Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Polish jazz is not dead

Esensja.pl
Esensja.pl
Złota era polskiego jazzu minęła już dawno. Nie ulega jednak wątpliwości, że w dalszej chwili stoi on na bardzo wysokim poziomie. Prócz wydawnictw sygnowanych przez uznane już w środowisku nazwiska, pojawiają się także młodzi, uzdolnieni, zdecydowanie przyszłościowi muzycy. Jednym z nich jest debiutujący Kuba Więcek.

Kuba Więcek Trio
‹Another Raindrop›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnother Raindrop
Wykonawca / KompozytorKuba Więcek Trio
Data wydania24 marca 2017
Wydawca Polskie Nagrania, Warner
NośnikCD
Czas trwania50:23
Gatunekjazz
EAN0190295835491
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieJakub Więcek, Michał Barański, Łukasz Żyta
Utwory
CD1
1) Szkodnik / The Trouble Maker3:34
2) Rhythm of Life1:52
3) The Wheels You Can’t Stop [Although You Try]3:05
4) Who Is the Monkey in Here?4:41
5) Out from the Dark3:37
6) Another Raindrop5:23
7) Dream about That Green Hill4:10
8) Epilogue1:44
9) Back Home Feeling5:16
10) Pirate’s Routine4:46
11) Conception3:54
12) Forest Creatures’ Night Ritual [dedicated to Cz&A]3:36
13) Naked Hymn for Equality4:39
W ubiegłym roku fascynaci jazzu znad Wisły po wielu latach (a dokładniej dwudziestu-siedmiu) w końcu doczekali się powrotu słynnej serii Polish Jazz. Za cykl ten w okresie 1966 – 1989 odpowiedzialne były Polskie Nagrania Muza. Poprzedni ustrój upadł, lecz nasi reprezentanci jazzowego podwórza płodzili dalej, a z całą pewnością niektóre z płodów tych zasługują na towarzystwo kanonicznego „Astigmatica” czy innego „Winobrania”… Przez ponad ćwierćwiecze niebytu, seria jednak wróciła do łask, a za kultywowanie tradycji odpowiedzialny jest polski oddział Warner Music. Na pierwszy ogień poszły reedycje pozycji już klasycznych (wiadomo – Komeda, Kurylewicz, Stańko…). Następnie dostaliśmy nowość… choć ciężko w taki sposób określić nową płytę starego (ale absolutnie jarego) Zbigniewa Namysłowskiego. Nie mniej to właśnie „Polish Jazz – YES!” jegoż kwartetu otworzył nowy rozdział w Polish Jazz Series. O ile wybór „Namysłowera” był jak najbardziej uzasadniony, to kolejny krok jest co najmniej niespodziewany… Warner bowiem tym razem postawił na debiutanta.
Młody adept saksofonu (niespełna dwadzieścia-trzy lata) nie jest jednak raczkującą w świecie jazzu postacią. Przez ostatnie lata poszerzał wiedzę w kopenhaskim konserwatorium, konsekwentnie zbierał koncertowe szlify, a także szkolił się (już na gruncie prywatnym) pod okiem mistrzów fachu (by wspomnieć tylko Lee Kontiza). Nabyte kompetencje postanowił w końcu przenieść na realia studyjne i wraz z dwoma kolegami dokonać rejestracji materiału, który w późniejszej fazie otrzymał nazwę „Another Raindrop”. Dwóch wyżej wspomnianych kolegów to Michał Barański na basie (bądź kontrabasie), oraz Łukasz Żyta na garach. Obaj panowie od wielu lat żyją w przyjacielskich stosunkach i w niejednym projekcie razem brali udział (no i przygrywają dla samego Bennie Maupina!). Nie jest zatem niespodzianką, że i pod kątem muzycznym rozumieją się doskonale. Słychać to zresztą głośno i wyraźnie na Kuby Więcka debiucie. I choć to jego nazwiskiem sygnowany jest krążek, nie jest wcale powiedziane, że góruje tu nad sekcją. Bynajmniej, słyszymy zgrany team. Żadnego gwiazdorstwa, popisów, batalii instrumentalnych. Jednak nie odbierajmy chwały temu niezaprzeczalnie utalentowanemu saksofoniście. Jeśli mowa o aspekcie wyłącznie instrumentalnym, to cała trójka stoi na równym sobie poziomie. Nikt z tria nie przekracza bowiem pewnej granicy. Jeśli zaś wkroczymy w sferę kompozycji, to lider faktycznie spełnia tu swoje funkcję. A właśnie kompozycje to najmocniejsza strona „kropli deszczu”.
Dobrze się tego słucha – zdecydowanie. Jest zgrabnie, intrygująco, momentami wręcz awangardowo. Inspiracje, które możemy dostrzec w muzyce Więcka są niezwykle szerokie. W otwierającym „Szkodniku” muzycy stopniują napięcie wygrywając jednostajny motyw, który, im bliżej końca, tym jakby dosadniej „bije” po uszach. Początek ten, to swoista rozgrzewka przed ukazaniem pełnej palety poszukiwań jazzowych rejonów. Więcek i spółka nierzadko wkraczają na tereny niemal pierwotne, dołączając do swojej muzyki motywy o charakterze ludowym. W „Who is the Monkey in here” i „Dream about that Green Hill” wracamy jakby do korzeni, wyczuwając wyraźną afrykańską nutę. Nie mogło oczywiście też zabraknąć tej bliższej nam, zgoła słowiańskiej ludowości („The Wheels You Can’t Stop”) Większa swoboda i zwrot ku estetyce free jawi nam się w „Pirate’s Routine” czy też utworze tytułowym, gdzie muzycy pozwalają sobie na zrobienie nieco większego hałasu i zaserwowanie dźwięków nader siarczystych. Nie brakuje również miejsca na niewielkie, spowite pewną dozą psychodelii eksperymenty („Epilogue”, „Forest Creatures Night Ritual”). Chwile wytchnienia przychodzą za sprawą dużo przystępniejszych, niemal przebojowych wątków, jak choćby ten z „Rhytm of Life”. Pisząc w skrócie – roi się tu od wszelakich pomysłów, choć i spójności nie brak. Z jednej strony hołd dla dawniejszych kierunków jazzu, z drugiej zaś wszystko podane w wyjątkowo świeży sposób. Więcek w debiucie ukazuje się przede wszystkim jako zdolny i zaskakująco dojrzały kompozytor. Muzykę tu zawartą w większości przypadków potraktował nad wyraz studyjnie.
Muzyków z rzadka ponoszą emocje. Skupiają się przede wszystkim na hamowaniu własnego ego, pamiętając przy tym, że niedosyt często jest tą lepszą opcją. Niech zatem będzie to zachęta, by wybrać się na jeden z występów utalentowanego rybniczanina i jego bandu (występuje w różnych konfiguracjach) i na własne uszy uświadczyć jak przedstawione na krążku kompozycje nabierają nowego kształtu. „Another Raindrop” z całą pewnością nie doczeka się miana kanonu rodzimego jazzu, ale poczynania Kuby Więcka absolutnie warto śledzić. W głowie tegoż młodego jazzmana kłębi się wiele wspaniałych, nieoczywistych pomysłów. Niechaj swoje wizje rozwija w najlepsze, a solidny poziom wykonawstwa kontynuuje. Zaś kierunek nowego opiekuna Polish Jazz jak najbardziej popieram, albowiem w krew świeżą iść trzeba!
koniec
22 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
Sebastian Chosiński

