saksofonistę Kena Vandermarka kwartetu Made to Break zazwyczaj ukazują się seriami. Czy to oznacza, że w ślad za opublikowanym w połowie listopada albumem „Trebuchet” należy spodziewać się kolejnych? Może nie od razu, ale w przyszłym roku zapewne już tak. Tym bardziej że po premierze płyty grupa tradycyjnie udała się w trasę koncertową.

więcej »

Przekorna apokalipsa
Sebastian Chosiński

5 XII 2017

Przyglądając się zielonogórskiej formacji kierowanej przez gitarzystę Marcina Łukasiewicza, widać zaskakującą konsekwencję w nomenklaturze. Nazwa zespołu: Morte Plays. Tytuł płyty: „Postapo”. Tytuły wybranych utworów: „Kwarantanna”, „Radiacja”, „Korozja”. Jakiej muzyki spodziewalibyście się, usłyszawszy podobną zapowiedź? Respons jest prosty: zupełnie innej.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
Sebastian Chosiński

9 XI 2017

Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

więcej »

Polecamy

Animacje z antypodów

Słuchaj i patrz:

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Dyskretny urok ołówka
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

Dwa pokolenia, dwa muzyczne światy
— Sebastian Chosiński

„Niszowcy” w Wietrznym Mieście
— Sebastian Chosiński

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.