31 VIII 2017

To zadziwiające, ale ostatnimi czasy każdego roku ze Skandynawii płynie prawdziwa fala doskonałej muzyki. Zachwycają zespoły debiutujące, ale i te, które istnieją od lat. Przekraczają one wyznaczone już dawno granice stylistyczne, wytyczając przy tym nowe trendy. Niedowiarkom polecamy najnowszy album kopenhaskiego tria Papir, którego tytuł jest niezwykle łatwy do zapamiętania – „V”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
Sebastian Chosiński

29 VIII 2017

To wielkie niedopatrzenie! Że dopiero teraz, po tylu latach funkcjonowania w „Esensji” działu muzycznego, pojawia się w nim tekst dotyczący znakomitego kornecisty, specjalisty od free jazzu i muzyki eksperymentalnej – Roba Mazurka. Tym bardziej że to muzyk niezwykle pracowity, każdego roku wydający kilka płyt. Jedną z najnowszych produkcji Amerykanina jest album „Astral Cube”, sygnowany przez formację Black Cube Marriage.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
Sebastian Chosiński

24 VIII 2017

Prawdziwa kariera Mythic Sunship zaczęła się przed zaledwie trzema laty, kiedy kopenhaskie trio dokooptowało do składu czwartego muzyka i podpisało kontrakt z wytwórnią El Paraiso Records. Choć przecież wcześniej także nagrywało i publikowało swoje utwory. Tyle że robiło to na własną rękę i trochę po „partyzancku”. Na co teraz stać mieszkańców Zelandii – chcecie się przekonać, sięgnijcie po „Land Between Rivers”.

więcej »

Polecamy

Przeprowadzka, która wyszła na dobre

Tu miejsce na labirynt…:

Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

Zgrzytliwa psychodelia prosto z Raju
— Sebastian Chosiński

„Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Pod okiem nowojorskiego „cadyka”
— Sebastian Chosiński

Gdy napięcie rośnie…
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.